piątek, września 23, 2016

Ile wart jest Księżyc? ;-)

Jeśli jest zrobiony z sera (~15 PLN/kg) to wart jest ponad 1 kwadrylion złotych (dokładniej 1.1025*1024 PLN).
To budżet Polski przez ponad 3 biliony lat (czyli prawie 700 razy dłużej niż istnieje Ziemia ;-), albo 227 razy dłużej niż istnieje Wszechświat).

Jeśli jednak cena 1 ha jego powierzchnia odpowiada wartości gruntów klasy V albo VI w świętokrzyskim albo lubelskim (~16300 PLN za hektar) to wart jest ponad 60 bilionów złotych (6.164*1013 PLN) czyli ~175 budżetów Polski.

Jakby nie patrzeć - drogi ;-)

Możliwe jednak, że jego cena jest jeszcze wyższa i że jest bezcenny.
Bezcenny w tym sensie, że bez niego nie byłoby nas, czyli kogoś kto może próbować wycenić Księżyc ;-)
Dzięki Księżycowi mamy pływy, a pływy oznaczają, że istnieją obszary gdzie raz jest woda, a raz jej nie ma, co dało olbrzymiego kopa ewolucyjnego wszystkim zwierzętom i roślinom, które nauczyły się tam żyć (i stały się w przypadku zwierząt naszymi przodkami, bo akurat rośliny i zwierzęta rozdzieliły się raczej wcześniej).
Księżyc spowolnił nam też obroty Ziemi, z jakichś 6 godzin na obrót, do prawie 24.
Chociaż są prace mówiące o tym, że przeceniamy to jak mocno Księżyc wpłynął na Ziemię i życie.
I wtedy dobrze pamiętać o cenach w przeliczeniu na ser, albo grunt ;-)


Podobne postybeta
Tak tworzy się przyszłość
Łożyskowce - jak to było?
Wyznanie, wyjaśnienie i coś z zupełnie innej beczki ;-)
Zadanie - czyżbym znalazł rozwiązanie po 10 latach od momentu gdy je zobaczyłem? ;-)
Jestem anonimowym programistą....

poniedziałek, września 19, 2016

Czemu małe pieski noszą ubranka, a duże psy nie?

Pieseła można zamodelować jako cylinder.

Cylinder ten ma promień r i długość l.

Objętość takiego piesocylindra to:

V=π*r2*l

Powierzchnia zaś:

S=2*π*r2+2*π*r*l

gdzie r - to promień psocylindra, a l - długość.

Powierzchnia to to przez co ucieka z psa ciepło.
Jak wiemy już z innych postów na blogu strumień ciepła to zgodnie z prawem Stefana-Boltzmanna:


Gdzie jednostką są W/m2.

Mnożąc powierzchnię psa przez strumień mocy, który z niego wypływa przez promieniowanie cieplne dowiemy się ile energii jest wypromieniowywane w ciągu 1 sekundy.

Dla prostoty modelu przyjmiemy, że pies ma ciepło właściwe (można zgadywać, że podobne do wody, ważne, że dla wszystkich psów jest podobne).


Co znaczy, że spadek temperatury psa zależy od ilości ciepła, które z niego wyleci i masy psa.

Ciepło które wyleci z psa to nic innego jak powierzchnia * strumień, a masa to objętość * gęstość.

Czyli pies traci temperaturę wg wzoru:

ΔT=S*σ*T4/(V*ρ*cpsa)

gdzie S - to powierzchnia, V - objętość, ρ - gęstość psa, cpsa - ciepło właściwe psa.

Co pozwala stwierdzić, że spadek temperatury ciała psa zależy od stosunku powierzchni jego ciała do objętości.

ΔT∝S/V

Dla małych piesków ich powierzchnia jest dużo większa w stosunku do ich objętości.

Tak pi razy oko ;-) na każde 2 krotne zwiększenie rozmiarów psa stosunek powierzchni do objętości spada też 2 krotnie, czyli 2 razy większy pies traci 2 razy mniej ciepła.

Przez to małe pieski potrzebują ubranek gdy jest zimno, bo po prostu marzną o wiele szybciej od dużych psów i człowieków.

Można też zgadywać, że na Grenlandii i na Antarktydzie powinny żyć głównie większe zwierzęta, chociaż nie największe, bo im zwierze większe tym więcej musi jeść. 

Idę spać ;-)



Podobne postybeta
Czy psy lubią gdy zwraca się na nie uwagę?
Odsłaniać okna na noc w gorące noce, czy nie odsłaniać? Oto jest pytanie....
A mnie tam jednak prosty model klimatyczny przekonuje do twierdzenia, że mamy wpływ na zmiany klimatyczne i że globalne ocieplenie może być faktem
Święty Garnek Chłodniczy
3 "kuchenne" sekrety

niedziela, września 18, 2016

Fing - poznaj swoją sieć ;-)

W mojej sieci domowej jest dużo dziwnych urządzeń i czasem nie mogę się w tym połapać.
Gdy np. Raspberry Pi, które nie ma naklejki zacznie używać WiFi nie wiem jakie ma IP, albo gdy chcę coś przesłać do tabletu który ma w sobie serwer WWW to przydałoby się znać jego adres...

Mógłbym pójść do interfejsu webowego routera, ale jedną z wielu wad Horizona od UPC jest to, że jak masz w sieci urządzenia ze stałym IP to wejście na interfejs webowy Horizona zwykle resetuje dekoder ;-)

Wtedy przydatny jest Fing :-)

Po jego uruchomieniu odbywa się skan i na ekranie telefonu/tabletu widzimy coś w tym stylu:


(nazwę sieci WiFi i IPki oraz MAC addresy moich urządzeń wypikselowałem)

Dzięki temu szybko możemy znaleźć informację o tym pod jakim adresem IP znajduje się jakie urządzenie (choć warto zauważyć, że wiele z opisów które są tu widoczne sam musiałem dodać, bo mając np. 2 Chromecasty trudno powiedzieć, które z urządzeń od Google jest którym z nich ;-)).

Dodatkowo, jeśli klikniemy urządzenie to mamy też możliwość przeskanowania usług na tym urządzeniu :-)

Z tego co sprawdzałem Fing działa na wszystkich sieciach gdzie jest dozwolony routing w sieci ;-)

Fing jest dostępny w Google Play, sam poznałem go dzięki rekomendacji z podcastu Security Now!


Podobne postybeta
Raspberry Pi po ponad roku
Asus EEE 900 jest dziwny ;-)
Coś jest nie tak z komputerami
Za co nie lubię machine learningu.... i jak się przed nim bronić ;-)
Robimy z telefonu/tabletu z Androidem serwer WebDAV ;-)

środa, września 14, 2016

Jak zmusić Gradle'a do używania ramdysku (na OS X)

Jest tak. Mam dużo kodu do kompilowania, a część tego kodu to wygenerowane z innych rzeczy klasy.
Dużo jest dysku używane.
Nawet z SSD kompilacja może zająć nawet ponad 20 minut.

To szukam sposobów jakby przyspieszyć buildy ;-)

Pierwszy to użycie RAM dysku.
Ale chciałbym mieć kontrolę nad tym czy używać tego RAM dysku czy też nie.

W tym celu w ~/.profile (czyli pliku ładowanym za każdym razem gdy tworzona jest nowa powłoka) dodałem sobie takie linie:


ramdisk() {
diskutil erasevolume HFS+ "RAMDisk" `hdiutil attach -nomount ram://8388608`
}

remove_ramdisk() {
umount -f "/Volumes/RAMDisk"
}

Dzięki nim po wpisaniu ramdisk stworzy mi się RAM dysk o pojemności 4GB, po remove_ramdisk zostanie on usunięty z systemu.

Teraz trzeba przekonać Gradle'a by użył RAM dysku.
Używamy do tego pliku ~/.gradle/init.gradle, który robimy taki:


boolean ramDisk = new File("/Volumes/RAMDisk").exists()
if (ramDisk) {
print "WILL USE RAMDISK :-)"
gradle.projectsLoaded {
rootProject.allprojects {
buildDir = "/Volumes/RAMDisk/gradle-build/${rootProject.name}/${project.name}"
//println "GOT RAMDISK? buildDir=$buildDir"
}
}
}

Najpierw do zmiennej ramDisk wrzucamy wynik testu czy nasz RAM dysk w ogóle istnieje, jeśli istnieje to zmieniamy buildDir dla projektu na taki, który będzie wskazywał na RAM dysk :-)

Uzyskałem przyspieszenie od 20 do 35% ;-) czyli niezbyt duże.....
A i z obserwacji df -H wynika, że wcalę nie potrzebuję 4 GB, 2 GB by wystarczyły ;-)



Podobne postybeta
SleepAdvisor - komórka pomaga w wyspaniu się ;-)
Trzy wielkie tajemnice Androida (od strony programisty)
Komputer bez sieci nie ma już sensu
Delete Driven Development ;-)
Wolne komputery nie pozwalają się skupić....

5 prawd życiowych ;-)

Paradoks czekania (gdy nie ma terminów).
Poziom stresu zależy od tego czy Ty czekasz, czy na Ciebie czekają ;-)

Ogólny problem miejsc siedzących w transporcie publicznym.
Ilość dostępnych miejsc jest odwrotnie proporcjonalna do Twojego zmęczenia/chęci poczytania.
Alternatywna wersja - ilość dostępnych miejsc dąży do zera ;-)

Paradoks uczenia się.
Im więcej się uczysz tym mniej umiesz.

Problem gadania.
Im lepiej Ci się z kimś rozmawia tym więcej mówisz i rozmówca ma mniejsze szanse coś powiedzieć.

Kolaps książkowy.
Im książka ciekawsza tym na krócej starcza.


Podobne postybeta
Now książki "na kolejce"
Olśnienie
A może by tak rubber duck debugging stosować do problemów życiowych? ;-)
Książkowy Stack Overflow ;-)
Obywatelski obowiązek spełniony

sobota, września 10, 2016

Piątkowy potok świadomości ;-)

Się we mnie zbierają różne przemyślenia i tak je tutaj dziś wyleję ;-)

Harry Potter and cursed child.
Fajne, naprawdę fajne. Chciałbym żeby Rowling zrobiła z tego książkę i by później zrobiono ekranizację i to najfajniej jakby z obsadą oryginalnego Harry'ego Pottera.
Strasznie pokręcone, ale jest atmosfera.

Naród.
Jakby się czepić definicji, że naród to wspólnota etniczna, kulturowa i parę innych.
Ale jak się czepić tej wspólnoty kulturowej to w Polsce (i każdym innym kraju) mamy więcej niż 1 naród.
W Polsce jest tak zabawnie, że taki prezes Kaczyński należy do narodu, który głosuje na PO, a jego wyborcy to naród do którego JK nie należy i ci wyborcy gardzą przedstawicielami tego narodu do którego należy JK (i w drugą stronę też)
W końcu Kaczyński ma wyższe wykształcenie, wysokie dochody, dość konserwatywne poglądy i lubi czytać. Jakby żywcem opisany konserwatywny wyborca PO ;-)

Jedna wtopa miesięcznie.
Taki program bym chciał przyjąć ;-)
Dobrze jest próbować podejmować na tyle dużo ryzykownych decyzji by chociaż raz na jakiś czas wtopić.
Ryzykowność jest pojęciem względnym, chodzi o ryzykowanie w sprawach gdzie co najwyżej może zostać zraniona nasza duma.
Coś w stylu, pracujesz N lat w jakiejś firmie i jednym z powodów dla których nie próbujesz w innych firmach jest lekka obawa, że może źle wypadniesz na rozmowie? [możesz tego nie widzieć, może chodzić po prostu uważać, że Ci dobrze - dobrym testem jest sprawdzenia czy jak ktoś ze znajomych odszedł to mu/jej zazdrościsz]
To dobrze że czujesz obawę, idź na rozmowę i tak. Zawsze z rozmowy wyniesiesz wiedzę o tym co Ci źle poszło.

Rozmowy.
Właśnie, jak sam się przygotowywałem do rozmowy która mi załatwiła obecną pracę to pytałem ludzi w około, ale i później. Czy się przygotowują do rozmów.
I wiele osób odpowiadało, że nie...
Jak chcecie samochód sprzedać to go myjecie i czyścicie, nie? Żeby potencjalny kupiec mógł dostrzec jego wszelkie zalety.
To samo jest z rozmową. Przygotowując się (i nie, nie chodzi o godzinkę czy dwie, ale o najmniej 6-8 godzin) "myjecie" samochód swoich umiejętności. Po pracy przez N lat w jednej firmie się rdzewieje i uczy rozwiązywać problemy spotykane w danej pracy. Stąd przed pójściem na rozmowę warto poćwiczyć. W najgorszym wypadku sobie przypomnicie pewne wiadomości, które w świetle posiadanego doświadczenia mogą pomóc wam być lepszymi w tym co robicie.

Medytacja.
Pomaga się skupić (w końcu cała mindfulness meditation to trening zdolności skupiania się).

Komputery.
Są ciągle za wolne. Gdy coś w pracy kompiluję to nadal mam odruch pójścia na inny ekran by zajrzeć do poczty lub na wyborcza.pl, albo Facebooka....

Samochód.
Ciągle za mną łazi idea kupna...


Podobne postybeta
I bądź tu przedsiębiorczy
Bóg, Honor, Ojczyzna
Wolne komputery nie pozwalają się skupić....
Komunizma!=Faszyzm
To i ja planowałem zamach stanu?

niedziela, sierpnia 14, 2016

Myślenie krytyczne - co to i po co to?

Myślenie krytyczne aka critical thinking to w pierwszym przybliżeniu ciągłe mówienie "sprawdzam".

Mówienie tego "sprawdzam" przy każdym założeniu, opinii, obserwacji.
Szczególnie przy swoich.

To "sprawdzam" służy do tego by odsiać ziarna od plew, by w końcu zostały nam tylko rzeczy, które są tak bliskie obiektywnej prawdy jak się da.
By żadne przekonanie, stereotyp czy nieprzemyślany pogląd nie miały wpływu na nasz ogląd sytuacji.

Szczególnie istotne jest to w przypadku założeń, opinii i poglądów które sami wyznajemy.

Łatwo zauważyć błędy w rozumowaniu kogoś innego, o wiele trudniej te we własny rozumowaniu.

Myślenie krytyczne oznacza też swoistą odmianę skromności. Nie objawiającej się przystawaniem na czyjeś zdanie, czy nie wyrażaniem swojej opinii, ale objawiającej się tym, że dopuszczamy możliwość, że się mylimy.

Myślenie krytyczne jest trudne, nawet bardzo trudne.

Jest trudne, bo lubimy mieć rację i nie lubimy się męczyć.

Lubimy wierzyć, że nasze poglądy są wyrazem racjonalnego i prawdziwego oglądu świata.

Jest trudne, bo może się okazać, że rację ma ktoś inny.

Ale myślenie krytyczne pozwala na to by w razie jego umiejętnego stosowania dotrzeć do jądra problemu, by zobaczyć go bez zasłon, luster czy woali.

Bo dopiero wtedy mamy szansę na to by próbować rozwiązać ten problem skutecznie.

Bez tego możemy próbować rozwiązywać pozorne problemy, kierować nasze siły na coś co nie działa, albo nawet ma przeciwne działanie niż to co chcieliśmy.

Myślenie krytyczne to sposób na to by podejmować decyzje racjonalnie, opierając się tylko na prawdziwych przesłankach.
Dodatkowe pozwala na identyfikację poglądów, które są dla nas ważne.
Możemy dojść do miejsca w którym nie umiemy podać racjonalnych powodów tego dlaczego tak, a nie inaczej myślimy, a mimo wszystko nadal chcieć oprzeć swoją decyzję na takim poglądzie.
Nie będzie to wtedy decyzja racjonalna, ale w razie okaże się, że była błędna będziemy mogli użyć tego przykładu do ponownego rozpatrzenia naszego poglądu.

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Wrócić na Naszą Klasę? ;-)
Stereotypy
Autocenzura
"Przefazowana" TV
Paradoks Java'y - domyślny poziom widoczności jest stosowany najrzadziej ;-)

sobota, sierpnia 13, 2016

Roboty są trudne ;-)

Mój np. jeździ w kółko...

Czemu?

Bo tylko lewy silnik kręci kółkiem.

Pierwsze testy polegające na częściowym demontażu i zamianie silników wskazały, że winna nie jest awaria silnika....

Kolejny podejrzany to GPIO w Raspberry Pi. W robocie jeździ Raspberry Pi 3, które trzeba będzie wymienić na RPi2.

Kolejną przyczyną może być problem z kontaktami... tu będzie trudniej...

Ale będę szukał!

A wszystko po to bym mógł sobie potestować pisanie programów dla robota ;-)


Podobne postybeta
15 razy szybciej :-)
Moje centrum superkomputerowe ;-)
Zła TV ;-)
Me Borat ;-)
Dla mnie jednak Chrome jest lepszy od Firefoksa

niedziela, sierpnia 07, 2016

3 miesiąc bez on-call'a :-)

To wspaniałe uczucie wiedzieć, że jak idziesz się kąpać to nie musisz brać telefonu.
To cudowne uczucie wiedzieć, że gdy usypiasz to telefon służbowy nie zacznie dzwonić.
To wyzwalające uczucie wiedzieć, że to Ty, a nie telefon służbowy, planuje twój weekend.

Tak, to była dobra decyzja :-)


Podobne postybeta
Dostałem telefon służbowy....
T-Mobile, weźcie się odczepcie...
Głupi tłumik
No i teraz Dallas
Chmurka prawdopodobieństwa

sobota, sierpnia 06, 2016

Raspberry Pi3 - to działa ;-)

Po nerwowych chwilach z RPi3 udało mi się je uruchomić :-)

Ciągle świeciła tylko czerwoną diodą co oznacza, że RPi nie może przeczytać nic z karty SD.

Moje główne problemy wynikały z użycia starego Raspbiana.... pobrałem nową wersję, rozpakowałem.... i byłem pewien, że zapisałem ją na kartę SD...

Teraz wiem, że jak się coś zapisuje na kartę SD to dobrze sprawdzić co się zapisuje ;-)

W moim przypadku okazało się, że w folderze z którego uruchamiałem program do zapisania karty SD miałem od dawna obraz ze starym Raspbianem i w ferworze walki przy pierwszym podejściu zamiast nowego obrazu zapisałem stary ;-)

RPi3 nie ma zbyt wielu nowości w stosunku do RPi2, poza wbudowanym WiFi i Bluetoothem, do tego procesor jest z młodszej rodziny.
Do tego od wersji 3 złącze na karty SD nie ma sprężynki.


Podobne postybeta
Prawdziwie przenośny komputer ;-)
No i gdzie jest Android@Home?
Bloggeroid 1.2 - zróbmy to ciut bardziej przewidywalne ;-)
Twitter
Cywilizacja migających diod i lampeczek ;-)