poniedziałek, lipca 27, 2009

Głosowanie przez Internet, chyba jednak jestem na "nie"

Gdy pracowałem w mojej pierwszej pracy miałem na biurku telefon, na który dzwonili co jakiś czas ludzie z działu handlowego albo z księgowości bo coś im nie działało i chcieli pomocy kogoś kto zna się na komputerach. Ponieważ mi to przeszkadzało w programowaniu w dość krótkim czasie wdrożyłem w życie zasadę "jeśli problem nie jest wart tego by ktoś kto ma ten problem ruszył tyłek i do mnie przyszedł, to problem ten nie jest wart mojej uwagi".

Działało.

Teraz zacząłem się zastanawiać czy mojej zasady nie należało by zastosować też do problemu wyborów. Ostatnio mówi się o głosowaniu przez Internet, albo głosowaniu przez pocztę.
Pomysły niby fajne, ale czy tak należy zwiększać frekwencję?
Skoro komuś nie chce się ruszyć co jakiś czas tyłka żeby pójść do komisji i zagłosować to może nie powinien głosować?
Czynne prawo wyborcze to przywilej i może trzeba by jednak było wymagać jakiegoś minimum wysiłku od wyborcy?

Niewątpliwym plusem głosowania przez Internet i pocztę jest możliwość głosowania przez osoby niepełnosprawne i to czyni sprawę godną zainteresowania. Ale chyba tylko to. Frekwencja jest miarą wiary społeczeństwa w demokrację i miarą zaangażowania. Obniżenie poziomu wysiłku związanego z udziałem w wyborach nie zwiększy chyba ani wiary w demokrację, ani zaangażowania. Może je chyba nawet zmniejszyć.

Podobne postybeta
Demokracja
Wündermind
Jak można przegrać wybory gdy się je wygrywa?
Obszedłem cały kraj! ;-)
I po wyborach :-)

sobota, lipca 25, 2009

Laborki :-)

Szkoda mi tych wszystkich którzy na studiach nie zaznali przyjemności laboratoriów z fizyki i innych przedmiotów :-)

Takie laboratoria z zabawy spektroskopem to naprawdę coś fajnego. Wkładasz różne lampy i patrzysz jak wygląda ich widmo po czym starasz się na podstawie tabel zidentyfikować co to za pierwiastek w danej lampie świeci. A na dodatek musisz znać model teoretyczny, który pozwala ustalić który pierwiastek jak świeci :-)
I jak oglądasz takie CSI to rozumiesz co to są właściwie te piki na wykresach ;-)

Albo prosta laborka z ustalania przyśpieszenia ziemskiego, przez 2 godziny huśtasz wahadłem i liczysz ile zrobi wychyleń w danym czasie, i ustalasz jakie jest przyśpieszenie ziemskie :-)

Zabawa licznikiem Geigera-Müllera to też coś wartego doświadczenia :-)

Nabierasz też szacunku dla ludzi zajmujących się elektronikom gdy przez 3 albo 4 godziny siedzisz w pomieszczeniu z pompą próżniową która wypompowuje powietrze z komory w której podgrzewa się jakiś metal i osadza na Twojej płytce...... a następnie przekonujesz się, że jeden mały włos potrafi praktycznie zniszczyć to co produkowałeś przez parę godzin :-) a patrzenie jak fajnie paruje ciekły azot którym polewasz ten swój produkt w celu ochłodzenia go to też coś fajnego :-)

Albo zabawa z 80 watowym laserem CO2, którym grawerujesz sobie różne wzorki na kafelkach :-) aż ktoś dowcipny wepchnie pod ten laser czarną kredkę ;-)

A strzelanie laserem w komorę opto-akustyczną? A później masz wyniki w których widać szum w okolicach 100 Hz i skąd on?

Laboratoria na studiach to coś naprawdę fajnego. Widzisz jak to wszystko działa i jak to można wykorzystać. A do tego teraz chcą Ci nawet płacić 1000 złotych miesięcznie za studiowanie na kierunkach ścisłych i technicznych :-) Przecież to jest coś naprawdę wspaniałego :-)

Podobne postybeta
Szycie....
Uwolnić, nie uwolnić?
Chce komputerów, które będą "seamless"
Napisz źle, ale napisz ;-)
Dowcipny laptop ;-)

Amoralna modlitwa

Religijnie dziś ;-)

Nie uważacie, że modlitwa to coś strasznie amoralnego?

Ja tak uważam.
Dowcip w "temacie"
Ponieważ Pan Bóg interesuje się losem studentów, na początku tego semestru posłał Ducha Św. na Ziemię, aby ten zdał mu relację, jak to studenci się uczą. Duch Św. rzekł:
- AWF nic nie robi.
- Medycyna kuje.
- Polibuda chleje.

Po pewnym czasie, Pan Bóg znowu poprosił Duch Św. o sprawdzenie co dzieje się ze studentami.
- AWF zaczyna się uczyć.
- Medycyna kuje.
- Polibuda chleje.

Ostatnio znowu była wizyta Ducha Św. wiadomo - sesja.
- I cóż porabiają nasi studenci? - spytał Pan Bóg.
- AWF się uczy.
- Medycyna kuje.
- Polibuda modli się.
- I oni zdadzą! - rzekł Bóg.

Przecież modlitwa kogoś wierzącego to żądanie od Boga załatwienia prywatnej sprawy i uczynienie czegoś niesprawiedliwego.
Modląc się za czyjeś zdrowie nie modlisz się za zdrowie kogoś innego niż ten w którego intencji to robisz, przez co chcesz zwiększenia szansy wyzdrowienia u tego o kogo się modlisz, jednocześnie olewając co będzie z innymi chorymi.
Modląc się o powodzenie na egzaminie wstępnym na uczelnię modlisz się de facto o to by komuś lepszemu od Ciebie powinęła się noga.
Modląc się o szczęście w czymkolwiek innym modlisz się tak naprawdę o to by zyskać jakąś przewagę.
Modląc się zrzucasz odpowiedzialność z siebie na Boga.

Modlitwa jest więc u swych podstaw niemoralna.
Na szczęście nie działa. Tak wyszło w badaniach naukowych prowadzonych w USA przez grupę wierzących lekarzy, którzy chcieli sprawdzić skuteczność modlitwy w "leczeniu". Okazało się, że nie miała żadnego wpływu na przebieg leczenia.

Ba! Nawet gdyby Bóg istniał to modlitwa nie powinna działać.
Nie powinna działać bo jest niesprawiedliwa. Ma na celu tylko zwiększenie przewagi modlącego się nad resztą świata. Przewagi, która wynikać ma nie z przymiotów charakteru takich jak zaradność, mądrość czy delikatność, ale z interesowności. Łatwiej modlić się codziennie przez godzinę niż przez tą godzinę się uczyć. Wysiłek i uwaga poświęcona modlitwie są o wiele mniejsze niż te, które trzeba by było poświęcić dla uzyskania przewagi poprzez pracę i naukę.

Modlitwa to po prostu pójście na łatwiznę i próba "załatwienia" sobie czegoś poza kolejnością.
Gdybym wierzył uważałbym chyba, że modlitwa to coś co powinno być ścigane jako obraza uczyć religijnych, bo to sprowadzanie boga do którego się modlisz do roli sekretarki, która wszystko za Ciebie załatwi.


Podobne postybeta
1 na 9 głosów
Cud Tuska i Kopacz, polska medycyna bardziej wydajna niż niemiecka
"Dajemy normalnym"
Złośliwe pytania
+2 czy +6?

Użytkownicy Mac OS - pomożecie? ;-)

Potrzebna pomoc ;-)

Masz Mac OS i OpenOffice.org? A chcesz mi pomóc z OOo2GD? :-)

Nic prostszego.

Pobierz archiwum z dwoma plikami:
MacOsTester.jar
plik ze spacjmi w nazwie.ods

Rozpakuj go gdzieś na dysku Twojego Maca i kliknij na MacOsTester.jar, Twoim oczom powinno ukazać się coś podobnego do tego:



Teraz klikaj na guzikach od Metoda 1 do Metoda 11 i notuj kiedy otworzy się OO.org z plikiem wyglądającym jak poniżej:



Następnie napisz w komentarzu jak to działa :-) albo wyślij mi maila na adres .

Do testów prócz Mac OS potrzebujesz OpenOffice.org i Java 5.0

Podobne postybeta
Papierowy GMAIL i Internet z tualety ;-)
Wysyłamy naszą e-bibliotekę do Google Play Books :-)
Totalna beta ;-) czyli Nowy Gadacz v 0.1
Hmm... znów się bawię ChatGPT i rysujemy obrazek ;-) a później piszemy kod z obrazka ;-)
Nie takie złe API ;-)

piątek, lipca 24, 2009

Linko skrótacze

Twitter czy Blip są świetne, ale w 140 czy nawet 160 znakach trudno zmieścić linki. Potemu używa się linko skrótaczy, które długi link zmieniają w krótszy.

