środa, stycznia 18, 2017

Strategiczny wybór miejsca w tramwaju - poradnik ;-)

Wszystko przy założeniu, że możemy wybrać dowolne miejsce na początku (poza miejscem motorniczego ;-)).
Czyli wsiadamy do prawie pustego tramwaju na pętli.

Rozpoczynamy od identyfikacji "złych" miejsc.

Złe miejsca to takie gdzie łatwo dopadnie nas starsza osoba, której trzeba będzie ustąpić i takie gdzie będzie obok duży tłok, do tego takie gdzie będzie przeciąg.

Odpadają wszystkie miejsca blisko wejść, szczególnie te na przeciwko wejścia i przed/za wejściem.
Ogólnie zasada jest taka, że im bliżej wejścia tym gorzej.
Później eliminujemy wszystkie miejsca gdzie są kasowniki, najlepiej nie mieć kasownika ani obok siebie, ani za/przed sobą.
Odrzucamy też wszystkie miejsca oznaczone jako miejsca z pierwszeństwem zajmowania przez jakieś grupy.
Odrzucamy wszystkie gdzie ktoś będzie koło nas siedział*, a jak się nie da to te gdzie ludzie będą chętnie siadali.

Teraz z tego co zostało wybieramy miejsca, które są blisko jakichś łatwo dostępnych miejsc, które nie są zbyt atrakcyjne, a to np. niedaleko "kanapy" (w niektórych tramwajach są takie siedzenia "w bok"), albo takie, które są skierowane tyłem do kierunku jazdy, lub gdy 2 siedzenia są naprzeciwko siebie**.

Dzięki temu małemu intelektualnemu wysiłkowi na początku jazdy mamy do naszego końcowego przystanku praktycznie pewną wygodną jazdę ;-)


* - nie kładziemy plecaka czy innej torby na siedzeniu od strony okna i nie siadamy na miejscu "od korytarza", chcemy mieć dobre miejsce, a nie być draniem w stosunku do innych jadących.
** - ludzie są stadni, ale nie lubią obcych, więc miejsca gdzie kilka obcych osób będzie musiało koło siebie siedzieć są zawsze mniej atrakcyjne dla ludzi i mniej chętnie tam siadają, przez co nawet w zatłoczonym tramwaju są często wolne... a jak są w koło nas wolne miejsca to nie musimy oddawać naszego :-)


Podobne postybeta
Chrome, Firefox, IE9 preview i cieniowanie Gouraud'em w JavaScript
Pogoda emigracyjna ;-)
Lubię tramwaje :-)
Ingress i moje portale... ;-)
Historia czy Histeria? ;-)

wtorek, stycznia 17, 2017

"Fizyczny" projekt, jak zacząć?

Łazi za mną zrobienie czegoś "fizycznego".
Wszystkie moje projekty są software'owe, sam kod, zero elektrycznych kawałków.

Stąd chodzi za mną pomysł zbudowania w oparciu o Raspberry Pi i 2 czujniki ultradźwiękowe czegoś co monitorowałoby stan mojego biurka i to czy przy nim stoję ;-)
Mógłbym wtedy mierzyć jak często korzystam z biurka na stojąco, a jak często na siedząco.

Jeden czujnik "patrzałby" w kierunku podłogi i można by na nim odczytać wysokość biurka, drugi spoglądałby w kierunku przodu biurka i sprawdzał czy w miejscu gdzie zwykle przebywam coś jest.

Bawiłem się takim przetwornikiem w robocie i widzę, że można z niego w końcu odczytać odległość od obiektu w cm.

Jedyne czego się obawiam to trwałość czegoś takiego, ale mogę sobie wyobrazić umieszczenie tego w jakimś pudełku i przyklejeniu tego pudełka do spodu biurka.

Ktoś ma jakieś rady? ;-)


Podobne postybeta
Praca na stojąco - wersja pro ;-)
Papier nad e-booki :-)
Smok...
Mysaifu JVM - czytamy sobie kod :-) [i klniemy na C++]
Kalkulator marzeń ;-)

niedziela, stycznia 15, 2017

Wtyczka na pamięć ;-)

Pamięć mam dość dobrą, ale zapominam wiele rzeczy, które mają labelkę "pierdoła".

Dużo rzeczy ma taką labelkę.
Praktycznie wszystkie, które nie siedzą non-stop w mojej głowie.

Są rzeczy, które można załatwić kartką, ale nie wszędzie się da.
Trudno przykleić kartkę do strony WWW.

Przez to trudno mi zmienić nawyki, albo pamiętać, że jak będę coś np. kupował na Amazonie UK to nie mam się godzić na zmianę kwoty na PLN i trzymać się GBP (bo konwersja GBP->Euro->PLN na mojej karcie i tak ma lepszy exchange rate niż ten, który proponuje Amazon UK ;-)).
Albo, że jak wchodzę na jakąś stronę to mam coś tam zrobić.

Przydałaby się możliwość przyklejenia karteczki...

Ale przecież takie rzeczy jak wizyty na stronach WWW odbywają się na komputerze.... a komputer może robić rzeczy, które mu się każe...

To od paru dni chodził za mną pomysł kazania komputerowi by pozwolił mi dodawać komentarze/notatki do stron.

Dziś to zakodziłem, nie jest to coś szczególnie ładnego:

Ale działa ;-)

Gdy wchodzimy na stronę i do tej strony (URLa) albo domeny jest jakiś komentarz to ikonka pokazuje nam na czerwono ile jest komentarzy.
Gdy klikniemy w ikonkę to możemy istniejące komentarze zobaczyć i w razie potrzeby dodać nowy.

Wszystko jest dostępne w wersji źródłowej na moim GitHub'ie.

Na razie całe trzymanie notatek/komentarzy odbywa się w localStorage, ale to jest taki proof of concept.


Podobne postybeta
Projekty ;-)
Nienawiść
Chrome2ChromeV2 na GitHub :-)
ToDo od Trello jako "oddzielna aplikacja"
Światełko w tunelu :-)

Bez cukierków i Coli

Tak mnie jakiś czas temu naszło pytanie, jak długo wytrzymam bez cukierków i Coli.

Na początku miał być tydzień żeby sprawdzić czy dam radę, teraz leci już 3 i jak na razie nie jest źle.

Potrzebny był tylko sposób na to żebym o tym nie zapomniał.
Żeby nie było tak, że koduję w nocy i nagle mam ochotę na coś słodkiego i idę do lodówki.

Stąd pojawiło się w mojej lodówce to:


Jako przypominajka.

Na razie działa.

Chociaż wieczorem czasem mam nieodpartą ochotę by jednak zjeść ciasteczko, albo napić się Coli ;-)
Wtedy rozważam to i jak nie umiem zwalczyć chęci sięgnięcia po słodycza to piję kakao. Chociaż nie oszczędzam, na szklankę idzie 6 łyżeczek Kubusia ;-)

Okazuje się, że to ma też ciekawy efekt. Waga mi się zmieniła o jakieś 5% w dół ;-)

A, że nie piję Coli to zdecydowanie rzadziej mnie brzuch boli ;-)

Gdy nawet kakao nie pomaga to obiecuję sobie, że jak będę miał nadal ochotę na ciasteczko i czy innego słodycza to w weekend będę mógł zjeść.
Ale jak na razie nie złamałem się ani razu ;-)


Podobne postybeta
Co to jest to ciasteczko, czyli czemu web cookies nie są złe ;-)
Złudne poczucie bezpieczeństwa...
Czemu od 30 godzin nie piję Coli - Eksperyment ;-)
Mgła
Złe i dobre cosie....

czwartek, stycznia 12, 2017

Jest coraz gorzej i będzie jeszcze gorzej  Wasza nadzieja - ona znikąd pochodzi 

To mógłby być cytat do tego co się dzieje w politycznym świecie w Polsce i na świecie, ale nie, tym razem chodzi o zakupy w Internecie ;-)

Jest np taki sklep z nazwą europejskiej waluty w nazwie, który ma też sprzedaż online.
Praktycznie za każdym razem gdy u nich coś kupowałem przez internet to coś było nieteges.

Wczoraj zamówiłem coś na dziś... Koło 12 dostałem radosne info, że pragną mnie poinformować, że przesyłka będzie jutro...
A skasowali ekstra kasę za dostawę na dziś.

Ale zostawmy ten sklep i spójrzmy na inne przypadki.

Kupujemy coś i gdy mieszkamy gdzieś poza dużym miastem to mamy przewalone.
Kurier często w ogóle nie pojedzie i zgłosi, że nie było odbiorcy...
Albo przywiezie 3 dni później jak mu się uzbiera parę paczek w daną okolicę.

Jeszcze lepiej jak nas nie zastanie i zostawi paczkę.
Jak u sąsiada to tyle super, ale gorzej jak na wycieraczce.

Albo w "punkcie odbioru". Co jest szczególnie zabawne gdy rzecz jest w cholerę ciężka.

A zakupy spożywcze do domu?
Super, cool i w ogóle czadzior, ale takie Tesco prawie zawsze przywiezie zamienniki.
Powinni swoją usługę zamiast ezakupami nazywać loterią spożywczą.
Wrzucasz los i coś Ci przywiozą... Albo nie, bo komuś się godziny pomylą.

Każda z tych rzeczy wynika z cięcia kosztów.
Kurierzy optymalizują dostawy bo często są to prywatne osoby, które dostają po parę PLN za transport i gdyby zawsze jechali do każdego odbiorcy to by zbankrutowali.
Obsługa sklepu idzie po linii najmniejszego oporu bo nie oceniają ich na podstawie uwagi poświęconej zamówieniu, ale na podstawie ilość zamówień.

A, że klienci chcą coraz taniej, a konkurencja rośnie to będą te koszty jeszcze bardziej cięte...
I tym optymistycznym akcentem kończę ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Marudzenie nocne ;-)
Błeee
Telewizja nie dla idiotów...
Gdy Kindle choruje...
Eyjafjallajökull w kodowaniu, czyli rozplątujemy kilometry sznurka ;-)

wtorek, stycznia 10, 2017

Im gęściej dobrych programistów, tym gęściej Linuksa

Czego by nie mówić moją poprzednią i obecną pracę łączy to, że zatrudniają obie przeciętnie lepszych programistów niż to było w poprzedniej-poprzedniej firmie.
Chodzi o przeciętną, tam też byli wybitni, ale byli też przeciętni.

I zauważyłem, że jakoś w firmach z lepszymi programistami jakoś łatwiej znaleźć ludzi, którzy w domu używają Linuksa.

Nie jest tak, że jak używa Linuksa to lepszy, a jak używa Windows to słabszy, ale jakoś wśród lepszych większa liczba tego Linuksa używa niż wśród tych przeciętnych.

To samo dotyczy OS X (czy teraz macOs).

Ot, takie spostrzeżenie...

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Duży telewizor w telefonie to jest to!
Pokusa, problem, zaskoczenie i spostrzeżenie ;-)
Programiści są nieważni...
Dziwne wykorzystanie twierdzenia Bayesa :-)
Cieszę się, że autorzy których czytują są lepszymi psiarzami niż ja czytelnikiem :-)

poniedziałek, stycznia 09, 2017

Linia poleceń rządzi!

W weekendy mój komputer zwykle nie śpi, jest włączany po pracy w ostatni dzień pracy w tygodniu i działa do późnej nocy przed dniem pracy*.

Dziś było tak samo.
Gdy w końcu kazałem Ubuntu się wyłączyć to jakoś nie chciał się pokazać dialog z pytaniem czy wyłączyć czy zrobić reboot.
Spróbowałem jeszcze raz z tym samym rezultatem..
Wtedy zrobiłem ctrl-alt-t, czyli otwarłem terminal i wpisałem po prostu:
sudo shutdown -h now
Wpisałem hasło i komputer od razu poszedł spać :-)

* - tu widoczny jest problem definicji jutra, jutro wg definicji, którą wyrobiłem sobie jeszcze w LO, albo na studiach brzmi "jutro to wtedy kiedy się budzę i zaczyna się kolejny okres mojej aktywności"... Zresztą nie ja jeden mam taką definicję ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Działamy
Logika w rozwiązywaniu problemów NP-zupełnych.
Zwłoki na plakatach... brrr...
N niefartów ;-)
Hack Day i zapomniana buła

niedziela, stycznia 08, 2017

Przeprowadzka - "optymalizator" posiadania

Jeśli się przeprowadzaliście, to pewnie zauważyliście, że wtedy o wiele łatwiej wyrzuca się pewne rzeczy.

Przez lata coś leży nieużywane i ma taką mentalną naklejkę "może się kiedyś przydać".
Aż przychodzi przeprowadzka i jako pierwsze ląduje na śmietniku.

Dotyczy to szczególnie rzeczy dużych, delikatnych i o nietypowym kształcie, a potęguje się przy odległości/koszcie transportu.

Nagle włącza nam się racjonalna część umysłu i jak trzeba rozważyć jak drania przewieźć nagle się okazuje, że prościej wyrzucić.

Zwykle trzymamy rzecz "bo się kiedyś przyda" dlatego, że jej wartość jest trudna do oszacowania. Kiedyś włożyliśmy jakiś wysiłek w jej zdobycie i potrafimy ją tak naprawdę wycenić dopiero wtedy gdy musimy porównać tą wartość z kosztem przewiezienia.

Stąd pytanie, może warto się co jakiś czas przeprowadzić tylko po to żeby nie trzymać zbędnych rzeczy? ;-)


Podobne postybeta
Wyrzuć 1 rzecz dziennie
Największy przekręt w Polsce?
Ile wart jest Księżyc? ;-)
50:50... czyli geolokalizacja działa, ale tak sobie ;-)
Carpooling

piątek, stycznia 06, 2017

IT - Jaka kasa w zależności od skilla? ;-)

W branży IT pieniądze nie powinny być głównym motorem działania, ale czasem są.

Wiele osób zadaje sobie jednak pytanie czy ich zarobki są wyższe, niższe czy też takie jak przeciętna.

Ogólna zasada jest taka, że im ktoś jest lepszy tym większą ma szansę na lepsze pieniądze (w IT wszystkie pensje są dobre w porównaniu do przeciętnej, stąd celowo nie napisałem "dobre pieniądze").

Do tego dochodzi to, że zwykle korporacje płacą lepiej, w tym zagraniczne najlepiej.

Zwykle też w dużych miastach, a szczególnie Warszawie pensje są najwyższe.
Głównie przez to, że tam siedzą duże zagraniczne korporacje ;-)

Tutaj uproszczony flowchart pozwalający ustalić na podstawie posiadanego skilla to jakie pieniądze można dostać ;-)

Kwoty są na podstawie tego co słyszałem od ludzi, mogą być więc niektóre kwoty podniesione inne obniżone.
To są szacunki średnich miesięcznych wpływów brutto jak ktoś pracuje na umowę o pracę.

Jakieś komentarze?
Zawyżyłem?
Zaniżyłem?


Podobne postybeta
Wyrzuć 1 rzecz dziennie
Inwestycja w przyszłość
Studia wyższe
Ciekawe czy ktoś zajmuje się "testowaniem" czy może "próbkowaniem" rynku nieruchomości? :-)
Płatnik czy beneficjent?

czwartek, stycznia 05, 2017

Paragon - zostawić czy wyrzucić?

Wiele osób traktuje paragony, te które mogą być podstawą reklamacji, jak coś świętego.
Nie wyrzucają, trzymają i chronią jak oka w głowie.
Niektórzy skanują, inni trzymają w wersji papierowej.
Są też tacy, którzy wyrzucają i nie zwracają na nie uwagi.

Sam jestem po środku.
Trzymam paragony do rzeczy, w przypadku których biorę pod uwagę użycie ich w razie reklamacji.

Bądźmy szczerzy, nie wszystko warto reklamować.
Kupiłem ostatnio zasilacz do laptopa, kosztował jakieś 50 PLN, jeśli się popsuje bardziej prawdopodobne jest, że po prostu kupię nowy niż to, że będę reklamował. Jeśli popsuje się w ciągu roku to po prostu zapamiętam by nie kupować produktów tej firmy.

Okazuje się też, że wiele sklepów idzie na rękę klientom i w razie potrzeby jest w stanie wydać kopię paragonu gdy płaciło się kartą.
Tak zrobiło Ecco gdy popsuł mi się but i 4F.
Chociaż sam nie miałem tu zamiaru samemu reklamować, ktoś za mnie robotę odwalił.
Samemu by mi się nie chciało.

Inna sprawa jak chodzi o coś co trudno po prostu kupić drugi raz. Wtedy paragon zachowuje i walczę jak lew... Chociaż nie miałem okazji sprawdzić bo z droższych rzeczy na razie nic mi się nie popsuło.
Ale zrobiony niezgodnie z normami kontakt w łazience reklamowałem i naprawili ;-)

Ktoś ma podobne podejście do paragonów?
posted from Bloggeroid



Podobne postybeta
"i ma Office'a...."
Nie kłóć się z użytkownikiem! ;-)
A takie tam ;-)
"Dziennikarze"
Zlikwidowali mi tramwaj :-(