sobota, stycznia 18, 2014

120 km/h, czyżby nowe 140 km/h? ;-)

Od paru jazd miedzy miejscem spania, a domem i domem a miejscem spania robię eksperyment.

Zwykle wpadając na autostradę (A4 i A1) po której przejeżdżam około 130 km (z trochę ponad 150 km całej trasy) przyciskałem gaz i rozpędzałem swój pojazd do 140 km/h, by tylko zwolnić w tych miejscach gdzie przepisy mi tego nakazują.
Ale tydzień temu zwolniłem świadomie do 120 km/h i starałem się nie przekraczać 130 km/h.

Cała trasa wydłuża się o jakieś 7-10 minut, czyli zamiast 1:35, jadę 1:43-1:45.
Zważywszy, że wyjście do samochodu, załadowanie się, rozładowanie na miejscu, czasem tankowanie po drodze, oraz czasem gorsza pogoda, powodują, że i tak zawszę liczę, że jazda zajmie mi jakieś 2 godziny.
Stąd te kilka minut nie jest aż tak bolesną stratą.

Zyskuję na tym, że  mniej się denerwuję. Jazda jest luźniejsza.
Dodatkowo może się na to nałożyć mniejsze spalanie ;-) (tak o jakieś 10%) a to przełoży się też na niższą emisję CO2, co też nie jest do pogardzenia ;-)

Stąd wnioski są takie, że obniżenie prędkości ma sens.
Teraz tylko pytanie czy wytrwam w tej obniżonej prędkości? ;-)


Podobne postybeta
Cena benzyny w górę, wydatki na paliwo w dół ;-)
Autozdrada ;-)
Myślenie = Szybka jazda
"Demon" prędkości
Przemyślenia autostradowe