Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Linux. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Linux. Pokaż wszystkie posty

czwartek, stycznia 09, 2014

100 dni z Linuksem ;-)

OK, jak policzyłem dziś mija 100 dni od kiedy w pracy używam Linuksa, dokładniej Ubuntu 12.04.

Jakie wrażenia?

Jest nieźle, coraz częściej w domu na Windows 7 łapię się, że chcę użyć czegoś czego używam w pracy na Ubuntu ;-)

Co ciekawe najbardziej przydatną rzeczą, którą ma Linux a nie ma Windows jest dla mnie jedne z ficzerów Linuksowego pulpitu...  chociaż nieraz głosiłem, że desktop na Linuksie umarł ;-)

Tym ficzerem jest możliwość posiadania kilku pulpitów. Mam ich 4 i mogę się do nich dostać przez CTRL-ALT-strzałki, a okna przenosić między nimi przez CTRL-ALT-SHIFT-strzałki.

Strasznie mi tego ficzera brakuje w Windows.

Unity, którego się bałem i uważałem po paru zabawach na VM za coś szalonego działa, chociaż praktycznie go nie widzę.
W pracy używam tylko: Chrome, Eclipse'a, TortoiseHG, Spotify i terminala, w którym odpalam Midnight Commandera, Tomcata i Mavena. Czasem z rzadka jeszcze użyję DoubleCommandera.

Są rzeczy, które ssą bo są inne niż w Windows, albo ssą bo są po prostu do bani ;-)

WiFi.... Włączam hotspota w telefonie i czasem po chwili go widzę na liście sieci WiFi, a innym razem go nie widzę. Dopiero rozłączenie z aktualną siecią pokazuje mój hotspot.
We Windowsach można odświeżyć listę punktów dostępowych.

VPN, albo dla danego VPNa nie ma softu z GUI (stąd pracowego muszę odpalać pisząc junipervpn w terminalu ;-)), albo tak jak OpenVPN robi jakąś krzywdę sieci przez co teraz na moim netbooku gdzie też mam Ubuntu 12.04 jak się połączę z siecią to jeśli ją zmienię to nie działa routing ;-)
Btw. jak odpalę VPNa (tego z terminala) to mi znika ikonka sieci...

SSD + RAM... jak odpalę mavena, który zjada dużo pamięci kompilując kod (głównie GWT)  to czasem (tak można zaryzykować, ze raz dziennie) komputer popada w katatonię. Czasem udaje się go uratować przechodząc do jednego z tekstowych terminali (pod ALT-F1 do F6 chyba) gdzie można przeczekać, albo zabić mavena (nie zawsze się to udaje). Duża zajętość RAM i duże obciążenie CPU robią coś dziwnego maszynie.

Do teraz nie rozumiem logiki stojącej za ALT-TAB ;-), najdalej jak dotarłem to, że pokazuje mi najwyżej leżące okienko danego programu, jak chcę inne to muszę poczekać na tym okienku, albo je wybrać i użyć ALT-tylda. Nadal miewam z tym problemy.

Brakuje mi też programów. One tam zwykle gdzieś są, ale trzeba wiedzieć czego szukać, do tego niektóre nie są takie fajne jak te pod Windows, a inne jeszcze cierpią z powodu istnienia KDE/Gnome/Whatever i np. dziwnie fonty renderują.

Mimo tego jednak coraz częściej mnie nachodzi myśl by może na moim "głównym" laptopie zainstalować Ubuntu ;-)
Bo te głupie parę rzeczy z desktopa, jak przerzucanie pulpitów czy CTRL-ALT-T, a nawet ALT-tylda sprawiają, że PC daje się wygodniej używać.
Do tego wtyczka do compiza, która pozwala na płynne zoomowanie ekranu, na którym ciągle można coś robić....

Dla mnie Ubuntu z Unity to godny następca Windows 7. MiSie powinny pójść w tą stronę, a nie w jakieś kafelki i "typograficzny" interfejs wzorowany na oznaczeniach kolejki podmiejskiej....

Już prawie na 100% mój następny komputer będzie od urodzenia z Linuksem ;-)
Te 100 dni pokazują, że tego się da używać i nie tylko da, tego się przyjemnie używa. Tak przyjemnie, że komputer momentami staje się niewidoczny :-)

Czyli Linuksie przybywam.... No chyba, że się przestawię na Mac OS X.... w pracy się taka możliwość pojawiła ;-) plotka głosi, że jest praktycznie wszystko co w Linuksie, a na dodatek z ładnym pulpitem ;-)


Podobne postybeta
Dwa tygodnie z Linuksem - na razie na 4-
OS X po tygodniu - tak sobie
5 lat z macOS w domu ;-)
Windows 8 Preview - koszmar to za mało....
Macbook Pro Retina i OS X po 24 godzinach

sobota, listopada 02, 2013

Linux po miesiącu

Właśnie mija pierwszy miesiąc gdy używam w pracy Ubuntu jako podstawowego i de facto jedynego systemu operacyjnego (przez cały miesiąc może z 2-3 godziny miałem włączone Windows 7 i wczoraj w czasie takiej jednej sesji nie do końca wiedziałem jak go używać [choć prywatnie nadal używam głównie Windows 7 ;-)]).

Jakie nasuwają mi się wnioski po miesiącu używania Ubuntu z Unity?

Wniosek pierwszy i chyba najważniejszy - da się używać Ubuntu z Unity na co dzień i nie powoduje to chęci mordu.

Wniosek drugi jest taki, że Ubuntu z Unity nie jest lepsze, ani gorsze od Windows, jest inne.

Co mi się podoba?
- wiele pulpitów
- desktop naprawdę używający klawiatury
- linia poleceń Uniksów
- płynny zoom

Co mi się nie podoba?
- brak dopracowania szczegółów graficznych
- ogólne odczucie braku wyszlifowania na rogach
- kiepski wybór oprogramowania
- problemy ze stabilnością

Ubuntu 12.04 z Unity to świetny system dla programisty piszącego w Java'ie.
Także osoby używające komputerów sporadycznie nie miałyby jakichś szczególnych problemów.
Za to ludzie używający komputerów średnio dużo mogą te problemy mieć.

Gdyby zrobić wykres "bycia OK dla usera" względem średniego czasu dziennie spędzanego z komputerem to mielibyśmy taką mniej więcej zależność ;-)


Mówiąc jeszcze inaczej, jest to świetny system na maszynę do pracy, na domowej miałbym jeszcze problemy z przerzuceniem się na Linuksa.

Nie zmienia to jednak faktu, że w przypadku netbooków gdzie do wyboru mam Windows 8.1, Ubuntu 12.04 i Chrome OS ostatnio najczęściej używam Ubuntu.

Teraz czekam na 14.04 by sprawdzić czy coś się poprawi ;-)


Podobne postybeta
100 dni z Linuksem ;-)
Dwa tygodnie z Linuksem - na razie na 4-
Chyba wybiorę OS X
Java i Chrome OS....
Jak oszczędzić na biletach w krakowskim MPK? ;-)

niedziela, października 13, 2013

Dwa tygodnie z Linuksem - na razie na 4-

Zmieniłem pracę i jednym ze skutków tej zmiany jest to, że w pracy zacząłem używać Linuksa.

Ubuntu 12.04 żeby być dokładnym.

To już prawie 2 tygodnie, mogę więc zrobić wstępne podsumowanie.

Zaczęło się od problemów, laptop pod kontrolą Linuksa co chwilę się wieszał i to w najmniej odpowiednich momentach.
Okazało się, że podniesienie wersji jądra z 3.4 do 3.11 rozwiązało problem (miałem do 3.5, ale pliki mi się źle pobierały).
Mimo tego nadal jednak zdarzają się problemy i będę musiał spróbować tego lub tego.
Także Maven w pewnych momentach potrafi zabić laptopa (gdy GWT kompiluje kod do JavaScript), ale tutaj winny jest zapewne Chrome i jego zapotrzebowanie na pamięć. Co sprawia, że nawet dysk SSD + swapowanie powodują zwiechy.

Nie jest jednak tak źle jak by to wynikało z poprzedniego akapitu ;-)
Unity, które na netbooku wydawało mi się być pomysłem szalonym i szkodliwym działa.... może nawet nie Unity jako takie, a idea wielu pulpitów. CTRL-ALT-strzałki to mój ulubiony sposób na nawigowanie między ekranami.
Okazuje się, że nawet mniej wykorzystuję drugi ekran niż dodatkowe pulpity :-)
Na pierwszym mam firmowego Chrome'a, na prawym mam prywatnego Chrome, na lewym dolnym (czyli tym pod pierwszym) mam IDE, a na prawym dolnym Spotify i różne terminale.

Denerwuje mnie jednak niedorobione GUI co szczególnie widać w Eclipse'ie.
Cholery można dostać ze scrollerami, które pojawiają się jakby losowo. Wierzę, że tkwi za tym jakaś logika, ale na razie jej nie dostrzegam.
Przez to wszystko mieszanie wielkością okien jest trudne jeśli nie upierdliwe.
No bo jak coś takiego złapać by móc pociągnąć w górę lub w dół?


Za którymś razem się udaje, ale jest to dość upierdliwe.

Jednak mimo tych trudności Linux jest całkiem użyteczny.
Na razie nie zauważyłem jakiś szczególnych braków w oprogramowaniu.
Total Commandera zastępuje mi Double Commander albo Midnight Commander ;-)
Spotify ma klienta pod Linuksa.
Skype także, chociaż trzeba przyznać, że jest obrzydliwy.
Brakowało mi TortoiseHG, ale okazuje się,  że jest port dla Linuksa :-)

Czyli ogólnie nie jest źle, ale w szczególe bywa wkurzająco.  To coś jak dobry samochód, z niezłym wyposażeniem, w którym skórzana tapicerka została gdzieś przymocowana na lewą stronę, a w wielu miejscach przyszyto ją od niechcenia. Do tego potężny silnik o małym spalaniu z niewiadomych przyczyn raz na jakiś czas po prostu przestaje działać.
Większą przeszkodą są te zgrzyty wynikłe chyba z niedopracowania UI niż to, że coś się inaczej nazywa niż w Windows czy że jest gdzie indziej.

Linux na desktopie jeszcze nie jest tak bezproblemowy jak Windows, ale coraz mniej mu brakuje i nie miałbym nic przeciwko temu by brakowało coraz mniej bo po Windows 8 ja już chyba nie chcę Windows jako kolejnego systemu operacyjnego. Zostaje mi więc Linux albo Mac OS X ;-)

Ogólna ocena to 4-, jest prawie dobrze, dużo lepiej niż dostatecznie, ale jeszcze nie w pełni dobrze.

Podobne postybeta
100 dni z Linuksem ;-)
Chyba wybiorę OS X
Windows 8 - błeee, ciągle błeeee
OS X po tygodniu - tak sobie
RAMu nigdy nie jest za dużo... :-)

sobota, grudnia 12, 2009

OOo2GD w różnych smakach ;-)

Dziś pojawił się request na nowy ficzer do OpenOffice.org2GoogleDocs. Tak który pozwoli na przyjmowanie przez OOo2GD wyglądu jak najbardziej zgodnego z systemem.
Stwierdziłem, że to rozszerzę i dam po prostu możliwość wyboru dowolnego z dostępnych w danym systemie stylów Look And Feel.

Tutaj wyniki :-)

Windows


Nimubs na Windows 7:


Metal na Windows 7:


Windows na Windows 7:


Windows Classic na Windows 7:


CDE-Motif Windows 7:


Linux


Zrzuty robione na Ubuntu 9.10.

Najpierw zrzut z Look And Feel GTK+:


Standardowy Java'owy Metal:


CDE-Motif:


Macinthosh


Jakaś starsza wersja OOo2GD w natywnym Look And Feel Maca, nie dysponuję niestety nowszymi zrzutami z braku Maca :-) [jakby ktoś chciał mi go zasponsorować to ja bardzo chętnie ;-)]



Nagrodę na najbrzydsze środowisko wygrywa wg. mnie bezapelacyjnie CDE-Motif tak na Windows jak i na Linuksie. Później Windows i Windows Classic na Windows 7, następnie Macowy, Metal na Linuksie i Windows i w końcu GTK+ i Nimbus.

Czyli po odwróceniu moja lista ładności wygląda tak:
  1. Nimubs na Windows 7
  2. GTK+ na Linuksie
  3. Metal na Windows i Linuksie
  4. Mac
  5. Windows na Windows
  6. Windows Classic na Windows
  7. CDE-Motif na Windows i Linuksie


Jeszcze nie do końca jestem przekonany co do tego czy dodawać ten ficzer do zmiany L&F czy też nie, pewnie dodam, w końcu już go zakodowałem, ale nie jestem jeszcze przekonany :-)

Podobne postybeta
Nimbus vs. Ocean - nowy Look And Feel w Swing
Mac OS X ma u mnie krechę
Case insensitive OS ma pewne problemy ;-)
Samsung nie umie w software ;-)
Różne smaki Bloggeroida :-)

wtorek, listopada 17, 2009

OOo2GD w Ubuntu 9.10 - da się.

Co jakiś czas dostaję informacje, że OOo2GD komuś nie działa z Ubuntu 9.10.U mnie działa, na co dowód poniżej [OOo2GD w OpenOffice.org 3.1 na Ubuntu 9.10 rc 4 w VMPlayer w Windows 7]:Wszystko co zrobiłem żeby móc korzystać z OOo2GD to wydanie komendy z linii poleceń:
apt-get install openoffice.org
Która pobrała i zainstalowała mi OpenOffice.org oraz Java'ę [choć wcześniej miałem pobrane już OpenJDK]Następnie wszedłem na stronę http://extensions.services.openoffice.org/project/ooo2gd, pobrałem OOo2GD w wersji 1.9.0 i w końcu zainstalowałem je przy pomocy Extension Managera w OO.org.Jak widać działa, więc jak coś u Was nie działa, to ewidentnie coś macie nieteges w swojej konfiguracji, sorry.


Podobne postybeta
LibreOffice - takie sobie
Sezon na Chrome
Udawanie Raspberry Pi ;-)
Linux chyba jednak umiera :-(
Java i Chrome OS....

niedziela, listopada 15, 2009

"Powszechnie znane" prawdy o wydajności to często bujdy na resorach

Trochę mnie przeraża posługiwanie się "powszechnie znanymi" prawdami gdy mowa o wydajności.

"Java jest wolna", tak w każdym bądź razie twierdzi wielu. Jak pokazały między innymi moje testy, Java jest szybka. Momentami ociera się o wydajność porównywalną z C i C++, a zwykle jej wydajność jest tego samego rzędu co w przypadku tych dwóch języków.

"Chrome jest najszybszą przeglądarką", to tez tak "powszechnie znana" prawda.
Ale ja sam na swoich komputerach mam tak, że wszędzie bardziej responsywny, a więc dla mnie i szybszy jest Firefox. JavaScript Firefoksa w pewnych zadaniach też jest szybszy od tego z Chrome.
Prawdę mówiąc pierwszym komputerem na którym mogę używać Chrome bez obawy, że dostanę cholery czekając na pokazanie strony [po przełączeniu się z innej strony] jest mój nowy laptop, ale on ma 4GB RAM! tutaj nawet IE MUSI być szybki ;-)

"Linux jest szybszy od Windowsa". To też nie do końca prawda, szczególnie gdy chodzi o przełączanie wątków, które w Linuksie jest wolniejsze. Stąd np. wydajność klientów Seti@Home czy teraz Boing'a jest zwykle niższa na Linuksie niż pod Windows na tym samym sprzęcie.

"Szybkość komputera zależy głównie od szybkości procesora".
Też nieprawda. Największy wzrost wydajność zawsze zauważałem po zwiększeniu pojemności RAMu. Bo bądźmy szczerzy pod takim Windows, jeśli nie masz odpowiednio dużo RAM [teraz 4 GB to rozsądne minimum] to procesor Twojego komputera i tak będzie marnował miliardy taktów tylko na to by czekać aż mechanizm stronicowania przerzuci do RAM z dysku potrzebny kawałek pamięci.
Inna sprawa, że nawet sama szybkość procesora, mierzona w ilości rzeczy, które jest w stanie zrobić w jednostce czasu nie zależy wcale tak bardzo od taktowania, a bardziej od jego architektury, o czym już tu kiedyś pisałem porównując procesory Intel Celeron 900 MHz z Intel Atom 1.6 GHz.

Teraz zaś przyszła nowa "powszechnie znana" prawda, która mówi "Go jest szybkie". Nie, na razie jest tylko porównywalne do C/C++ i Java'y. Ma za sobą potencjał więc jest szansa, że będzie szybkie.
Ale trzeba przyznać, że kompilator Go JEST szybki i to bardzo :-)

Podobne postybeta
Celeron M353 900MHz vs. Intel Atom 1.6GHz, czyli o tym czemu jest remis? ;-)
O wyższości aplikacji natywnych nad tymi w HTML5 - od strony developera
Freakonomia, czy jak kto woli Freakonomics
A mnie tam jednak prosty model klimatyczny przekonuje do twierdzenia, że mamy wpływ na zmiany klimatyczne i że globalne ocieplenie może być faktem
Windows 8 - błeee, ciągle błeeee

wtorek, listopada 10, 2009

Przeszacowany Linux, Niedoszacowany Windows i Ukryty MacOS ;-) czyli o tym na jakich systemach używa się głównie OOo2GD

No i proszę, jak na razie zbiorowa ocena 11 osób, które postanowiły wypowiedzieć się w sprawie tego jak wygląda udział systemów operacyjnych wśród użytkowników OpenOffice.org2GoogleDocs dość znacznie odbiega od wyników uzyskanych przeze mnie w trakcie "odpytywania" przez OpenOffice.org o nową wersję OOo2GD ;-)Największa różnica występuje w przypadku Linuksa."Sędziowie" znacząco przeszacowują jego udział w "rynku".W przypadku Mac OS wynik uzyskany ze zbiorowej mądrości jest niemal identyczny z rzeczywistym.Udział Windows jest za to niedoszacowany przez uczestników zabawy.Co równie ciekawe, rzeczywista kolejność udziałów wśród systemów operacyjnych jest inna niż ta, która wynika z szacunków 11 osób.Najpierw o metodologi ;-)Wyniki dla "zbiorowej mądrości" powstały przez wyciągnięcie średnich z wszystkich głosów, tych głosów było 11.Pomiar "z natury" przeprowadzony został zaś w oparciu o nagłówek userAgent przekazywany przez instancje OpenOffice.org odpytujące o to czy dostępna jest nowa wersja rozszerzenia OOo2GD [w tym celu sprawdzają zasób pod URLem http://www.przemelek.pl/gdocs.update.xml].Tutaj przykłady typowego wyglądu tego nagłówka:OpenOffice.org 3.1 (310m11(Build:9399); MacOSX; x86; BundledLanguages=sv),gzip(gfe),gzip(gfe)OpenOffice.org 3.1 (310m11(Build:9399); Windows; x86; BundledLanguages=es),gzip(gfe),gzip(gfe)Jego typowa budowa to:Wersja OO.org (oznaczenie buildu(numer buildu); System Operacyjny; architektura procesora; język)W około 0.3% przypadków zdarzały się inne nagłówki, głównie przeglądarek internetowych i parę botów, oraz 1 instalacja z MacOS X, która wysyłała w miejscu architektury dziwne ciągi.W mierzonym okresie [około 23 godzin] było łącznie 6736 odpytań [jeżeli w ciągu 2 minut ten sam adres IP pytał kilka razy to liczony był tylko raz], z czego tylko 22 nie zostały zidentyfikowane jako instancje OO.org.Po przydługim opisie "metodologii" badania przedstawmy wyniki ;-)Wyniki mądrości ludu są następujące:Windows 64.14%Linux 24.85%MacOS 9.1%Wyniki "z natury" są ciut inne ;-)Windows 88.87%Linux 1.44%MacOS 9.37%Jak widać jedynie ocena udziału MacOS była bliska rzeczywistego wyniku, w przypadku Linuksa jego udział w rynku został przeszacowany o ponad 17 razy!Wg. uczestników zabawy Linux znajduje się na 24.85% komputerów, czyli na blisko 1/4, a w rzeczywistości znajduje się tylko na mniej niż 1.5% maszyn.Z drugiej zaś strony udział Windowsa został dość mocno niedoszacowany.W tym świetle szacunki mówiące o tym, że Linuks znajduje się na mniej niż 1% maszyn biurkowych na świecie wydają się uzasadnione.Ta metoda pomiaru prawdopodobnie zawyża udziały Linuksa i MacOSa kosztem Windows, dzieje się tak ponieważ dla Windows o wiele bardziej popularnym pakietem biurowym jest chyba jednak MS Office, zaś w przypadku Linuksa i MacOS [w tym przypadku mogę się mylić] OpenOffice.org lub jego pochodne są najbardziej popularnym wyborem.Te wyniki utwierdzają mnie w przekonaniu, że Linux umiera :-(

Podobne postybeta
OOo2GD w liczbach ;-)
Trochę liczb :-)
Paradoks Java'y - domyślny poziom widoczności jest stosowany najrzadziej ;-)
Demokracja
Po Devoxx'ie

piątek, marca 06, 2009

Linux chyba jednak umiera :-(

Jakiś czas temu pisałem w poście "Linux Umiera?"

Wydawało się, że szansą dla Linuksa będą netbooki, ale wygląda na to, że tak się jednak nie stanie.
Np. w przypadku Asusa EEE PC, modele z Linuksem stanowiły tylko 30% wszystkich sprzedanych egzemplarzy, a dodatkowo jak wskazują moje obserwacje większość użytkowników wersji z Linuksem kupiła je tylko ze względu na wielkość dysków SSD i zainstalowała na nich później Windowsa...

Niestety jak podaje serwis Liliputing jest jeszcze gorzej. W miesiącach listopad-grudzień 2008 i styczniu 2009 w USA 90% netbooków sprzedano z Windows XP.
Prawdopodobnie liczby te nie wyglądają dużo lepiej w innych częściach świata...

Niefajnie...


Podobne postybeta
Linux umiera?
WebDAV i OpenOffice.org
Pendolino aka Wahadełko bez wahadełka ;-)
Netbooki < 10" do piachu?
JRockit - początki dotykania się z ;-)

niedziela, stycznia 18, 2009

Linux umiera?

Od zawsze jestem fanem Linuksa.
Nie kryję jednak, że jest to miłość na odległość ;-) Gdy zdarzyło mi się zainstalować Linuksa na jakimś komputerze to z biegiem czasu uruchamiałem go coraz rzadziej i rzadziej, aż w końcu okazywało się, że ta kilku gigabajtowa partycja którą dostał przyda mi się do czegoś innego.
W chwili obecnej mój jedyny kontakt z Linuksem to sporadyczne uruchomienie jakiegoś starożytnego Ubuntu 7.04 na VmWare i jeszcze bardziej sporadyczne odpalenie Knoppixa.

Ogólnie mam wrażenie, że Linux umiera. Nie w sensie zatrzymania developmentu, ale w sensie przespania swojej okazji na atak na desktopy.
Na wykresach Google Trends można dostrzec, że w ciągu ostatnich 4 latach ilość zapytań o Linuksa zmalała 2 krotnie.... Gdy użyć www.archive.org do przejrzenia historycznych kopii strony Linux Counter widać, że apogeum nowych instalacji przypadało na 2002 rok [dane są niekompletne, bo archive.org zachowało tylko po kilka raportów w danym roku].

Wydawało się, że szansą dla Linuksa będą netbooki, ale wygląda na to, że tak się jednak nie stanie.
Np. w przypadku Asusa EEE PC, modele z Linuksem stanowiły tylko 30% wszystkich sprzedanych egzemplarzy, a dodatkowo jak wskazują moje obserwacje większość użytkowników wersji z Linuksem kupiła je tylko ze względu na wielkość dysków SSD i zainstalowała na nich później Windowsa...

Do tego problem dystrybucji... Istnieją dziesiątki jeśli nie setki dystrybucji [sama Polska Wikipedia wymienia 127 dystrybucji, uznając 12 za główne], poczynając od wersji chrześcijańskiej, na satanistycznej kończąc.

Ktoś powie, że to dobrze bo użytkownik może wybrać co mu najlepiej pasuje...... Czyżby? Żeby wybrać jedną dystrybucję z 5 trzeba by przepracować na każdej z nich najmniej tydzień.... Z czego 90% spędzilibyśmy nad walką ze sterownikami... a i tak nie ma gwarancji, że Twoja karta WiFi będzie działać.

Czas i ochotę na takie zabawy mają chyba tylko ludzie przeżywający ekstazę na myśl o konfiguracji sendmaila z użyciem terminala podpiętego przez łącze działające w oparciu o RFC1149 [RFC 1149 - standard dla transmisji datagramów IP w oparciu o ptaki]. Dać się da, z tym że mija się z celem ;-)

Krótko, a dosadnie, sytuację oddaje cytat z Maksa z Seksmisji "Ja tu widzę niezły burdel!"....

Dlatego obawiam się momentami, że Linux umiera. Obym się mylił :-)


Podobne postybeta
Linux chyba jednak umiera :-(
Miejsca gdzie nie używałeś jeszcze komputera [ewentualnie miejsca, gdzie nie dopadły nas jeszcze komputery ;-)]
Terminy
Czyżby Google szykowało się do zabicia Bloggera?
Czemu od 30 godzin nie piję Coli - Eksperyment ;-)

wtorek, października 21, 2008

Na "nie" ;-)

Dziś jestem na nie ;-)Po pierwsze duże "nie" dla Apple. Do niedawna byłem ich cichym fanem, nie miałem żadnego ich urządzenia, ale kibicowałem im. Ostatnio mi się zmieniło. Po pierwsze jeden z kolegów z pracy miał iPhone'a 3G, który wg. jego słów "to badziew", na którym nawet nie może instalować programów, których Apple nie zatwierdziło [to dziwne, bo wiem, że inny znajomy posiadający zwykłego iPhone'a był w stanie instalować na nim różne dziwne rzeczy]. Drugi powód na "nie", to Java w wydaniu Apple. Java 6 na Apple jest dostępna tylko i wyłącznie dla wersji 64 bitowej pracującej na procesorach Intela. Chcesz przetestować swoje oprogramowanie na Apple? Kup...Dziękuje, postoje i nie kupię, poczekam jak w telefonach wygra Android, a w OSach na desktopy Windows [już wygrał, ale chodzi mi o większą wygraną ;-)] lub Linux.Wygląda to tak jakby Apple dążyło do zachowania "elitarności" Mac OSa. Jakże inaczej wygląda tutaj Microsoft, który rozdaje nawet swoje narzędzie programistyczne byle tylko ludzie tworzyli oprogramowanie na Windows.Drugie duże "nie" dla dawania antybiotyków. Przez ostatnie kilka dni brałem antybiotyk, bo pani doktor stwierdziła, że co prawda to jest wirusowe [czyli antybiotyk na to nie działa], ale ta infekcja osłabia organizm więc profilaktycznie użyjemy antybiotyku... A dla mnie to jak zdrada. Sprzedajemy nasze technologie bakteriom. Przecież takie coś to jak kolaboracja z bakteriami. Daje się im możliwość podłapania odporności. To sprzedaż wrogowi naszej technologii, którą mamy by z nim walczyć.Trzecie, tym razem po prostu "nie" jest dla konta na Naszej Klasie. Konta tam nie posiadam od ładnych paru miesięcy i co jakiś czas muszę się tłumaczyć dlaczego nie mam :-) A nie ma bo mi się znudziło. W końcu gdy ktoś z mojej starej szkoły chce nawiązać ze mną kontakt to wystarczy, że w Google wpisze moje imię i nazwisko i pierwszym linkiem powinna być strona z danymi jak się ze mną skontaktować ;-) zresztą sam tak szukam ludzi ;-)Jeśli masz konto na NK to super, mój brak konta nie jest żadnym bojkotem, czy wynikiem jakiejś nowej mody. Po prostu nie mam konta na NK tak jak na Genie, czy innych serwisach. Mam za to konta w kilku innych miejscach [jakie i gdzie na stronie z kontaktem do mnie, którą można znaleźć wpisując moje imię i nazwisko w Google :-) [pełne imię, nie zdrobnienie ;-)]

Podobne postybeta
Październik niezbyt książkowy...
Case insensitive OS ma pewne problemy ;-)
AppInventor - tego się da używać :-)
2 kolejne rzeczy ;-)
Linux umiera?

niedziela, sierpnia 31, 2008

Teoretyczny limit życia dysku SSD w Asus EEE.

W EEE PC Asus montuje dyski SSD oparte na układach Flash. Wg. tego co twierdzi Asus ich dyski powinny przetrwać około 10 tysięcy cykli zapisów.

[Update: 1 września 2008, 23:00 :-)
Poczytałem jeszcze trochę o pamięciach flash i pocieszający wniosek jest taki, że zapisywanie non-stop do pojedynczej komórki pamięci flash w praktycznie wszystkich urządzeniach bazujących na flash nie oznacza pisania do tej samej komórki fizycznej :-)]

W sieci można znaleźć trochę opracowań na temat tego jak limit cykli zapisów przekłada się na żywotność dysków SSD. Są to jednak głównie opracowania dla dużych dysków [od 64GB wzwyż] montowanych w serwerach [gdzie limit cykli zapisu to około 5 mln]. Tu można znaleźć jedno z nich - http://www.storagesearch.com/ssdmyths-endurance.html

Nie do końca przekonuje mnie metodologia tamtych obliczeń [choć jej nie kwestionuję, artykuły te pisali ludzie, którzy zajmują się takimi sprawami, ja jestem amatorem]. [Update: 1 września 2008, 23:00, większość badań o których tu mowa to badania zakładające zapis całego dysku, w takiej sytuacji mechanizmy rozpraszające zapisy na nic się nie zdadzą bo i tak wszystkie komórki fizyczne muszą zostać zapisane.]

Ja postanowiłem przeprowadzić swoje własne wyliczenia :-)

Założenia:
Wbudowany dysk SSD w EEE 900/XP [i większość innych modeli z rodziny EEE] ma 4GB pojemności, jednostka alokacji liczy 4KB, dostępnych jest 977948 jednostek alokacji, choć dla prostoty obliczeń założymy ze jest ich dokładnie 1048576 ;-) [czyli 220].
Zapis każdej komórki fizycznej oznacza zapis do tego samego obszaru flash. [to jest błędne założenie, teraz to już wiem ;-)]

W pierwszym przybliżeniu można przyjąć, że każda z około 1 mln jednostek alokacji ma takie samo prawdopodobieństwo, że będzie zapisana. Czyli co najmniej jej pierwszy bit będzie zapisany [pomijamy to, że zapisany będzie w rzeczywistości tylko wtedy gdy się zmieni czyli za każdym razem z prawdopodobieństwem 1/2, co oznacza że za 1 zapis można by było uznać średnio 2 ;-)]
Oznacza to na chłopski rozum [ale wskazały to też moje symulacje - symulacja polegała na wielokrotnym losowaniu liczby od 0 do 220 i zwiększaniu o jeden odpowiadającej tej liczbie "komórki", póty puki któraś z komórek nie przekroczyła wartości 10000], że każda z jednostek alokacji musiałaby zostać zapisana około 10 tysięcy razy, co daje nam łącznie około 10 mld zapisów. Co przy zapisie powiedzmy 10 jednostek alokacji na sekundę daje około 31-32 lata. 10 jednostek alokacji na sekundę daje zapis około 340 MB w ciągu doby.
Wydaje się więc bezpiecznym założeniem przyjęcie, że żywotność dysku SSD w takim reżimie to minimum około 10 lat.

Może jednak być tak, że na dysku mogą być obszary do których system pisze częściej niż na innych. Co prawda dyski SSD mają podobno wbudowane mechanizmy rozpraszające zapis po "powierzchni" tak by obciążenie komórek było w miarę równomierne, ale nie wiadomo jak to działa w EEE. [Update: 1 września 2008, wszystkie urządzenia Flash mają podobno takie mechanizmy, dlatego rozsądnym założeniem jest, że dysk EEE też ma :-)]
Z moich eksperymentów jakie przeprowadziłem jak na razie z Linuksem przy pomocy zmodyfikowanej lekko wersji emulatora JPC [tak go zmodyfikowałem by logował wszystkie zapisy na dysk] wynika, że w trakcie startu systemu Linuks zawsze próbuje zapisać 2 bajty do sektora o numerze 2 na dysku.
W takim przypadku żywotność dysku SSD ogranicza się do około 10 tysięcy restartów, a to już może być zbyt mało. Przy założeniu, że komputer włączamy raz dziennie, przez 20 dni w miesiącu, czyli 240 razy w roku, oznacza to wytrzymałość na poziomie 41-42 lat.
Jeżeli jednak będziemy restartować komputer codziennie 2-3 razy przez wszystkie dni roku to dysku SSD starczy nam na około 10 lat.
Jak jednak widzę z logów mój badany Linuks także przy zamykaniu systemu pisze do sektora numer 2 na dysku. A to oznacza, że w rzeczywistości przy 1 włączeniu i wyłączeniu komputera w ciągu dnia nasz limit skończy się po tych 10 latach.
Przy bardziej intensywnym włączaniu/wyłączaniu limit wyczerpać się może odpowiedni wcześniej........

Jak widać można uznać 10 lat to bezpieczny limit przy oszczędnym używaniu EEE.
Wszystko jednak przy założeniu, że na dysku system nie ma jakichś plików do których szczególnie ochoczo zapisuje.

Jeśli się uda [co nie jest pewne] to postaram się przeprowadzić eksperymenty z tym jak to jest z Windows XP, ale nie wydaje mi się by było to jakoś szczególnie różne jeśli chodzi o start. Rozsądne jednak wydaje się wyłączenie pliku wymiany i rozważenie stworzenia RAMDysku na pliki tymczasowe.


Podobne postybeta
Algorytm ;-)
Defragmentacja SSD - o tym dlaczego nie należy jej robić
Niepomyśleli....
Tablet marzeń
GAE zmienia ceny i darmową quota'ę... a ja zmieniam kod ;-)

poniedziałek, sierpnia 11, 2008

Dlaczego wybrałem Windows XP dla mojego EEE?

Na początku gdy przeczytałem o EEE spodobała mi się bardzo idea oderwania od Windows. Zakładałem, że będzie to moja pierwsza maszyna gdzie będę używał Linuksa do codziennej pracy.Ale gdy przyszedł czas zakupów nie byłem już tak pewien ;-)Windowsa znam, mam już zestaw aplikacji które zawsze używam na Windowsie, jest tu Total Commander, WinAmp. Jest standard, który pozwala na instalowanie programów bez kompilacji.Wygrało przyzwyczajenie ;-) To tak jak w historyjce o myśliwym, którą z lubością opowiadano nam na szkoleniu z Agile'a. Jeśli świetnie znasz łuk i potrafisz przy jego pomocy ubić największego zwierza wynalazek strzelby przyjmiesz jako interesującą ciekawostkę. Zafascynuje Cię celność i siła strzału. Chętnie spróbujesz, zaczniesz nawet ostrożnie używać, ale gdy zacznie biec na Ciebie niedźwiedź złapiesz za broń znaną i sprawdzoną wiele razy - sięgniesz po łuk.Windowsa używam od 93 roku, czyli już 15 lat, najpierw w postaci Windows 3.11 na DOS 5.0, później Windows 95 [a nawet jeszcze wcześniej beta Windows 95 - Chicago], Windows 95 OSR 2, Windows 98, Windows 98 SE i w końcu Windows XP. W tym czasie używałem też Linuksa, ale jednak mniej.I gdy zaczął biec na mnie niedźwiedź w postaci zakupu EEE wybrałem łuk ;-) czyli Windows XP.Szansą dla Linuksa by zagościł na moim EEE jest powstanie dystrybucji Xandrosa zdatnej do wgrania na PendDrive'a. No chyba, że wcześniej zrobię sobie taką wersję Knopiksa :-)


Podobne postybeta
Symulacja zamiast kartki i ołówka ;-)
Niewyspanie - złe skutki niechciejśpizmu ;-)
JavaScript wygrywa z Pythonem w symulacji ;-)
Głupi nacjonalizm, głupi!
Nerdopolis ;-)