Podobne postybeta
Social media są dla demagogów
Tęsknię za Google+ ;-)
Dwa małe błędy - czyli czemu świat nie jest do końca taki jak powinien być ;-)
YouTube/Facebook/Instagram dla jedzenia by nie przeszedł ;-)
Wyborczy detoks ;-)
7 lat temu wyskalowałem swój miernik czystości powietrza używając Airly jako wzorca ;-)
Mój pomysł był taki, wystawiałem miernik na zewnątrz, zapisywałem ile on pokazywał i porównywałem to z wynikami ze strony Airly.
Zrobiłem regresję liniową ;-) (a dokładniej sam Google Sheets to zrobił ;-)) i dostałem wzór:
Prawdziwe_PM2.5=0.21*wynik_PM2.5_z_miernika+10.9
Dziś na LinkedIn ktoś zadał pytanie co by ludzie zrobili mając do wyboru dwie alternatywy:
Z serii prawdy nieoczywiste ;-)
A wiesz, że jak masz w zespole developera, który pisze kodu więcej niż inni to jest duża szansa, że jest ten developer najmniej potrzebnym developerem? ;-)
W tej branży wszyscy lubimy pisać kod. Programiści, architekci, managerowie, nawet niektórzy PMowie.
Kodowanie jest fajne... ale sam fakt tego, że pisze się dużo kodu niczego nie dowodzi. Tzn. tak ma się lepszą technikę pisania, ale to tyle.
Jeśli w zespole jest ktoś kto pisze dużo kodu to często jest tak, że ten ktoś "pisze pod siebie", pisze dużo i inni muszą się do tego jakoś dopasowywać.
Większość ludzi chce współpracować i nie ma tendencji do przepisywania "cudzego kodu", więc próbują się dopasować. Mamy wtedy sprzężenie zwrotne. X pisze na początku dużo kodu, narzuca swój styl, który jest "dziwny", inni próbują się przystosować więc piszą wolniej... a X pisze jeszcze więcej i szybciej.
Widziałem to 2 razy i 2 razy nie było to dobre. Reszta teamu się robiła smutna, byli sfrustrowani, zniechęceni, ale nie do końca wiedzieli czemu.
Oczywiście to nie jest tak, że każdy taki przypadek jest zły.... ale zwykle o czymś mówi.
Jak masz zespół nierówny bo kogoś z dużym doświadczeniem i reszta ludzi jest młoda to to jest możliwe, i usunięcie tej osoby nie przejdzie bez problemów.... ale lepiej takiego kogoś zachęcić do oddania części pracy, bo inni będą mogli urosnąć, a ten ktoś zajmie się większymi rzeczami.
Jednak jak masz zespół, który jest w miarę równy jeśli chodzi o lata doświadczenia i nie ma tam jednej osoby, która wyraźnie odstaje umiejętnościami na plus, to masz duże szanse na problem.
To nie jest wina tej osoby, pewnie team nie jest dopasowany. W dopasowanym teamie ludzie sobie patrzą na ręce i sobie pomagają. Jak ktoś się obsuwa to mu pomagają, jak ktoś umie coś nowego to uczy innych. Jak team jest niedopasowany to osoba, która ma najmniejsze opory przed pisaniem kodu (czyli jest najmniej podatny na bycie perfekcjonistą (w tej branży chyba wszyscy mają problem, tylko różni się intensywnością ;-)) zaczyna pisać tego kodu więcej, jeśli reszta teamu jest taka bardziej w trybie follow niż lead to się nie stawiają...
Tu się przydaje radical candor, idealnie w wersji "Hej X, daj się innym bawić", też dobrze w wersji "X, weź k... zostaw ten kod i daj nam coś napisać, bo znów spartolisz"... niestety często jest mówienie managerowi "nie ma ticketów, bo X bierze".... albo jeszcze gorzej zamknięcie się w sobie.
Dodajmy do tego nietechnicznego PO, który chce szybko zbudować produkt i problem się będzie nakręcał... aż X się znudzi i postanowi sobie poodpoczywać i wtedy spada wydajność całego zespołu, bo inni się przyzwyczajali do wyjadanie resztek po X.... X nic nie je i jest problem.
Stąd ja zawsze próbuję zrobić test ważności przez "a co będzie jeśli Y zniknie z zespołu". I ten test dziwnie często potrafi wskazać, że osoba pisząca najwięcej kodu swoim zniknięciem może zrobić nawet więcej dobrego bo w jej miejsce wskoczą inne osoby.. To widać np. jak X jest na urlopie i nagle za kodowanie biorą się inni ludzie i fajnie to wychodzi.
Używając Google Antigravity próbuję sobie zbudować coś do Agentów AI.
Teraz poprosiłem to coś o zrobienie kodu do monitorowania strony autora książek o Bobiverse... i agent (mój, używający qwen2.5-coder:32b poległ... napisał kod, ale się wywalił na pip install ;-).
To jest właśnie ciekawe, że wpadł na to by użyć pip install.
Byłem sceptyczny... tzn. widziałem i widzę moc w Copilot'cie i podobnych, ale nie dostrzegałem potencjału w agentach.
Potencjał jest taki, że teoretycznie rzeczywiście można sobie wyobrazić tworzenie softu jako zarządzanie zespołem agentów ;-)
Już mi się zdarzało w roli Team Leada/PO pisać historyjki techniczne i robić grafy które pokazywały zależności. Robiłem to dla zespołu. Zespołu człowieków.
Tak każdy członek mojego zespołu był wielokrotnie sprytniejszy i mądrzejszy od takich agentów, ale i tu jest hipoteza - możliwe, że istnieje "kaskada" głupich agentów, które przez swoją syntezę będą ciut mądrzejsze ;-)
No bo ludź może napisać instrukcję, którą jeden model/Agent przerobi na implementation plan i zleci zadania innym agentom.... i jeśli im to wyjdzie...
Nadal tu jest wg mnie takie wielkie "IF" czy bardziej "JEŚLI".... Ale wydaje się to być ciekawy obszar...
A tak pod koniec stycznia sam zacznę nowy rozdział pracując z agentami ;-)
Obejrzałem Wiedźmina i Heweliusza.
Wiedźmin nie był zły, te 2 lata temu przeszedłem przez wszystkie książki i OK, Sapkowski to nie jest mój ulubiony autor ;-)
Ale poza pewnymi rzeczami jak Yennefer która wszędzie lata portalami i obrona zamku to wydaje mi się, że blisko książkowego oryginału. Jeszcze Szczury były bardziej antypatyczne i z tego co pamiętam Jeż od początku chyba wiedział, że to nie jest Ciri... i nawet ją polubił?
Stąd Wiedźmin na plus.
Heweliusz... technicznie świetny. Aktorsko świetny. Scenariusz wciąga.
Ale, jakoś tak mi brakuje. Jak go porównuję do Wielkiej Wody i Czarnobyla to to nie jest to...
W Wielkiej Wodzie miałem bohaterów za których trzymałem kciuki, tutaj nie. Najciekawsze są postaci poboczne, pani doktor w Niemczech, syn żony kierowcy, nawet ksiądz.
Ale poza synem żony kierowcy żaden bohater "nie rośnie", nie rozwija się.
Smutne wszędzie.
Do tego po co ten wątek teoriospiskowy? Jak rozumiem w teorii spiskowej to broń mogła być na rumuńskich wagonach, ale tutaj dodano że na ciężarówce. Po co w ogóle Polskie Wojsko z WSI miały przemycać broń do Szwecji w 1993 roku? Czemu mieliby spowodować wypadek ławnika, skąd w ogóle wiedzieli o taśmach? Skąd wiedzieli, że się spalą? No i po co mieli tuszować to, że tam mógł byc niemiecki kuter?
Stąd Heweliusz jest pierwszym serialem na Netflix, który obejrzałem, podobał mi się i nie dałem mu żadnej oceny ;-)
Za to nie mogę się zmusić do oglądania reszty Last of Us 2, ani 3 sezonu Fundacji i utknąłem (podobnie jak w Last of Us) w połowie Alien Earth.... ale zbliża się Stranger Things 5 :-)
Ha! dziś się naumiałem, że w końcu w Java'ie (może od 21, ja to 25 sprawdziłem) _ jest zmienną "throw away" :-)
O co chodzi?
Np. jeśli robimy coś takiego:
m.computeIfAbsent(key, k -> new ArrayList<>()).add(val);
to to k jest zmienną, jak na zewnątrz jest zmienna k to mamy problem i się nie skompiluje:
var k = 7;
m.computeIfAbsent(key, k -> new ArrayList<>()).add(val);
bo będzie sie pluło w k ->, że k jest już zadeklarowana w scope'ie...
Teraz można użyć _ zamiast k:
m.computeIfAbsent(key, _ -> new ArrayList<>()).add(val);co niby nie robi różnicy (chociaż od pewnego momentu taki kod się nie kompilował), ale teraz można mieć coś takiego:
var _ = 7;
m.computeIfAbsent(key, _ -> new ArrayList<>()).add(val);
i się skomplikuje bo to _ jest throw away... więc np. takie coś:
var _ = 7;
System.out.println(_); // <--- Using '_' as a reference is not allowed
m.computeIfAbsent(key, _ -> new ArrayList<>()).add(val);
to kompilator zakrzyknie, że ej, nie wolno.
Mała rzecz, a cieszy :-)