I wszystko fajnie, ale choć ich używam to nie do końca jestem nimi zachwycony.

Jako świadomy internauta zwykle patrząc na linkę oceniam ją i decyduje czy jej wygląd jest na tyle godny zaufania by kliknąć. W przypadku linku skróconego przez linko skrótacza nawet nie mogę zgadywać.

Skrócenie linku odbywa się kosztem informacji dodatkowej którą on niesie, a to jest niefajne.


Podobne postybeta
Blipuś v0.3 czyli Blip na Androidzie :-)
Flaker
Twitter
BLIP API rozrabia, czyli czemu Blipuś był zszedł ;-)
Nie lubię oszustów.

czwartek, lipca 23, 2009

Router - poprawiacz humoru ;-)

Wiecie co poprawia programiście humor?

Router ;-)

Wystarczy spojrzeć na router, telefon komórkowy czy magnetowid i uświadomić sobie, że ktoś musi na to pisać software ;-)

Wystarczy przypomnieć sobie, że potrafi to naprawdę mała grupka ludzi i od razu człowiekowi się humor poprawia :-)

Podobne postybeta
Google vs terroryści
Kolejny sekret ;-) tym razem jak poprawić sobie szybko humor
Burza i HSDPA
Trick komórkowy ;-) przestaw sobie aplikacje
Furry Happy Monsters :-)

wtorek, lipca 21, 2009

Święty Garnek Chłodniczy

W kuchni mego legowiska zawitał ostatnio najnowszy wynalazek teologi eksperymentalnej - Święty Garnek Chłodniczy.

Święty Garnek Chłodniczy dzięki swojej unikatowej budowie pozwala na szybkie ochładzanie gorących napojów do temperatury pozwalającej na bezpieczne i komfortowe wprowadzenie ich do świątyni naszych ciał.

Budowa Świętego Garnka Chłodniczego bazuje na planie koła, które jak wiadomo jest figurą doskonałą, choć jak wskazały ostatnie badania kolistość nie wpływa na działanie urządzenia wprost, a jedynie poprzez fakt zapewnienia dużej powierzchni bocznej.
W Świętym Garnku Chłodniczym fluidy ciepła odbierane są od chłodzonego płynu poprzez ogrzewanie jego otoczenia, cały proces jest jednak bardziej wydajny niż proces bez użycia Świętego Garnka Chłodniczego z racji tego, że pojemność cieplna otoczenia znajdującego się w Świętym Garnku Chłodniczym jest cztery razy większa niźli pojemność cieplna powietrza. Stąd też fluidy uchodzą znacznie szybciej ogrzewając wnętrze Świętego Garnka Chłodniczego. Tenże zaś poprzez umieszczenie go na podłożu metalowym odprowadza ciepło do atmosfery.

Tenże jakże przydatny przyrząd powinien znaleźć się w każdym domu. Wzywamy więc odpowiednie czynniki do podjęcia starań w tem celu.

Święty Garnek Chłodniczy w trybie stand-by


Podobne postybeta
Kalkulator marzeń ;-)
Śmierć powerbanków?
Ingress i moje portale... ;-)
Kradziejski dekoder
A mnie tam jednak prosty model klimatyczny przekonuje do twierdzenia, że mamy wpływ na zmiany klimatyczne i że globalne ocieplenie może być faktem

poniedziałek, lipca 20, 2009

Pochodzenie

Czasem słychać gdy ktoś mówi, ze jego przodkiem był ktoś ważny. Istnieją też rody, które wywodzą swoje pochodzenie od ludzi żyjących 500 lat temu czy dawniej.

Wszystko ładnie, tylko że nie ma to żadnego sensu.

Już przodków 1 stopnia mamy dwoje, mamę i tatę. Jeśli nie jesteśmy z jakiejś dziwnej rodziny ;-) to w 2 stopniu mamy 4 przodków, dalej 8, 16, 32, 64, 128 i tak dalej. Oczywiście im dalej w las tym to wszystko się bardziej miesza.

Jeżeli ktoś więc jest prawnukiem Piłsudskiego to bardzo fajnie, ale wiele to nie znaczy, bo na tym poziomie ma już 8 przodków tak samo ważnych jak Piłsudski. Czemu akurat tego jednego przodka wyróżniać? Patrząc też na to, że średnio 5-10% dzieci rodzi się z nieprawego łoża to trzeba na to spojrzeć jeszcze bardziej krytycznie ;-)
Jeśli nasza mama jest potomkiniom Piłsudskiego to mamy szczęście w tym pokoleniu mamy pewność 100% pochodzenia do matki, w przypadku ojca może to być już powiedzmy 95%, jeżeli teraz matka naszej matki pochodziła od Piłsudskiego to na 100% jesteśmy jej wnukiem, ale jeśli to nasz dziadek od strony matki to mamy znów 95%, jeśli babka od strony ojca to tak jak przy ojcu jest to 95% szans, ale jeśli dziadek od strony ojca to już tylko 90.025% szans...
Ogólnie więc w najlepszym przypadku może się okazać, że ktoś jest w 95% w 1/8 potomkiem Piłsudskiego, a w najgorszym w mniej niż 86% w 1/8 potomkiem. Zabawne jest tu to, ze nazwisko zwyczajowo dziedziczy się po ojcu, a im dalej w ścieżce dziedziczenia po ojcach tym większe prawdopodobieństwo, że szanowny antenat nie był naszym ;-)
Wystarczy 14 męskich przodków i już szanse na bycie potomkiem są jak 1 do 1 i to przy założeniu tylko 5% dzieci z nieprawego łoża ;-)
Przy 10% takich dzieci, wystarczy 7 męskich przodków.

To było statystyczne uzasadnienie twierdzenia o bezsensowności powoływania się na pochodzenie.

Nawet jednak gdy masz 100% pewności, że jesteś posiadaczem 1/8 genów Piłsudskiego to czy czyni Cię to wyjątkowym? Piłsudski jak każdy człowiek miał komórki 2n, do gamet trafiło 1n, które było mieszanką genów z 2n, czyli jest już na wejściu 50% szans że dostałeś te geny, które akurat u Piłsudskiego mogły być recesywne. Za to na pewno odziedziczyłeś też jakieś geny odpowiedzialne np. za trawienie ;-)

Całe dowodzenie "pochodzenia" jest jak widać bez sensu i opiera się głównie na magicznym postrzeganiu "krwi". Moc wspólnej krwi ma "mistyczne" znaczenie i tyle. Więcej siedzi w głowie w której jeden z drugim tworzą sobie obraz siebie jako następcy słynnego przodka, niż w czymś rzeczywistym. Taka magia po prostu.


Podobne postybeta
POpulizm
O wyższości podejmowania decyzji partiami zamiast per sztuka ;-)
A może z pochodzenia jesteśmy kosmitami? ;-)
Seks w ujęciu informatycznym ;-) - rozmnażanie ;-)
Iluminacja... czyli "Oświeciło mnie"...

60000 km...

I stało się, po 1171 dniach osiągnąłem przebieg 60000 km.


150% obwodu Ziemi :-)
Przy obecnej tendencji 100 000 km powinienem osiągnąć około września 2011 roku ;-) Ale jak na razie plan jest taki, żeby mieć wtedy kolejny nowy samochód ;-) Czy się uda to się okaże.
Jak na razie w ciągu ostatnich 60 tysięcy km autko jeździ sobie dobrze i u mechanika było raz na wymianie klocków hamulcowych + chyba 3 razy na przeglądach ;-)


Podobne postybeta
70000 km za mną
Konferencje są przereklamowane
2.68 tryliona nanomaszyn....
I już 40 tysięcy....
80000 km

niedziela, lipca 19, 2009

! - tym razem działa ;-)

Ostatnio nie chciało mi wyjść nic sensownego, teraz jest już dużo lepiej ;-)

Wystarczy wybrać posta, a po chwili ujrzymy listę 5 najbardziej podobnych do wybranego wpisów. Klikając na -> przy tytule podobnego wpisu zobaczymy listę wpisów podobnych do niego.



Jakieś komentarze? :-)

Podobne postybeta
Po refactoringu
Powiedz dziś "Część!" swojej wewnętrznej małpie ;-)
Remindery Google Keep i ich ikonki ;-)
~ - czyli "tak sobie"
Chcem