sobota, kwietnia 18, 2026

Dziwny Gdańsk.....

Dziwne rzeczy z Gdańska...


Ktoś chyb anie lubi hulajnóg elektrycznych, albo to jakaś forma wyrazu artystycznego.




Dawne zakłady mięsne na Angielskiej Grobli, które do tego były kinem w czasach PRL ;-)

Taki zagubiony tramwaj ;-) on nigdzie nie odjedzie... zamykany na kłódkę.



A tu spacer najpierw Mariacką, a później powrót Świętego Ducha do Kładki ;-)

Kiedyś miałem taki specjalny spacer, że w okolicach Stoczni Cesarskiej (którą właśnie opchnięto za 550 mln PLN....) był taki dziwny "ogródek". Kilka wielkich donic, altanka, wszystko ogrodzone i ludzie sobie tam hodowali pomidory, kwiatki i truskawki... strasznie mi się to podobało, taka partyzantka ogrodnicza ;-)

Bardzo to sympatyzczne było, ale już nie ma... zostały tylko zdjęcia ;-)















Podobne postybeta
100 lot :-)
Co lubię
Gradle - narzędzie do artystycznego odstrzeliwania sobie stopy ;-)
Papier nad e-booki :-)
"Fizyczny" projekt, jak zacząć?

Apple na Marsie ;-)

Oglądam For All Mankind i widzę jak jeden z bohaterów pisze na klawiaturze i używa myszy... na Marsie. I to wygląda jak Magic Mouse i Magic Keyboard od Apple.
Później widać, że wszystkie urządzenia są od Apple, ale OS jest jakiś dziwny.

To jest świat alternatywny, ZSRR pierwsze wylądowało na Księżycu i dlatego nawet w latach 2000 nadal jest wyścig kosmiczny. Ludzie mieszkają już na Marsie i teraz właśnie leci wyprawa na Tytana (jeden z księżyców Saturna).

I mi to Apple nie pasowało... dopier po jakimś czasie do mnie dotarło... przecież Apple jest producentem ;-) i oglądam to na Apple TV ;-)

Chociaż ten świat jest inny. Z takich większych rzeczy, ZSRR nadal istnieje w latach 2000, a zamach na papieża się udał.
Nie pomnę czy była mowa o Apple... ale może ten system wygląda inaczej, bo może tam Jobs nigdy nie odszedł z Apple i może przez to nigdy nie stworzył NeXT? I nadal mamy popłuczyny po System 7, może to ten mityczny System 8? Albo BeOS?

Chociaż i to ZSRR jest dziwne, główny wątek w tym sezonie jest w koło rosyjskiej firmy Kuragin, co by sugerowało, że tutaj ZSRR poszło drogą Chin.

Inna sprawa, istnieje podejrzenie, że moja nazwa dla mojego asystenta, czyli Bob może być zainspirowana jednym z odcinków z pierwszego sezony "Hi Bob" ;-) tak mi imię spasowało :-)
Tzn. pracowałem kiedyś z Bobem, super gościu, ale ten Bob nigdy by mi nie przyszedł do głowy gdy myśle o słowie Bob, a jeszcze bardziej z asystentem (dziwne by to było, bo chodzi o gościa który PhD dostał w roku gdy ja się urodziłem).

Stąd "mój" Bob jest albo od tego "Hi Bob", albo od Planety Bob z Titan A.E.... albo po prostu mi tak spasowało ;-)

Ale to Apple mnie zaskoczyło. I jest w nim jeszcze jedna nieścisłość. Jak mają super płaskie ekrany, takie podobne do ostatnich iMaców i Magic Keyboard i Magic Mouse, to ich iPhone'y są tak bardziej podobne do pierwszych iPhone'ów i system z zewnątrz wygląda bardziej na Androida ;-)
No i nie do końca to Apple tam pasuje, bo wcześniej na froncie technologii był zawsze Helios, jedna z firm zbudowanych na podboju kosmosu. Zresztą teraz mają dostęp do masy irydu, bo mieszkańcy Marsa ukradli asteroidę....



Podobne postybeta
Budowanie Boba ;-)
Generał Jaruzelski wg. Kuklińskiego
Sierpień - podsumowanie czytelnicze
To (kalkulator) żyje :-)
Pixel vs iPhone ;-)

poniedziałek, kwietnia 13, 2026

Budowanie Boba ;-)

Zacząłem budować Boba*, mojego robo-asystenta ;-)

Jego idea powstania wzięła się z The Robot Assistant Field Guide podcastu Mac Power Users.

Czym jest/będzie Bob? Bob ma być zestawem lokalnych narzędzi, zwykle prostych skryptów, może kiedyś też promptów do lokalnego LLMa, które będą "za mnie" robić głupie rzeczy....

Na razie Bob jest "pracowy" i ogląda sobie mój schowek i strony w firmowej przeglądarce które oglądam i jak wykryje gdzieś ticketa to sobie tworzy plik w folderze o nazwie ID ticketa... dzięki temu nie ma problemu z tym, że "a go już znam".

Na razie każdy kawałek powstał w Gemini ;-)

Pierwszym zadaniem przed Bobem była pomoc w uporządkowaniu backlogu w Jira...

Mamy więc:

  • skrypt który co 1 sekundę uruchamia pbcopy i pobiera zawartość schowka,
    • jeśli zawartość schowka się zmieniła to przegląda ją w poszukiwaniu numerów ticketów
      • jeśli znajdzie ticketa to tworzy/dotyka plik w ./tracked_tickets
  • skrypt (ten sam co poprzedni ;-)), będący serwerem HTTP
    • dostaje na wejściu numery ticketów i tworzy/dotyka pliki w ./tracked_tickets
  • rozszerzenie do Chrome (lokalne), które ogląda URL:
    • jeśli URL zawiera numer ticketu to rozszerzenie łączy się do serwera HTTP (lokalnego) i raportuje, jeśli serwer nie działa, zapisuje w odpowiedniku localStorage i "wyśle" później
Przez to wszystko miałem w końcu w ./tracked_tickets listę ponad 70 ticketów które oglądałem...

Kolejny skrypt, też stworzony z Gemini pobrał szczegóły wszystkich tych ticketów i  zbudował CSV dla każdego reportera, a ja tylko wrzuciłem to na Webex z prośbą by je odpowiednio "obsłużyć" ;-)

Ale to dopiero początek Boba... no chyba, że mi się znudzi ;-)

Kolejnym "ficzerem" będzie pewnie moja "strona domowa", będę miał w którejś przeglądarce (pewnie w firmowych Chrome) stronę z "ostatnio" dotykanymi ticketami, może w przyszłości tez ostatnio dotykane strony na Confluence... jakieś remindery i jak dojdę do etapu MCP to nawet zaglądanie do maili i lokalne wiązanie tych rzeczy ;-)

Przed końcem miesiąca pojawi się też "ficzer" polegający na przygotowywaniu raportu do praw autorskich ;-) [edycję Confluence też łatwo wykryć, przecież ma wtedy /edit w URLu]

A, co ze starymi ticketami? Kolejna część Boba będzie kasowała z folderu "widzianych" ticketów stare tickety (starsze niż powiedzmy 3 miesiące... ale to się jeszcze okaże i wrzucała je może do jakiegoś SQLite albo podobnego).

Kolejną wersją będzie Bob prywatny ;-) ale dla niego jeszcze nie wymyśliłem zadań.

Co ciekawe, jakoś nigdy w robocie programisty nie znalazłem wielu rzeczy do automatyzacji (poza tym kawałkiem z raportem do praw autorskich), ale w pracy Engineering Managera w kapeluszu PO i owszem ;-)

A jak to wszystko powstaje? "Gadam" do Gemini, ono mi generuje kod ;-)

* - czemu Bob? Wczoraj idąc z Gdyni do Orłowa i później do Sopotu słuchałem tego podcastu i pomyślałem, że fajnie by to było zbudować i jakoś nazwać i "przyszedł" mi do głowy Bob... a Bob stąd, że kiedyś w poprzedniej firmie mieliśmy team "Enigma" który pracował nad bardzo barkowym systemem buildowania aplikacji i próbowaliśmy go zrozumieć i udokumentować... jak dołączyłem to zacząłem kampanię w firmie sprzedawania "jak zrobić żeby build był szybszy" i podpisywałem to jako BOB - Builders Of the Beast ;-) Stąd Bob.



Podobne postybeta
Apple na Marsie ;-)
Najwięcej kodu != najlepszy developer
Sierpień - podsumowanie czytelnicze
Język programowania na Apokalipsę ;-)
Głupi macOS, głupi WebDAV, głupi ChatGPT ;-)

Zajrzyj w duszę liberała (social-liberała) w sprawie imigracji ;-)

Dziś ciężki temat ;-) imigracja i te okolice.

Wczoraj przyjechałem do Gdańska i zobaczyłem typa z flagą więc wiedziałem, że coś się święci. W okolicach Bazyli Mariackiej na pierwszej Grobli (?) była demonstracja, później już łażąc po Głównym Mieście zobaczyłem ludzi z "Ruchu obrony Granic" więc to była ich demonstracja.
Jak mnie zaczepiali to 2 razy powiedziałem "Nie rozmawiam z faszystami".

I teraz już część czytelników tracę... 
To może wyjaśnię, moje podejście i tło historyczne.

Zacznę od tego, że uważam, że altruizm ma swoje granice.

Czym innym jest gdy płyniesz luksusowym statkiem i natrafisz na tonący prom przyjęcie ludzi na pokład i Twoja kabina za 10 tysięcy USD z 4 pokojami zostaje zajęta przez kilka osób i Ty masz 1 łóżko....
Czym innym jest sytuacja gdy ci ludzie z Tobą idą do Twojego domu, Ty chodzisz do pracy, a oni dzięki temu żyją.

Pierwsza sytuacja to jest ratowanie komuś życia tu i teraz. Tu się praktycznie wszyscy godzimy, że tak trzeba postępować.

W tym drugim większość z nas czuje, że to nie jest dobre podejście. Tu musi być system, ale ten system nie może czynić jednej grupy "zależną" od innej. Szczególnie w demokracji, bo ktoś przyjdzie i powie "OK, uchwalę Wam prawo które zdejmie z Was utrzymywanie tych zależnych ludzi". 
Widać to nawet w systemie podatkowym. Podatki progresywne można sprzedać wyborcom tylko albo gdy płacić je będzie tak mała grupa, że nie może ona zmienić wyniku wyborów, albo wtedy gdy niemal połączysz to z "szlachectwo zobowiązuje" + tłumaczenie, że ból zadaje się tam gdzie najmniej boli (bo nawet wśród osób płacących większe podatki większość się zgodzi, że OK, tysiąc złotych więcej podatku to dużo, ale bądźmy szczerzy dla mnie ten tysiąc mniej to źródło lekkiej irytacji, a nie problem braku środków do życia")

I tak przyznam, że "po lewej stronie", w tej grupie bardziej idealistycznej ta druga część wywołuje niechęć i może chęć nazwania mnie rasistą albo faszystą. 
Moja jedyna odpowiedź jest taka, że nie każdy może być Piotrem Ikonowiczem, który potrafi przyjąć do swojego domu ludzi eksmitowanych i mieszkać z nimi wiele lat. Ja wiem, że tak bym nie umiał i wydaje mi się, że większość ludzi ma podobnie.
Stąd jak trzeba było pomaga Ukrainie i Ukraińcom to ja nie przyjmowałem ludzi do domu, nie umiem, ale wysłałem łącznie wiele tysięcy złotych na różne inicjatywy. Bo to była ta pierwsza pomoc. Coś w stylu "skoro mogę wydać 1k PLN na klocki Lego, to spokojnie mogę wysłać 1k PLN na 'zupę dla Ukrainy'".

Z drugiej strony taki ROG buduje w Polakach przekonanie, że nie ma w ogóle tonących ludzi, że ten statek obok który się pali to dlatego, że "oni specjalnie go podpalili żeby się dostać na nasz statek"....
Zdrową czy może bardziej normalną chęć ludzi do zachowania świata takim jaki znają oni próbują przekuć w czynienie z nienawiści cnoty.

Jest duża różnica między tym, że chcesz "czuć się u siebie", a między czynieniem nienawiści cnotą...
A niestety ROG może i trafiać do ludzi używając pierwszego, ale chce ich przesunąć do tego drugiego.

Teraz część historyczna. 
To jest Gdańsk. Miasto z bardzo bogatą historią, założone przez Słowian mówiących po polsku. Stające się potęgą gospodarczą dzięki położeniu geograficznemu i przynależności do Hanzy. Wspierające Polskich Królów przeciwko zakonowi Krzyżackiemu bo Król dawał większą wolność handlową.
Miasto w którym przez setki lat mówiono po polsku, niemiecku, holendersku i wielu innych językach.
Miasto, które w latach 30 było zamieszkane głównie przez Niemców... którzy głosowali na NSDAP i to bardziej licznie niż Niemcy w innych częściach Niemiec.

NSDAP też wcale nie trafiało do normalnych ludzi hasłami o mordowaniu podludzi, nie, najpierw mówili o zagrożeniach dla dobrej niemieckiej kultury, o zepsuciu, o tym że inność jest niebezpieczna. Namawiali do bycia moralnym, miłym, pomocnym.... dla Niemców. 

Jest druga strona medalu... skąd są imigranci? Skąd się biorą? I nie chodzi mi o kraje.
Czemu takie Niemcy w latach 60 czy 70 ściągały całą masę ludzi z Turcji? 

Demografia. Nie wiemy czemu. Jak ktoś mówi, że wie to w najlepszym przypadku mówi "co mu się wydaje" w najgorszym po prostu kłamie.
Nie wiemy czemu w krajach zachodnich jest coraz mniej dzieci.
A jest.

Niemcy przeszły przez próg zastępowalności (czyli ~2.1 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym) tak koło 1970 roku. Polska w 1987/1988. Nie była to więc "lewackość".

Ale ktoś może spytać, a co demografia ma z tym wspólnego? No tyle, że nasz i ogólnie światowy model funkcjonowania społeczeństwa polega na tym, że młodzi pracują i utrzymują starszych, czy to przez system emerytalny (bo nadal w wielu miejscach na świecie, jeśli nie wszędzie dominującym elementem jest element bismarckowski, czyli młodzi płacą na starych) czy przez płacenie ubezpieczenia zdrowotnego...

Jak nie chcemy imigracji to albo musimy się pogodzić z podniesieniem wieku emerytalnego i niewygodami, albo robić więcej dzieci... 


Podobne postybeta
Nie ma sprawiedliwych podatków ;-) przynajmniej obiektywnie sprawiedliwych ;-)
Żarówki kolekcjonerskie ;-)
Nie podoba mi się idea "wszystko jest aplikacją webową"
Nie, Scrum nas nie "uratował" od Waterfalla... za to powoli sam się nim staje ;-)
Za co JKM kocha Putina?

środa, kwietnia 08, 2026

Oszukańcza wiosna ;-)

W Paryżu dziś mieli 24 stopnie C, w Krakowie było 7....

Ale na Wawelu kwiatki już są, o takie jak niżej.










Dobra, oszukuję, jedno zdjęcie jest spod Wawelu ;-)

A teraz idę biadolić, że tak zimno....


Podobne postybeta
Wyniki do Sejmu na podstawie wyników do PE
Spadochronowy atak na Wawel - czyli wolne GWT
3 plusy ;-)
Raport z emigracji - Mają tu w styczniu wegetacje :-)
Dziwny Gdańsk.....

Mruk i magiczny kawałek kory – (nie)poradnik inwestycyjny z czasów kamienia (czasami łupanego), część czwarta

 Inspirowane Grug Brain Developer... 

Mruk stukać w Jeszcze Większa Jaskinia (to już być czwarta jaskinia Mruka). Mruk dostawać tam całkiem dużo przedmiotów. Mruk nie kupować kolorowe pióra, nie kupować nowy mamut.

Ale Mruk lubić patrzeć na ściana w swoja jaskinia. Szczególnie na zestaw malunków, gdzie dzielna Mruczka polować na Mruki pijące krew. Malunki kosztować trochę kawałków, ale nie być ich w okolica. Trzeba mieć magiczna kora od Bardzo Wielka Jaskinia od Przedmiotów.

Magiczna kora pozwalać brać rzeczy teraz, a przedmioty oddać później. Bardzo Wielka Jaskinia skrobać na kora: „Mruk móc obiecać tyle i tyle przedmiotów”. Jeśli Mruk oddać przedmioty przed koniec księżyca – wszyscy szczęśliwi. Jeśli Mruk nie oddać – Bardzo Wielka Jaskinia mówić: „Mruk, teraz Ty musieć dać nam dużo więcej kawałków za kara”.

Bardzo Wielka Jaskinia pytać Mruka: „Mruk, Ty dostawać 7 dużych kawałków za stukanie. Ile przedmioty my skrobać na magiczna kora? My móc skrobać 7 albo 10...”.

Mruk pomyśleć. Mruk wiedzieć, że jak skrobać 10, to łatwo zapomnieć, ile się ma. Mruk powiedzieć: „Wy skrobać trzy”.

Bardzo Wielka Jaskinia dziwić się, ale skrobać trzy. Mruk kupić malunki o pogromczyni wampirów. Mruk szczęśliwy. Mruk oddać przedmioty przed koniec księżyca.

Piąta Zasada Życia według Mruka: Zawsze oddawać przedmioty na kora przed koniec księżyca. Wtedy magiczna kora być za darmo. Ty mieć przedmioty z przyszłość teraz i nic nie tracić.

Szósta Zasada Życia według Mruka: Nie brać na kora tyle, ile Wódz pozwala. Brać mniej. Tak, żeby jak oddać przedmioty, zawsze starczyć na mamut i jagody.

Mruk zrozumieć: Magiczna kora to potężna moc. Jak Ty mądry – kora pomaga. Jak Ty głupi – kora dusi jak sznur.

Komentarz Szamana (czyli tłumaczenie na ludzki):Ta lekcja jest o tym, że karta kredytowa nie jest zła – jest dobra i przydatna, pod warunkiem, że zawsze spłacasz swój dług w całości w terminie (czyli w danym okresie rozliczeniowym). Wtedy korzystasz z pieniędzy banku za darmo, a Twój limit nie staje się sznurem, który Cię dusi.



Podobne postybeta
Mruk i nowa jaskinia – (nie)poradnik inwestycyjny z czasów kamienia (czasami łupanego), część trzecia
Jak Mruka dostał więcej metalowych przedmiotów - (nie)poradnik inwestycyjny z czasów kamienia (czasami łupanego) część druga
Mruk i metalowe przedmioty - (nie)poradnik inwestycyjny z epoki kamienia (czasami łupanego), część pierwsza
Wiedza magiczna
Postęp... powolny postęp

środa, kwietnia 01, 2026

Kabelkologia stosowana ;-)

Mój Mac Mini M4 Pro ma 2 monitory, główny 29 calowy 4K Della i "poboczny" 27 cali FullHD+ też od Della.

Miewałem tak, że mi się czasem główny monitor wyłączał (na 2-3 sekundy) i wracał, w innych momentach na tym pobocznym na kilka sekund pojawiał się śnieg, monitor się wyłączał i włączał i tak dalej, czasem trzeba było aż iść do ustawień monitora, zmienić rozdzielczość i wrócić do tej poprzedniej bo inaczej nie było nic widać na tym pobocznym ekranie.

W końcu pogadałem z Gemini o tym i przyjrzałem się moim połączeniom ;-)

Okazało się, że nie każdy sposób połączenia monitorów jest tak samo dobry ;-)

Miałem tak:
  • monitor główny 4K przez kabel HDMI do DisplayPort wprost z Mac'a Mini
  • monitor poboczny FullHD+ przez kabel HDMI to DVI, ale ten kabel był podłączony do USB-C Huba od Ankera, który to Hub był wpięty wprost do Maca Mini.
Występowały te problem, które przedstawiłem wyżej, a do tego gdy komputer się budził to główny ekran zaczynał świecić po 1.5-3 sekundach od momentu gdy przycisnąłem coś na klawiaturze (zwykle pierwszą literkę hasła z nadzieją, że OS odblokuje wszystko z powodu zegarka na ręce), a ten poboczny z 3-5 sekund później.

Gemini poradził inny układ:
  • monitor główny 4K przez kabel USB-C do DisplayPort, wprost z Mac'a Mini
  • monitor poboczny FullHD+ przez kabel HDMI do DVI, wprost z Mac'a Mini
Zrobiłem... na razie minęła godzina i nie ma problemów, ale co ciekawsze budzenie też jest szybsze :-)
Dla 4K z 1-1.5 sekundy do natychmiastowego, a dla FullHD+ z 3-5 sekund do 1-1.5 sekundy :-)

Kto by pomyślał, że kable, a bardziej to gdzie są przyłączone, robi taką różnicę ;p



Podobne postybeta
Spróbowałem Wintela w wersji od Dell'a i to jednak nie jest mój styl
Nie, to brak HDCP 2.2, a nie backdrop nie służy Chromecastowi Ultra ;-)
Lenistwo ma wiele wymówek ;-)
Czas odejść do 1 okienko = 1 telewizor? :-)
Nieszczęście... ale nie takie złe ;-)

Toxic Media ;-)

Dobra, czas przyznać ;-) po tym jak padł pol.social, czyli moje drzwi do Mastodona i social mediów to LinkedIn mnie wyczuł, że triggerują mnie rzeczy o Scrumie i Scrum Masterach, remote work i AI a engineering.
Udzielałem się tam trochę, ale w pewnym momencie uznałem, że to nie ma sensu.

Co robi teraz LinkedIn? ;-) Ciągle mi sugeruje posty, które są takie, że mnie triggerują. 
Wychodzi, że nie tylko Twitter/X podkręcił pokrętło do triggerowania userów. Nawet LinkedIn to robi.

Myślę, że to już moment gdy termin social media możemy zastąpić "triggering media" albo "toxic media" ;-)


Podobne postybeta
Koniec z socialami?
Szybszy = lepszy?
Social media są dla demagogów
Tęsknię za Google+ ;-)
Porzucenie Facebooka mnie kusi....

Mruk i nowa jaskinia – (nie)poradnik inwestycyjny z czasów kamienia (czasami łupanego), część trzecia

Inspirowane Grug Brain Developer... 

Mruk stukać w płaski kawałek w Wielka Jaskinia już wiele księżyców. Wódz dawać przedmioty – obiecane dwa i pół połowy, i dodatkowe za to, że Mruk stukać też w swoja jaskinia. Mruk przywieźć nawet magiczne skrzynki do swoja jaskinia. Magiczny kamień musieć rozmawiać z inny magiczny kamień przez niewidzialne błyskawice.

Ale Mruk nie lubić Wielka Jaskinia. Mruk iść rano od miejsca, gdzie wiązać mamuta, i myśleć: „Zła jaskinia, Wódz niemądry”. Mruk zły i smutny.

Mruk wiedzieć: móc tam siedzieć wiele wiosen, ale nie dostać dużo więcej przedmiotów. Wielka Jaskinia wydawać się wielka, ale być mała przy Jeszcze Większych Jaskiniach. Mruk zacząć patrzeć wokół.

Jedna jaskinia zaprosić Mruka. Mruk się bać. Mruk znać mała Wielka Jaskinia, Mruk znać łowców z mała Wielka Jaskinia. Jeszcze Większa Jaskinia dużo większa. Mruk słyszeć o Jeszcze Większa Jaskinia, jak być malutki.

Mruk przestraszony, ale Mruk myśleć: „Mruk pójść do Jeszcze Większa Jaskinia. Mruk popatrzeć. Oni powiedzieć, że Mruk za głupi? Mruk będzie wiedzieć na pewno, że głupi, a nie zgadywać”.

Mruk pójść do Jeszcze Większa Jaskinia. Oni dać Mrukowi kora do skrobania na próbę. Mruk patrzeć na kora i patrzeć... Tu skrobać trzeba w specjalny sposób, którego Mruk nie znać. Ale Mruk widzieć: na kora być błąd!

Mruk wystrugać: „To nie móc działać. Magiczny kamień powie: głupie skrobanie, bo nie rozpoznać początku. Ale jak zmienić skrobanie tutaj, to kamień zrobić rzecz”.

Mruk wrócić do siebie i myśleć: „Trzeba szukać dalej”. Mrukowi smutno, ale Mruk myśleć: „Mruk spróbować!”.

Wtedy Jeszcze Większa Jaskinia krzyczeć do Mruka: „Mruk! Ty przyjść jeszcze raz, my porozmawiać!”. Mruk przyjść. Tam czekać Wielki Wódz i Wodzowa. Oni pytać Mruka o wiele rzeczy. Mruk odpowiadać. Po paru dniach Jeszcze Większa Jaskinia krzyczeć: „Mruk, Ty dobry! My Cię chcieć! Ty klepać u nas za 4 duże przedmioty i jeszcze pół!”.

Mruk powiedzieć: „Dobra”.

Trzecia Zasada Życia według Mruka: Jeszcze Większa Jaskinia mieć więcej przedmiotów do rozdania. Mruk za to samo klepanie móc dostać tam dwa razy więcej kawałków niż w Mała Jaskinia. Nawet jak się bać, że w obca jaskinia inne Wodze i inne Mruki polować na większe mamuty... Ty iść. Ty mieć więcej kawałków i Ty się nauczyć polować tak jak oni.

Mruk zrozumieć też bardzo ważna rzecz. Jak jaskinia dawać Ci więcej przedmiotów, to Ty mieć więcej przedmiotów. Więcej, niż gdyby w poprzednia jaskinia Mruk nie jeść mamuta, a tylko korzonki...

Mruk pomyśleć: „Łatwiej dostać więcej przedmiotów, niż mniej jeść”.

Czwarta Zasada Życia według Mruka: Dużo łatwiej przynieść do jaskini więcej przedmiotów, niż przestać jeść mamuta.



Podobne postybeta
Jak Mruka dostał więcej metalowych przedmiotów - (nie)poradnik inwestycyjny z czasów kamienia (czasami łupanego) część druga
Mruk i magiczny kawałek kory – (nie)poradnik inwestycyjny z czasów kamienia (czasami łupanego), część czwarta
Mruk i metalowe przedmioty - (nie)poradnik inwestycyjny z epoki kamienia (czasami łupanego), część pierwsza
Postęp... powolny postęp
Tygrysy

wtorek, marca 31, 2026

O wyższości debuggera

Tak w ramach walki o moje 50 linii kodu dziennie męczę dzisiejsze zadanie z LeetCode i stwierdzam, że prawdziwe IDE i Debugger pomagają ;-)

Zwykle staram się zadania robić tylko w edytorze LeetCode, w razie rozmowy tak to będzie wyglądać.
Gdy chcę jeszcze bardziej wyostrzyć moje kung-fu to nawet używam nawet "blindfold programming", czyli próbuję robić zadanie w głowie i dopiero jak je "napiszę w głowie" i przetestuje w głowie to piszę kod.
Ale nie zawsze się da, czasem zadanie jest za trudne, czasem ja za głupi ;-)

Wtedy jest czas na big guns ;-)
Wrzucenie kodu do IntelliJ i zabawa z Debuggerem :-)

Ja wiem, że "I'm supposed too" uruchamiać ten kod w głowie w razie jakiegoś interview... co jest wg. mnie formą sprawdzenia tak naprawdę IQ i pamięci krótkotrwałej gdzie IQ często służy do tego by wymyślić sposób na "zchunkowanie" zadania tak by móc je zmieścić w pamięci krótkotrwałej.. inna sprawa czy to jest naprawdę dobry sposób na testowanie programistów. 
Bo ja twierdzę, że do normalnej pracy nie chcesz tych najbystrzejszych oni i one (chociaż one są zwykle bardziej powściągliwe przed robieniem głupich rzeczy) mogą przesadzić w komplikacji, w końcu potrafią to ogarnąć...

Ale wracając do Debuggera, on Ci daje takie szerokopasmowe spojrzenie na wykonanie kodu. Masz ciągle widok aktualnego stanu, w razie coś się dziwnego dzieje możesz się cofnąć (drop frame... co zresztą zachęca człowieka do dodawania metod, bo drop frame polega na powrót po prostu na początek wykonania danej metody, bo zrzucana jest 1 ramka ze stosu).... 

Widzisz kod, widzisz stan zmiennych i często jest tak, że dochodzić do pewnego miejsca... nie wykonasz tego kroku jeszcze a już widzisz problem ;-)

Ma to oczywiście też wady, bo po jakimś czasie zaczyna się leczyć objawowo. Jak ta zmienna powinna zostać np. zwiększona o 1 to się dodaje to zwiększanie i próbuje dalej... więc w końcu może powstać potworek, który działa, ale nie wiadomo czemu... choć to jest rzadki przypadek.

Inna sprawa, że widzę, że znów w czasach lambd i cloud coraz więcej developerów jedzie "sprawdzę na cloudzie" i znów do debugowania używa się logów ;-)
No bo po co móc uruchomić kod na lokalnej maszynie, gdzie masz możliwość przeglądania stosu i wszystkiego... nie, zróbmy trudniej! 

(taka metauwaga... ja ten tekst piszę jako przerywnik by się zresetować z jednego podejścia i zaatakować innym i przyznaję, że do pisania tego tekstu używam tylko ułamka mocy obliczeniowej mózgu w porównaniu do kodowania ;-))



Podobne postybeta
Kontekstowe zapominanie ;-)
Referencje w Java'ie
Nowy potworek na tapecie ;-)
Moja możliwa zemsta za zamknięcie Google+ ;-)
Focus