poniedziałek, czerwca 29, 2020

Wybory

Przeglądałem od rana Twittera i #bazarek.

Czekałem na 18 gdy skończył mi się dyżur on-call'a. Gdy się skończył poszedłem i zagłosowałem.

O 21 zajrzałem na TVN24 żeby zobaczyć wieczór wyborczy i mnie cholera wzięła.

To odliczanie do pokazania wyników, taka "świetnia zabawa", budowanie napięcia.

Z tym, że jednak chodzi o wybór tego w jakim kierunku pójdzie Polska.

Kolejne 5 lat Dudy to w mojej ocenie dalsza marginalizacja Polski, jeszcze większe rozwalenie systemu emerytalnego (do momentu gdy PiS przegłosował obniżenia wieku emerytalnego wierzyłem, że płacenie ZUSu ma sens, teraz nadal płacę max ile się da, ale nie wierzę żebym miał coś znaczącego dostać od ZUS w przyszłości), jeszcze większa polaryzacja i zwiększanie szansy na to, że Polacy wymrą*.

Głosowałem na Trzaskowskiego, bo Biedroń który mógłby być moim kandydatem jako ktoś z lewicy był niewidoczny. Więcej o nim słyszałem w kampanii samorządowej parę lat temu gdy startował na prezydenta Słupska, niż teraz gdy startował na prezydenta Polski (a choć Słupsk jest napewno pięknym miastem, to jednak medialnie powinno go być widać bardziej chyba teraz).

Teraz 2 tygodnie i IMHO jest szansa, ale taka fifty-fifty.... To tego niezależnie kto wygra to będzie to raczej wygrana dość niewielka, wynosząca 1-2% głosów, jakieś 400-500 tysięcy ludzi. W skali dość dużego kraju jak Polska to niewiele. 
Wolałbym coś co jest nierealne, ale jednak byłoby lepsze dla wszystkich, nawet dla przegranych ;-) 60% dla Trzaskowskiego, 40% dla Dudy ;-)

Najchętniej 12 lipca gdy będzie druga tura, poszedłbym po prostu zagłosować i chciałbym poznać wynik dopiero gdy będzie już wiadomo.... bo przy tak małej różnicy jakiej się spodziewam w drugiej turze jak exit poll powie, że wygrał A, to nadal będzie dość duża szansa, że jednak wygra B i to wszystko tylko mnie będzie denerwować.




* - to jest mój wniosek po przeczytaniu Sapiens, w świecie w którym jest taka konkurencja jaka jest tylko kilka narodów wyrobi sobie pozycję do istnienia w przyszłości, inne jeśli chodzi o ludzi nadal będą istniały, ale ich wpływ kulturowy i naukowy będzie malał. Stąd jak nasi rządzący będą Polskę zamykać to znaczenie Polski i Polaków będzie maleć, najpierw elity, a później reszta społeczeństwa zaczną żyć inną kulturą i używać innego języka. Nie teraz, nie za 50 lat, ale za 150 albo 300 może, a za 1000 niemal napewno. No i Polacy "wymrą", zostanie po prostu grupa ludzi mówiących po jakiemuś, która genetycznie będzie miała więcej genów "polskich" (charakterystycznych dla tego regionu), ale może i jakiś przyszły noblista będzie się nazywał Kowalsky czy podobnie, może będzie pochodził z Krakowa czy Warszawy (albo miast które się tak kiedyś nazywały) ale będzie mówił np. po angielsku, albo w mieszance angielskiego z niemieckim, nie po polsku. A to mimo wszystko smutne.



Podobne postybeta
Chyba czas na cyfrowy detoks ;-)
Dieta informacyjna przed wyborami
Zlikwidowali mi tramwaj :-(
Jak tak dalej pójdzie to Polacy wymrą....
Sprzeczność ;-)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza