sobota, sierpnia 17, 2019

"Dajemy normalnym"

Jest jedna rzecz, za którą bardzo nie lubię PiS.
To cecha, która jest wg mnie jedną z najbardziej obrzydliwych w polityce PiS.

To ich "pomagamy normalnym" i cała otoczka w koło tego.

Jest tak, że państwo zbiera podatki i z tych podatków opłaca armię, policję, sądy, dyplomację, szkoły, dopłaca do emerytur i robi też pomoc społeczną.
Płaci za rzeczy, które są konieczne, ale nikt za nie sam nie chce płacić, albo pomaga tym, którym się noga powinęła.
Przynajmniej tak mi się zawsze wydawało.

W państwie PiS państwo nie pomaga tym, którzy mieli pecha, nie wydaje pieniędzy na to na co trzeba wydać. W państwie PiS gdy do wyboru jest pomoc niepełnosprawnym albo całkiem majętnym rodzinom z dziećmi to wybiera się tą drugą opcję. Gdy można wydać kasę na drogie procedury medyczne, a leczenie kataru to wybiera się katar.
I to by nie było jeszcze takie złe, mogę się z tym nie zgadzać, ale to nie jest jeszcze złe.
Najgorsza jest ta narracja, ten przekaz, który to uzasadnia.
Idzie to mniej więcej jak "Dajemy normalnym, a nie jakimś dziwolągom", "pomagamy w codziennych problemach, a nie jakichś wyjątkach które się nikomu nie zdarzają".

To mnie razi w PiS i ich państwie. To, że dziwolągi są w najlepszym przypadku mniej ważne, a w wielu momentach są wrogami. I nie ważne czy ktoś jest "nienormalny" przez swój wybór czy przypadek.

Niepełnosprawni są "brzydcy", mało kto wie jak się przy nich zachować i państwo PiS z tego korzysta. Daje 500+ zamiast kasy na niepełnosprawnych i dodaje do tego taką otoczkę, że "promuje normalność".

Kiedyś słyszałem od absolwenta PAT (Papieskiej Akademii Teologicznej) jak był oburzony tym, że w Krakowie miasto gdy tworzy listy przyjęć do przedszkola daje punkty samotnym matkom. Bo to przecież jest nienormalne, a tu się im pomaga.

Nie podoba mi się to. Na wielu płaszczyznach.

Wg mnie to jest pierwszy kroczek, może mały, ale "kult normalności" to wg mnie pierwszy krok w kierunku eksterminacji tych, którzy do jakiegoś modelu normalności nie pasują.
Zawsze jak mine dopadają myśli o tym mechanizmie to mam przed oczami scenę z serialu The Man in the High Castle, gdy jakoś tak na początku jeden z głównych bohaterów zatrzymuje się i zaczyna "padać" śnieg z popiołu, na co pomocny, rumiany i uśmiechnięty policjant mu tłumaczy, że to ze szpitala psychiatrycznego czy jakiegoś w tym rodzaju.


Podobne postybeta
Władza PiSu jebnie, to pewne. Pytanie tylko kiedy
Amoralna modlitwa
Płatnik czy beneficjent?
Czemu uważam, że 500+ jest złe
zVATowani 2

piątek, sierpnia 16, 2019

Porzucić książkę czy nie? Oto jest pytanie ;-)

Czytam "Feeling Good: The New Mood Therapy" David'a D. Burns'a i mam wrażenie, że co stronę jestem bardziej przygnębiony ;-)
Tzn. książka jest bardzo fajna i ciekawa, ale albo tematyka, albo jej długość czy styl mi przeszkadzają.
Może chodzi o to, że wcześniej czytałem "Man's Search for Meaning" Viktor'a Frankl'a (OK, między było Super Thinking: The Big Book of Mental Models Gabriela Weinberg i Lauren McCann), a tam dużo się dzieje w obozie koncentracyjnym?
Chociaż fakt, że czytam to Feeling Good już prawie miesiąc, a jestem dopiero w okolicach 1/3 też może mieć znaczenie....
Może porzucić i przerzucić się na coś innego? Bo fakt, zwykle jakoś chętniej wracam do książki, a z tą tutaj czasem nie chce mi się nawet w tramwaju czytać.
Z tym, że od 2-3 lat zwykle nie zdarza mi się porzucać książek.


Podobne postybeta
Smutno mi się zrobiło...
Nie jest dobrze z nami....
Book vs eBook
~ - czyli "tak sobie"
Konferencja

środa, sierpnia 14, 2019

Power banki są dziwne

Jak zauważyłem w moim przypadku power banki służą głównie do tego bym je woził ze sobą ;-)

Mam np. taki z ponad 20000 mA i nie użyłem go chyba ani razu... ale wożę go prawie zawsze ze sobą.
Tak samo jak taki 5000-6000.

Gdy mam gdzieś lecieć samolotem to zawsze biorę ze sobą power bank... i nigdy go nie używam ;-)

W "polu" użyłem power banku może 3 razy, raz pamiętam, że było to w National History Museum w Londynie.

Jakby na to spojrzeć power bank nie jest mi potrzebny.

A jednak prawie zawsze go noszę ze sobą.

Nie wiem, mam wrażenie, że power bank to dla mnie taka forma talizmanu przed utratą mocy w telefonie ;-)


Podobne postybeta
Dwa komputery
Przypadek Irlandii
Dinozaur na UJ ;-)
Zła TV ;-)
Chromebook jednak żyje :-)

wtorek, sierpnia 13, 2019

Kilka prostych wzorów do szacowania :-)

Kilka prostych wzorów i stałych ;-)

Twoja pensja netto z brutto?

netto=2/3*brutto

czyli pomnóż brutto razy 2 i podziel przez 3, mniej więcej tyle jest "na rękę".

Twoja przybliżona zdolność kredytowa?

twoja_zdolność_kredytowa = twój_miesięczny_dochód*100

bardziej dokładnie:

twoja_zdolność_kredytowa = (twój_miesięczny_dochód-limity_kredytów*0.1)*100

gdzie limity_kredytów to suma limitów na kartach kredytowych i dopuszczalnego debetu na koncie.
Czyli Twoja przybliżona zdolność kredytowa to 100 krotność Twoich dochodów miesięcznych pomniejszonych o 10% otwartych linii kredytowych.

Jak przeliczyć m/s na km/h?

Prosto ;-)

V_kmph = V_mps*4-V_mps*0.4

Wygląda skomplikowanie, ale pomnóż prędkość w metrach na sekundę razy 4 i odejmij od tego 10% tej wartości.

Ile jest sekund w ciągu dnia?

86400 sekund

Ile jest minut w ciągu dnia?

1440 minuty

Ile jest sekund w godzinie?

3600 sekund

Który rok jest przestępny?
  • Dzieli się przez 4,
  • Nie dzieli się przez 100, za wyjątkiem sytuacji gdy dzieli się też przez 400
Ile "zer" ma wersja dziesiętna potęgi dwójki?

liczba_zer_w_wersji_dziesiętnej=0.332*potęga_dwójki

Albo dla uproszczenia potęga_dwójki/3

(czemu? bo log102 = ~0.332, a log 2n = n*log 2)




Podobne postybeta
Karciane dylematy
Nowy coś do pisania - constants list/reference/cokolwiek ;-) albo spis stałych
IT - Jaka kasa w zależności od skilla? ;-)
Java 8 + lambdy = wolno ;-)
My = Bogacze.

poniedziałek, sierpnia 12, 2019

2 wymiarowa teoria kariery w IT ;-)

Wydaje mi się, że gdyby rozmieścić w przeciętnej organizacji IT ludzi na 2 osiach, gdzie jedną osią jest ogarnięcie przez daną osobę organizacji, a na drugiej technologii to gdyby wypisać ich stanowiska to wygląda to mniej więcej tak jak na obrazku powyżej.

Nie twierdzę, że w każdej firmie istnieją takie pozycje jak opisane. Np. w wielu firmach to co ja nazywam Managerem może być zwane Engineering Managerem, a to co ja nazywam Engineering Managerem będzie nazywane Managerem ;-)
Także wśród Managerów i Engineering Managerów nie jest tak, że wszyscy są tacy sami, ci którzy są wyżej w hierarchii firmy zwykle są też lepsi w ogarnięciu organizacji i może nie ogarniają tak mocno samej technologii, ale ogarniają jej użycie.

Ale mniej więcej tak to wygląda.

Przyznam, że mnie to zaskoczyło.

Sam kiedyś myślałem, że ludzie jak ogarniają coraz bardziej technicznie to ogarniają też organizacyjnie... okazuje się, że nie, że większość w pewnym momencie przestaje ogarniać.

Ja przyznam, że widzę się tu w grupie Super Seniorów, a chciałbym kiedyś w Staff/Principal albo w Eng Manager ;-)

Wiele firm popełnia błąd i ma taki niemiły kawałek, że jak ktoś jest Regularem czy nawet Juniorem technicznie, ale wykazuje zainteresowanie ogarnianiem od strony organizacyjnej to robią z takiego kogoś managera.... IMHO to źle. Powinni takich ludzi dłużej przetrzymać na ich stanowiskach, żeby ogarnęli organizację o wiele lepiej.
Miałem takich ;-)

Przy okazji wydaje mi się, że firmy powinny patrzeć na ten wykres i starać się parować tak ludzi do zespołów by nie dochodziło do sytuacji gdy technicznie ogarnięty pracownik miał też wyższe ogarnięcie organizacyjne od swojego managera bo wtedy jest problem.


Podobne postybeta
Kiedy zmieniać pracę i po co? (w IT)
Robimy nową galerię ;-)
Trudne problemy
Moc bezpiecznika jest wielka
"Czy uważasz, że powinien zarabiać tyle co Ty?" ;-)

Szlak mnie trafia jak emocje sprzedają się lepiej od rozumu.

Kontrowersyjnie będzie.

Może to wszystko przez to, że od nowa oglądam The Newsroom?

Zacznijmy od globalnego ocieplenia, czy zmian klimatu.
Od najmniej 2000 roku czy jakoś tak uważam, że globalne ocieplenie jest faktem.
Wiem, że na Ziemi panuje efekt cieplarniany i temperatura Ziemi powinna być na poziomie jakichś -26 stopni Celsiusza (średnio) jeśli się liczy temperaturę jaka powinna wynikać tylko z promieniowania Słońca.
Zdarzało mi się prowadzić dość ostre debaty na ten temat.
Ale szlak mnie trafia jak czytam teksty w których jakiś "dziennikarz" pisze, że "ludzkość wyginie", albo że za 50 lat czeka nas zagłada bo zabije nas globalne ocieplenie.

Nie zabije. Globalne ocieplenie jest niebezpieczne bo klimat się zmieni, będzie inaczej niż teraz.
Wiele gatunków zwierzą i roślin nie będzie w stanie nadążyć za tymi zmianami i wyginie. To pociągnie za sobą wyginięcie innych gatunków.
Ale niektóre gatunki dadzą sobie radę.
Klimat osiągnie znów jakiś nowy stan równowagi. W ciągu paru milionów lat gatunki, które wymrą zostaną zastąpione przez nowe.
Ale ludzie nie wymrą. Miliony, dziesiątki milionów, albo i setki milionów ludzi będą migrowały, mieliśmy już próbkę z Syrią.
Ale nadal ludzkość nie wymrze.

Po prostu za skuteczni jesteśmy w przetrwaniu.
Nie zabiła nas zima trwająca kilka tysięcy lat, gdy naszą jedyną technologią była umiejętność obrabiania krzemienia, szycie i krzesanie ognia.

To samo w podobnej sprawie.
Bomba populacyjna......
Miała być już wiele razy. Miała doprowadzić do tragedii.
Na razie w Azji doprowadziła do tego, że jest to najbardziej ludny kontynent, który staje się powoli coraz bardziej znaczącą siłą na świecie.

Dlatego szlak mnie trafia jak słyszę wezwania w stylu "nie miejcie dzieci, bo tak ochronicie planetę".
Dupa. Nie ochronicie. Miliony staruszków w Europie i USA nadal będą konsumować masę rzeczy i nadal będą zużywać planetę. Ale ponieważ nie będzie zbyt wielu młodych ludzi by im pomóc to po jakimś czasie zaczną padać jak muchy.
A i nie chodzi o dzisiejszych staruszków, a o pokolenie dzisiejszych 20-40 latków.
Nie chcesz mieć dzieci? Super, Twoje prawo. Ale nie twierdź, że to robisz dla dobra ludzkości.

Islam....
OK, islam ma wiele głupich pomysłów.
Jedyne kraje gdzie można zostać skazanym za ateizm, konwersję na inną religię czy homoseksualizm to bardzo konserwatywne państwa z przytłaczającą większością muzułmanów.
Tak muzułmanie miewają głupie pomysły, tak wielu terrorystów, może nawet większość to muzułmanie.

Ale i to jest ważne. To, że jak ktoś jest terrorystą to ma duże szanse być muzułmaninem, nie znaczy, że jak ktoś jest muzułmaninem to jest terrorystą.

Przytłaczająca większość gwałcicieli to faceci. Czy to znaczy, że każdy facet to gwałciciel? Nie!

Jak ktoś ucieka z Syrii, Iraku czy Algierii to nie po to by przywieźć do Europy szariat (zresztą w żadnym z tych państw nie panuje szariat), a szuka lepszego miejsca do życia.
Nie różni się niczym od Polaków, którzy pojechali do UK za chlebem, czy od tych, którzy uciekali z PRLu na zachód.

Tak, część tych ludzi może przywieźć złe pomysły. Ale to są poszczególni ludzie.
Nie wolno wrzucać wszystkich muzułmanów do tego samego worka, w którym są np. zamachowcy z 11 września.

Osobiście razi mnie gdy widzę kobiety w chustach, a jeszcze bardziej z tą zasłoną na twarz (a widuję takie w Krakowie w ciągu ostatnich kilku miesięcy). Uważam, że całkiem OK jest gdy europejskie kraje zakazują zakrywania twarzy, albo noszenia symboli religijnych (takich jak chusta) w szkole. Ale nie dlatego, że to dobrze, że "dowalają muzułmanom", o nie.
Po prostu uważam, że mamy tu 2 wartości, z jednej strony mamy wartość wolności religijnej, z drugiej wiemy, że niektóre kobiety wychowane w rodzinach gdzie wyznaje się islam są zmuszane do noszenia chust. Czyli ogranicza się ich wolność osobistą i zmusza do czegoś wbrew ich woli.
Czyli ogranicza się ich wolność osobistą, czy wolność do samostanowienia.
Całkowicie subiektywnie uważam, że ta druga wolność jest ważniejsza, szczególnie w krajach "cywilizacji zachodniej" czyli w krajach które wybrały demokrację liberalną.
Stąd uważam, że w celu ochrony tej ważniejsze, wg mnie wolności, państwo może ograniczać w pewnych aspektach wolność wyznania, ale wolno mu to robić tylko tak długo jak służy to ochronie tej ważniejsze (znów, podkreślę wg mnie ważniejszej) wolności.

Podsumowując.
Szlak mnie trafia gdy całkiem rozsądne postawy, czyli np. przekonanie o tym, że człowiek przyczynia się do globalnego ocieplenia, albo to że używamy zbyt wiele zasobów planety, czy to, że istnieją pewne odłamy Islamu które lepiej by się czuły w średniowieczu niż teraz, stają się podstawą jakiegoś wielkiego moralnego wzburzenia.
Jak gdzieś włączają się emocje to wyłącza się rozum.
A rozum jest jedyną rzeczą, która różni nas od zwierząt.
To gdzie jesteśmy wynika tylko z tego, że staraliśmy się używać coraz więcej rozumu i coraz mniej emocji.
Szlak mnie więc trafia gdy do promowania pewnych "rozumowych" postaw używa się emocji.
To jest złe.


Podobne postybeta
Wojny religijne i jak ich uniknąć
A mnie tam jednak prosty model klimatyczny przekonuje do twierdzenia, że mamy wpływ na zmiany klimatyczne i że globalne ocieplenie może być faktem
A jednak jest nadzieja :-)
A takie tam absurdy
Komputery w ubraniu....

niedziela, sierpnia 11, 2019

Pilotka ;-)

Dziś pierwszy raz w życiu leciałem samolotem, który pilotowała Pani kapitan :-)
Co ciekawe był to samolot LOTu.

Musiałem czekać 64 loty by przy 65 moim locie w życiu móc lecieć z kobietą jako pilotem :-)

Z mojego punktu widzenia, pasażera w klasie ekonomicznej Pani pilot nie różni się niczym od Pana pilota. Po prostu wyższy głos wita na pokładzie i mówi (jak mówi) jaka będzie temperatura i pogoda, oraz czas w miejscu przylotu.


Podobne postybeta
Co się dzieje gdy mój pierwszy samolot się spóźnia i mam mało czasu na przesiadkę?
Moto 360 i Android Wear po 3 dniach - zaczynam dostrzegać zalety ;-)
Chrome OS i Java - ostateczna odpowiedź
Amerykański zegarek jest trudny ;-)
Power banki są dziwne

czwartek, sierpnia 08, 2019

Mój pierwszy polski Subway ;-)

Jeśli chodzi o jedzenie jestem dość monotonny ;-) najchętniej przyjmowałbym jedzenie w pigułkach ;-)
Stąd na wyjazdach zwykle wybieram "znane" jedzenie, którym często jest Veggie Patty w Subway'u.
Sęk w tym, że zawsze z Subwaya korzystałem w UK albo USA ;-)
Stąd mój standardowy "program" jest:
- feet long, 9 grains
- veggie patty
- składniki

No i dziś w Gdańsku miałem problem, bo feet long nie podziałało, a w opisach nie było w ogóle 9 grains ;-)
Musiałem więc poprosić o 30 cm.

W ogóle panowie sprzedawcy jacyś tacy strasznie wolni byli. W UK zwykle obsługiwali mnie jacyś imigranci, którzy co prawda znudzeni, ale bardzo szybko wszystko robili, a że mój angielski i ich angielski nie były tym samym angielskim to często komunikacja była przez pokazywanie.
Tutaj ten sam język, a jednak obsługa jakby jakaś taka dużo bardziej zagubiona ;-)


Podobne postybeta
Jak oni to dowiozą? ;-)
Ja to mam jednak utylitarne podejście do jedzenia ;-)
Czciciele słońca?
Rozluźniać, czy nie rozluźniać?
A może zamiast o uchodźcach mówić o ofiarach wojny?

środa, sierpnia 07, 2019

Proste jest lepsze

W komputerach mamy tak, że lubimy komplikować.

Przypowieść głosi, że gdy Robert Metcalfe przyniósł swoim szefom projekt sieci, którą zwiemy teraz Ethernetem to uważali ją za tak mało obiecującą, że nie chcieli nawet opatentować pomysłu.
Opatentowali.
Ale ich opór miał wynikać z tego, że Ethernet z banalnie prostym "protokołem", opartym o ALOHAnet miał być zbyt prymitywny by wygrać z Token Ring.
Token Ring obiecywał przewidywalność, brak kolizji, a Ethernet jako jedyne zabezpieczenie przed kolizjami stosował mierzenie natężenia prądu i gdy prąd był za wysoki to każda z kart, które próbowały nadawać miała sobie wylosować jakiś czas i czekać tyle na retransmisję (jeśli kanał będzie wolny).
W Token Ring wprowadzono cały mechanizm tokenów w celu eliminacji konfliktów, w Ethernet użyto prostego mechanizmu znanego z ALOHAnet.
Zamiast tworzyć mechanizm do unikania kolizji, stworzono mechanizm wykrywania kolizji i probablistyczny sposób na zmniejszenie prawdopodobieństwa kolejnej kolizji. Uznano, że kolizje się będą zdarzały i zamiast budować mechanizm, który będzie im przeciwdziałał prościej "nauczyć" karty odpowiedniego zachowania w razie kolizji.
W ALOHAnet działało to mniej więcej tak, że na każdej wyspie Hawajów była antena satelitarna, która mogła wysłać sygnał do satelity, satelita retransmitował to co dostał z powrotem w kierunku wysp.
Teraz gdy komputer chciał coś wysłać sprawdzał najpierw czy coś może jest w danym momencie nadawane, gdy nie było zaczynał nadawać i słuchał sygnału zwrotnego, jeśli dostawał to samo co wysłał to wiedział, że transmisja się udał, gdy sygnał był inny wiedział, że ma do czynienia z kolizją. Wtedy każdy z komputerów próbujących nadawać losował sobie czas oczekiwania.
W Ethernecie nawet ten prosty mechanizm uproszczono, zamiast obserwować co "lata" po sieci (bo to jednak były lata 70 i to było trudne) karta patrzy tylko na natężenie prądu, jeśli prąd jest większy niż pewien poziom to wie, że nie wolno nadawać, jeśli w trakcie jej nadawania prąd podskoczy powyżej wartości jaką powinien mieć dla 1 nadajnika to karta wie, że jest kolizja*.
Teraz gdy karta wie, że wystąpiła kolizja to próbuje jej uniknąć i losuje sobie czas ile ma czekać do ponownej próby nadawania. Prawdopodobieństwo, że dwie karty wylosują tą samą wartość jest dość niskie, a jak się nawet zdarzy takie nieszczęście to będzie kolejne losowanie.
Protokół nie próbuje walczyć z kolizjami przez uniemożliwienie ich wystąpienia, a raczej próbuje pogodzić się z ich występowaniem.
Okazało się, że to podejście działa lepiej niż Token Ring.

Ale zwykle w komputerach nie lubimy takich rozwiązań.
W jednej z firm mieliśmy już kontroler, który pilnował czegoś, nad nim superkontroler który pilnował większego kawałka i pojawiały się pomysły super superkontrolera ;-)
Zamiast próbować użyć jakiegoś prostego algorytmu, jak np. gorący kartofel (kto go ma, próbuje się go pozbyć za wszelką cenę i każdy ruch jest legalny, nie patrzymy czy to przeszkodzi temu komu damy kartofel). Ale nie, to nie wchodziło w rachubę bo nie byłoby optymalnym rozwiązaniem.
Lepiej było komplikować software i udawać, że znajdziemy optymalne rozwiązanie.

Mieliśmy kiedyś Mavena, a teraz jest Gradle**




* - przy okazji, na studiach (co prawda podyplomowych ;-), ale jednak) opowiadano jak to w kartach Ethernet jest fototranzystor, który służy do separacji galwanicznej od sieci... później się dowiedziałem, że od lat się tego nie stosuje, taniej było zastosować filtry, a teraz pewnie nawet jakiś odpowiednich "softwareowego radia" ;-)

** - nie może być tak, że jest wpis o komputerach i nie ma narzekania na Gradle'a ;-)


Podobne postybeta
Trudno hackować sprzęt....
Rant po toolach w stylu Mavane, Gradle, Bowera i całej tej hałastry
Prawdziwie przenośny komputer ;-)
Losowanie dobre
Zegar w Raspberry Pi nie jest zawsze godzien zaufania

wtorek, sierpnia 06, 2019

Rok temu....

To jak mi wychodzi równo rok temu zaczęła się moja kilku miesięczna przygoda z mieszkaniem w USA ;-)
Fajnie było, chętnie bym powtórzył, może nawet na dłużej.

Jadąc na wyjazd na określony czas z mniej lub bardziej określonym zadaniem człowiek ma olbrzymi luz. Działa w pewnym ograniczonym zakresie możliwości i to zdejmuje masę problemów z głowy.
Na każdego maila z propozycją rekrutacji, może odpowiedzieć wprost "jestem obecnie na kilkumiesięcznym wyjeździe w USA i z tego powodu nie jestem w chwili obecnej zainteresowany przystępowaniem do procesu".
Nie trzeba się zastanawiać co by tu kupić do mieszkania.
Człowiek jest raczej w trybie wakacyjnym i rozgląda się za jeszcze dodatkowymi sposobami na rozrywkę ;-)
W biurze się przychodzi i tak z jednej strony można się przejmować tym co ważne, ale można totalnie ignorować wszelkie problemy. Ba, ponieważ się jest outsiderem lepiej widać pewne problemy i można je nawet próbować pomóc naprawić, bez mimo wszystko pretensji, że przyszedł ktoś z zewnątrz i się rządzi.

W domu czuję więcej stresu, który zresztą sobie sam daję ;-) niż na wyjeździe.

Szkoda, że się już skończyło. Jeszcze bym powtórzył ;-)


Podobne postybeta
Warto dla 57 złotych?
Myślenie = Szybka jazda
Granica
Selfhacking ;-)
Sen daje dobry humor ;-)