sobota, lutego 28, 2026

Śmierć powerbanków?

Tak się zastanawiam czy powoli ta grupa akcesoriów się nie kończy...

Mam wiele powerbanków, nawet jeden takich, którym można ładować laptopa...

Ale tak, jak gdzieś lecę samolotem już nie borę powerbanku, bo zbyt wiele linii lotniczych zakazuje używania w trakcie lotu i wiele ogranicza pojemność tego co można wnieść na pokład.
Do tego nie mam powodów... telefon mi starcza, tablet mi starcza...

Znów jak chodzę z urządzeniem po mieście to baterie są na tyle mocne, że nawet jak chodzę, robię zdjęcia, słucham podcastów/książek to nadal baterii starcza... no i ja mam zawsze 2 telefon na sobie ;-) [i 2 pary słuchawek ;-)]

Tak naprawdę jedyny przypadek gdy używam powerbanku to jazda Pędziolino. Bo mój iPad Pro 11" 2nd gen ma już swoje lata i bateria może nie wytrzymać tych 5-6h jazdy pociągiem i oglądania filmów. Ale  tutaj powerbank mógłbym zastąpić po prostu używając znajdującego się w Pędziolino gniazdka, bo ładowarki i tak mam ze sobą ;-)

Obecnie najbardziej użyteczny jest powerbank zasilając moją "medusa lamp" ;-)

A w moich "bazach" czyli albo domu, albo miejscach spania mam zawsze cały zestaw do ładowania. W razie np. ładowanie telefonu przez wireless jest za wolne to spokojnie podpinam po USB-C, a moje ładowarki to są te, które mają do 100 W na 1 port, więc iPhone i Pixel "lecą" na dość dużych mocach...

Stąd powerbank co prawda nadal znajduje się na mojej wyjazdowej checkliście, ale już na większość wyjazdów go nie zabieram ;-)



Podobne postybeta
Pixel i iPhone mają chyba inne "filozofie" pracy z radiem ;-)
W Wenecji ;-)
Święty Garnek Chłodniczy
Weekendy robią znów za krótkie.....
2.6 drzewa na telefon komórkowy ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz