poniedziałek, września 02, 2019

Projektowane dla Kalifornii ;-)

Od lutego 2018 roku używam Pixel Buds, to takie słuchawki od Google, które miały być odpowiedzią Google na Apple Buds, ale nie do końca wyszło...

Mają masę plusów, ale też minusy.

To, że ich pudełko ma ten ficzer, ża raz na jakiś czas słuchawki uznają, że jednak ich w nim nie ma i nie dość, że się nie ładują to jeszcze podłączają się do telefonu to jedno, można z tym żyć ;-)
To, że raz na jakiś czas w ogóle zapominają o telefonie i jedynym sposobem by je podłączyć jest wejście w tryb parowania, albo sprawienie by zapomniały o telefonie i sparowanie ich raz jeszcze to inne jedno ;-)

Ale najbardziej wkurzające jest to jak się zachowują w deszczu ;-)

Ja noszę wtedy kurtkę z kapturem. I im mocniej leje tym wnętrze kaptura jest bardziej wilgotne... a to znaczy, że lekkie odwrócenie głowy powoduje, że słuchawki mogą pomyśleć, że się je dotknęło i przez to zatrzymują to co jest odtwarzane.
Wtedy trzeba paluchem do ucha i kliknąć, ale jak się ma mokre dłonie to nie wiadomo jaki będzie efekt...

Dziś miałem pierwszą część.
W tamtym roku w Waszyngtonie obie ;-)
Co tylko dowodzi tego, że Pixel Buds były projektowane i testowane w Kalifornii, czy nawet bardziej samej Doliny Krzemowej, gdzie deszcze się zdarzają, to fakt, ale są rzadko i zwykle krótkie ;-)


Podobne postybeta
Takie tam ;-)
Jowisz, mglawica i Księżyc
Kryzys Androida
Szaleństwo klawiaturowe...
Nexus S - wrażenia z boju ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz