sobota, marca 28, 2026

Project Hail Mary jest świetny ;-)

To teraz więcej o Project Hail Mary.
Widziałem dwa razy. Kusi mnie by pójść 3 raz, tym razem do IMAXa ;-)
Po pierwszym seansie nie byłem pewien co myślę. Podobało mi się, ale nie byłem pewien. Drugi raz był taki "jajx... to jest wielkie" ;-)

Z tego co widzę ludzie też lubią. Wielu się cieszy, że proszę da się dobrze nakręcić film.

Mnie cieszy to, że feeling good SF znów zrobiło box-office ;-) Marsjanin to zrobił 11 lat temu, teraz Project Hail Mary.

Nie ma spisków, rywalizacji, jest współpraca i sukces dzięki niej.

Nasze czasy nie są jakieś szczególnie gorsze od innych, po prostu żyjemy teraz i nie wiemy jak to wyglądało np. 50 lat temu. Acz są jakieś sygnały, że może dziś jest pod pewnymi względami gorzej....

I w tym świecie Project Hail Mary poprawia humor jeszcze bardziej. Nie ma strzelania, nie ma zabijania (nie licząc jednego astrofaga, którego zamordował Grace.... no i 150 bilionów które musiały zginąć żeby Hail Mary mogła przylecieć do Tau Ceti ;-)

Ludzie są racjonalni. Stratt to eurokratka wybrana bo jest skuteczna, a nie dlatego, że dobrze wygląda w garniturze ;-)

Ja mam słabość do feeling good SF. Bo ten świat jest taki po prostu fajny. Coś w stylu "Ej, życie jako takie jest trudne i mało prawdopodobne, wszechświat ma tysiące sposobów by nas zabić.... więc po co dokładać nowe?".
Tzn. rozumiem też, że np. spiskowanie i knucie których w feeling good SF nie ma zbyt wiele są naturalną konsekwencją życia ;-) ale przecież mam prawo do tego by mi się to nie podobało, nie? ;-)

I Project Hail Mary poprawia mi humor. Stąd jak skończę najnowszą książkę Scotta Juchy to idę do Project Hail Mary... albo jak skończę audiobookową wersję biografii Bena Franklina.... bo audiobook Project Hail Mary ma swoje uroki.


Podobne postybeta
Feeling Good SF :-)
Project Hail Mary
Książkowy marzec :-)
Książkowy kwiecień :-)
Lipcowe książki :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz