niedziela, lipca 11, 2010

Końcówki -ą i -om, moi najwięksi wrogowie

Nie ukrywam, że ortografia i ja to dwa różne światy ;-) Nie mam dysleksji (a w każdym bądź razie nic mi o tym nie wiadomo), ale często mam problemy z ortografią.

To, że dość dużo czytam nie pomaga bo czytając w ogóle nie zwracam uwagi na zapis. Na dowód tego przytoczę "anegdotkę" ;-)

Z 15 lat temu czytałem sobie artykuł w Chipie (wtedy to niezła gazeta była) o Microsofcie i już w pierwszym akapicie dostałem zonka bo przeczytałem tam tekst "... jest jednym ze sztandartowych produktów Microsoftu".

Trochę mi to nie pasowało więc przeczytałem jeszcze raz i znów wyszło mi "sztandartowych".

Wziąłem gazetę i poszedłem do mojego taty by mu to pokazać, a on przeczytał "sztandarowych".

Koniec anegdotki ;-)

Mnie z kontekstu pasowało "standardowy", a że jednak słowo zaczynało się od "sz" to mi wyszło "sztandartowy".

Dlatemu w moim przypadku czytanie nie pomaga wiele w ortografii.

Jak jeszcze zasady dotyczące ó i u, albo h i ch czy w końcu rz i ż jakoś potrafię (zwykle) przestrzegać to mordercze są dla mnie końcówki ;-)

Te tytułowe -ą i -om, oraz kończenie słów przez -i, -ii, -ji (nawet nie wiem czy takie są ;-)), Jak się zastanowić to czasem chciałbym zakończyć słowo przez końcówkę -ął.

Najlepsze w tym jest to, że rozumiem zasady dotyczące -ą i -om, ale jakoś praktyczna implementacja tych zasad mi nie wychodzi ;-)

Wiem, że "jestem programistą" (choć pisząc miałem nieodpartą chęć użycia -om ;-)), za to w pracy mogę "przyglądać się programistom klepiącym kod" (tu miałem znów parcie, ale mniejsze na -ą), ale pisząc w ferworze walki jakoś by mi ta wiedza wyparowała.

Dlatego wszem i wobec ogłaszam, że od dziś te dwie końcówki zyskały status moich wrogów ;-)

Nic to pewnie nie zmieni, ale na liście są ;-) (właśnie, skoro -om jest dla liczby mnogiej to poczamu się nie pisze "som"?)




Podobne postybeta
Kontakt i Bez Wyjścia - końcówki zapalniki ;-)
Złe słowo - żadne
Naprawdę nienawidzę...
Sezon na Chrome
Wkurzają mnie obłudni i źli hipokryci mizogini.

Oszukałem się ;-)

Swój programik do blogowania na Bloggerze z telefonu z Androidem zacząłem pisać bo chciałem sobie coś napisać i nie mogłem znaleźć żadnego programu do tego w Android Markecie......... a jak mój program zaczął działać to nagle okazało się, że takich programów jest co najmniej kilka ;pCzuję się oszukany przez samego siebie ;-)Mają nawet ficzery o których dodaniu myślałem [prócz jednego :-)].Liczę jednak, że nie zniechęci mnie to do dalszej walki :-)Jak już o blogowaniu na Androidzie mowa to stwierdzam, że klawiatura sprzętowa w G1 zdecydowanie pomaga. Pisanie na ekranowej [przynajmniej na G1, które ma dość mały telewizor] to koszmar w przypadku dłuższych tekstów.Brakuje też kontroli pisowni... można ją samemu zaimplementować co znów takie trudne nie jest, ale trzymanie modelu probabilistycznego dla słownika zajmuje strasznie dużo miejsca, jak pisałem kontrolę pisowni dla angielskiego to model zajął trochę ponad 512 KB, a 0.5 MB to dużo. W komputerze to teraz nic, ale w komórce to jednak dużo, nawet gdy telefon ma 512 MB wewnętrznej pamięci, a G1 ma z 80 MB [dokładnie to nie wiem ile ma, tyle mi wyszło z policzenia tak plus minus tego ile zajmują poszczególne aplikacji + wolna jeszcze pamięć], które szybko wyparowują ;-)Zmieniam więc zdanie o klawiaturze bo jeszcze niedawno myślałem, że jest zbędna.Posiadanie aplikacji do blogowania ma też tego plusa, że grafomaństwo się o wiele chętniej z człowieka wylewa bo ma więcej okazji ;-) [To jest zaleta dla piszącego, dla czytających już niekoniecznie ;-)]

Podobne postybeta
Linux po miesiącu
Prototypowanie dla Androida
Asus EEE 900 - Tips & Tricks ;-)
A takie tam słowo na niedzielę ;-)
Odrobina miłości i serwery działają ;-)

sobota, lipca 10, 2010

Autozdrada ;-)

Zdrada! ;-)

A1 z Bełku do Świerklan miała być skończona do listopada 2010, a teraz straszą, że przez tą całą powódź i deszcze opóźni się jej oddanie do wiosny 2011 :-(

Teraz jadąc z KRK do domu przejeżdżam autostradami jakieś 120 ze 150 km, przez 30 km muszę się tłuc po zwykłych drogach.... to straszne jest ;-) Mając autostradę A1 z Bełku do Świerklan musiałbym przejeżdżać po zwykłych drogach tylko jakieś 20 km :-)

Jakby GDDiKA nie wygoniła Alpina Bauh (?) czy jak oni się zwą z placu budowy to może w 2011 musiałbym normalnymi drogami przejeżdżać tylko z 10 km ;-)

Trochę się przy tym obawiam tego gdy wprowadzą wszystkie autostrady płatne, jadąc A1 przez 40 km będę musiał pewnie zapłacić za to jakieś 7-8 złotych co fajne nie jest, bo jedna podróż będzie mnie wtedy kosztować nawet 24 złote, ale cóż lepiej tyle zabulić niż męczyć się na zwykłych drogach (jak ktoś wątpi to polecam przejechać się parę razy drogą 44 z KRK do Zatoru, 40 km ciągłego bycia wkurzonym ;-)).

Btw. podobno (tak pisał ostatnio Wojciech Orliński) za jakieś półtora roku będziemy w Polsce mieli już koło 1000 km autostrad!




Podobne postybeta
Autostrada dowiezie mnie do domu dopiero za 2 lata :-(
120 km/h, czyżby nowe 140 km/h? ;-)
W końcu otwarli :-)
Tunel... ciąg dalszy ;-)
Walka z VacLagiem - start ;-)

Azule i Android - przyszłość Java'y?

Już kiedyś pisałem, że wg. mnie Android to coś co pomoże utrzymać się Java'ie na rynku.

Ostatnio zaś dotarło do mnie, że z całkowicie drugiej strony też idzie przyszłość dla Java'y :-)

Ta druga strona to wspominane już tu chyba przeze mnie Azule. Serwer obliczeniowy, który robi za wirtualną maszynę Java'y.

Azule podobno się ostatnio wzbogaciło o ojca Java'y, który odszedł z Sun'a/Oracle'a. Ma też docelowo pozwolić zapomnieć znów o takich koszmarach jak Garbage Collector, czy problemach ze skalowaniem (choć tu pewnie jednak mniej ;-)).

Mamy więc z jednej strony malutkie komputerki z Androidem, a z drugiej potężne maszyny i wszystkie napędzane Java'ą ;-)

Za to środek jakby nie chciał się rozwijać... Sunowski Java Store nadal jest w becie i nadal nie spełnia nawet części pokładanych w nim nadziei.

Na koniec gwoli wyjaśnienia ;-) Tak wiem, że są inne języki i wiele z nich jest dobrych. Ja po prostu lubię Java'ę, spodobała mi się jej koncepcja i czekam już z niecierpliwością jak mi np. w pracy pozwolą używać ficzerów języka wprowadzonych w Java 7 (do premiery, której zostały nam już chyba tylko 2-3 miesiące)



Podobne postybeta
A różne takie...... czyli Fork-Join w JDK7, Azule i podobne :-)
Space opera, nie sf :-)
Google zabij już Google+
Firefox 3.0 - trochę narzekań
Liliputer - istnieje coś takiego? ;-)

Raport z boju z Androidem ;-)

Ostatnio mam nową zabawkę jeśli chodzi o kodowanie ;-)

Piszę wspominaną tu już aplikację dla Androida do blogowania na Bloggerze.

Piszę ją i co chwila trafiam na dziwne cosie ;-) np. progress dialog, którego chcę użyć do pokazywania informacji o tym, że post jest właśnie wysyłany, pojawił mi się raz na emulatorze, ale nigdy na telefonie ;-) wnioskuję, że to przez to iż uruchamiam ten dialog spoza wątku odpowiedzialnego za UI i raz mi się pewnie udało wstrzelić w taki moment, że akurat ten wątek coś rysował, a w pozostałych przypadkach już mi się to nie udało. Inny dziwny coś to taki ogólny komunikat w razie się publikacja nie uda. Używa się do tego klasy Toast i jej metody makeText() i z jakichś powodów nie widzę w ogóle jej efektów.... i nie wiem dlaczego.

Czyżby takie uroki platformy mobilnej?

Ale zabawa jest ciekawa :-) Co prawda już coś wcześniej na Androida pisałem - Blipusia, który był pierwszym dostępny klientem blipa na Androida :-) ale napisany był tak sobie. Ten program do blogowania chciałbym napisać lepiej, ale jak na razie się materia stawia i opiera ;-)

Właśnie gdy o materii mowa to emulator jest strasznie wolny. Wydaje mi się, że emulator Windows Mobile był szybszy.




Podobne postybeta
Chumbawamba "Charlie" - wypijmy za Darwina :-)
Serwis dobry na wszystko ;-)
Folderowicze vs tagerzy - Przemkowa teoria podziału ludzi ;-)
Chcę szybki komputer!
OOo2GD 1.5.0 - drżyjcie arkusze! ;-)

piątek, lipca 09, 2010

Sklep z mieszkaniami

Jako, że dojrzewa we mnie decyzja o kupnie mieszkania to co jakiś czas zaglądam na różne portale coby zobaczyć jakieś oferty (OK, naprawdę na 1 portal) i stwierdzam, że jest to jedno z najnudniejszych zajęć na tej planecie....

Leczenie kanałowe zęba jest zabawniejsze (w wersji szybkiej, takiej jedno posiedzeniowej, w której specjalizuje się mój ulubiony dentysta. Takie normalne nie jest wcale, a wcale zabawne).

Dlatego postuluję by mieszkania zacząć sprzedawać w sklepach! :-)

Wchodzisz i mówisz "poproszę mieszkanie, takie od 50 do 70 metrów z dobrą komunikacją i widokiem na południowe niebo", a oni Ci dają zdjęcia i plany. Jak Ci się podoba to oglądasz i kupujesz....

Znając moją "rułę" mieszkanie kupię koło 2015 roku ;-)

I to by było na tyle.




Podobne postybeta
Książki kształtujące - nakażmy politykom przedstawiać listę książek które ostatnio przeczytali
Praca po studiach
Dalsze odtykanie rur Yahoo ;-)
Google Docs dojrzewa :-)
Marsjanin

HD

Tak ostatnio zauważyłem, że strasznie mnie dostępność materiałów w HD rozbestwiła.

Na YouTube z automatu zmieniam rozdzielczość na 720 (na 1080 nie ma sensu, bo tyle to jest w stanie tylko mój telewizor pokazać, a nie monitor :-)).

Gdy zdarza mi się nakręcić jakiś filmik G1 to kręcę nosem, że mała rozdzielczość, a wszystko smuży.

Jedynym zaś narzędziem z którego działania w zakresie nagrywania filmów jestem zadowolony jest aparat fotograficzny... zresztą aparaty cyfrowe to jest teraz jakiś tam rodzaj rewolucji. Pojawił się ostatnio "popularny" model zdolny podobno do zrobienia filmu z 1000 klatek na sekundę.... walić tu elektronikę, która jest to w stanie "unieść", ja się pytam jak jest zbudowany czujnik optyczny, który potrafi to zrobić??? Gdy studiowałem (a jestem przecież fizyk optoelektronik) to za czujniki robiło CCD, które jest chytre, ale dość proste w działaniu i jak mi się wydaje wolne, bo jakość obrazu zależy od ilości fotonów, które zostaną zarejestrowane, co nakłada jednak pewne dolne ograniczenia, bo tych fotonów trzeba po pierwsze nałapać, a po drugie z tego "nałapania" musi być większy ładunek/ilość nośników niż z drgań termicznych czy szumu w stylu "leci promieniowanie kosmiczne czy cuś i fałszuje wyniki".

OK, wracając ;-) 1000 klatek na sekundę robi wrażenie.

Druga oznaka rewolucji to fakt, że aparaty cyfrowe już się tak wycwaniły, że kręci się nimi profesjonalne filmy. Ostatni odcinek 6 sezonu House MD został nakręcony w całości przy pomocy seryjnego i już nie w pełni profesjonalnego aparatu cyfrowego! Zresztą wiele wskazuje, że w różnych programach informacyjnych widzimy materiały kręcone czymś takim z racji tego, że łatwiej zawieźć malutki aparat niż dużą kamerę ;-)

Dlatego upewniam się w tym, że kupując za rok nowy telefon (co pewnie mnie czeka po zakończeniu kontraktu na G1) na 100% będę chciał telefonu z możliwością kręcenia filmów w HD.




Podobne postybeta
Lewoskrętny Pionier? ;-)
Postęp
Social media to nie jest świat dla introwertyków/ambiwertyków ;-)
Trzy wielkie zagadki ;-)
Wycieczka

czwartek, lipca 08, 2010

JIT i Apps2SD, dwie rzeczy które mogłyby rewitalizować G1

Zajrzałem właśnie na moim G1 do informacji o dostępnej pamięci i okazało się, że zostało mi już tylko 10 MB :-(

Najlepsze jest to, że na karcie SD mam wolne ponad 6 GB, ale na nic się to zda. Dopiero Android 2.2 wprowadza ficzer zwany Apps2SD.

W ogóle patrząc na ficzery Androida 2.2 stwierdzam, że dwa z nich, właśnie to Apps2SD i JIT to rzeczy, które mogłyby G1 dać drugą młodość.

Apps2SD pozwoliłoby na instalowanie większej ilości aplikacji, a JIT pozwoliłby leciwemu już procesorowi G1 na rozwinięcie skrzydeł....

Btw. procesora G1, to on jest o tyle zabawny, że ma podobno sprzętowy tryb wykonywania Java'owego bytecode'u, ale mimo tego, że aplikacje dla Androida pisze się właśnie w Java'ie to G1 nie używa tego ficzera bo niestety bytecode Dalvika jest inny niż Java'y ;-)




Podobne postybeta
O tym dlaczemu Java'owcy powinni kochać Androida :-)
Tajemnica Tomcata
Ciekawy artykuł
Java 8 to taki wodospad ;-)
Kiedy tablet zmieni się w dobry kalkulator?

Nigdy nie zapominaj o FSM! ;-)

Swego czasu na jednej z rozmów kwalifikacyjnych dostałem bojowe zadanie by napisać pewien prosty programik. Prosty, ale nie trywialny.

Rozwiązanie dla małych N, czy raczej dla małego zakresu, tak powiedzmy do miliarda/rozmiaru pamięci miałem gotowe w ciągu minuty.

Pokazałem, zostałem pochwalony za chytrość ;-) i poproszony o przedstawienie rozwiązania, które nie byłoby ograniczone rozmiarem pamięci, a jedynie rozmiarem danych wejściowych.

Zacząłem kodować i utknąłem na zestawie warunków ;-)

Zapomniałem o starej dobrej FSM, Finite State Machine czy jak kto woli maszynie stanów skończonych. Okazało się, że będąc zestresowany nie umiałem połapać się w zawiłościach problemu ;-)

Mój mózg ewidentnie wolał się zajmować szukaniem tego tygrysa, którego się wystraszyłem niż jakimiś pierdołami ;-)

Jakoś wybrnąłem, ale gdybym pamiętał o użyciu w takim momencie FSM to byłoby dużo łatwiej.

FSM ma też inne zalety, można jej używać zawsze gdy jest dużo warunków, to zdecydowanie ułatwi ;-)

Pomaga też w przekazywaniu takich rzeczy jak algorytm nietechnicznym ;-)

Przydaje się też gdy dostajesz bojowe zadanie opracowania jakiegoś procesu ;-) Bo proces to też maszyna stanów :-)

OK, blogowanie z tramwaju jest trudne... ale możliwe dzięki mojemu programikowi :-)




Podobne postybeta
Tygrysy
"Stolik" ;-)
.NET jest dziwny
Dalsze zabawy z ePubGeneratorem :-)
HeapSort, a MergeSort i QuickSort :-) - od strony "chytrości" ;-)

Zalety ;-)

Co łączy wiatrak i pisanie własnego kodu dostępowego do API udostępnianych przez Google?

Zalety ;-)

Zaletą wiatraka jest to, że czyni życie latem choć trochę bardziej znośnym, a zaletą pisania własnego kodu dostępowego do API Google jest rozmiar :-)

Moja aplikacja do blogowania z Androida ma teraz jakieś 20KB, dla porównania biblioteki dostępowe do tych API, których używam w OOo2GD mają około 2MB...

I to by było na tyle.




Podobne postybeta
Zamienił stryjek siekierkę na kijek ;-)
Ja i mój zegarek chcemy wiosny!
Galxy Tab w Erze i ciekawe ceny za transfer :-)
Głupie oszczędności
Mogłoby być łatwiej ;-)