wtorek, maja 26, 2009

Praca po studiach

Mamy teraz czas matur i egzaminów na studia.
Wielu ludzi rozważa teraz problem "jakie studia zapewnią mi prace?"

Wg mnie odpowiedź jest prosta - żadne, bo to nie studia dostają prace a ludzie.
Ale fakt pewne studia pomagają.
Taka informatyka, elektronika, robotyka, fizyka czy matematyka na dobrej uczelni w połączeniu z umiejętnością programowania daje szanse na pracę jako programista. To samo z mniejszą umiejętnością programowania i mamy testera, którym można też zostać po ekonomii.
Prawnik chyba też nie zginie. To samo też ma dentysta i lekarz, choć tutaj trzeba być gotowym by pracować po 300-400 godzin miesięcznie.
Ogólnie pracę dostanie też inżynier, no może z wyjątkiem tych po marketingu i zarządzaniu.

Z humanistów dobrze płatną prace mogą chyba dostać tylko historycy z brakiem szacunku do siebie lub innych. To chyba wymogi pracy w IPN ;-)

Reszta ma otwartą drogę kariery za 1500 złotych w urzędach.

Ogólnie tym łatwiej o pracę im ktoś jest bardziej przydatny i im więcej sam przynosi firmie.


Podobne postybeta
Zinwigiluj się sam ;-) część 3 :-) - zróbmy to lepiej ;-)
Prawie nowa praca ;-)
Ścisłowcy vs. humaniści
Nauka, głupcze
Sklep z mieszkaniami

4 komentarze:

  1. Ja troche z innej beczki.. Wkurza mnie jak ktos uzywa slowa humanista do wytlumaczenia swojego lenistwa. Jesli ktos nie potrafi sie nauczyc matematyki, podstaw fizyki, chemii czy bilogii to co z niego za humanista? Przeciez najwieksi humanisci tego swiata (z czasów Renesansu) to lekarze, fizycy, matematycy, inżynierowie... nie zaś osoby które nie wiedzą co to prąd elektryczny albo logarytm, a jedyną umiejętność jaką w życiu posiadły to opanowanie paru dat z historii, paru wierszy w liceum i max. kilkaset słów po angielsku.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Nieumiejętność całkowania nie czyni jeszcze z nikogo humanisty" - Goethe ;-)

    Wydaje mi się, że wykształcony człowiek powinien mniej więcej orientować się w nauce [elementarna wiedza z fizyki i biologii to minimum], liznąć choć trochę "wyższej matematyki" [czyli nie musi umieć całkować, ale musi chociaż rozumieć o co w całkowaniu chodzi ;-)], znać trochę historii i literatury i znać jeden język obcy w stopniu wystarczającym do rozmowy bez zbyt częstego posiłkowania się rękami ;-) Do tego choć trochę muzyki klasycznej, filmu i odrobiona choć wiedzy o polityce [a więc i ekonomi].

    Dużo w tym opisie słowa "trochę" ;-) ale to tak jest ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszyscy jesteście tacy "mądrzy", a nawet nie potraficie napisać poprawnie słowa "ekonomII". Oj...

    OdpowiedzUsuń
  4. Za to potrafimy policzyć całkę, albo napisać program który będzie sprawdzał ortografię, a za to płacą lepiej niż za wiedzę, że gdy piszemy ekonomi to myślimy o ludziach którzy zajmują się ekonomią, a gdy chcemy napisać o ekonomii jako nauce to piszemy przez dwa i :-) Ale by Cię zadowolić zaraz poprawię :-)

    OdpowiedzUsuń