sobota, lipca 04, 2020

Chyba czas na cyfrowy detoks ;-)

Za 8 dni wybory.
Pójdę zagłosuję na Trzaskowskiego.

Wziąłem urlop od 9 do 13 i mam zamiar w tym czasie aktywnie się starać nie oglądać żadnych informacji o wyborach, to będzie trudne bo mam naturalny odruch wpisywania w przeglądarce adresu wyborczej gdy się nudzę.

Czemu? Bo już pierwsza tura była trudna, śledziłem na Twitterze #bazarek, później jeszcze TVN zrobił swoje odliczanie do 21 do pokazania wyników sondażowych, później jeszcze się te wyniki zmieniały.

Wyobraźcie sobie, jest 21:00 12 lipca 2020 i TVN i inne stacje podają wyniki z exit polls i wg nich wygrywa X.... a poźniej o 22 czy 23 przychodzą late exit polls i wygrywa Y. Później są dane z komisji... i tak do 18-19 następnego dnia każda strona ma nadzieję, bo może i wg wyników z komisji prowadzi Y, ale jest ciągle nadzieja, że X odrobi, albo znów ci od Y mają ciągle nadzieję, że X nie odrobi....

To są ważne wybory, ale mój głos jest 1. Wiem, że go oddam. Ale całe moje późniejsze denerwowanie się tym kto wygra nie ma żadnego sensu. Nic to nie zmieni, co najwyżej skróci mi życie. 

Stąd mam nadzieję wytrwać w tym, że w niedzielę będę jak ognia unikał Twittera, stron z newsami i Facebooka. 



Podobne postybeta
Wybory
Dieta informacyjna przed wyborami
Za blokadą informacyjną - nie znam wyniku wyborów i nie chcę go poznać do wtorku (jak się da)
Google Friend Connect - pierwszy "test" ;-)
Chęć mordu....

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza