wtorek, marca 31, 2026

O wyższości debuggera

Tak w ramach walki o moje 50 linii kodu dziennie męczę dzisiejsze zadanie z LeetCode i stwierdzam, że prawdziwe IDE i Debugger pomagają ;-)

Zwykle staram się zadania robić tylko w edytorze LeetCode, w razie rozmowy tak to będzie wyglądać.
Gdy chcę jeszcze bardziej wyostrzyć moje kung-fu to nawet używam nawet "blindfold programming", czyli próbuję robić zadanie w głowie i dopiero jak je "napiszę w głowie" i przetestuje w głowie to piszę kod.
Ale nie zawsze się da, czasem zadanie jest za trudne, czasem ja za głupi ;-)

Wtedy jest czas na big guns ;-)
Wrzucenie kodu do IntelliJ i zabawa z Debuggerem :-)

Ja wiem, że "I'm supposed too" uruchamiać ten kod w głowie w razie jakiegoś interview... co jest wg. mnie formą sprawdzenia tak naprawdę IQ i pamięci krótkotrwałej gdzie IQ często służy do tego by wymyślić sposób na "zchunkowanie" zadania tak by móc je zmieścić w pamięci krótkotrwałej.. inna sprawa czy to jest naprawdę dobry sposób na testowanie programistów. 
Bo ja twierdzę, że do normalnej pracy nie chcesz tych najbystrzejszych oni i one (chociaż one są zwykle bardziej powściągliwe przed robieniem głupich rzeczy) mogą przesadzić w komplikacji, w końcu potrafią to ogarnąć...

Ale wracając do Debuggera, on Ci daje takie szerokopasmowe spojrzenie na wykonanie kodu. Masz ciągle widok aktualnego stanu, w razie coś się dziwnego dzieje możesz się cofnąć (drop frame... co zresztą zachęca człowieka do dodawania metod, bo drop frame polega na powrót po prostu na początek wykonania danej metody, bo zrzucana jest 1 ramka ze stosu).... 

Widzisz kod, widzisz stan zmiennych i często jest tak, że dochodzić do pewnego miejsca... nie wykonasz tego kroku jeszcze a już widzisz problem ;-)

Ma to oczywiście też wady, bo po jakimś czasie zaczyna się leczyć objawowo. Jak ta zmienna powinna zostać np. zwiększona o 1 to się dodaje to zwiększanie i próbuje dalej... więc w końcu może powstać potworek, który działa, ale nie wiadomo czemu... choć to jest rzadki przypadek.

Inna sprawa, że widzę, że znów w czasach lambd i cloud coraz więcej developerów jedzie "sprawdzę na cloudzie" i znów do debugowania używa się logów ;-)
No bo po co móc uruchomić kod na lokalnej maszynie, gdzie masz możliwość przeglądania stosu i wszystkiego... nie, zróbmy trudniej! 

(taka metauwaga... ja ten tekst piszę jako przerywnik by się zresetować z jednego podejścia i zaatakować innym i przyznaję, że do pisania tego tekstu używam tylko ułamka mocy obliczeniowej mózgu w porównaniu do kodowania ;-))



Podobne postybeta
Kontekstowe zapominanie ;-)
Referencje w Java'ie
Nowy potworek na tapecie ;-)
Moja możliwa zemsta za zamknięcie Google+ ;-)
Focus

50 linii kodu dziennie

Mam misję - 50 linii kodu dziennie.

To jest taki mój wentyl bezpieczeństwa. 

Ale mam problem ;-) bo pytanie powstaje "jak liczyć kod napisany przez Copilota i jego kuzynów?" ;-)

Wczoraj np. popełniłem skrypt, który liczył długość dróg w pliku OpenDRIVE, jakieś ~150 linii Pythona.... z czego kluczowe kawałki generował Copilot i Gemini... i jak to liczyć?

Na szczęście LeetCode mi trochę podratował statystyki (chociaż oszukałem i przekopiowałem rozwiązanie z dnia wcześniej i zmieniłem po prostu końcówkę by rozwiązywała problem w tej wersji..... to jest w ogóle przerażające, że w pewnym momencie piszesz kod i ma "o, to już pisałem, gdzieś mam ten kod" i tak można znaczną ilość kodu napisać ;-))

Chyba trzeba wrócić do podejścia sprzed 10-12 lat, zacząć dopisywać testy do istniejącego kodu (nie mojego!) i tak robić moje 50 linii ;-)



Podobne postybeta
Kupię sobie jednak Copilota
Samolubna Tajemnicza Wyspa Genów ;-)
Paradoks SSD ;-)
"Bóg urojony"
Copilot za bardzo pomaga i czasem trzeba go wyłączyć ;-)

Jak Mruka dostał więcej metalowych przedmiotów - (nie)poradnik inwestycyjny z czasów kamienia (czasami łupanego) część druga

Inspirowane Grug Brain Developer...

Mruk stukać w płaski kawałek dla Wodza już 9 księżyców.Wódz dać Mrukowi błyskotkę: „Najlepszy Mruk w Jaskini”.Mruk myśleć: „Błyskotka ładna, ale Mruk woli przedmioty”.

Wódz woła Mruka: „Mruk, ty dobrze stukać. Nie chcę cię puszczać po 9 księżycach. Ty zostać w Jaskini na zawsze”.Wódz mówić: „Mruk, teraz masz jeden przedmiot i pół. Ja dobry Wódz, dam ci jeszcze pół połowy przedmiotu”.

Mruk liczyć w głowie. Mało.

Mruk wiedzieć, że stukanie jest warte więcej. Tata Mruk dawać Mrukowi więcej niż pół połowy przedmiotu za pomoc.Mruk po stukaniu w jaskini pomagać Tata Mruk.Tata Mruk dawno temu być Strażniki Jaskiń, teraz odpoczywać, ale Tata nie umieć nic nie robić. Więc Tata nauczyć się skrobać na korze dla wielu jaskiń – nawet dla tej, co robi drewniane pudełka dla Mruków, co przestały stukać.

Ale do skrobania Tata musieć używać magiczny kamień. Tata nie lubić magiczny kamień.Tata mówić: „Mruk, Ty lubić magiczny kamień. Ja Ci dać pół połowy przedmiotu i Ty skrobać kora z magiczny kamień”.Mruk myśleć: „To za dużo przedmiotów... ale Tata chcieć dać, Mruk zgodzić”.

Mruk pomagać Tacie skrobać, ile która jaskinia winna przedmiotów innej jaskini.Mruk wiedzieć, ile to jest pół połowy przedmiotu.

Mruk patrzeć na Wodza i myśleć: „Pół połowy przedmiotu od Taty to dużo za mało pracy, ale tyle samo więcej za stukanie dla Wielkiego Wodza to mało za dużo pracy”.Mruk chcieć dwa duże przedmioty. Ale Mruk sprytny. Mruk powiedzieć: „Mruk chcieć dwa przedmioty i pół”.

Wódz zrobić się czerwony jak jagoda. Wódz krzyczeć: „Dwa i pół?! Mruk, ty szalony! Za tyle można mieć trzy mamuty! Inne Mruki stukać za jeden!”.Mruk patrzeć spokojnie. Mruk nie mrugać.Wódz zapytać: „Mruk, ty się upierać przy dwa przedmioty i jeszcze pół?!”.

Mruk powiedzieć: „Nie. Mruk czeka kontrpropozycja”.

Wódz zamilknąć. Wódz drapać się po głowie.Wódz nie wiedzieć, co to „kontrpropozycja”, ale brzmiało jak potężne zaklęcie z bardzo mądrej jaskini.Wódz powiedzieć: „Dobra, Mruk. Dam ci dwa przedmioty i pół połowy przedmiotu”.

Mruk mruknąć: „Dobra”.

Mruk wiedzieć prawdę: Mruk stukałby nawet za te dwa przedmioty. Ale Mruk dostał więcej, bo Mruk wiedział, ile kosztuje skrobanie na korze.

Mruk zrozumieć: Druga Zasada Życia.Twoje stukanie ma wartość. Jeśli nie powiesz Wodzowi, ile chcesz przedmiotów, Wódz sam z siebie ich nie da. Wódz woli trzymać przedmioty dla siebie.

Mruk teraz mieć dwa przedmioty i pół połowy.



Podobne postybeta
Mruk i metalowe przedmioty - (nie)poradnik inwestycyjny z epoki kamienia (czasami łupanego), część pierwsza
Postęp... powolny postęp
Skąd się biorą źli i dobrzy nauczyciele? - Przemkowa teoria ;-)
Tygrysy
Oplotek...

poniedziałek, marca 30, 2026

Mruk i metalowe przedmioty - (nie)poradnik inwestycyjny z epoki kamienia (czasami łupanego), część pierwsza

Inspirowane Grug Brain Developer...

Mruk zauważyć: światem rządzić małe metalowe przedmioty.
Mruk chcieć jaskinia? Oni chcieć przedmioty.
Mruk chcieć mamut, bo Mruk głodny? Oni chcieć przedmioty.
Przedmioty być potrzebne.
Ty dajesz przedmioty za to, co Ty chcieć. Oni dają przedmioty za to, co oni chcieć.

Mruk duży. Mruk też może dostawać przedmioty.
Mruk spotkać Wielki Wódz.
Wieki Wódz mówić "Ty Mruk, Ty być codziennie w wielka jaskinia, Ty stukać w płaski kawałek. Ty dobrze stukać, magiczny kamień robić rzeczy. Kamień robić dobre rzeczy, ja dać Ci przedmioty"

Mruk lubić stukać w płaski kamień. Kamień robić to co Mruk chcieć. Mruk stukać w kamień wiele księżyców wcześnie bez dostawania przedmiotów. Mruk myśleć "Mruk lubić stukać. Mruk lubić przedmioty. Mruk stukać żeby dostać przedmioty".

Mruk na mamucie jeździć rano do wielka jaskinia. Mruk stukać w płaski kawałek. Magiczny kamień robić rzeczy, które Mruk wystukać. Po księżycu Mruk dostać trochę przedmiotów. Mało, ale być.

Mruk dobrze stukać. Wielki Wódz od przedmiotów szczęśliwy. Wódz mówić: "Mruk, ty dobrze stukać. Ty stukać w swoja jaskinia. Ty dostać więcej przedmiotów".
Mruk stukać w jaskinia. Mruk stukać dużo.

Mruk zrozumieć: Pierwsza Zasada Życia.
Więcej stukania = Wódz szczęśliwy.
Wódz szczęśliwy = więcej przedmiotów dla Mruka.
Więcej przedmiotów = Mruk mieć to, co Mruk chcieć.

Mruk chcieć jagody? Mruk mieć przedmioty.
Mruk chcieć lepszy magiczny kamień? Mruk mieć przedmioty.
Mruk chcieć jechać nad wielka woda? Mruk mieć przedmioty.

Ale Mruk widzieć inne Mruki. Inne Mruki dostawać więcej przedmiotów i zaraz oddawać je za kolorowe pióra. Inne Mruki dalej nic nie mieć. Jak inne Mruki chcieć jagody, to one płakać: „Nie mieć przedmioty”. Ale inne Mruki nosić kolorowe pióra. Bo one widzieć, że inne Wielkie Wodze od przedmiotów nosić takie kolorowe pióra. Inne Mruki myśleć: „Ja mieć pióra jak Wielki Wódz, ja mieć przedmioty”.

Mruk mruknąć: „Głupie”.



Podobne postybeta
Jak Mruka dostał więcej metalowych przedmiotów - (nie)poradnik inwestycyjny z czasów kamienia (czasami łupanego) część druga
OOo2GD - zabawa w dodawanie folderów
OS X, ładny cholernik jest.... ale nie idealny ;-)
Chcę sankcji UE
Język a postrzeganie rzeczywistości

niedziela, marca 29, 2026

Zuchwała kradzież godziny

Obudziłem się dziś dużo później niż zwykle... 
Dopiero po jakimś czasie do mnie dotarło, że to przez brakującą godzinę ;-)

Ktoś wziął i rąbnął godzinę...

Co najlepsze ja byłem przy tej kradzieży ;-) wieczorem w pewnym momencie spojrzałem na zegarek i byłem mocno zdziwiony, że już po 3 w nocy... wydawało mi się, że powinno być koło 2.

To chyba pierwszy raz odkąd pamiętam, gdy jakoś zapomniałem w dniu zmiany czasu, że jest zmiana czasu.

Gdybym w końcu nie wpadł w rozmowie na to, że czas się zmienił to mogłoby mi to umknąć. Nie mam już żadnego widocznego zegara, który się sam nie przestawia. 
Jedynie termometr na oknie, który to termometr pokazuje mi max i min w ciągu dnia, a że instalowałem go latem to teraz będzie pokazywał lepiej.

Od razu mi się też przypomniało, że zmiana czasu ma swoje wady, np. to, że można na on-call'u "wylosować" zmianę w tym czasie i zamiast zwyczajowych 12h, ma się 13h. (OK, tu nadal jestem szczęśliwy, że już nie mam on-call'a ;-))

No rąbnęli mi godzinę i nawet tego nie zauważyłem.


Podobne postybeta
.asm - to było fajne rozszerzenie plików z programami ;-)
Budżet na spotkania
Oceny w Uberze
Gdzie jest mój tablet????
A może by tak nosić drugi telefon specjalnie do on-call'a?

sobota, marca 28, 2026

Project Hail Mary jest świetny ;-)

To teraz więcej o Project Hail Mary.
Widziałem dwa razy. Kusi mnie by pójść 3 raz, tym razem do IMAXa ;-)
Po pierwszym seansie nie byłem pewien co myślę. Podobało mi się, ale nie byłem pewien. Drugi raz był taki "jajx... to jest wielkie" ;-)

Z tego co widzę ludzie też lubią. Wielu się cieszy, że proszę da się dobrze nakręcić film.

Mnie cieszy to, że feeling good SF znów zrobiło box-office ;-) Marsjanin to zrobił 11 lat temu, teraz Project Hail Mary.

Nie ma spisków, rywalizacji, jest współpraca i sukces dzięki niej.

Nasze czasy nie są jakieś szczególnie gorsze od innych, po prostu żyjemy teraz i nie wiemy jak to wyglądało np. 50 lat temu. Acz są jakieś sygnały, że może dziś jest pod pewnymi względami gorzej....

I w tym świecie Project Hail Mary poprawia humor jeszcze bardziej. Nie ma strzelania, nie ma zabijania (nie licząc jednego astrofaga, którego zamordował Grace.... no i 150 bilionów które musiały zginąć żeby Hail Mary mogła przylecieć do Tau Ceti ;-)

Ludzie są racjonalni. Stratt to eurokratka wybrana bo jest skuteczna, a nie dlatego, że dobrze wygląda w garniturze ;-)

Ja mam słabość do feeling good SF. Bo ten świat jest taki po prostu fajny. Coś w stylu "Ej, życie jako takie jest trudne i mało prawdopodobne, wszechświat ma tysiące sposobów by nas zabić.... więc po co dokładać nowe?".
Tzn. rozumiem też, że np. spiskowanie i knucie których w feeling good SF nie ma zbyt wiele są naturalną konsekwencją życia ;-) ale przecież mam prawo do tego by mi się to nie podobało, nie? ;-)

I Project Hail Mary poprawia mi humor. Stąd jak skończę najnowszą książkę Scotta Juchy to idę do Project Hail Mary... albo jak skończę audiobookową wersję biografii Bena Franklina.... bo audiobook Project Hail Mary ma swoje uroki.


Podobne postybeta
Feeling Good SF :-)
Project Hail Mary
Książkowy marzec :-)
Książkowy kwiecień :-)
Lipcowe książki :-)

poniedziałek, marca 23, 2026

Project Hail Mary

Kocham książkę.

Kocham film ;-)

Chociaż był inny niż się spodziewałem, z trailerów wydaje się być bardziej dynamiczny z elementami komedii... a jest momentami powolny, momentami dynamiczny, z elementami komedii ;-)

Choć trzeba przyznać, że znajomość książki dużo pomaga. Nie jestem pewien czy ci, którzy nie czytali książki będą wszystko wiedzieli... ale też nie wiem czy muszą ;-) 

Chociaż mam wrażenie, że Marsjanin zrobił na mnie większe wrażenie. Ale trudno mi powiedzieć. Spodziewałem się świetnego filmu i dostałem świetny film :-)



Podobne postybeta
Postęp... powolny postęp
Project Hail Mary jest świetny ;-)
Feeling Good SF :-)
Marsjanin
"Chciałabym a boję się" ;-)

piątek, marca 13, 2026

Zapętlony vibecoding ;-)

Vibe coding jest zabawny ;-)
W pracy chcemy zbudować coś co produkuje pewien tam format danych.
W ramach zabaw postanowiłem, że używając vibe codingu może zrobię swoją wersję... zacząłem od pytania Gemini czy to jest w ogóle możliwe.
Powiedziało, że tak i podało produkt nad którym pracuję jako przykład czegoś co to robi ;p

Powiem, że to było naprawdę meta ;-)


Podobne postybeta
Czy vibecoding zmienia ważność ludzi? Czy PM/PO stają się bardziej niezbędni od inżynierów?
Złej (albo leniwej) baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy
Agent by Agent ;-) czyli o tworzeniu agenta AI agentem AI ;-)
Czemu nie korzystam z hulajnog elektrycznych?
Allegro to jest banda amatorów.

środa, marca 11, 2026

Złej (albo leniwej) baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy

Słucham książki Apple: The First 50 Years i jak każda taka rzecz nakręca mnie to do tworzenia czegoś... do tego mam głód kodowania... więc mnie ciśnie żeby sobie zrobić cel 50 linii kodu dziennie...
I jest jeden problem.... nie mam czego pisać ;-)

Tzn. wiem, że to też nie jest to. Np. kilku rzeczy nie zaczynam bo mi Antigravity od Google nie działa bo jakieś 2-3 tygodnie temu popsuli coś i Antigravity dostaje 400 od backendu.

Za to wczoraj w ramach specyfikowania czegoś do pracy najprościej było pogadać z Gemini i zrobić prototyp, który mogłem dać developerowi dzięki czemu ten nie musiał próbować zrozumieć "co autor miał na myśli" czytając specyfikację, tylko widział zachowanie jakie jest potrzebne ;-)

Choć tego Antigravity mi brakuje, bo mam pomysł na próbkę aplikacji do "mojego" ToDo i bardzo łatwo by to było opisywać Antigravity, niby mógłbym z Gemini CLI, ale to nie to samo.
W ogóle mam wrażenie, że kierunkiem dla conajmniej pewnej gałęzi vibecoding powinno być kodowanie gdzie obok widzimy nie tylko kod ale i UI zmieniający się "na żywo", może nawet na działającej aplikacji. 

Wracając do tych 50 linii kodu, poważnie rozważam nawet iście przez Cracking the Coding Interview zadanie po zadaniu i pisanie wariantów. Leetcode mnie zawodzi, ostatnio mieli serię o dynamic programming, a ja się przyznaję, jak dynamic programming do mnie przemawia i umiem często pójść od rozwiązania rekurencyjnego, do memoizacji i z memoizacji do czystego rozwiązania na tablicach, czy nawet bez jak nie są potrzebne, to niemal obrzydzenie czuję widząc start od rozwiązania tablicowego ;-) nie wiem, odbieram to nadal jako formę nieeleganckiego ataku ;-) (albo to z zazdrości, że ja muszę tą drogę przejść, a ktoś umie od razu wskoczyć w ten tryb...)

Ciekawe, że wypocenie dwóch wpisów na bloga, paru komentarzy na LinkedIn i Facebooku to pikuś, ale napisanie 50 linii kodu wymaga jakiegoś celu... 


Podobne postybeta
Zaczynam się przekonywać do agentów AI....
Struktury danych vs algorytmy
Bullshit Jobs jest słabe
Atlas zbuntowany, ale na odwrót ;-)
Opowieść o "zmotywatorach" ;-)

Trzeba pisać

Macie tak, że znacie technikę na radzenie sobie z czymś, a o niej nie pamiętacie? ;-)
Ja mam tak, że jak mam czegoś za dużo na głowie to wiem, że trzeba zacząć pisać. Przechodzi to przez inny obszar mózgu, który dookreśla sprawy, trzeba je nazwać, a na dodatek często jest tak, że zapisze się te rzeczy w głowie.... i widać, że jest tego 3 albo 5 sztuk... a nie jakieś miliony jak sugerował tłok w głowie.

Problem z tym, że ja zapominam, że zapisanie pomaga ;-)

I nie, nie chodzi nawet o zrobienie ToDo (które mi zawsze wychodzi jakby nie wychodziło), a o proste zapisanie tego co w głowie siedzi.

Bo po tym akcie nagle patrzysz na to i widzisz... o, a to jest actionable, o a tu przecież mogę zrobić historyjkę i nagle jest spoko..
Z drugiej strony często jest tak, że masz to napisane i widzisz następny krok... banalny, ale jakoś trudny do zrobienia ;-)

Ale to wszystko jakoś blednie i znika jak człowiek sobie uświadomi, że często po prostu zapomina o tej prostej sztuczce ;-)

Niby nieraz myślałem "A to sobie zrobię reminder, żeby zapisać....". Próbowałem, nie działa bo ignorował.
Próbowałem kiedyś nawet sobie wysyłać maile z takich systemów, które pozwalają napisać maila i Ci go przysyłają np. za miesiąc czy rok.... nie wiem jak to działa bo na kilka prób które wykonałem, ten mail nigdy do mnie nie dotarł ;-)



Podobne postybeta
Upał promuje mniejszych?
DoR before DoD ;-)
Kopernik i zasada kopernikańska, później Darwin i Teoria Ewolucji... co będzie kolejne? Silne AI czy synetyczne życie?
Laborki :-)
Okrutniki ;-)