wtorek, października 09, 2018

Amerykański zegarek jest trudny ;-)

Ok, teraz piszę z Waszyngtony (a dokładniej z Alexandrii), ale wczoraj byłem jeszcze w San Francisco...
Gdzie miałem popłynąć na Alcatraz (4 raz, 3 w tym roku ;-) tym razem na Behind the scenes).

Na bilecie stało, że statek odpływa o 4:20 pm...

4:20 pm....

Przez wyjazd do Waszyngtonu i to, że to dość blisko wszystko jest byłem bardzo przejęty i nie chciałem się spóźnić.

Zamówiłem Ubera X, nie Poola czy Pool Expressa.... jak wjechaliśmy na Embarcadero to coś mi się nie zgadzało bo dużo statków wojennych stało i dużo ludzi było, do tego olbrzymi korek... a czas uciekał.
W końcu na jakieś 1.5 km przed przystanią podziękowałem kierowcy i zacząłem biec/maszerować w kierunku przystani.
W tłumach ludzi.

Dobiegłem, już były ostatnie osoby wpuszczane, wyciągam bilet, pokazuję panu...
A on spokojnym głosem mówi "przyjdź za 2 godziny" ;-)

Bo się jakoś zafiksowałem i 4:20 pm mi się zrobiła 14:20 ;-) zamiast 16:20 ;-)

Plus jest taki, że widziałem pokazy lotnicze, np. Blue Angles nad zatoką San Francisco... i jak się da chcę tu być 12-13 października przyszłego roku żeby jeszcze raz to obejrzeć ;-)

Ale ten zwyczaj pokazywania czasu w 12 godzinnym formacie z pm/am mnie bardzo wkurza.
Myślę, że do mil czy stopni Fahrenheit'a mógłbym się przyzwyczaić (choć niechętnie), ale 12 godzinny format jest po prostu chory...

Dziś w samolocie miałem problemy z rozpoznaniem, które 5 z hakiem to godzina przylotu, a która planowany czas lotu ;-)


Podobne postybeta
Google App Engine i DatastoreTimeoutException
Raport z emigracji ;-)
Atlas zbuntowany, ale na odwrót ;-)
Różne rodzaje turystyki
Androidujemy sobie ;-) ale tak niemrawo

piątek, października 05, 2018

Czas porzucić Java'ę?

Trochę ponad tydzień temu 25 sierpnia Oracle wypuścił Java 11.

Której darmowe buildy obiecał przez kolejne 6 miesięcy....
Kiedy to pojawi się Java 12.
Której buildy będą dostępne przez 6 miesięcy.... aż pojawi się Java 13 i tak dalej i tak dalej.

Oracle ciągle będzie robił updaty Java 11 w OpenJDK, ale nie będzie robił buildów, a przynajmniej darmowych buildów "komercyjnych".

Jeśli masz serwer na którym stawiasz produkcję to bez płacenia Oracle'owi nie będziesz mógł/mogła używać tam Java'y 11.... z buildów Oracla.

Z buildów OpenJDK jak najbardziej, ale tych raczej nie będzie....

Są co prawda AdaptOpenJDK i inne, ale wiele z nich nie ma licencji na twierdzenie, że ich Java, to Java SE...

Rozumiem to co robi Oracle, w końcu chcą zarobić na Java'ie, Sun nie umiał, oni potrafią.

Ale to też raczej uczyni użycie Java'y czy czegokolwiek na JVM trudnym.

Updaty co 6 miesięcy do nowej Java'y na produkcji to będzie koszmar organizacyjny.
Trzymanie się starszej wersji Java'y bez poprawek bezpieczeństwa też będzie trudne (np. jak już w UE zniosą przesuwanie czasu to Java będzie musiała zostać zupdatowana... trzeba będzie też tą poprawkę zainstalować na serwerach... ale najpierw ją zdobyć, w wielu firmach biznes jak usłyszy koszty licencji od Oracle'a to zapłacze i zażyczy sobie znalezienia alternatywy)

Może czas zacząć pisać w Go? ;-)


Podobne postybeta
Szkoda Java'y
Google I/O 2015 spojrzenie drugie
Przepis na szybkie programy ;-)
Po Google I/O - TensorFlow, App Maker, Kotlin i Firebase ;-)
No i gdzie jest mój tablet? Gdzie?

środa, października 03, 2018

Nie bądź jak miś koala....

Misie koala są przesłodkie z wyglądu...
Są też wysoko wykwalifikowanymi specjalistami w byciu misiami koala.

Żywią się eukaliptusem, którego liście niedość, że są mało pożywne to jeszcze są pełne trucizny, która sprawia, że tylko koale je jedzą.
To sprawia też, że jakoś szczególnie nie muszą walczyć z innymi zwierzętami o ten zasób.

Wyspecjalizowały się w czymś czego nikt inny nie umie robić.

Tak też robią niektórzy ludzie, czy firmy.

Specjalizują się w jednej rzeczy i są świetni, tak świetni że nikt nawet nie próbuje z nimi konkurować... albo nie konkuruje bo to nie ma sensu?

No i misie koala mają problem.
Nie jeden zresztą ;-)

Ta specjalizacja i brak konkurencji sprawiły, że ewolucja promowała te które były lepsze w przeżyciu na tej niezbyt pożywnej diecie.
A duże i skomplikowane mózgi w tym nie pomagały.

Dlatego, misie koala mają problem.
Ich jedynym pokarmem są liście eukaliptusa.
Ale ponieważ dieta złożona z liści eukaliptusa nie jest zbyt pożywna, a utrzymanie dużego mózgu kosztuje to ich mózgi się tak uprościły, że misie koala nie są w stanie pojąć, że liść eukaliptusa jest nadal liściem eukaliptusa gdy nie jest na gałęzi.

Miś koala może umrzeć z głodu w miejscu gdzie będzie leżeć masa jego jedynego jedzenia, czyli liści eukaliptusa, które tak się składa nie są na gałęziach....

Bo misie koala się przespecializowały.
Są ekspertami w byciu misiami koala, a nie w byciu zwierzętami.

Tak jak niektórzy ludzie w IT, czy nawet firmy, są specjalistami w jednej technologii.
I to często takiej, która już się nie rozwija.

I w miejscu gdzie jest masa dostępnego jedzenia (pracy), nie są w stanie po nie sięgnąć bo nie wygląda tak jak to, które znają.

Dlatego, nie bądź jak miś koala ;-)


Podobne postybeta
Znowu czytam Samolubny gen.
Windows Phone nie dla mnie (i nie dla innych mieszkańców Polski) ;-)
Co? Czyli o tym jak człowiekowi chce się coś zrobić... ale nie ma pomysłu "Co?" ;-)
Jak tak dalej pójdzie to Polacy wymrą....
Ciekawe czy ktoś zajmuje się "testowaniem" czy może "próbkowaniem" rynku nieruchomości? :-)

poniedziałek, października 01, 2018

Surowe dane genetyczne i niebezpieczeństwa ich udostępniania

Bawię się swoimi danymi genetycznymi z 23andMe.

Poza raportami dotyczącymi pochodzenia, zdrowia, tego czy jesteśmy nosicielami jakichś genów które mogą wskazywać jakąś podatność na chorobę, takich dotyczących ogólnego dobrostanu i takich o cechach takich jak kolor skóry czy włosów, dostajemy też dostęp do surowych danych genetycznych.
Dostępnych w pliku tekstowym ;-)

Z liniami takimi jak ta:
rs13328684 1 74792 --

Gdzie to rs13328684 to nazwa SNP (Single-nucleotide polymorphism, po polsku Polimorfizm pojedynczego nukleotydu), 1 to numer chromosomu a 74792 to pozycja na chromosomie.
-- to informacja, że akurat w przypadku mojego genotypu nie udało się tu sprawdzić jakie mam zasady w tym miejscu.
Łącznie w moim pliku jest 638473 z czego tylko 14723 są --.....

No i przeglądanie tych surowych wyników (23andMe ma też stronkę do tego) może być fascynujące.

W sieci można znaleźć np. informację, że rs121912617 może nam powiedzieć czy mamy geny short sleepera, czy też nie (short sleeperzy są często zdolni do spania po 6-6.5 godziny bez żadnych widocznych objawów deficytu snu).
Ale to jest trudne, znaleźć takie info, wpisać w wyszukiwarkę i sprawdzić wynik.

No i są strony gdzie można wrzucić ten swój plik genetyczny... niektórzy umieszczają nawet w sieci swoje pliki....

I to jest strasznie, strasznie głupie.

Wiadomo np. że niektóre SNP korelują w ten lub inny sposób z IQ, można więc próbować wyliczyć czy ktoś ma wyższe czy niżesz IQ znając dane genetycznego tego kogoś.
To samo z genami dotyczącymi "podatności" na dopaminę i całą masą innych.

Już nie tylko firmy ubezpieczeniowe mogą chcieć to dostać (prawo im zwykle zabrania), ale rządy, szkoły czy pracodawcy.
A to jest naprawdę niebezpieczne.

A problemów tu jest cała masa.

Pierwszy, najważniejszy to to, że jednak dane genetyczne są czymś prywatnym i dotyczącym nie tylko danej osoby, ale i jej rodziny.
Drugi, to to że nawet posiadanie jakiegoś SNP mówi prawie zawsze tylko o prawdopodobieństwie, często zresztą nie do końca oszacowanym bo badanie przeprowadzono na małej grupie.
Trzeci - same testy są obarczone błędami. Może być błąd w analizie danych, może być błąd w odczycie, może być błąd w chipie, którego się do tego używa.

Czyli  nawet jeśli dane są poprawnie odczytane to fakt, że X ma dane SNP wcale nie musi oznaczać, że będzie taki to, a taki.
Nawet jeśli taki będzie, i to jest negatywna cecha to przez wychowanie i samozaparcie może z tym walczyć, ba może nawet nigdy nie spotka się z tym czego dotyczy ta cecha.
Bo np. ma SNP wskazujące na większą podatność na schizofrenię w razie używania marihuany gdy się jest nastolatkiem, ale po prostu nigdy nie palił trawy, ani nie miał kontaktu z narkotykiem...
Ale stara się o pracę w jakiejś instytucji, która ma wgląd do tych danych i stwierdza, że jednak mają też innego kandydata bez tego SNP...

W Chinach rząd wraz z paroma firmami wprowadza system punktowy.
Ile czasu minie zanim zaczną ten system w przypadku dzieci zasilać na początku danymi genetycznymi?

I nigdy nie pozwolą komuś pójść na studia bo jego DNA wskazuje, że IQ ma przeciętne....

Stąd, gorąco zachęcam do robienia sobie badań genetycznych, ale nie dzielcie się danymi.
Za duża szansa by wyciekły.


Podobne postybeta
Algorytmy Genetyczne szukają Symbolu Newtona ;-)
PRISMochoza....
Język a postrzeganie rzeczywistości
Windows 8 - błeee, ciągle błeeee
11. Nie będziesz używał komunikatorów innych...

piątek, września 28, 2018

Wydało się jakim jestem Polakiem ;-)

Od dawna chciałem zrobić sobie badania w 23andMe i jak przyjechałem na te pół roku do USA to od razu zamówiłem i trzeciego dnia pobytu odesłałem próbkę mojej śliny ;-)
Po prawie 7 tygodniach dostałem raporty ;-)

No i wydało się.....


W 2/3 jestem Polakiem, w 1/8 Niemcem, a w 1/25 Szwedem, że o 1/40 kogoś z Bałkanów nie wspomnę... chociaż 1/500 Indianina czy kogoś ze wschodniej Azji robi wrażenie ;-) [moja ojcowska haplogrupa jest najbardziej popularna wśród rodowitych mieszkańców Syberii ;-) i ogólnie rzadka jest, 1 na 1200 klientów 23andMe taką ma (ale jak poszukałem po sieci to wydaje mi się, że ja ją mam raczej po kimś kto mieszkał gdzieś w okolicach Litwy]

Tych Niemców mogłem się spodziewać, w końcu matka mojego taty musiała z domu uciekać bo przez to, że rodzina miała na nazwisko Nejman/Najman, a Częstochowa była w GG to Niemcy czuli silną potrzebę przekonywania jej rodziny by trafili na volkslistę i grozili jej rodzicom wywiezieniem jej na roboty i innymi sprawami. Z drugiej strony rodziny też nie lepiej, bo Najgebauer i mi jedną babcie na roboty zaczynali wywozić.
Ale Szwedzi?
OK, tych Szwedów jest jak kot napłakał 5-8 pokoleń wstecz (tak jak i Bałkanów i Włochów), ale jednak...
Zdecydowanie druga strona niż się spodziewałem ;-)


Podobne postybeta
Starzeję się ;-)
Exif jest zły - część 2 :-)
Wydało się ;-)
Surowe dane genetyczne i niebezpieczeństwa ich udostępniania
Nowa pozycja na liście "chcem!" ;-)

środa, września 26, 2018

Ja długo przygotowywać się do rozmowy? (kwalifikacyjnej w IT ;-))

Decyzja została podjęta, chcesz zmienić pracę... wiesz do jakiej firmy chcesz iść.
Jak się przygotować i ile spędzić nad tym czasu?

Po pierwsze, przygotuj się, brałem udział w wielu rozmowach po stronie przesłuchiwanta i to od razu widać czy ktoś jest czy nie jest przygotowany.

Popatrz na to w taki sposób.
Mniej więcej wiesz ile możesz zyskać na tej zmianie, wiesz ile mniej więcej możesz zarobić w nowym miejscu, wiesz ile zarabiasz teraz, stąd wiesz jaka jest różnica.

Wiesz jaka jest potencjalna nagroda.

Mimo wszystko rozmowa to też szczęście, dlatego dobrze by było wziąć pod uwagę nie tyle wartość potencjalnej nagrody, ale też prawdopodobieństwo jej uzyskania.

To jest tricky ;-) bo de facto to prawdopodobieństwo będzie jakąś tam funkcją tej nagrody, zwykle firmy które płacą więcej wymagają też więcej, więc trudniej się tam dostać.

Mamy więc oczekiwaną nagrodę:

zysk = (oczekiwana_przyszła_pensja-obecna_pensja)*prawdopodobieństwo_otrzymania_oferty

bierzemy pod uwagę pensje roczne.

To wiemy jaki jest nasz możliwy zysk. Jaki jest koszt?

Czas, w końcu przygotowując się zużywamy czas.

Tylko ile jest wart nasz czas?

Mamy pewne przybliżenie, które nazywa się obecna pensja ;-) w końcu jeśli ktoś jest w stanie Ci płacić X PLN za godzinę pracy, to godzina Twojego czasu wolnego jest warta conajmniej tyle samo.

koszt = koszt_godziny*liczba_godzin

Przy założeniu, że w razie nie dostania się do firmy nic nie zyskamy z nauki (co nie jest prawdą, ale ułatwia analizę) mamy, że opłaca się nam ponieść koszty nie większe od potencjalnego zysku.
Czyli mamy:
koszt_godziny*liczba_godzin < (oczekiwana_przyszła_pensja-obecna_pensja)*prawdopodobieństwo_otrzymania_oferty

Co daje nam:
liczba_godzin < (oczekiwana_przyszła_pensja-obecna_pensja)*prawdopodobieństwo_otrzymania_oferty/koszt_godziny

Teraz na liczbach.

