wtorek, marca 21, 2017

Zakaz handlu w niedzielę jest głupi

Rząd poparł pomysł zakazu handlu w niedzielę.

Uważam, że źle robi.

Tak, to że rodziny chciałyby być razem do mnie trafia, ale wydaje mi się, że o wiele lepiej niż zakaz podziałałaby zachęta finansowa.

Niech sklepy mogą działać w niedziele i święta, z zastrzeżeniem, że wszystkie osoby pracujące w tych dniach dostawać będą stawkę godzinową x2 w niedzielę i x3 w święta (wyższy mnożnik wygrywa).

Wydaje mi się, że przy takim układzie wiele osób chętnie pracowałoby w niedziele i święta i zniknąłby problem ludzi, którzy woleliby mieć niedziele wolną, a teraz są zmuszani by iść do pracy.
Do to sklepy miałyby zachętę by prowadzić sprzedaż w niedziele i święta tylko gdyby im się to naprawdę opłacało.
Skończyłoby się trzymanie sklepów otwartych tylko przez to, że "może ktoś przyjdzie".

Tak wilk byłby syty i owca cała.

Z drugiej jednak strony, gdyby ten rząd chciał stosować rozwiązania sensowne i pomocne dla ludzi i gospodarki to by się po prostu rozwiązał....


Podobne postybeta
Google App Inventor for Android - co to będzie? ;-)
Traf to za userem... ;-)
Książkowy Stack Overflow ;-)
Spóźnialskie Google Latitude ;-)
Błeee

Wegetarianizm kaizen - czyli ja bywać wegetarianinem bez zbytniego wysiłku ;-)

Od bardzo dawna jednym z moich pragnień jest to by zostać wegetarianinem1.

Jedynym powodem dla którego chciałbym przestać jeść mięso jest to, że wydaje mi się to być uzasadnione moralnie.
Nie czuję się najlepiej myśląc o tym, że co roku ginie wiele zwierząt i to tylko po to bym mógł je zjeść, nie czuję się też najlepiej myśląc w jakich warunkach żyją.
Nie jest to jednak też coś co spędza mi sen z powiem, ani nie spędzam znacznej części czasu myśląc o tym.
Nadal jednak lepiej bym się czuł nie jedząc mięsa i nie mając tych wątpliwości moralnych.

Sęk w tym, że w naszym świecie obfitości, mięso jest jakby opcją defaultową3 i bez silnej motywacji by zostać wegetarianinem trudno wybierać lepszą, ale trudniejszą drogę.

Stąd stwierdziłem, że wybiorę drogę kaizen ;-) będę wegetarianinem w wersji kaizen.
Nie porzucę mięsa od razu, jest "za proste"5, ale będę jadł go mniej i wybierał opcje bezmięsne gdy to będzie możliwe bez zbytniego wysiłku.

Tak, moralnie to coś podobnego do odczuwania dumy z tego, że się jest lepszym bo rzadziej się kopie szczeniaczki... ale cóż, od czegoś trzeba zacząć...

A i uważam, że w cenie mleka i jajek powinny być wliczone kwoty a emerytury dla krów i kur.



1 - mimo tego, że ubóstwiam dowcip: "Co znaczy wegetarianin po indiańsku? Za głupi by polować!"2
2 - po usłyszeniu którego to dowcipu znajoma wegetarianka zapytała w bardzo fajny sposób "chwila, a nie czasem 'za miły by polować'?".
3 - btw słowa defaultowa (czyli połączenia angielskiego default z polską odmianą), genialnie to brzmi gdy mówi to ktoś dla kogo polski nie jest językiem ojczystym ;-) [słyszałem Ukrainkę która tak mówiła i zabrzmiało genialnie :-)]. Nawet nie chodzi o brzmienie, a o sam fakt, że używa tej formy ktoś dla kogo to nie jest język ojczysty, wydaje im się, że świadczy to o tym, że to słowo wynikło z potrzeby/wygody, a nie z tego, że "zapominamy, że jesteśmy Polakami".4
4 - dygresje są złe.... ja ogólnie cierpię na chroniczną dygresję...
5 - tak, zdaję sobie sprawę z tego, że to nie świadczy najlepiej o mojej postawie moralnej, bo z jednej strony nie podoba mi się to, że zabijamy zwierzęta6 by je jeść, a z drugiej strony "tak jest łatwiej"...
6 - pod żadnym pozorem nie piszcie mi komentarzy w stylu "jak jesz marchew to też ją zabijasz, morderco roślin!".


Podobne postybeta
"Promocja homoseksualizmu" co to niby ma być?
Zegarek trudny
A gdyby tak....
Bio"etyka"
Update na statusie ;-)

środa, marca 15, 2017

Walka z null'em ;-)

Jak człowiek panikuje pisząc kod to zaczyna robić dziwne rzeczy, np. idzie po linii najmniejszego oporu i bawi się w użycie null'a i robienie null checków....
Sam tak zrobiłem kiedyś i usłyszałem później w feedbacku z rozmowy, że zajefajnie się rozmawiało, super struktury danych, nieźle design, ale kod brzydki jak noc - dziękujemy ;-)

I tak dziś sobie w pracy gadaliśmy i wpadłem na pomysł ;-)

Wtyczka do IntelliJ'a która w momencie użycia null'a robiła by jakieś głośne beep! albo pokazywała jakiś straszny film z YouTube.
Wszystko po to by powstało w mózgu sprzężenie - użycie null'a = zło, ból i ogólny smutek ;-)

Od razu zaznaczam, że wszystkie code style check'i i podobne są fajne, ale są za późno.
Chodzi o to by w developerze zbudować niechęć do użycia null'a przez sprawienie, że będzie się to mu lub niej, kojarzyło z czymś nieprzyjemnym*.
A nic tak dobrze nie działa na budowanie takich skojarzeń jak natychmiastowość kary ;-)

Teraz tylko się zastanawiam czy poczekać z tym na kolejny hackathon czy może popełnić sobie ot tak, przy okazji ;-)


* - hardcore'owcy mogą np. wyświetlać sobie zdjęcie nielubianego polityka czy polityczki ;-)


Podobne postybeta
W co tu ręce włożyć?
Ostatni dzień
Czy Macbook Pro jest wart swojej ceny?
Strzeż się złych komentarzy łużytkowniku ;-)
30 baniek na piramidę

niedziela, marca 12, 2017

9 miesięcy bez on-call'a - to jest super :-)

Dotarło do mnie, że już od ponad 9 miesięcy nie mam on-call'a.
To jest świetne.
Móc iść do łazienki bez telefonu, wiedzieć że jak idziesz spać to zaraz nie zadzwoni telefon, nie musieć słuchać pokrętnych tłumaczeń managementu, że przecież tak jest wszędzie.
Gdy miałem on-call'a to w trakcie brania prysznica zdarzało mi się przerywać mycie Przemka by sprawdzić czy czasem telefon leżący na pralce nie dzwoni.
A teraz nie muszę się tym przejmować :-)
To jest piękne!!!
posted from Bloggeroid



Podobne postybeta
3 miesiąc bez on-call'a :-)
Jajx.........
No i jest problem natury logistyczno-temporalnej....
Spłuczka edukacyjna...
Moja następna poprawka do konstytucji ;-)

piątek, marca 10, 2017

Dobrze, że Tusk wygrał

Nigdy nie głosowałem na Donalda Tuska, czy nawet na jego partię.
Najbliżej chyba byłem głosując na Komorowskiego, a i tak pewny nie jestem.

Ale cieszę się, że Donald Tusk został ponownie Przewodniczącym Rady Europejskiej.

To jest jedyna szansa na to żeby Polska nie stoczyła się na margines.

Wielu wyborców PiS autentycznie wierzy, że siła państwa to potrząsanie szabelką i krzyk. Ale tak nie jest.
Popatrzcie na świat zwierząt. To małe, nieszkodliwe pieski ciągle szczekają i próbują gryźć po kostkach, duże psy, które są w ułamku sekundy spacyfikować takiego małego pieska siedzą cicho i nie szczekają.
Ktoś kto ma wpływy nie musi krzyczeć, lekkie podniesienie głosu, czy ostrzejszy ton są sygnałem dla wszystkich w koło, że żarty się skończyły.
Ktoś kto ciągle krzyczy, a nie ma środków by coś poza krzyczeniem zrobić się nie liczy.
Rząd PiSu sprawia, że Polska postrzegana jest na świecie tak jak taki mały piesek, jak ktoś kto ciągle krzyczy, ale nie ma żadnej mocy sprawczej.
Przez co nikt na nią nie zwraca zbytniej uwagi.

Tusk na pozycji Przewodniczącego Rady Europejskiej daje nadzieję, że świat nie będzie postrzegał Polski przez pryzmat krzykaczy z PiSu. Bo przez kolejne 2.5 roku będzie tam Polak, którego szefowie rządów 27* państw UE znają, a może i lubią.

Jarosław Kaczyński oczywiście nie weźmie sobie do serca nauki, że czasem trzeba patrzeć na realia i mierzyć siły na zamiary. To źle dla Polski, a najszybciej to odczują ludzie, którzy popierają PiS.
Bo teraz UE może być trochę bardziej wymagająca i może zacząć stosować sankcje za to, że PiS nie przestrzega polskiej konstytucji.



* - OK, 27 państw przez 2 lata, później 26


Podobne postybeta
Chcę sankcji UE
Granica
Rycerz na białym koniu? ;-)
Czemu małe pieski noszą ubranka, a duże psy nie?
Paranoja i Strach

poniedziałek, marca 06, 2017

Czy się stoi czy się siedzi.... kamerka w laptopie jako detektor tego czy biurko jest w trybie stand czy sit ;-)

W czwartek i piątek mieliśmy Hackhaton.
Wiele osób zrobiło rzeczy przydatne, wiele ciekawe, jeszcze inni zrobili ambitne.

Ja zrobiłem dziwną ;-)

Najpierw zamierzałem połączyć funkcjonalność timera z Google z Toggl i Keep by móc bawić się Pomodoro.
Tak powstało Pomodororororo, ale było nudne i nieciekawe.
Tzn. ciekawa była zabawa z Polymerem, ale jakoś nie umiałem wymyślić dobrego sposobu na to jak ugryźć wygodne połączenie timera z rejestrowaniem aktywności....

Wtedy zaczęło za mną łazić, że przecież mam certyfikat z Machine Learningu to mógłbym spróbować niedawno zdobytej wiedzy...
Pierwszy pomysł był by zrobić rozpoznawanie twarzy, ale upadł bo dużo próbek bym potrzebował.
Z drugiej strony od dłuższego czasu zabieram się za realizację czujnika wykrywającego stanie/siedzenie przy biurku w domu by móc je rejestrować i wiedzieć ile stoję.

Pierwsza szalona wersja pomysłu była by zrobić trochę zdjęć kamerką gdy stoję i gdy siedzę i użyć ich do nauki... Ale po chwili stwierdziłem, że może najpierw sprawdzę co widać na kamerce ;-) wiedząc co widać na kamerce uznałem, że wiem czego nauczy się Machine Learning.
Stąd zakodowałem to co wg. mnie machine learning by znalazł ;-)

Efekt widać poniżej ;-)

To działa :-)

Gdy stoję mam śliczny obrazek:
 A gdy siedzę taki:

(oba są kradzione z Internetu)

Działanie widać na filmiku :-)

Jednak cały "system" oszukuje ;-)

Tak się po prostu składa, że gdy wszystko jest w pozycji siedzącej to pole widzenia kamerki jest dość mocno ograniczone przez jeden z monitorów... a monitor jest czarny....
Stąd okazuje się, że porównanie średniego koloru prawego górnego rogu obrazu z kamerki ze średnią reszty obrazu pozwala stwierdzić, że ten róg jest ciemny i uznać, że wszystko jest w pozycji siedzącej ;-)

Wszystko jest napisane w JavaScript'cie i HTMLu z użyciem Polymera, ale Polymer jest tu najmniej istotny ;-)

To jak z poziomu HTML/JavaScript dobrać się do obrazu z kamerki wiem z tego tutoriala.

Później co sekundę skanuję obraz z kamerki licząc średni kolor górnego prawego roku i reszty obrazu i wszystko działa ;-)

Jak ktoś ciekaw to tu są źródła ;-)

Podobne postybeta
Biurko
AppInventor - tego się da używać :-)
Za co nie lubię machine learningu.... i jak się przed nim bronić ;-)
Data binding w Polymerze jest oszukany ;-)
Zdjęciofilm :-)

niedziela, marca 05, 2017

Język programowania na Apokalipsę ;-)

Zacząłem zastanawiać jakie języki programowania miałyby sens w czasach Apokalipsy*, czyli wtedy gdy cywilizacja techniczna doznałaby poważnego uszczerbku.
Jakaś flara słoneczna, może EMI, czy coś innego.

Nie byłoby raczej Internetu, zostałoby trochę komputerów, które akurat w trakcie EMI byłby wyłączone i tak dalej...

Takie języki na czas apokalipsy musiałyby być lekkie w wykonywaniu (mało zasobów zjadać) i łatwe w pisaniu, tak by można ich było używać bez skomplikowanych IDE i Internetu.
Do tego najpewniej musiałoby już być na komputerach, które przeżyłyby zagładę cywilizacji.

I wychodzi mi, że byłby to pewnie Python i JavaScript**...
Teoretycznie mogłoby to być też C, choć wydaje mi się, że na początek mogłoby być zbyt skomplikowane. Trudno uczyć się C bez dokumentacji.

Za Python przemawia to, że przychodzi z dołączonymi bateriami, przez co większość rzeczy można zrobić bez dodawania specjalnych bibliotek, do tego ma wbudowaną dokumentację.
Jest też na tyle prosty, że można by się go szybko było uczyć przeglądając inne programy.
Nadaje się do pisania skryptów i prostych narzędzi, a jak ktoś się postara to i prosty serwer WWW bez dodatkowych bibliotek napisze.

Za JavaScriptem przemawia to, że też jest prosty w pisaniu i obsługuje go każda przeglądarka Internetowa. To drugie pewnie dawałoby mu szansę na bycie kluczem do UI.
W końcu jak ktoś już oprogramuje swój ciągnik na baterie słoneczne w Pythonie to pewnie chciałby używając jakiegoś WiFi (które może działać bez Internetu :-)) móc monitorować jego pracę w domu (tak, moja wizja końca świata jest poważnie skażona przez Interstelar).
JavaScript też jest prosty w obsłudze*** i nauce.

A i jeszcze pewnie Excel/Calc z OpenOffice.org by były istotnymi elementami odbudowy cywilizacji technicznej.
Może nawet w rządzie czy jego odpowiedniku stanowiłby najważniejszą część programowania.
W końcu od razu mamy język programowania, UI i dość potężne narzędzie do obliczeń....
Jak znalazł do liczenia kiedy i ile siać, albo ile jajek zmienić w kurczaki.
Ba, z Excelem**** można nawet robić proste symulacje....

Zaczynając pisać myślałem, że takim językiem programowania na Apokalipsę będzie Python... ale teraz dochodzę do tego, że chyba jednak będzie to Excel... nie powiem żeby mi się to zbyt podobało ;-) acz wydaje mi się, że Apokalipsa chociaż na jakiś czas zakończyłaby problem tego "który język programowania jest najlepszy" ;-)



* - wzięło mi się to stąd, że czytam 7ew Neal Stephenson'a, która dzieje się w trakcie jak Ziemia ulega zniszczeniu. Bohaterowie mieszkają w skleconej na szybko Arce w Chmurze, która jest zbudowana w oparciu o ISS i już parę razy zdarzyło im się pisać skrypty w Pythonie ;-)
** - pewnie jeszcze Bash, Ruby i C# bo jednak pewne komputery z Windows by przeżyły, a chyba jeszcze do teraz jak się ma Windows to ma się .NET'a, a jak się ma .NET'a to się ma i kompilator do niego, stąd skrypty by były możliwe.
*** - ale nie NodeJS, nie ten nie jest tak prosty jak JavaScript dla przeglądarki ;-)
**** - mimo tego, że źle liczy! 



Podobne postybeta
Jak apokalipsa to nie w Warszawie ;-)
Java wygrała ;-)
Świat The Three Body... też się nie domyka....
Dajcie mi język marzeń ;-)
Java, JavaScript, Python, C++, C#? co ma przyszłość?

Kopernik i zasada kopernikańska, później Darwin i Teoria Ewolucji... co będzie kolejne? Silne AI czy synetyczne życie?

Co łączy Kopernika* i Darwina?
Że dzieła obu były tępione przez religię w Europie.

Głównie przez to, że kwestionowały pewne teologiczne założenia chrześcijaństwa**.
Heliocentryzm Kopernika kwestionował podział świata, wcześniej obowiązywał model, który ładnie wpisywał się w opis Wszechświata promowany przez kościół, Ziemia była w centrum Wszechświata, otaczały ją niebiosa, a pod nią było piekło.
Był jeden Bóg, który stworzył Ziemię i wszystko na Ziemi.

Idea promowana przez Kopernika sprawiała, że ludzie mieli głupie pomysły. Taki Giordano Bruno pytał np. o to jacy ludzie żyją na Wenus, a jacy na Marsie... co prowadzić mogło do bardzo niemiłych pytań o to czy tamci też mieli swojego zbawiciela... a to do kwestionowania dogmatu o trójcy i tak dalej....

Religia po wojnie z heliocentryzmem wyszła poobijana.

Cofnęła się do twierdzenia, że może te wszystkie latające kamulce latają sobie tak jak to sugerował Kopernik i Galileusz, że może opisuje ten cały mechanizm matematyka zaproponowana przez Newtona. Ale to tylko dowód na moc Boga. Który kamulcom dał piękne matematyczne równania, które sterują ich ruchem. Ale tutaj na dole WSZYSTKO jest boskim dziełem i Bóg osobiście stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo.

Ludzie już od dłuższego czasu widzieli podobieństwa między różnymi organizmami, wiedzieli, że organizmy się najpewniej zmieniają w czasie. Ale to się jeszcze jakoś szczególnie nie kłóciło z religią. Ogólnie akceptowano, że ludzi, zwierzęta i rośliny stworzył Bóg i że niektóre z nich może się trochę później zmieniały...
I wtedy przyszedł Darwin z doborem naturalnym.

Nagle ktoś zaczął twierdzić, że człowiek pochodzi od przodka, którego dzieli z małpami, ba że wszystkie organizmy na Ziemi są spokrewnione...
To nie Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, to dobór naturalny stworzył człowieka...

Znów był problem. Religie próbowały tępić Teorię Ewolucji, niektóre nadal to robią (Islam jest tu bardzo aktywny, chociaż wielu chrześcijan też).

Kościół katolicki szybko wykazał się sprytem i jakoś szczególnie z ewolucją nie wojował. Głównie przez to, że już od dłuższego czasu twierdził, że zapisy Biblii są natchnione, ale że trzeba je czytać symbolicznie, nie literalnie.
Doszło do tego, że papież stwierdził, że ewolucja nie jest sprzeczna ze Stworzeniem.

Religia wycofała się do Boga jako kogoś kto stworzył życie i rozum.

I teraz pojawia się pytanie ;-)

Czy wcześniej kolejnym ciosem w religię będzie silna AI, czyli stworzenie rozumu, czy może syntetyczne życie - komórki zbudowane całkowicie przez człowieka?

Wydaje mi się, że syntetyczne życie jest bliżej. Już powoli udaje się produkować niektóre kawałki komórek i pewnie tu technologia będzie się szybciej rozwijała.
W silnym AI najpewniej pomogą nam szybsze komputery, a tutaj się na razie nie zapowiada by miały powstać jakieś dużo szybsze.
Chociaż ciągle czekam na Singularity*** ;-)

I syntetyczne życie zaatakuje bardziej fundamentalne podstawy religii. Trudno będzie mówić o jakimś cudownym akcie tchnięcia życia w zarodek, czy podobnych...

Pytanie tylko kiedy się ten kolejny krok wykona.

20 lat? ;-)

* - i Galileusza i Giordano Bruno i paru innych, ale Kopernik był pierwszy,
** - nie czarujmy się, de facto w sprawach naukowych inne religie się w ogóle nie liczyły przez ostatnie ~500-1000 lat. To unikatowa mieszanka antyku, chrześcijaństwa i germańskich zwyczajów w Europie sprawiła, że powstał ferment, który pozwolił na rozwój nauki i powstanie nowoczesnego społeczeństwa,
*** - ale im więcej czytam Kurzweila tym częściej mam wrażenie, że niestety się myli


Podobne postybeta
Teoria ewolucji vs hipoteza kosmicznych siewców życia vs hipoteza kreatora vs hipoteza kreatora na młodej Ziemi - mecz przy pomocy Bayesa :-)
Patriotyzm
In vitro
Iluminacja... czyli "Oświeciło mnie"...
Dobór naturalny, albo my

"Dziennikarze" to debile

Żeby wyczuć co myśli przeciętny zjadacz schabowego zaglądam czasem na Fakt24 i Super Express.

Dziś zobaczyłem tam tytuł "Afera podsłuchowa w USA! Trump: 'Obama mnie podsłuchiwał!'. Obama: 'Nigdy cię nie podsłuchiwałem!'"...

To teraz aferą podsłuchową jest sytuacja gdy jeden gościu, znany z miotania w kierunku każdej osoby, która go skrytykuje lub której nie lubi, twierdzi, że drugi go podsłuchiwał?

To jak Trump zacznie krzyczeć, że X gwałci małe kotki to będzie "afera zoofilska"? IMHO to będzie bardziej "Trump ponownie bez dowodów oskarża Y".

OK, rozumiem, że w portalozie panuje konkurencja i wszyscy chcą przyciągnąć jak najwięcej klików. A ponieważ duża część odbiorców i tak nie czyta treści i wyrabia sobie zdanie na podstawie tytułów to rośnie im odporność na tytuły i trzeba używać jeszcze bardziej jednoznacznych i oskarżających...

Ale żeby aż tak?


Podobne postybeta
Wybory w USA a fake news - IMHO nie ma związku
Z pamiętnika developera... Do czego służy programista?
Debile....
Kontrrewolucja?
Trudne powroty ;-)

piątek, marca 03, 2017

Gdzie by się tu przenieść...

Chodzi za mną pomysł zrobienia sobie jakiejś listy wydarzeń, rzeczy, czy postępków władzy których wystąpienie przybliży mnie do decyzji o opuszczeniu kraju.
Trochę mam z tym kłopot bo gdzieś tam we mnie tkwi przeczucie, że rozwalenie TK, deforma edukacji, rozwalanie armii, odbieranie emerytur i inne podobne już dawno wyczerpały przesłanki do wyjazdu i teraz głównie się oszukuję i próbuję tego nie widzieć.
Głównym hamulcem jest chyba to, że mnie osobiście nic się nie dzieje, ale można dodać takie przerażające "jeszcze" do tego nic niedziania... i trzy kropki...

Mam tu mieszkanie, rodzinę, najlepiej mówi mi się po polsku i do końca nie wiem gdzie jest lepiej..

Te prawie 3.5 roku temu rozważałem kierunek emigracji głównie w oparciu o pogodę ale od wtedy trochę się pozmieniało.

Teraz na liście mam (w kolejności przypadkowej):
- Szwecja,
- Kanada,
- Nowa Zelandia,
- Czechy

Co najlepsze jakieś 2 lata temu miałem możliwość wyjazdu do Szwecji to wybrzydzałem.

Chciałbym kraju lewicowego, nowoczesnego i świeckiego.
Takiego gdzie jak ludzie wyznają religię to robią to w domu czy w świątyniach i jest to ich prywatna sprawa, a jak jakiś polityk zaczyna mówić o religii to go przeganiają.
Takiego gdzie o praktykach medycznych decyduje się na podstawie faktów naukowych.
Takiego gdzie dba się o przyrodę.
Takiego gdzie szanuje się prawo i zasady.

Może nie wszystkie z krajów z mojej listy pasują do takiego obrazu, ale co tam.

Z tego co widziałem pensje w IT we wszystkich tych krajach są porównywalne z polskimi, może nawet niższe*.
Pierwszym światem wg Google z tych krajów z mojej listy jest tylko Kanada bo tylko tam dostępna jest większość towarów z Google Play Store.
Najdłuższą średnią życia mają mieszkańcy Szwecji (chociaż tylko Czechy odstają).
We wszystkich poza Czechami ponad 85% populacji mówi po angielsku.
Najcieplej jest na Nowej Zelandii, najbardziej zmienny klimat wydaje się być w Kanadzie.
Nowa Zelandia ma tego plusa, że przez to iż jest tak potwornie daleko od reszty świata to w razie konfliktu jądrowego pewnie nikomu się nie będzie tam chciało posłać żadnej głowicy... chociaż nie wiem po co ktokolwiek miałby atakować też Czechy.

Nie mam pojęcia, który z tych krajów jest najlepszy... a może jest jeszcze jakiś lepszy?
Z drugiej strony, co sobie ponarzekałem to moje ;-)


* - biorąc pod uwagę koszty życia.


Podobne postybeta
Jak apokalipsa to nie w Warszawie ;-)
Kopernik i zasada kopernikańska, później Darwin i Teoria Ewolucji... co będzie kolejne? Silne AI czy synetyczne życie?
Rycerz na białym koniu? ;-)
O prywatnej i publicznej służbie zdrowia.
Za co JKM kocha Putina?