czwartek, lipca 23, 2020

Czas odejść do 1 okienko = 1 telewizor? :-)

OK, to mam teraz 27 calowy monitor 4K.
Fajny jest, immersyjny ;-)

Ale wychodzi na to, że muszę chyba znaleźć nowy sposób na pracę z monitorem ;-)

Bo np. edytor, w którym teraz piszę wygląda tak:


I makabryczna część przestrzeni monitora po prostu jest nie używana ;-)

Żeby nie było rozdzielczość nie jest do końca problemem, bo niby monitor ma fizycznie 3840x2160 pixele, ale że są malutkie to działa tu magia retiny, gdzie pixel nie jest równy punktowi...
Do tego żeby czcionki nie zgłupiały i nie próbowały się rysować w trybie 1 pixel=1 punkt to w macOS można wytłumaczyć OSowi, żeby używał większych czcionek. Łatwiej się wtedy czyta ;-)

Mimo wszystko mój IntelliJ wygląda teraz tak ;-)


I da się na tym pracować, ale tak połowa "telewizora" się marnuje...
Może czas odejść od mojego trybu pracy 1 okienko = 1 telewizor? :-)



Podobne postybeta
Nieszczęście... ale nie takie złe ;-)
Ta sama rozdzielczość przy różnych wielkościach ekranu to nie musi być dobry pomysł ;-) czyli o tym, że iPad Mini może boleć w oczy ;-)
Pixel C - dobry
Cywilizacja migających diod i lampeczek ;-)
Nexus 6

wtorek, lipca 21, 2020

A może by odkurzyć AI? ;-)

Wczoraj usłyszałem, że Toyota buduje "miasto przyszłości", a jej CEO twierdzi, że muszą przejść z bycia firmą produkującą samochody do bycia firmą produkującą oprogramowanie....

Dotarło do mnie też, że mój odkurzacz używa więcej AI niż chyba wszystkie firmy w których pracowałem (OK, może z jednym wyjątkiem) kiedykolwiek zrobiły.

Mam kilka certyfikatów z AI, zrobiłem "specjalizację z DeepLearning" ;-), to Stanford'owe Machine Learning (żeby nie było, to jest tylko Stanford Online) czy to How Google Does Machine Learning.
Więc mogę chyba już twierdzić, że jestem "oczytanym" laikiem i to oczytanie sprawiło, że się sceptyczny zrobiłem do AI, jest nieziemsko dobre w pewnej wybranej sferze, ale poza tym daje ciała.
Ale może czas się z tym sceptycyzmem przeprosić i jednak popróbować?

Próbowałem zrobić kiedyś clickbait detector, użyłem Bayesa i regresji liniowej, skuteczność na szkoleniowych danych była 100%, ale w real world tak sobie to działało.
Nie użyłem sieci neuronowych bo nie miałem pomysłu jak to zakodować, przecież nie zrobię każdego słowa jako wejścia do sieci bo przy 10 tysiącach słów to jest gigantyczna sieć, a i tak gubi kontekst. Niby modele sekwencyjne by mi tu pomogły i robiłem je w ramach DeepLearning.ai, ale zrobić kilka przykładów, a rozumieć jak kodować ficzery to dwie różne rzeczy ;-)

Może więc poza algo i system designem trzeba by było wrócić do nauki o AI? :-)



Podobne postybeta
Clickbait detector ;-) - czyli próbujemy użyć naiwnego klasyfikatora Bayesowskiego do rozpoznawania clickbaitów ;-)
Czemu filmowe AI jest prawie zawsze tak bardzo tępe?
Regresja liniowa w Google Docs
Po Google I/O - TensorFlow, App Maker, Kotlin i Firebase ;-)
Zasada numer 1: sprawdzaj oczywiste

sobota, lipca 18, 2020

strictfp sierota po x87 ;-)

Jest taki zespół 3 słów kluczowych w Java'ie które są używane tak rzadko, że prawie nikt nie wie do czego służą.
To volatile, transient i strictfp.
Dwa pierwsze jeszcze nie są takie całkowicie niezwykłe do użycia, czasem może się zdarzyć, że chcemy mieć zmienną trzymaną w pamięci głównej komputera,  a nie w cache'u, tak by wszystkie wątki/cpu widziały tą samą wartość (volatile to zrobi), i czasem jak używamy serializacji (nie powinno się, ale i tak to robimy ;-)) to są pola których nie chcemy serializować.
Ale strictfp to chyba najrzadziej używane słowo kluczowe w Java'ie (nawet goto jest częściej używane, bo co prawda my go w kodzie nie możemy użyć, ale kompilator może i czasem jak ktoś robi dekompilację kodu to dekompilator potrafi co najwyżej użyć goto w tłumaczeniu ;-)).

Najzabawniejsza jest jednak historia strictfp ;-)

Weszło do Java'y w wersji 1.2 czyli w 1998 roku. Tej wersji Java'y zawdzięczamy kolekcje (czyli od wtedy używanie Vector i Hashtable jest passe ;-)), oraz IntelliJ ;-) bo w Java 1.2 wszedł Swing, a w co trudno uwierzyć IntelliJ jest napisany w Java'ie z użyciem Swinga...

Java gdy była tworzona przyjęła używanie liczb zmiennoprzecinkowych w formacie IEEE 754, co było i jest nadal standardem (choć pokręconym). 
Jednak w tamtym czasie x87 (czyli koprocesory x86) nie zawsze były w pełni zgodne z IEEE 754, niby formalnie były, ale pewne sekwencje operacji mogły być wykonywane tak, że wyniki się trochę różniły między tym co zwracał x86/x87 a co zwróciłoby IEEE 754.
Z tego też powodu Java zawsze dbała o to by obliczenia zmiennoprzecinkowe były zgodne z IEEE 754.
Ale to oznaczało, że obliczenia były wolniejsze i programiści nie byli zachwyceni.
Dlatego Sun postanowił zmienić specyfikację JVM, tak że JVM nie wymaga tak ścisłego przestrzegania IEEE 754.... do czasu gdy metoda (sama, albo przez klasę czy interfejs) nie zostanie oznaczona jako strictfp, wtedy wszystkie operacje w takich metodach muszą być zgodne z IEEE 754.
Oczywiście Intel dość szybko zauważył, że jego procesory mogą tu powodować pewne problemy i wprowadził w nich zmiany, które sprawiły, że obecnie arytmetyka z strictfp i bez daje takie same rezultaty (przynajmniej zwykle ;-)).

Ja wiem, że w swoim kodzie nigdy nie użyłem strictfp, jak mi się wydaje nie pracowałem też nigdzie z kodem który używałby strictfp.
W samym JDK Java'y strictfp jest użyte w 2 plikach ;-) w FdLibm.java i w StrictMath.java, łącznie w 6 metodach :-)




Podobne postybeta
Goto Go ;-)
Refleksje i serializacja w Java'ie - podstawy i obalanie mitów ;-)
GCJ mnie przerosło ;-)
Moc obliczeniowa
Java na Raspberry Pi zaskakuje ;-)

czwartek, lipca 16, 2020

Nieprzewidziane konsekwencje blokowania sobie dostępu do różnych stron kradnących czas ;-)

Tak sobie od jakiegoś czasu blokuję czy bardziej opóźniam dostęp do pewnych stron (więcej o tym w moim poście o diecie informacyjnej przed wyborami ;-)) i to ma smutne konsekwencje ;-)

Zaczyna do mnie docierać jak rzadko używam komputera do czegoś produktywnego ;-)

Skończyłem pracę i przeszedłem z firmowego komputera do prywatnego, i po chwili widzę czarny ekran bo do mnie dociera, że próbuję wejść na Facebooka albo stronę z newsami ;-)

A kupka przypadkowych książek na biurku czeka....

kupka "przypadkowych" książek przy biurku...

Komputery są głupie.... ;-)


Podobne postybeta
Ewolucja Buzz Troll Remover'a ;-) - czyli nad czym teraz pracuję
TVP Kultura - uświadamiacz ignorancji ;-)
Nie bądź jak miś koala....
Dieta informacyjna przed wyborami
Chyba czas na cyfrowy detoks ;-)

Soft lepszy niż dobry zwykle nie jest lepszy ;-)

Jedna z najważniejszych lekcji w programowaniu i tworzeniu softu jako takim jest tak "Lepsze jest wrogiem dobrego, i nie należy zostawiać luźnych końców" ;-)

Mówiąc inaczej, z iściem na produkcję trzeba być bardzo konserwatywnym. Nigdy nie należy dodawać czegoś na ostatnią chwilę. Bo to zwykle ugryzie. 

Lepiej poprawić coś na produkcji jak się zobaczy, że to jest błędem, niż antycypować błędy w stylu "a co jak nie będzie X skonfigurowane, dodajmy sobie sprawdzenie w trakcie operacji i potraktujmy usera komunikatem"... a później się okazuje, że komunikat pojawia się co 2 raz opcja jest użyta, ale nie dlatego, że X jest nie skonfigurowane, ale dlatego, że infrastruktura nie pozwala na połączenie za pierwszym razem, a nie ma retry ;-)

Nigdy nie należy też dodawać ficzerów "bo można", ani takich, które są zbyt trudne do zrozumienia.

User ma mental model w głowie tego z czym pracuje, trzeba się poruszać w tym modelu. Wyjście poza model powoduje, że użytkownik się zgubi i będzie uważał, że soft jest popsuty.



Podobne postybeta
Porzucić książkę czy nie? Oto jest pytanie ;-)
Bardzo testowa wersja OOo2GD 1.7.0, która w porywach działa nawet na MacOS ;-)
Lepsze jest wrogiem dobrego
Jak zostać wrogiem wolności słowa ;-)
Maniacki pomysł na inteligentny dialer ;-)

środa, lipca 15, 2020

Ehh... I po co nam te wszystkie algorytmy i struktury danych? ;-)

Bądźmy szczerzy większość czasu* programista spędza na pisaniu prostego kodu, który jest wariacją na temat "weź dane w jednym formacie, wypluj w innym", albo "weź dane, wrzuć do bazy", "weź z bazy, wyrzuć na ekran".

OK, możemy robić stada microserwisów, ale one de facto też przerzucają po prostu dane między sobą.

Ale raz na jakiś czas zdarza się coś bardziej niezwykłego.

W jednej firmie pisałem w Prologu ;-)
Kolega napisał mechanizm do wnioskowania co testować na podstawie zmian w kodzie, ja to troszkę dozbroiłem w to, że np. potrafiło stwierdzić na podstawie zmian w kodzie źródłowym co się zmieniło i dzięki temu mogło zawęzić poszukiwania.
Ten prolog w końcu jednak robił chyba głównie jakieś proste wyszukiwanie w grafie....

W kolejnej firmie też najdalej doszedłem chyba do grafów, i może małego LRU.
Grafów, a dokładnie BFS (choć próbowałem najpierw DFS) używałem do szukania najbliższego punktu gdzie można wrzucić koszyk na sieć konwojerów.... (w JavaScript ;-)), albo do tego by znaleźć powiązania między fragmentami kodu (w Pythonie i JavaScript), albo graf dependencji (JavaScript).
Najwięcej było tego BFSa w mojej wersji code forensics...

LRU napisałem w Java'ie i jego głównym, jeśli nie jedynym celem było działanie ciut inne niż LRU ;-) bo nie miał to być cache, ale po prostu mechanizm który miał pilnować żeby nam nikt nie był w stanie atakować aplikacji próbami logowania zbyt częstymi (pomiędzy 3 nieudanymi logowaniami miało minąć 10 minut, ale nie chcieliśmy żeby nam ktoś zawalił pamięć rzucając losowe requesty, więc był limit ilości prób logowania które śledziliśmy (wszyło LRU).

BFSa używałem jeszcze do kopiowania obiektów... ale moja zmiana była głównie na blokowaniu tego, a i pomogłem trochę w kawałku który miał za zadanie wyszukiwać wśród obiektów obiektu z jakimś łańcuchem...

Wcześniej miałem parsowanie SQLa, budowanie relacji i regeneracja SQLa... 
I sortowanie topologiczne ;-) (brałem serię insert'ów do bazy i wrzucałem tego kopię do innej, ale zmieniając IDki, nie znając tych IDików i ich nazw).

Całkowanie numeryczne, chociaż tak naprawdę to było po prostu sumowanie zakresów z miernika...

Reszta to rzeczy, które bez większych problemów można zrobić listami, setami, albo mapami... i to zwykle najprostszymi...

Najwięcej ciut bardziej wyszukanych algorytmów napisałem chyba na rozmowach ;-)

To jest ciut smutne.


* - co by mogło sugerować, że ja już programistą do końca nie jestem... bo mam coraz częściej wrażenie, że większość czasu spędzam na spotkaniach ;-)





Podobne postybeta
Dziś programista ma być teoretycznym algorytmistą, a praktycznym kleistą ;-)
Cukierki, radosny chaos i takie tam, czyli Przemkowe rojenia ;-)
Jestem anonimowym programistą....
A tak sobie ;-)
Nie inicjalizuj rozmiaru kolekcji...

wtorek, lipca 14, 2020

Ha! Amazon drukuje książki :-)

Od lat miałem Cracking the Coding Interview, ale okazuje się, że moje wydanie było już dość stare więc zamówiłem nowsze.


Ależ jakie było moje zdziwienie gdy z tyłu zobaczyłem coś takiego:


Co ciekawe książka którą kupiłem już ponad rok temu, też była tam drukowana :-)
O ta:

Ale jak sprawdzałem to inne książki w stylu beletrystyki czy podobnych nie są tam drukowane :-)
Ale chytre, to trzeba przyznać. Zamiast marnować miejsce na trzymanie książek, mogą je sobie drukować gdy jest potrzeba :-)



Podobne postybeta
Jakie by tu zadanie zrobić? ;-)
Słuchawki bezprzewodowe dobre :-)
Ksiązki - nieksiążki ;-)
Hackowanie dysku ;-)
Części samochodowe

poniedziałek, lipca 13, 2020

Nie podobają mi się wyniki wyborów

W końcu poznałem wynik wyborów.
Jak się można domyślić nie podoba mi się, takiego się spodziewałem, ale na inny miałem nadzieję.
Przeraża mnie to, że różnica to było trochę ponad 400 tysięcy głosów i to, że linia podziału leci niemal klasami społecznymi.
Lepsza chyba by była polaryzacja, która szłaby bardziej przez wszystkie grupy społeczne.
Lepiej by było gdyby to było 1.5 mln głosów.
Tak mamy konflikt który będzie naturalnie trwał.
Najpewniej stracimy w wyścigu z resztą świata kolejne lata.... PiS nie uszanuje tej prawie połowy wyborców i totalnie zignoruje ich pragnienia, Duda też bo nadal jest za miękki żeby mieć swoje zdanie.
No trudno. Można zazdrościć Warszawie, że oni tam mają fajniejszego prezydenta.

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Dużo książeczek :-)
Automatyczne tłumaczenie - Automatic translation
Ja czegoś nie czaję....
Wybory
Wybory w USA a fake news - IMHO nie ma związku

niedziela, lipca 12, 2020

Za blokadą informacyjną - nie znam wyniku wyborów i nie chcę go poznać do wtorku (jak się da)

Ok, już jest po wyborach, są zapewne już znane wyniki z exit polls, albo nawet z late exit polls. 
Możliwe, że różnica jest niewielka i w takim przypadku może nawet już się zmienił lider między exit polls, a late exit polls, jak różnica jest większa to jedni się cieszą, a inni smucą, ale ci smucący mają nadzieję.
Są ogólnie nerwy.

A ja mam na razie spokój :-)

Nie znam wyniku :-)
Jutro mam jeszcze urlop i mam nadzieję nie wchodzić w żadne interakcje które mi podadzą wyniki.
Liczę, że może jutro koło 20 zajrzę na stronę PKW żeby zobaczyć oficjalne wyniki... a może i do wtorku poczekam i dopiero we wtorek jak będę zaczynał pracę sprawdzę wyniki...

I jakoś tak mniej nerwowo :-)
Bardziej rozluźniony jestem. Mniej się martwię.

Ja wiem jaki chcę by był wynik, boję się, że taki nie będzie, w końcu takie coś sugerowały wyniki z zakładów bukmacherskich. 
Ale mój wpływ to tylko wrzucenie 1 głosu do urny. To zrobiłem.

(wiem, że to już któryś post o tym samym, ale my żyjemy w świecie który przez telewizje informacyjne i serwisy internetowe sprowadzony został do takiego ciągłego strumienia ważnych informacji, to jest pewien rodzaj rozrywki, człowiek ma taki hit dopaminy jak coś zobaczy, nawet jak to jest zła informacja. I chyba już trochę tym jestem zmęczony)





Podobne postybeta
Dieta informacyjna przed wyborami
Chyba czas na cyfrowy detoks ;-)
No to lecę do Los Angeles ;-)
Głosowanie korespondencyjne jest tak dziurawe, że aż szkoda gadać - z perspektywy IT
Świat disco polo...

AirPods Pro po 5 miesiącach

Już od ponad 5 miesięcy używam AirPods Pro od Apple i muszę przyznać, że to chyba jeden z najlepszych produktów elektronicznych jaki kiedykolwiek używałem.

Mogę chwalić jakość dźwięku (a i tak gdybym miał je podpięte do iPhone'a a nie Pixela byłby jeszcze lepszy), jakość mikrofonu (lepiej mnie słyszy rozmówca gdy rozmawiam w AirPods Pro, niż gdy rozmawiam normalnie z telefonem przy uchu albo z włączonym trybem głośnomówiącym), czas pracy na baterii oraz tłumienie szumów. Mogę chwalić też to, że działają w deszczu ;-)
To są pierwsze słuchawki które mi jeszcze nie rozładowały w trakcie używania i przez to nie muszę nosić ze sobą zawsze rezerwowych słuchawek z kabelkiem (OK, raz jak rozmawiałem przez telefon i w trakcie 3 godziny rozmowy ;-)). To pierwsze słuchawki na których mogę słuchać podcastu czy audiobooka idąc obok ulicy gdzie jadą samochody.

Są też jednak wady ;-)
Raz na jakiś czas tylko jedna, zwykle prawa, słuchawka podłączy się do telefonu, a druga nie.... innym razem gdy wyjmę telefon by coś sprawdzić i ponownie chowam go do kieszeni to coś się robi i słuchawki się desynchronizują przez co jedna ma ciut bardziej przesunięty dźwięk w stosunku do drugiej....
Ale Pixel Buds potrafiły nie umieć się podpiąć do telefonu, a innym razem potrafiły się doń podpiąć będąc w ładowarce....
Chyba tylko Jaybrids tu nie miały problemów, ale za to wylatywały z uszu i prawie nie miały baterii w środku ;-)
Te radiowe problemy dowodzą tego, że Bluetooth jest trudny, że trudno na radiu zrobić protokół który będzie dobrze działał. 

Ale AirPods Pro są świetnie.



Podobne postybeta
AirPods Pro rządzą
Nexus 6
Czy COVID-19 spowoduje powrót do identyfikacji przez odcisk palca? ;-)
Słuchawki złe
Projektowane dla Kalifornii ;-)

sobota, lipca 11, 2020

Pożytki z terminu ważności karty kredytowej ;-)

Moja karta kredytowa właśnie jest w okolicy końca swojej ważności (co by znaczyło, że mam ją już 12 lat i to jest 3 okres).
No i różne serwisy przysyłają mi maile z info, że za niedługo się skończy i żeby coś z tym zrobić.

No i robię ;-) np. w przypadku Medium zrobiłem cancel konta ;-)

Wybrałem tą opcję bo kiedyś kupiłem membership żeby móc przeczytać serię artykułów, nigdy ich nie przeczytałem, a co miesiąc billowali mnie na 5 USD (możliwe, że z VAT).

Teraz już nie billują ;-)



Podobne postybeta
Nintendo Switch - jednak nie...
Pożytki z niedosypiania?
Chyba wiem czemu aplikacje natywne nadal przeważają nad tymi w HTML5 na mobile
Czy "Nowy" Blogger znaczy, że Blogger będzie żyć?
Pytania o sen odbierają mi sen ;-)

piątek, lipca 10, 2020

Dieta informacyjna przed wyborami

OK zbliżają się wybory prezydenckie, które mnie mocno stresują.
Stresują bo w mojej ocenie wynikiem może być albo pogarszanie pozycji Polski na świecie jak przez ostatnie 5 lat, albo zmiana na lepsze. Albo możemy iść nadal w kierunku wschodu i Rosji, albo wrócić na zachód. Ja bym wolał wrócić na zachód.

Problem jest jednak taki, że mój stres w tym przypadku nie ma żadnego sensu bo w żaden sposób nie wpływa na wynik wyborów.

Mój wpływ na wynik wyborów ogranicza się do 1 głosu. To duży wpływ, ale w żaden sposób nie związany z tym jak bardzo się stresuję.
Mogę chodzić cały czas zdenerwowany, mogę nawet mieć zawał, ale i tak nie zwiększy to w żaden sposób mojego wpływu na wynik wyborów. Mogę też być totalnie odprężony i to też nie zmniejszy mojego wpływu ;-)

Dlatego wprowadziłem sobie dość radykalną dietę informacyjną ;-)

Po pierwsze wziąłem urlop na czwartek i piątek przed wyborami i poniedziałek po wyborach.
W tym czasie nie wchodzę też na żadne strony gdzie mogę poznać wyniki sondaży, poczytać informacje o kampanii, poznać wyniki w trakcie (za #bazarek na Twitterze), a później śledzić wyniki exit polls (jest duża szansa, że poznamy wyniki exit polls w których wygra kandydat A, a już nawet late exit polls podadzą, że jednak wygrywa kandydat B, a w końcu wynik wyborów może znów dać zwycięstwo kandydatowi A, wiele wskazuje, że to mogą być wybory z różnicą głosów liczoną w dziesiątkach tysięcy), czy wyniki cząstkowe.
Wynik wyborów chcę poznać gdy będzie już ostateczny. 

OK, ale chcieć, a móc to dwie różne rzeczy ;-)

Nie ufam sobie na tyle, żeby wierzyć, że sam się powstrzymam przed włażeniem na strony z newsami ;-) w końcu jak mi się nudzi, czy nawet próbuję zrobić coś trudnego i nie umiem się skupić to mam odruch zrobienia CMD-T (Ctrl-T dla Linuksiarzy i Windowsiarzy ;-)) w przeglądarce i wpisuję z automatu wyb, które prowadzi mnie do wyborczej.

Dlatego używam wtyczki do Chrome (i Brave), która nazywa się Crackbook Revival i blokuje mi dostęp do wybranych stron. Ale nie blokuje go całkowicie, tylko utrudnia dostęp. Gdy wejdę na taką "zablokowaną" stronę to przez zadany czas widzę coś takiego:


Które dopiero po upływie tego czasu znika i odsłania stronę.
Nie ma tego uderzenia dopaminy gdy po odruchu dostajemy nagrodę, bo mamy coś co nas nie tyle karze, ale opóźnia nagrodę, a wtedy włącza się już racjonalna część umysłu i zamyka tab'kę ;-)


Wtyczka pozwala nam zaznaczyć wybrane strony jako będące na liście stron, których nie chcemy móc oglądać. 
Przy pierwszym uruchomieniu wrzuca tam wszystkie strony które często odwiedzamy (robi to na podstawie danych z historii przeglądania).
Możemy ustawić sobie schedule tego kiedy strony mają być blokowane, po jakiej ilości wejść mają być blokowane, na ile czasu i czy chcemy żeby po każdej kolejnej próbie wejścia wydłużać ten czas.
Na razie działa, wczoraj ani razu nie zajrzałem na żadną z tych stron :-) i to był dobry dzień urlopu :-)

Dodałem tam strony z newsami na które zwykle wchodzę (tak przy okazji tylko w Rzepie nie mam abo wykupionego ;-)), oraz Facebooka i Twittera.

Mam to ustawione na wszystkich moich komputerach (OK, poza Linuksem, którego z rzadka w ogóle odpalam), ale na moim MBP, na moim MBA i na firmowym MBP wtyczka jest zainstalowana.

Na komórce już od jakiegoś czasu mam wyrzucone z ekranu głównego przeglądarkę i aplikację Wyborczej (jeszcze na iPadzie Pro i Pixelu C są, ale nie mam nawyku używania ich tam).

Do tego jak rozmawiam z kimś to staram się unikać teraz tematu wyborów, sondaży i tym podobnych ;-)

Nie wiem jeszcze jak zrobić to by dostać info dopiero gdy będą oficjalne wyniki....

Mam nadzieję, że mi się spodobają.
Ale nawet jeśli nie, to ja zrobię wszystko co mogę by był wynik po mojej myśli, a tym wszystkim jest pójście na wybory.
Mam zamiar tym razem się nie denerwować.



Podobne postybeta
Chyba czas na cyfrowy detoks ;-)
Wybory
Za blokadą informacyjną - nie znam wyniku wyborów i nie chcę go poznać do wtorku (jak się da)
OS X po tygodniu - tak sobie
Dlaczego nie zgadzamy się na powszechny dostęp do broni?

środa, lipca 08, 2020

COVID-19 = więcej meetingów w pracy....

Porównałem przed chwilą liczbę godzin spotkań firmowych w ciągu 4 tygodni lutego 2020 i 4 tygodni czerwca 2020.

Wnioski nie są budujące. Liczba godzin spotkań wzrosła o ponad 110%.

W lutym wychodziło średnio 80 minut spotkań dziennie teraz 180 minut dziennie na spotkaniach.

To mnie przygnębia.... 





Podobne postybeta
15354.976 ;-)
Emerytura? Jaka emerytura?
Smutno mi się zrobiło...
WTF z nasiadówkami u szeregowego posła???
Paradoks SSD ;-)

niedziela, lipca 05, 2020

Coca-Cola Zero i pomidory = najbardziej "odchudzająca dieta" na świecie ;-)

Wiecie którędy wylatują z człowieka kilogramy produkowane z kalorii, które jemy?

Ustami ;-) w postaci CO2, które wydychamy. Bo efektem spalania jest CO2 i H2O.

Wiem to z tego artykułu, ale to nie wszystko.

Większość nas trzyma zapasowe kalorie w tłuszczu, który ma pojemność około 9 kcal na 1 g.

To pozwala nam ustalić, że....

1 michałek, który ma 78 kcal per sztuka to prawie 9 gramów tłuszczu, ptasie mleczko prawie 6 gramów, a 1 cukierek mieszanki krakowskiej to prawie 4 gramy ;-)

Prince Polo XXL to już 29.5 grama ;-)

A 1/5 tabliczki czekolady to zysk tak 13-23 gramów ;-)

Ale to znaczy też, że żeby zdobyć ekstra 1 kg trzeba by było....
  • zjeść 115 michałków,
  • 170 ptasich mleczek,
  • 257 cukierków mieszanki krakowskiej,
  • 34 Prince Polo XXL
  • 43 (conajmniej ;-)) tabliczek czekolady,
  • 2.8 kg frytek ;-),
  • 27 kg sera żółtego,
  • 50 kg pomidorów,
  • wypić 450 litrów Coca-Cola Zero ;-),
  • 23 litry zwykłej Coca-Coli ;-),
  • 20.5 litra mleka 1.5% ;-)
I to ekstra ponad nasze dzienne zapotrzebowanie energetyczne....

Bo to jest ważne, większość spalania odbywa się przez to, że organizm non-stop musi działać i spala kalorie w celu dania nam napędu.
Co zabawne to czy się stoi czy się leży aż takiego wpływu na tempo spalania bo i tak większość idzie po prostu nad utrzymanie temperatury...

Ale wiemy np, że stojący mężczyzna spala średnio o 0.2 kcal więcej na minute stojąc zamiast siedząc, to by znaczyło, że 6.5 godziny stania to jeden "darmowy" michałek dla faceta... dla kobiety gorzej bo podobno dla kobiet stanie to tylko 0.1 kcal więcej na minutę, czyli 13 godzin....

Jeden przysiad to średnio 0.32 kcal.... czyli 1 michałem to tak ponad 240 przysiadów ;-) pompka to od 0.3 do 0.6 kcal czyli od 130 do 260 pompek na 1 michałka ;-)

Ale w drugą stronę to też działa, nie zeżarcie 1 michałka to legalne siedzenie zamiast stania przez 6.5 godziny (albo 13 dla kobiety ;-)).

Jeden opuszczony obiad, który powiedzmy zwykle ma jakieś 400-500 kcal to 44-55 gramów tłuszczu mniej ;-)
Odpuszczenie 2 Prince Polo XXL to prawie 60 gramów mniej.
Do tego godzina spaceru to tak z 30 gramów mniej ;-)

Stąd gdy chcesz stracić na wadzę jedz mniej, ruszaj się więcej, gdy chcesz zyskać wagę jedz więcej, ruszaj się mniej ;-)



Podobne postybeta
Ważenie Stefanów
3 "kuchenne" sekrety
Brak weny
Aż strach Like'ować ;-)
Złudne poczucie bezpieczeństwa...

sobota, lipca 04, 2020

Chyba czas na cyfrowy detoks ;-)

Za 8 dni wybory.
Pójdę zagłosuję na Trzaskowskiego.

Wziąłem urlop od 9 do 13 i mam zamiar w tym czasie aktywnie się starać nie oglądać żadnych informacji o wyborach, to będzie trudne bo mam naturalny odruch wpisywania w przeglądarce adresu wyborczej gdy się nudzę.

Czemu? Bo już pierwsza tura była trudna, śledziłem na Twitterze #bazarek, później jeszcze TVN zrobił swoje odliczanie do 21 do pokazania wyników sondażowych, później jeszcze się te wyniki zmieniały.

Wyobraźcie sobie, jest 21:00 12 lipca 2020 i TVN i inne stacje podają wyniki z exit polls i wg nich wygrywa X.... a poźniej o 22 czy 23 przychodzą late exit polls i wygrywa Y. Później są dane z komisji... i tak do 18-19 następnego dnia każda strona ma nadzieję, bo może i wg wyników z komisji prowadzi Y, ale jest ciągle nadzieja, że X odrobi, albo znów ci od Y mają ciągle nadzieję, że X nie odrobi....

To są ważne wybory, ale mój głos jest 1. Wiem, że go oddam. Ale całe moje późniejsze denerwowanie się tym kto wygra nie ma żadnego sensu. Nic to nie zmieni, co najwyżej skróci mi życie. 

Stąd mam nadzieję wytrwać w tym, że w niedzielę będę jak ognia unikał Twittera, stron z newsami i Facebooka. 



Podobne postybeta
Wybory
Dieta informacyjna przed wyborami
Za blokadą informacyjną - nie znam wyniku wyborów i nie chcę go poznać do wtorku (jak się da)
Google Friend Connect - pierwszy "test" ;-)
Chęć mordu....