Załóżmy, że mamy kogoś kto zarabia 10k PLN miesięcznie i chce pójść do firmy, która płaci 20k PLN miesięcznie, czyli zyska 120k PLN rocznie.
Koszt godziny pracy takiego kogoś to ~60 PLN.
Ten ktoś zbytnio nie wierzy w swój sukces, czyli zakłada, że szansa dostania się to 10%

Mamy więc:
ile_godzin<(240k-120k)/60*0.1=200 godzin

Czyli taki ktoś powinien zainwestować nie więcej niż około 5 tygodni, 5 dni w tygodniu po 8 godzin... co przy założeniu, że tak naprawdę będzie w stanie spędzić średnio 30 minut w dniu pracy i powiedzmy 3 godziny w dzień weekendowy... oznacza jakieś pół roku przygotowań.

Wzór nie jest idealny, bo np. teraz ma takie coś, że im bardziej prawdopodobne dostanie się do firmy tym bardziej się opłaca uczyć... co jest jakby wbrew intuicji.
Powiedzmy, że to jest wersja 1.0 wzoru ;-)


Podobne postybeta
Kuchenka mikrofalowa
3 "kuchenne" sekrety
Pensje programistów
Zawiść
Hodowla Piratów,

poniedziałek, września 24, 2018

Terroryzm, a sikanie na wycieraczkę....

Czytam "21 Lessons for the 21st Century" i Yuval Noah Harari właśnie przypomniał mi coś, co zawsze wiedziałem, ale zacząłem zapominać.
Terroryzm to jest broń słabych.

Terroryści zaatakowali Charlie Hebdo bo w odróżnieniu do Francji nie mogli wystawić nawet 1 dywizji, nie mówiąc już o całej armii.

Użyli samolotów pasażerskich 11 września bo nie mają samolotów wojskowych.

Samochodów pułapek używają, bo nie mają czołgów.

To nie jest osiłek, który terroryzuje osiedle czy blok, to jest ten mały człowieczek spod 7, który sika sąsiadom na wycieraczkę.

Musimy go ścigać, bo nie chcemy żeby inni sikali na wycieraczki, ale nie powinniśmy też ograniczać naszej własnej wolności i swobody bo możemy sprawić, że innym zacznie się wydawać, że gościu spod 7 jest mocarzem i dołączenie do niego sprawi, że będą równie silni jak on....

Trzeba pamiętać, że ten gościu spod 9, który proponuje kamery i czujniki ruchu na korytarzu robi to nie po to żebyśmy byli bezpieczniejsi, ale po to żeby mógł oglądać jak reszta bloku wraca lekko wstawiona po imprezie.


Podobne postybeta
Książki, które mi się spodobały w 2017
Czytelnictwo ;-)
Lepsze jest wrogiem dobrego
6:22 czyli środek nocy
OS X, ładny cholernik jest.... ale nie idealny ;-)

niedziela, września 23, 2018

Kiedy zmieniać pracę i po co? (w IT)

Chcesz więcej zarobić?
Chcesz się więcej nauczyć?
Chcesz robić coś innego?
Chcesz awansować (ale mało)?
Masz głupiego managera?

To zmiana pracy ma sens.

Najwyższe podwyżki dostaje się zmieniając pracę (licząc rok do roku, ostatnia zmiana pracy oznaczała u mnie jakieś 50% podwyżki... najlepsze jest to, że celem nie było dostanie więcej ale pozbycie się fatalnego managera ;-))

Nic nie daje takiego kopa w wiedzy jak zmiana pracy. Przychodzisz do nowego miejsca, gdzie robi się rzeczy inaczej, są inni ludzie inna atmosfera. To znaczy, że masz szansę sprawdzić które umiejętności są bardziej ogólne dla całej branży (tu warto inwestować swój czas), które praktyki są specyficzne dla danej firmy i tak dalej.
Do tego najwięcej się zawsze uczysz przez pierwsze kilka miesięcy, bo problem jest nowy, wymaga zmiany sposobu patrzenia.
Z obserwacji widzę też, że każda zmiana pracy (po 1.5-2 latach przynajmniej) to jakieś 2 lata do doświadczenia ;-) stąd ktoś kto pracował w 3 firmach przez 6 lat, ma zwykle wyższe doświadczenie niż ktoś kto pracował 6 lat w tej samej firmie.

Chęć zmiany tego czym się zajmujesz jest też powodem do zmiany pracy (chociaż czasem wystarczy zmienić projekt).
Chcesz robić coś mobile, a Twoja firma nie robi nic mobile? To zmień pracę na taką gdzie się robi mobile. To samo z webem, z chmurą czy machine learningiem jest trudniej bo chmury, takiej prawdziwej (z shardingiem, failowerami, podejściem, że któryś z komponentów może paść a nadal trzeba działać i z milionami userów) nie robi prawie nikt, machine learning jest nawet trudniejszy bo zwykle żeby zacząć pracować jako ktoś z ML to już musisz to i tak robić.

Nie chcę Cię w Twojej firmie zrobić Seniorem, albo Staffem? Jest szansa, że inna firma to zrobi.
Zwykle to też znaczy, że w tej nowej firmie Senior czy Staff są "niższe" niż w Twojej obecnej.
Czasem Senior w firmie to ktoś kto ma 2 lata doświadczenia i umie sam buty zawiązać, czasem to ktoś kto ma dużą wiedzę o architekturze i różnych dziwnych rzeczach.
Zwykle z czasem firmy dokonują inflacji tytułów i pierwsi seniorzy i wyżsi są zwykle świetni, później zaczyna się inflacja (ale widać ją zwykle w pieniądzach i tworzą się warstwy na tych stanowiskach).

Problem z managerami jest taki, że prawie nie ma dobrych....
To jest jedna z najtrudniejszych ról w firmie, dobrze umiejscowiony zły manager rozwali świetny zespół, świetny manager zmieni słaby zespół w mocny.
Dobrych managerów jest mało bo managerowie są obciążeni tym samym problemem co wszyscy ludzie pracujący w IT.
W IT pracują ludzie z prawej strony rozkładu normalnego. Powyżej, lub znacznie powyżej przeciętnej dla całej populacji w IQ.
To znaczy, że przeciętny człowiek w IT, czy to developer, czy tester, czy manager czy ktokolwiek inny jest bliżej najsłabszych w swojej grupie niż bliżej najlepszych*.
Więc jeśli Twój manager nie wzbudza w Tobie chęci mordu, nie poniża Cię, widzisz, że się stara to wtedy raczej daj mu lub jej szansę. Jeśli jednak jest pasywno-agresywny, głupi (masz dowody na to, że nie rozumie tego nad czym pracujecie i to nie rozumie bo ma zbyt małe IQ, a nie np. za dużo spraw na głowie), sprawia, że nie chcesz iść do pracy... to wtedy wiej ile sił w nogach. Chociaż daj chwilę firmie, jakieś 3-6 miesięcy na dostrzeżenie problemu.

Kiedy nie warto zmieniać pracy?

Jak chcesz awansować na managera ;-)
Dość popularną metodą produkcji managerów jest awansowanie kogoś kto już X lat pracuje. Nigdy zbytnio nie umoczył, ogólnie ogarnia sprawy i w miarę składnie mówi. Albo jest organizatorem. Lub wykazuje minimalne oznaki tego, że mu/jej zależy.

* - między IQ 115 a 130 jest 14% populacji, między 130-145 są 2% populacji, zakładając że jest tak szczęśliwie, że firma dostaje ludzi z IQ od 115 do 145 to i tak szansa, że losowo wybrany pracownik znajduje się w grupie 115-130, a nie 130-145 jest jak 1 do 7, czyli na każdych 8 pracowników tylko 1 będzie w tej grupie z wyższym IQ. Znaczy to, że chociaż firma zatrudnia ludzi z IQ od 115 do 145 to znaczna większość pracowników jest bliżej 115 niż 145. Dotyczy to też innych cech, które można opisać rozkładem normalnym (bo jednak zakładamy, że firma mimo wszystko stara się odciąć ludzi po lewej stronie rozkładu, czyli tych którzy są poniżej jakiegoś poziomu, który i tak jest wyższy niż w ogóle populacji). Przez to tak wśród zwykłych pracowników jak i managerów większość jest dużo słabsza niż najlepsi. Ale jak firma stara się by na każde np. 5 osób był 1 manager to z automatu ma sytuację, że często manager będzie słabszy od kogoś kogo ma w zespole, do tego ponieważ często w management idą ludzie, którzy szybko schodzą ze ścieżki technicznej to zwykle są oni słabsi technicznie od swojego zespołu.


Podobne postybeta
Projekty Informatyczne - Mity ;-)
Niska cena
Studia wyższe
Google Music - wrażenia
Chęć mordu....

Wielosystemowość ;-)

Gdy te ponad 5 lata temu porzuciłem Windowsa na moim firmowym laptopie nie przypuszczałem, że stanę się aż tak bardzo wielosystemowy ;-)

W mobile działam na Androidzie i na iOS'ie.
Na komórkach mam Androida we wersji 9.0, na tabletach zależy ;-), na Pixel C (tablet z Androidem) chyba wersja 8.1, na iPadzie Pro iOS 12.

Na komputerach:
MacOS High Sierra (a jutro pewnie Mojave) ;-)
Ubuntu 16.04

Na XBOX:
Windows ;-)

Jeszcze do tego WearOS na zegarkach ;-)

Chociaż jeśli nie liczyć XBOXa to ta wielosystemowość w moim wydaniu trochę lipna jest ;-) bo Ubuntu, macOS, Android i iOS to jednak *niksy są -)


Podobne postybeta
Zegarek z instrukcją ;-)
iPad Pro
Po paru dniach z iPad’em Pro - mój Dock ;-)
Zgryz laptopowy ;-)
Pokusa, problem, zaskoczenie i spostrzeżenie ;-)

niedziela, września 09, 2018

Czego nie lubię w Kalifornii?

  • Została zbudowana dla samochodów,
  • San Francisco jest spoko, ale nie ma tam ŻADNEJ zwyczajnej księgarni. Chcesz księgarni z 2 piętrami poezji? Jest taka. Chcesz takiej z dużym działem literatury o LGBT+? Jest taka. Jest nawet taka, która ma tylko "na składzie" różne dziwne książki SF... ale nie ma takiej zwyczajnej..., to jest miasto dla hipsterów, a nie nudnych księgowych ;-),
  • niby to liberalny stan, ale... ludzie wydają się być gotowi walczyć z bronią w ręku o prawo do trawy, ale jakikolwiek pomysł budowy transportu publicznego jest natychmiast hamowany,
  • nikt tu nie oszczędza energii, światła się wszędzie świecą non-stop,
  • wszędzie wali trawą,
  • w niektórych miejscach wolno, a w innych nie wolno jeździć rowerem po chodniku... nikt nie wie gdzie wolno, a gdzie nie ;-)
Tyle na teraz, to są moje największe bolączki jak na razie ;-)



Podobne postybeta
Problem pierwszego świata
Post pierwszy - czy wiesz o czym wie, lub może wiedzieć Twój telefon? ;-)
Raport z emigracji ;-)
Ukradli nam przyszłość....
Niehackerski dzień ;-)