środa, listopada 27, 2013

Nowy Pratchett

Przybył w poniedziałek, na razie nie miałem zbyt wiele czasu by poczytać, ale akcja się już zawiązuje ;-)

Jest Moist Von Lipwig, jest Adora Bell, zapowiada się, że będzie Henry Król... Sam liczę też na kogoś ze Straży...
40 tom że Świata Dysku czeka ;-)

posted from Bloggeroid



Podobne postybeta
Książkowy luty
Stefan albinos przybył... i trochę przerażający jest ;)
Straż Nocna
Wschód Słońca oglądam dziś jakoby od tyłu ;-)
Weekend

wtorek, listopada 26, 2013

Niedoceniany UI

Jeśli spytasz programistę o programowanie GUI to większość zareaguje niechęcią, bo nie lubią tego robić, spośród reszty zaś większość stwierdzi, że to nudne i że to robota głupiego....
Niemal każdy programista uważa, że został powołany do pisania o wiele ciekawszych i ważniejszych rzeczy czyli backendu...
No i mają trochę racji ;-) Sam niezbyt lubię robić UI, ale rozumiem że w dzisiejszych czasach zrobienie nawet najlepszego backendu bez co najmniej znośnego frontendu mija się z celem. Nikt tego nie będzie używał....
Nawet wewnętrzne aplikacje trzeba robić proste w użyciu i ładne, bo inaczej użytkownicy będą ciągle narzekać.

A jednak ciągle GUI jest traktowane jako coś przy okazji. Projektując architekturę jakiegoś systemu zaczyna się często od bebechów dopiero później tworząc historyjki, a do nich jakieś UI.
Co ma sens, ale zamyka wszystkich w pewnym akwarium w którym szyb nie widać, ale ich istnienia można się domyślić po sztampowym podejściu do interakcji z userem.
Czasem, szczególnie w rzeczach mniejszych zacząć można od wyobrażenia sobie jak użytkownik będzie czegoś używał. Można zrobić mocka przy pomocy kartki, albo jak to ma być coś mobilnego to wziąć urządzenie w dłonie i wyobrazić sobie jak mogłoby wyglądać użycie naszego tworu.
Wtedy może się np. okazać, że pewne operacje lepiej zrobić po stronie klienta, albo że czas potrzebny na odpowiedź wyklucza użycie webserviceów.
Albo, że warstw jest zbyt wiele. Albo, że abstrakcje które wydają się oczywiste gdy patrzy się nawet ze strony domeny, wcale nie są najlepsze gdy patrzy się na nie od strony usera i tego gdzie i jak będzie ich używać....

Dlatego nie narzekajny tak na to UI... A nóż bogowie designu się nad nami zlitują i w końcu to będzie prostsze? ;-)
(tak, używam tu GUI i UI także w sensie UX)

posted from Bloggeroid



Podobne postybeta
OS X po 1.5 miesiąca... chyba wolę Ubuntu ;-)
Docker image to taka kanapka ;-)
Rycerz na białym koniu? ;-)
Znaczące wersji Java'y ;-)
Apostazja - wyjaśnienie dla wierzących

Nie ufajcie mergerowi z Mercuriala...

Podstępna to bestia.
Analizuje kod na dwóch gałęziach i stwierdza, że z 40 plików tylko 6 ma konflikt i on potrafi kilka z nich rozwiązać....
A później okazuje się, że było jeszcze kilka plików z konfliktami w przypadku których uznał, że wie lepiej i użył wersji local, a innym razem wersji other. ;-)
Sam takie coś wiedziałem dwa razy i nie rozumiem jeszcze mechanizmu, stąd radzę uważać ;-)
Pewnie problemu nie będzie, ale paranoja w programowaniu tylko pomaga ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Testowanie złe...
Gmail Off-line i problem z "Failed to enable local store" - rozwiązanie ekstremalne ;-)
Paranoja i Strach
Jak walczyć z gigantycznym kodem w Java'ie, część 1.6 - podłe metody prywatne ;-)
Strzeż się podstępnych setterów

sobota, listopada 23, 2013

Nexus 5 po jednym dniu.

Taka nawet nie recenzja, a po prostu kilka słów po dniu używania ;-)
Całkiem fajny telefon. Nie jest taki premium jak Nexus 4, ale wychodzi mu to wg mojej oceny na plus.
Nie ma wrażenie kruchości, która jednak występowała w Nexus 4. Bo choć sam telefon był i jest bardzo porządnie wykonany, to jednak szkło na plecach sprawia, że wydaje się być bardzo delikatny.
Nexus 5 ma tu przewagę plastikowego tyłu, ale o wiele przyjemniejszego w dotyku niż plastik znany z wielu produktów Samsunga.
Dodatkową zaletą jest pewniejszy chwyt.

Sam wybrałem białą wersję z 32 GB, bo ostatnio powoli 16 GB przestawało mi wystarczać. Głównie dzięki Spotify i zdjęciom ;-)
Telefon jest strasznie szybki. Już Nexus 4 był i jest bardzo szybki, a to co teraz dostajemy jest jeszcze szybsze!

Wszyscy narzekają na aparat, ale mnie się podoba. Jest lepszy od tego z Nexus 4, a ten znów był dużo lepszy od tego z Nexus S, który był tak z milion razy lepszy od tego z G1 ;-)
Próbowałem robić zdjęcia wieczorem wracając z pracy i są w mojej ocenie o wiele wyraźniejsze niż analogiczne zdjęcia wykonane przy pomocy Nexus 4.



Na Nexus 4 wyglądało to jakoś tak:



A jak widać warunki oświetleniowe były lepsze.

Stąd chociaż aparat Nexus 5 nie umywa się do tego z iPhone 5S to jest to najlepszy aparat w Nexusach ;-)

Wadą jest bardzo cichy głośniczek. Nexus 4 był cichy, ale 5 jest cichsza. W przypadku trzymania telefonu w kieszeni trzeba liczyć na wibrę ;-)

Ogólnie jestem zadowolony.

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Nexus 4 - pierwsze wrażenia
Nexus R - czyli mój telefon marzeń ;-)
Moto 360 i Lollipop na Nexusach
Jak upolować satelitę? :-)
Wolne komputery nie pozwalają się skupić....

niedziela, listopada 10, 2013

Znasz mnie? :-)

Parę osób obserwuje mnie na Google+, parę czyta tego bloga, jeszcze kilka na FB czy Twitterze i tak się zastanawiam, czy ja Was, moich "czytelników" znam? Albo dokładniej, czy Wy mnie znacie? :-) Stąd mam prośbę o zaklikanie odpowiedniej odpowiedzi w tym oto formularzu :-) Z góry dziękuję :-)

Podobne postybeta
Epigenetyczne filtrowanie rekruterów pt 2 ;-)
Brudny sekret ;-) czyli jak podnieść oceny aplikacji w Google Play ;-)
Zapamiętywanie haseł jest pokręcone ;-)
Jak oceniasz swoje bezpieczeństwo?
Pytania o sen odbierają mi sen ;-)

Chodzi za mną Mac...

Po próbach z Linuksem, które są bardzo zadowalające, acz jednak nie perfekcyjne chodzi za mną Mac i OS X.
Ubuntu sprawdza się świetnie na mojej firmowej maszynie, ale nie jest to jednak najpiękniejszy system na świecie.
Stąd pół łbie łazi mi Macbook Air, bo fajny cienki jest i ma OS X.
Na szczęście to, że coś za mną łazi nie znaczy, że zaraz ulegne ;-) acz szanse są ;-)

posted from Bloggeroid



Podobne postybeta
WTF?????
LLMowa ściana ;-)
Linki, czemu nikt nie używa linków?
Paradoks SSD ;-)
Jeden kawałek za mną ostatnio łazi ;-)

sobota, listopada 02, 2013

Linux po miesiącu

Właśnie mija pierwszy miesiąc gdy używam w pracy Ubuntu jako podstawowego i de facto jedynego systemu operacyjnego (przez cały miesiąc może z 2-3 godziny miałem włączone Windows 7 i wczoraj w czasie takiej jednej sesji nie do końca wiedziałem jak go używać [choć prywatnie nadal używam głównie Windows 7 ;-)]).

Jakie nasuwają mi się wnioski po miesiącu używania Ubuntu z Unity?

Wniosek pierwszy i chyba najważniejszy - da się używać Ubuntu z Unity na co dzień i nie powoduje to chęci mordu.

Wniosek drugi jest taki, że Ubuntu z Unity nie jest lepsze, ani gorsze od Windows, jest inne.

Co mi się podoba?
- wiele pulpitów
- desktop naprawdę używający klawiatury
- linia poleceń Uniksów
- płynny zoom

Co mi się nie podoba?
- brak dopracowania szczegółów graficznych
- ogólne odczucie braku wyszlifowania na rogach
- kiepski wybór oprogramowania
- problemy ze stabilnością

Ubuntu 12.04 z Unity to świetny system dla programisty piszącego w Java'ie.
Także osoby używające komputerów sporadycznie nie miałyby jakichś szczególnych problemów.
Za to ludzie używający komputerów średnio dużo mogą te problemy mieć.

Gdyby zrobić wykres "bycia OK dla usera" względem średniego czasu dziennie spędzanego z komputerem to mielibyśmy taką mniej więcej zależność ;-)


Mówiąc jeszcze inaczej, jest to świetny system na maszynę do pracy, na domowej miałbym jeszcze problemy z przerzuceniem się na Linuksa.

Nie zmienia to jednak faktu, że w przypadku netbooków gdzie do wyboru mam Windows 8.1, Ubuntu 12.04 i Chrome OS ostatnio najczęściej używam Ubuntu.

Teraz czekam na 14.04 by sprawdzić czy coś się poprawi ;-)


Podobne postybeta
100 dni z Linuksem ;-)
Dwa tygodnie z Linuksem - na razie na 4-
Chyba wybiorę OS X
Java i Chrome OS....
Jak oszczędzić na biletach w krakowskim MPK? ;-)

piątek, października 25, 2013

Pomysł na aplikację - lockscreen poprawiający nastrój ;-)

Gdy człowiek ma wybrać ze zbioru słów tylko słowa pozytywne to jego mózg nastawia się na szukanie tych pozytywnych słów, przez co staje się też bardziej nastawiony na pozytywne rzeczy.

Pomysł jest taki by odblokowywać ekran wybierając z pływających po ekranie słów trzy pozytywne :-)
Mogą to też być 3 uśmiechnięte buzie czy inne pozytywnie się kojarzące rzeczy ;-)

Wtedy do odblokowania ekranu telefonu czy tabletu trzeba by się było pozytywnie nastroić ;-)
Może nawet z czasem okazałoby się, że byłoby się nastawionym pozytywnie przez cały czas dzięki czemu czas odblokowywanie by się skracał? ;-)

Teraz trzeba by coś takiego tylko popełnić ;-) [chyba mam zadanie ;-)]


Podobne postybeta
Pomysł
Android 5.0 pierwsze wrażenia
Po co nowy telefon skoro trzeba się namęczyć z przenoszeniem aplikacji?
Egipt, Tunezja, Londyn, whatever, czyli chcem na urlop
Feeling Good SF :-)

niedziela, października 13, 2013

Dwa tygodnie z Linuksem - na razie na 4-

Zmieniłem pracę i jednym ze skutków tej zmiany jest to, że w pracy zacząłem używać Linuksa.

Ubuntu 12.04 żeby być dokładnym.

To już prawie 2 tygodnie, mogę więc zrobić wstępne podsumowanie.

Zaczęło się od problemów, laptop pod kontrolą Linuksa co chwilę się wieszał i to w najmniej odpowiednich momentach.
Okazało się, że podniesienie wersji jądra z 3.4 do 3.11 rozwiązało problem (miałem do 3.5, ale pliki mi się źle pobierały).
Mimo tego nadal jednak zdarzają się problemy i będę musiał spróbować tego lub tego.
Także Maven w pewnych momentach potrafi zabić laptopa (gdy GWT kompiluje kod do JavaScript), ale tutaj winny jest zapewne Chrome i jego zapotrzebowanie na pamięć. Co sprawia, że nawet dysk SSD + swapowanie powodują zwiechy.

Nie jest jednak tak źle jak by to wynikało z poprzedniego akapitu ;-)
Unity, które na netbooku wydawało mi się być pomysłem szalonym i szkodliwym działa.... może nawet nie Unity jako takie, a idea wielu pulpitów. CTRL-ALT-strzałki to mój ulubiony sposób na nawigowanie między ekranami.
Okazuje się, że nawet mniej wykorzystuję drugi ekran niż dodatkowe pulpity :-)
Na pierwszym mam firmowego Chrome'a, na prawym mam prywatnego Chrome, na lewym dolnym (czyli tym pod pierwszym) mam IDE, a na prawym dolnym Spotify i różne terminale.

Denerwuje mnie jednak niedorobione GUI co szczególnie widać w Eclipse'ie.
Cholery można dostać ze scrollerami, które pojawiają się jakby losowo. Wierzę, że tkwi za tym jakaś logika, ale na razie jej nie dostrzegam.
Przez to wszystko mieszanie wielkością okien jest trudne jeśli nie upierdliwe.
No bo jak coś takiego złapać by móc pociągnąć w górę lub w dół?


Za którymś razem się udaje, ale jest to dość upierdliwe.

Jednak mimo tych trudności Linux jest całkiem użyteczny.
Na razie nie zauważyłem jakiś szczególnych braków w oprogramowaniu.
Total Commandera zastępuje mi Double Commander albo Midnight Commander ;-)
Spotify ma klienta pod Linuksa.
Skype także, chociaż trzeba przyznać, że jest obrzydliwy.
Brakowało mi TortoiseHG, ale okazuje się,  że jest port dla Linuksa :-)

Czyli ogólnie nie jest źle, ale w szczególe bywa wkurzająco.  To coś jak dobry samochód, z niezłym wyposażeniem, w którym skórzana tapicerka została gdzieś przymocowana na lewą stronę, a w wielu miejscach przyszyto ją od niechcenia. Do tego potężny silnik o małym spalaniu z niewiadomych przyczyn raz na jakiś czas po prostu przestaje działać.
Większą przeszkodą są te zgrzyty wynikłe chyba z niedopracowania UI niż to, że coś się inaczej nazywa niż w Windows czy że jest gdzie indziej.

Linux na desktopie jeszcze nie jest tak bezproblemowy jak Windows, ale coraz mniej mu brakuje i nie miałbym nic przeciwko temu by brakowało coraz mniej bo po Windows 8 ja już chyba nie chcę Windows jako kolejnego systemu operacyjnego. Zostaje mi więc Linux albo Mac OS X ;-)

Ogólna ocena to 4-, jest prawie dobrze, dużo lepiej niż dostatecznie, ale jeszcze nie w pełni dobrze.

Podobne postybeta
100 dni z Linuksem ;-)
Chyba wybiorę OS X
Windows 8 - błeee, ciągle błeeee
OS X po tygodniu - tak sobie
Święta wojna - kolejna odsłona

sobota, października 05, 2013

Raspberry Pi po ponad roku

Muszę przyznać, że przez większość czasu Rasbperry Pi pracowało u mnie jako zabawka o której zapominałem....
Ale powoli acz skutecznie to się zmienia :-)

Na dzień dzisiejszy moje Raspberry Pi robi za:

  • końcówkę VPNa do którego się mogę logować z całego świata, co jest przydatne o tyle, że gdy chcę pobrać jakiś  duży plik to pobieram go do domu, po czym po północy pobieram go przez Sambę (dzięki temu nie liczy mi się ten transfer do pakietu 20 GB który mam z Blueconnecta :-)), tak pobierałem np. Eclipse'a czy LibreOffice via Torrent,
  • klient Torrenta,
  • narzędzie do "liczenia" podobnych postów dla bloga,
  • narzędzie do republikowania niektórych postów z Google+ na Bloggera (gdy mają hashtag #toBlogger),
  • narzędzie do sprawdzania czy nie dodano nam czegoś do Google Play,
  • updater nazwy domeny do no-ip.org
Wiele wskazuje, że dzięki temu VPNowi nie będę musiał kupować nowego, szybszego routera ;-) co oznacza, że Raspberry Pi kosztujące łącznie jakieś 200 PLN może pod pewnymi względami zastąpić router kosztujący ponad 600 PLN ;-)



Podobne postybeta
Coraz bardziej zapomniany gadżet - USB Stick aka pendrive
Project Hail Mary jest świetny ;-)
Magia....
15 razy szybciej :-)
Chromium OS na Asus EEE PC 900