Dziś nie o kodowaniu ;-)
Jakiś kult bycia ofiarą staje się modny.To nie jest to - chcę robić biznes, chcę zostać gwiazdą, a raczej - nie robię biznesu bo podatki mnie dojadą, nie zostanę gwiazdą bo układy.
Taki kult bycia ofiarą. Ale oczywiście nie przez to, że się samemu coś źle robi, tylko to zawsze wina innych.Paragony grozy, ceny mieszkań za duże, benzyna za droga, wszystko idzie ku gorszemu.... incele są tacy sami "nigdy nie będę miał dziewczyny bo baby są puste i lecą na kasę albo atrakcyjność"...
Dziwne to jest. W tym sensie, że naprawdę nigdy tak łatwo nie było zostać bogatym. W USA z jednej strony badania wskazują, że najłatwiej w historii zostać miliarderem (tak, to zrobi tylko drobny ułamek procenta populacji).. a z drugiej przekonanie, że wszystko się wali.
W polskiej polityce to, że masa ludzi próbowała się przedostać przez granicę z Białorusi nie było dowodem na to, że coś nam się udało, ale tego, że inni nam chcą to zabrać.To, że Ukraińcy tu uciekli po wojnie i część myśli o zostaniu zamiast bycia takim potwierdzeniem "kurcze, kiedyś to my jechaliśmy na zachód, a teraz to my jesteśmy dla niektórych zachodem", to nie "bo na nasz koszt chcą żyć".
Taki kult przegrywu, tego, że już wszystko się zwija...I to tak prawica i lewica na to choruje, chociaż prawica bardziej. (W USA lewica też, oni tam twierdzą, że nigdy nie było tak źle dla mniejszości... niektórzy próbują im zwracać uwagę, że tak nadal istnieje wiele miejsc gdzie nie ma równości i trzeba do tej równości dążyć, ale nie oni uważają, że dziś jest gorzej niż było kiedyś).
To jest dziwne...Sam miewam takie myśli! Co mnie bardzo denerwuje ;-)
Czy może być lepiej? Oczywiście - i to jest super.Ale może być też dużo, dużo gorzej. Mamy lepiej niż 10 lat temu, lepiej niż 20 lat temu, lepiej niż 100 lat temu.Czy są rzeczy, które bym chciał a ich nie mam? Pewnie. O pewnej randce marzę od 8-9 lat i jej nie miałem i co? I nic ;-)
Tak z innej strony, nie jest to dowód na starość? Takie patrzenie, że teraz to już tylko z górki?Rozumiem jak kogoś spotka coś złego, strasznego... ale kurde nie wszystko jest tragedią. I co złego w przyznaniu, że się samemu zawaliło?
Ile to zdejmuje ciężaru z człowieka... Ileś lat temu na rozmowie kwalifikacyjnej jako przesłuchujący powiedziałem głupotę, coś w stylu, że:
Integer c = 0;
c++;
System.out.println(c);
Nie wypisze 1... bo niby tam jest boxing i tak dalej... i wydaje mi się, że powiedziałem coś głupiego w stylu czy to c++ zmieni się w c=c+1 ? Tak jakby to się tak nie miało stać.Wstyd mi. Nie wiem co kandydat sobie o mnie pomyślał. Nie wiem nawet czy ja to naprawdę powiedziałem :-)
Ale OK, już takiego błędu nie zrobię. Biorę winę na siebie - staję się lepszy.OK, to może znaczyć, że jeden kandydat myśli o mnie, że jestem idiotą... no bo się tak zachowałem.Mógłbym oczywiście dla poczucia się lepiej uznać, że to był do bani kandydat i dobrze, ja go testowałem, a on był głupi bo nie widział tego...
A najlepsze, ja ogólnie bywam pesymistą.Chociaż lata temu do mnie dotarło, że kult bycia ofiarą robi człowiekowi krzywdę. Tzn. ja to tak odbierałem.
Odchodząc z jednej firmy wiedziałem, że odejdę już od dłuższego czasu, mój team wiedział, ludzie w koło wiedzieli (bo ja nie umiem zachować tajemnicy), ale plotka poszła o podwyżkach więc miałem takie w głowie "OK, to może miesiąc później złożę wypowiedzenie? A tak będę miał miesiąc na przemyślenie bo może te nowe pieniądze zmienią moją percepcję?".. była mowa o podwyżkach w okolicach 40%... ja dostałem 7.5% z "to bardzo dużo" od nowego managera. Wkurzyłem się, powiedziałem coś w stylu "OK, odpuść sobie, właśnie wysłałem wypowiedzenie"... ale to nie jest nawet ten punkt. Później przez 3 dni chodziłem sam przekonany i wkurzony jaki to ja jestem pokrzywdzony i jak to ten zły manager mnie zmusił do odejścia..... dopiero po 3 dniach do mnie dotarło, że "Ej, Ty Przemek - ale Ty chciałeś odejść, to nie miało żadnego wpływu, to nie przez to się zwalniasz"... ale tak mnie uwiodła wizja bycia ofiarą....
Więc trochę rozumiem "urok", ale nie rozumiem czemu jest teraz aż taki kult tego. Praktycznie każda partia polityczna w to idzie. Powstają seriale z takim motywem. Takie Sweetpea... laska którą gra Ella Purnell, która jest w top of the top najbardziej atrakcyjnych kobiet gra "ofiarę" którą wszyscy pomiatają i w końcu zaczyna mordować ludzi...
To wszystko jest po to by napisać, że nie bycie jak pączek w maśle to nie jest bycie ofiarą... no i w dłuższej perspektywie to, że dziś masz ten taki hit "to ich wina" nie sprawi, że będziesz szczęśliwy. To Ci tylko zatruje percepcję świata i wszędzie będziesz widzieć niesprawiedliwość w stosunku do siebie. Nigdy nie będziesz szczęśliwym człowiekiem.
Kilka lat temu w Gdańsku szedłem i w słuchawkach mi grała biografia Leonarda da Vinci, było coś o malowaniu przez niego ludzi i tym, że robił sekcje. I zobaczyłem gościa na wózku. Nie miał rąk i nóg. Rodzina go pchała. Podejrzewam trochę, że to był jakiś ukraiński żołnierz, który stracił kończyny na wojnie.... walnęło mną to... ale jeszcze bardziej to, że on się uśmiechał.
Szczerze nie chciałbym być w jego skórze - ale jak go mam nie podziwiać? Nie wiem czemu, ale to mi się kojarzy z Jezusem. Nie jestem wierzący, może też przez to, że jak sobie pomyślę, że gdybym był wierzący i wierzyłbym w śmierć Jezusa na krzyżu "za grzechy ludzkości" to czułbym się odpowiedzialny za to jego cierpienie za każdym razem jakbym zrobił coś źle czy nieładnie....
Jakoś tak chciałem wyrzucić te myśli, może i głupie, ale teraz już powiedziałem czemu nie podoba mi się ten cały kult bycia ofiarą wszystkiego i wszystkich.....
Podobne postybeta
0 prawo programowania - Shit hits all fans in the same time
In vitro
Zajrzyj w duszę liberała (social-liberała) w sprawie imigracji ;-)
Dziura
Enum zdradziecki jest ;-)