czwartek, października 08, 2026

Clickbait Detector z użyciem lokalnego LLMa - to działa... tylko po co? ;-)

Ha, w sobotę pisałem o tym, że Chrome ma wbudowane API do lokalnego LLMa... i postanowiłem go użyć w moim Clickbait Detectorze.

Najpierw sam to zrobiłem ręcznie, później popchnąłem na to Codex, który mi przepisał prawie cały kod ;-)

Ktoś chce zobaczyć to jest na GitHub'ie ;-) 

Działa to tak, że dla każdego linku (który ma odpowiednio długi tytuł) robi hit w lokalny LLM z promptem proszącym o ocenę czy to jest Clickbait.

Głównym efektem jest to, że mój laptop się robi gorący jak wchodzę na nową stronę ;p

Jak na razie wygląda, że chodzę po takich stronach gdzie nie mam zbyt wielu clickbaitów ;-) czasem się coś zdarzy na HackerNews, dziś znalazł na Engadget (na które normalnie nie chodzę, ale chciałem zobaczyć czy się jakiś znajdzie ;-))
Wygląda to tak:

Szczerze to, że laptop się robi gorący jest najbardziej widoczne, więc myślę, że odpuszczę ;-)


Podobne postybeta
Drugi klasyfikator jako "sanity check"
Clickbait detector ;-) - czyli próbujemy użyć naiwnego klasyfikatora Bayesowskiego do rozpoznawania clickbaitów ;-)
Naiwny klasyfikator bayesowski nie jest jednak dobry do rozpoznawania clickbaitów ;-)
A może by odkurzyć AI? ;-)
Nie przepisujcie mi historii w repozytorium

Wybory w Krakowie, poparcie a frekwencja ;-)

OK, to w Krakowie mamy w niedzielę II turę przedterminowych wyborów Prezydenta Miasta.

I ciekawa sprawa, jak patrzy się na wyniki to wygląda to tak, że im wyższa była w okręgu frekwencja w referendum to tym bardziej rośnie w I turze poparcie dla Gibały, ale za to jak się porówna frekwencję w wyborach to rośnie Piątkowskiej....

Mówiąc inaczej Gibała ma bardzo dużo wyborców którzy chcieli bardzo odwołać poprzedniego Prezydenta miasta i oni są zdyscyplinowani i idą... ale jak w wyborach rośnie frekwencja to się okazuje, że rośnie Piątkowskiej co sugeruje (a może i nie), że więcej ludzi popiera status quo.

Wykresy wyglądają tak:

Dla Piątkowskiej:


Dla Gibały:


Wyprodukował je Codex ;-)
Można więc zgadywać, że wyższa frekwencja -> lepszy wynik Piątkowskiej, niższa frekwencja -> wyższy wynik Gibały.
Ale też to niewiele mówi o tym czy jest jakikolwiek poziom frekwencji gdzie Piątkowska wygrywa, dodatkowo jest jeszcze problem tego, że w rzeczywistych wyborach prawdopodobnie można zsumować dla Piątkowskiej jej głosy i głosy oddane na Gosek-Popiołek, a dla Gibały te na całą resztę...
Jak dobrze to liczę (albo liczy Codex ;-)) to jeśli frekwencja przebije 60.7% to Piątkowska ma szanse wygrać (zakładając, że wyborcy działają jak działali i wszyscy poza Gosek-Popiołek popierają Gibałę), jakby patrzeć na samych ich wyborców to ma szanse powyżej 49% frekwencji ;-)

Ja tam wiem, że bym nie chciał mieć prezydenta miasta Gibały, ale liczę się z tym, że będę takiego miał ;-) [głównie chodzi mi o to, że mi się zmiany w Krakowie od tych 20 lat podobają, robienia centrum miast przyjaźniejszym dla pieszych mi się podoba]


Podobne postybeta
Jak można przegrać wybory gdy się je wygrywa?
Głosowanie przez Internet, chyba jednak jestem na "nie"
No i po wyborach... ehhh.... ale moja cisza wyborcza działa ;-)
Clickbait Detector z użyciem lokalnego LLMa - to działa... tylko po co? ;-)
A co gdyby głosy z wyborów samorządowych potraktować jako głosy w wyborach do Sejmu? ;-)

sobota, października 03, 2026

A tak na sobotę...

Z takich ciekawostek, w Chrome jest już LLM.... o tak go można użyć

const session = await LanguageModel.create();
const result = await session.prompt(  "Explain Dijkstra's algorithm in three sentences.");

I np. kiedyś zrobiłem sobie rozszerzenie do Chrome, które miało oceniać czy link jest clickbaitem czy nie, bazowało na prostym wyliczeniu czy coś jest clickbaitem na podstawie słów w tytule... tutaj teoretycznie można by użyć promptu ;-)

Aż pewnie spróbuję.

Też zauważyłem inną rzecz, totalnie nie związaną z tą ciekawostką.
Jak nie wiem jak się czuję, co myślę i tak dalej to piszę sobie 5 minutes Journal, czyli przez 5 minut piszę wszystko co mi przychodzi do głowy w odpowiedzi np. na pytanie "co czuję?" czy bardzo "co teraz czuję?".

Jakoś tak zacząłem to wrzucać do lokalnych modeli językowych (ważne - lokalnych) i ogólnie mnie chwaliły, wcześniej w prompcie im dawałem by sprawdziły jaki jest mój stan mentalny i tak dalej. No i zawsze mnie chwaliły, a dziś zaczęły mnie pocieszać i ogólnie nie do końca spodobało mi się to co mi napisała Gemma i Qwen (ale takie malutkie te modele, na moim Macbook Air M4 z 24 GB RAM mogę max jakieś ~9b parametrów wygodnie uruchamiać). 
Stąd uznałem, że co one głupie wiedzą, przecież to tylko modele językowe ;-)

(dopisane po chwili, dla sprawdzenia wrzuciłem to na większym komputerze też do Gemmy i Qwena ale takich po ~30b parametrów i te były o wiele bliższe tego co oczekiwałem - te mniejsze ztrigerowała jedna z rzeczy z wpisu)

Stąd wniosek - z modelami się trzeba niezgadzać. Wtedy gdy piszą coś z czym się człowiek nie zgadza jest prościej ;-)



Podobne postybeta
Journaling w LLM, albo jak małpuję po LLMie ;-)
Nikt już nie dba o tekstowe przeglądarki
Zauroczył mnie Cladue Code ;-)
Szycie....
Podwójne standardy - Tybet a Arabia Saudyjska.

czwartek, października 01, 2026

A takie narzekanie, nie wiem czy bardziej na Agenty czy na ból głowy....

Gowa boli, gupie zatoki.

To ponarzekałem, acz mam ochotę bardziej ;-)

Za to z ciekawych rzeczy. W pracy nadal robię sobie system agentowy, który modyfikuje pliki z drogami w 3D, normalnie używam Haiku na Bedrocku z AWS, ale dziś przełączyłem się na używanie dla testów remote Ollama'y działającej na moim prywatnym komputerze (więc pracowy laptop podpinał się do mojej Ollamy). 
Ciekawe jest to, że Haiku na Bedrocku jest między 15 a 70x szybsze od Ollamy ;-) Qwen3.5 był niezły bo np. coś mu zajmowało 150 sekund, ale Qwen3.8 potrzebował na to samo ponad 600 sekund ;-) ciekawe jest też to, że np. Gemma poległa i nie wołała odpowiednio narzędzi.

Ale to pokazuje, że proste Agenty spokojnie można budować na lokalnym sprzęcie, szczególnie jeśli używają w miarę dobrego dla używania narzędzi modelu i Qwen3.5 z MoE wydaje się takim być :-)

Ciągle jednak widzę w tym wszystkim jeden poważny problem. Na razie przestrzeń użycia czegoś takiego jest ograniczona.

To co ja teraz buduję w pracy to jest coś takiego, że wiem, że człowiek dostawszy zestaw narzędzi mógłby to zrobić. Mógłbym mu powiedzieć "ej dodaj tam przy każdym przejściu dla pieszych znaki przejścia dla pieszych" i używając narzędzi mógłby to zrobić, więc może to też zrobić Agent, bo to jest proste.
Ale gdy trzeba dokonać jakiejś oceny to już są problemy. Szczególnie jeśli chodzi o intencje.

Tak można napisać LLMowi co się chce napisać w odpowiedzi na maila i dać mu oryginał maila i ten to ubierze w odpowiednie słowa, ale już raczej nie da się zrobić tak by Agent przejął Twoją pocztę... A asysten/asystentka, tacy ludzcy mogą to zrobić.

W pewien sposób to jest bardzo frustrujace, bo wydaje się, że masę rzeczy można by tak zautomatyzować, ale jak się człowiek zaczyna do tego dotykać to się okazuje, że hmm.... jednak nie działa to tak fajnie.

Tu jest w ogóle takie coś dziwnego. Z jednej strony podejście gdzie mamy deterministyczne narzędzia + Agent działa świetnie... do momentu gdy nie działa, bo np. agent upiera się, że on wie lepiej co powinien zrobić od narzędzia i np. narzędzie wie, że akurat w tym przypadku robić należy X, ale jak tool zostanie zawołany z parametrem Y to zrobi Y, a Agent z uporem maniaka woła z Y.
Z drugiej strony LLMy są na tyle potężne, że te duże modele mogą wiele rzeczy zrobić nawet nie wołając narzędzi czy nawet ich nie pisząc, jeśli trzeba są w stanie wypluć to co miałoby zrobić narzędzie.... ale to też może być co działa, do momentu gdy nie działa ;-)



Podobne postybeta
Bob wykazuje inicjatywę ;-) i jakże piękny mógłby być Googlebook....
Zauroczył mnie Cladue Code ;-)
Agent by Agent ;-) czyli o tworzeniu agenta AI agentem AI ;-)
A jakby Boba nauczyć czytać maile?
O urokach uprzęży – czyli o tym, że okiełznana moc LLM-ów jest bardziej użyteczna niż nieokiełznana

poniedziałek, września 28, 2026

Grafowa filozofia życia

Macie tak czasem, że sobie myślicie "a fajnie by był mieć 1 mln dolarów" (albo 1 mld dolarów, bo 1 mln to znów nie jest aż takie trudne... choć mnie brakuje znacznej części, ale mam już banknot 2 dolarowy, więc jest szansa ;-)).
Dziś miałem taką myśl i było "i wtedy..." i do mnie dotarło, że ej... no jeśli na pytanie "co byś zrobił/zrobiła nie mając ograniczeń finansowych" mamy jakąś odpowiedź to hmmm... czy ten milion czy miliard są potrzebne? 
Tzn. jak jest "to zbuduję sobie zamek" to tak, jest potrzeba, ale przecież nie jest tak zawsze.
I stąd miałem takie przebicie na, że mamy takie coś przez lata pracy, że prostą i prawdziwą zależność:
pracuję -> zarabiam -> mam pieniądze na życie -> jestem bezpieczny/żyję
przerabiamy na jednak fałszywą:
pracuję -> jestem bezpieczny/żyję
a stąd nawet mamy, że np. wątpliwości przy pracy się nam przekładają na poczucie zagrożenia.

I taki Ramit Sethi w I Will Teach You To Be Rich mówi o tym, żeby sobie znaleźć 2-3 rzeczy w których chcemy prowadzić "bogate życie" (to już tłumaczyłem parę razy, ale ogólnie chodzi o to, że są rzeczy na których nam nie zależy, np. może ktoś akurat jak jedzie na wakacje ma w nosie gdzie śpi ja długo jest to w miarę przyzwoite, a ktoś inny czuje się dobrze tylko w 5 gwiazdkowym hotelu, ktoś inny znów jest foodie i na tym nie będzie oszczędzać, a ktoś inny zje bułkę z dżemem pomarańczowym i mu wystarczy).
Ale może warto też mieć takie nie wiem "bezpieczne życie"? Chociaż nie, to nie o to chodzi.
Beztroskie życie.
Moja własna prywatna mama mówi, że jej marzeniem było by kiedyś jak będzie starsza to chciałaby by ją było stać na książki... 
To może nawet nie beztroskie życie, a wcześniej może nawet "wystarczające" czy "good enough".

Wracając do tego co nam mózg robi:
pracuję -> jetem bezpieczny/żyję

No w rzeczywistości jak masz oszczędności, dodatkowy dochód czy kogoś kto Ci pomoże to w tym:
pracuję -> zarabiam -> mam pieniądze na życie -> jestem bezpieczny/żyję

mam pieniądze na życie ma jeszcze inne "wejścia"... więc to poczucie potencjalnej utraty bezpieczeństwa związane z pracą może nie jest 100%, może jest 90%, a może tylko 10%? ;-)

A może jeszcze nawet przed tym ""mam pieniądze na życie", jest jeszcze "mam pieniądze"? Bo przecież w im bogatszym kraju żyjemy i sami jesteśmy bogatsi tym mniej przeznaczamy "na życie"....

I nagle to się robi już dość złożony graf ;-) Bo nagle mamy tak, że mam pieniądza zasila "mam pieniądze na życie", ale "mam pieniądze" jest zasilane nie tylko przez pracę (nie zawsze, ale jednak), a samo "mam pieniądze" ma inne "wyjścia" jak "mogę mieć rzeczy", "oszczędności"... a zabawne jest to, że np. "mogę mieć rzeczy" i "oszczędności" też mogą być połączone z "jestem bezpieczny" czy "bezpieczeństwem", bo np. jak się nie czujemy bezpieczni to możemy kupować rzeczy żeby się poczuć lepiej, bo brak poczucia bezpieczeństwa może indukować strach/obawę, a te można przykryć konsumpcją... znów "oszczędności" zmniejszą poziom strachu/obawy...

Ale to jest jeszcze bardziej złożone... bo praca też ma inny output niż tylko pieniądze, jakieś poczucie sensu, celu, pomocy innym, bycia ekspertem, różne rzeczy, które np. można by nazwać godnością? Samooceną? Poczuciem własnej wartości... a to też wchodzi w jakąś tam interakcję z poczuciem bezpieczeństwa...  też wydaje się mieć sprzężenie zwrotne z pracą, albo to jest jeszcze inny wymiar i nagle np. może utrata wiary w pracę czy w siebie, przekłada się na poczucie bezpieczeństwa, a to na poczucie własnej wartości, to na poziom stresu/lęku/obawy, co przekłada się na pracę....

To może się komplikować nawet bardziej. Ale tutaj bym sam miał skłonność do powrotu do rzeczy pierwszych... Tak mamy tendencję do wiązania np. poczucia własnej wartości z pracą.... ale to błędne, akurat dla siebie samego ważni jesteśmy z faktu bycia nami.
Tak budowniczy krasnali ogrodowych ma mniejszy wpływ na całą ludzkość niż budowniczy mostów, ale to że ktoś buduje krasnale ogrodowe nie znaczy, że jest gorszy od tego kto buduje mosty.

Czyli tak, praca, pozycja społeczna są ważne, ale nie powinny rzutować na nasze poczucie własnej wartości. I to ważne, nasze własne poczucie wartości nie ma przełożenia na "wartość dla świata/społeczeństwa", ale nie jest to namowa do bycia samolubnym, chodzi bardziej o to, że wartość każdego z nasz jest w nas i nawet jak Ci Twoja głowa mówi "zły X, nie dostaniesz ciasteczka" to ja bym jej tak od razu nie wierzył, jak to twierdzenie przejdzie test np. "zły X, zrobił krzywdę Y" i krzywda jest prawdziwa i celowa (albo przez zaniedbanie) to tak można mieć wyrzuty sumienia i próbować się poprawić.
Więc nie jest to wezwani do egoizmu czy "mam wasz wszystkich w 4 literach". Ale do tego, że Twoja, czy moja godność/poczucie wartości są immanentne. 

OK, nie wiem jakie są z tego wnioski...
Chyba, że muszę spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie "a co jakbym miał nieograniczone pieniądze"... i później próbować zmniejszać to by znaleźć to coś co uznałbym za "moje bezpieczne/beztroskie życie"? ;-)

I jest takie pytanie "a ile z tego już mam?" i "które z tego mam pewne?"

(btw. inna sprawa, że w mojej głowie już były pomysły by rysować te grafy i spróbować użyć jakichś metod analizy grafów/sieci do znalezienia tych połączeń, które na dziś dają mi to poczucie bezpieczeństwa/zadowolenia, a które zabierają... ale to już przekleństwo inżyniera... a teraz wracam robić zadania z grafów ;-))


Podobne postybeta
Serializacja w Java'ie - revisited ;-)
Samolotowo/lotniskowe kodowanie... a i tak skończyłem w Wenecji ;-)
Dlaczego nie zgadzamy się na powszechny dostęp do broni?
Enum zdradziecki jest ;-)
Rankingi, to nie takie proste ;-)

czwartek, września 17, 2026

Asterix & Obelix - Misja Kleopatra, czyli agenci w działaniu z Reacherem i Neagley ;-)

No to widziałem Asterix & Obelix - Misja Kleopatra.

Powiecie, co to za wyczyn, w końcu to film z 2002 roku ;-) tylko, że teraz w 2026 był/jest znów w kinie :-)

Nadal bawi ;-) chociaż pewnie młodzi nie wyłapią wielu smaczków, w końcu nie ma już Idei, telefony tak nie przerywają i nie ma tego sprzęgania się z głośnikami.
Też te fragmenty z Rzymianami i tym, że wyglądają jak roboty z chyba 4 albo 5 odcinka Star Wars mogą nie być do końca zrozumiałe. No i to o sile lwa ;-)

Ale fajne było. A ja do tego kupiłem sernik ;p

Się musiałem strasznie pilnować by nie spamować radością z tego filmu na Telegramie ;-)

W pracy mój tool używający agentic loop robi cuda.... dopiero jak widzę to działające to do mnie dociera potęga tego.
Wcześniej wpadłem na to, że trzeba zbudować narzędzia, ale jakoś tak myślałem, że nawet w wołaniu w pętli będzie 1 wywołanie narzędzia, a tutaj nie, czasem nawet głębiej idzie. Chociaż fakt nie wiem jak głęboko ;-) bo nie sprawdzam w logach.
Dotarłem do etapu gdzie zamiast dodawać coś do tooli, mógłbym po prostu dopisać skilla ;-) ale na razie dodawanie barier do dróg z zakrętami zrobiłem w toolu, chociaż skill by też wystarczył.
Inna sprawa, że nie sprawdzam ile to to tokenów zjada ;-)

Dziś był też ładny dzień i dotarło do mnie, że ja w dość ładnym kawałku Krakowa mieszkam.


Był też ostatni odcinek 4 sezonu Reachera.... lubię ten serial, tam jest masa niepotrzebnej, ale za to radosnej bezmyślnej przemocy ;-) To po prostu cieszy, fabularnie się może nie spina, ale da się oglądać.
Jest też Neagley, spin-off i tam stawiają zdecydowanie bardziej na fabułę.

Moje zatoki jednak nadal uważają, że coś im się od życia należy, np. ból, tylko że to mnie boli ;-)



Podobne postybeta
Takie tam dywagacje
Wyznanie, wyjaśnienie i coś z zupełnie innej beczki ;-)
Terminator Genisys
Mój pierwszy skill ;-)
Lipcowe książki :-)

poniedziałek, września 14, 2026

I nie kupię nowego iPhone'a ;-)

Minęło parę dni od eventu Apple i już chyba wiem co kupię, a czego nie kupię... 

Wychodzi, że nie kupię nic ;-)

iPhone 18 Pro Max to niemal to samo co 17 Pro Max, tylko kolor inny. Watch Ultra 4 jest ciut lepszy od Ultra 3 który mam, ale też nie jakoś gigantycznie.

Duo jest ciekawe, ale ma gorsze aparaty niż 17 Pro Max....

To mnie ogólnie nastroiło do przyjrzenia się temu jak ja używam telefonu.
Wyszło mi, że chociaż nosze 2 telefony ze sobą to jakoś nie jestem wielkim userem telefonów ;-)

Używam ich głównie do podcastów/audibooków/muzyki, robienia zdjęć, w dobry dzień Telegram/WhatsApp, a i Duo... (nienawidzę, ale jakoś zacząłem). 
Niby zdarzy mi się też użyć Chrome, ale web browsing na telefonie ssie.

Ogólnie telefon ssie od strony interfejsu. Lata temu liczyłem, że ktoś wymyśli coś lepszego niż klawiatura ekranowa... od wtedy pojawiło się więcej ficzerów w stylu "GIF keyboard", za to żadna klawiatura na iPhone'ie nie dorobiła się linijki z cyframi u góry ;-) autocomplete jak działał źle, tak działa źle.

Nie wiem czy jest jeszcze mowa o post PC, ale ja wyraźnie nie podążam tą drogą ;-) Nawet iPada używam tylko w pociągu/samolocie do oglądania filmów/seriali. Jak mogę to do oglądania filmów/seriali wolę TV, później monitor/ekran laptopa, w końcu tablet.

A smartfon z sobą noszę od ~2009 roku, to było G1, tabletów używam ciut krócej... ale nadal laptop czy desktop to jest mój główny sposób używania komputerów.

Tylko tutaj mogę się oddawać grafomanii ;-)

A jeszcze jeden powód do nie kupienia iPhone'a Duo... niby rozumiem cenę, ale jak ją porównam z Mac'iem Studio z M5 Ultra, który ma 256 GB RAM i jest dość poważną maszyną i kosztuje ~50k PLN czyli te 5 razy więcej od iPhone'a Duo... to sorry, ale taki Mac Studio jest z 20 razy fajniejszy od iPhone'a Duo.... ;-) więc cena Duo jest zbyt wysoka.



Podobne postybeta
Dla mnie Apple Watch to jedyny powód by używać iPhone'a ;-)
Macbook Pro Retina i OS X po 24 godzinach
Ładne rzeczy
Pixel vs iPhone ;-)
Smartofny są kpiną ze swojej mocy, to superkomputery do oglądania przygłupich filmów

Drugi tydzień ładnych/fajnych rzeczy ;-)

Dzisiejsze fajne/ładne rzeczy to:
  • sernik truskawkowy... mój nałóg ;-)
  • macOS27, iOS27, etc...
  • spacer po sernik ;-)
  • domek ;-)
Walczyłem sobie z moim harnessem i mam naturalną chęć dodania promptu który będzie sprawdzał wynik pierwszego promptu i będzie sprawdzał czy nie zrobił za dużo... albo czy nie chce za bardzo gadać z userem.... więc tak, to jest ciekawe, ale niezbyt oczywiste...
Pomaga tutaj to stosowanie sposobu na "chain of thoughts" ;-) czyli pisania sobie tego co się myśli...

A i po przyjeździe Syncthing zsynchronizował moje Macki i dziś jak działał mój tool do zbierania wiadomości o Krakowie to już poszła lepsza wersja, która daje też raport, których użyła narzędzi i też nie powtarza tej samej wiadomości, tylko z innego źródła kilka razy.

Zrobiłem też jedno zadanie... tak sobie, ale rozwiązałem z braku feedbacku problem trudniejszy ;p


Podobne postybeta
Kolejny dzień tygodnia ładnych/fajnych rzeczy
Telewizor w laptopie się psuje :-(
Manipulowanie statystyką
Syncrhonizacja przez osoby.... komputery trzecie ;-)
Asterix & Obelix - Misja Kleopatra, czyli agenci w działaniu z Reacherem i Neagley ;-)

niedziela, września 13, 2026

Ciąg dalszy ładnych i fajnych rzeczy ;-)

OK, ro już niedziela.

Taka bardzo pociągowa, albo podróżna.

Z ładnych i miłych rzeczy, byłem jeszcze dziś na molo w Juracie, później w Gdyni, tez na "molo" Południowym.

Odwiedziłem łódź podwodną ;-)


Zobaczyłem kwiatki (kwiatki tak naprawdę były wcześniej, bo jakoś tak w okolicach Oceanarium i jakiejś szkoły morskiej) są kwiatki:





W końcu zaś pojawiło się ono - moje Pędziolino ;-)

W którym to Pędziolinio robiłem sobie zadanka.

Jak już przyjechałem do Krakowa to tak mi się ładnie złożyło, że Uber przywiózł mnie do domu na 20:21, a Uber Eats jedzenie na 20:34 ;-)



Podobne postybeta
Oszukańcza wiosna ;-)
Zbiegi okoliczności
Tam gdzieś jest foka...
"Kompas" z Augmented Reality ;-)
Urlopowanie ;-)

Kodowanie w Pędziolino ;-)

Jak najbardziej były dziś ładne rzeczy, ale na razie ja nie o tym... (o znów przejechało obok mnie Pędziolino... licząc z moim, widziałem chyba na dziś 6 sztuk ;-))

Jadę Pędziolino i robię zadania, ale faktem jest, że wczoraj dużo łaziłem i mało spałem, do tego podróż lekko męczy i jakoś nie jestem dziś najlepszy w robieniu zadań ;p

Jedyne co mnie pociesza to fakt, że na razie polegam na zadaniach, które są w 2D, a to jest moja słabość...

Ale kolejne zadania idą mi lepiej. Ale to ciekawa obserwacja, samo wymodzenie rozwiązania jest prostsze niż przeprowadzenie dowodu, że to rozwiązanie jest dobre.... 

Jedną z opcji jest, że tak naprawdę piszę z pamięci i łatwiej mi jest sobie przypomnieć rozwiązanie... co by było nie do końca super, ale jest możliwe. Albo, że już mam czucie i intuicyjnie umiem znaleźć rozwiązanie, ale zmęczenie powoduje, że "mi się nie chce" zrobić dowodu, że jest dobre.

Wystarczy być więc wyspanym, zdrowym i szczęśliwym by robić zadanka ;-)



Podobne postybeta
Ciąg dalszy ładnych i fajnych rzeczy ;-)
Śmierć powerbanków?
Pixel i iPhone mają chyba inne "filozofie" pracy z radiem ;-)
Telefon antywycieczkowy ;-)
JavaScript wygrywa z Pythonem w symulacji ;-)