Obszedłem Watykan. To jest to zielone „kółko” po lewej stronie mapy. Jak widać po statystykach, tempo przez całą drogę było bardzo, ale to bardzo spacerowe.
W uszach miałem Mistrza i Małgorzatę, pod nogami Rzym (i miejscami Watykan) i tak sobie szedłem wokoło murów. Przeszedłem nawet przez watykańskie połączenie kolejowe. Działa ono na tyle rzadko, że to potężne kraty odcinają tory od rzymskiej ulicy, a nie tradycyjne szlabany. I trzeba przyznać – mają tam wyjątkowo dużą bramę dla pociągów.
A co do samego Mistrza i Małgorzaty...Słucham akurat „superprodukcji” z udziałem aktorów, ale szczerze mówiąc – czekam już, aż to się skończy, bo męczy mnie ta książka. Ewidentnie groteska to nie mój styl. Najlepsze są dla mnie te fragmenty, które dzieją się 2000 lat wcześniej: dialogi Poncjusza Piłata z Jeszuą i cała ta linia fabularna.
Te sceny przypomniały mi zresztą inną książkę, którą niedawno przesłuchałem (i która też mnie wymęczyła) – Dominion: The Making of the Western Mind. Jej główny przekaz mocno tu rezonuje: postać Jezusa i pierwotne chrześcijaństwo były absolutnie wyjątkowe w swoim przekazie na tle epoki. Rzym i inne ówczesne cywilizacje, mimo wysokiego poziomu rozwoju, miały podejście do ludzkiego życia, które z dzisiejszej perspektywy jest całkowicie abstrakcyjne. Masowe mordowanie ludzi było tam zwykłą, chłodną taktyką zarządzania. W takim świecie opowieść o bezwarunkowej miłości i wybaczeniu musiała brzmieć dla Rzymian jak całkowite szaleństwo.
Zresztą może to był i zamiar Bułhakowa zestawić tę groteskę z powieścią historyczną, żeby podkreślić groteskowość tej Moskwy?
Nie zmienia to jednak faktu, że dokonałem tego - obszedłem cały kraj! Co z tego, że najmniejszy na świecie? ;-)
Podobne postybeta
Czerwcowe książki
Czytelniczy listopad
Miałem farta...
Książkowy marzec :-)
Jak rozwiązać krzyżówkę? ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz