poniedziałek, lipca 22, 2013

Samochód jako zmniejszacz temperatury.... GC i jak to możliwe, że Young Generation może być zbyt duże, strzeż się finalize() i muzyczka :-) Czyli potok świadomości....

Wpadlibyście na to, że samochód obniża gorączkę? ;-) Albo bardziej prawdziwie temperaturę ciała ;-)

Gdy wyjeżdżałem z domu miałem jakieś 37.6 stopnia Celsiusza, a gdy przejechałem do Krakowa miałem 36.7 stopnia Celsiusza ;-)
Fakt, to 37.6 było na godzinę przed wyjazdem, a 36.7 jakieś 30 minut po przyjechaniu, ale jednak najistotniejszym elementem mojej kuracji była jazda samochodem ;-) [do tego tak z 1.5 litra płynów i Ibuprom Zatoki].

Inna sprawa, jak się człowiek bawi GC w Java'ie (takim z generacjami) to jest tak mówione, że to iż Young Generation jest za małe poznajemy po tym, że chociaż minor collection na Young czyści tą generację, ale zmiana w zużyciu sterty nie jest wcale zbyt duża (znacznie mniejsza od zmian na młodej generacji).
To dość logiczne, bo chodzi o to, że przy zbyt małym Young większość obiektów nie zdąży zginąć a przez to zostaną promowane do Tenured/Old.

Ale mówi się też, że jak Young jest zbyt duże to się wszystko sypie i zamiast minor collections robią się major collections (te na Old).
I tu miałem kłopot ze zrozumieniem czemu tak się dzieje, chociaż widziałem takie zachowanie jak ustawiałem "odpowiednio" rozmiar Young.....
Dopiero później gdzieś doczytałem to co mi wyjaśniło czemu tak się dzieje ;-)
Po prostu w momencie gdy ma się wykonać minor collection JVM sprawdza czy na stercie jest miejsce na najbardziej pesymistyczny wypadek, czyli na sytuację gdy wszystko z Young trafi do Old.... Na stercie musi być więc w najgorszym przypadku tyle miejsca by wlazły tam wszystkie obiekty z Eden + jeden Survivor....
I to jest problem, bo jak się ustawi Young na połowę wielkości całej pamięci to nigdy nie będzie tak fajnie by było wolne miejsce i zawsze będzie major collection :-)

Btw. już o tym kiedyś pisałem, ale napiszę jeszcze raz. Strzeżcie się finalize(), szczególnie na obiektach których będzie dużo i ich intencją jest by krótko żyły.... bo macie niemal 100% gwarancję, że takie obiekty trafią zawsze do Old...  Bo JVM dla każdego z nich tworzy "owijacza" czy "trzymacza", który trzyma do nich referencję... co aż tak straszne nie jest, ale do tego obiektu referencję trzyma Finalizer.... a to sprawia problemy.

Co jeszcze?
Kawałek :-) wczoraj mi go Spotify znalazło (albo już przedwczoraj) i mi się strasznie spodobał :-)




Podobne postybeta
Odrobina miłości i serwery działają ;-)
Dziś programista ma być teoretycznym algorytmistą, a praktycznym kleistą ;-)
MOCAK nie taki mocny ;-)
Chciałem popsuć G1 i mi się na razie nie udało ;-)
Chyba zacznę notować po angielskiemu... coby pomóc AI ;-)

środa, lipca 17, 2013

Strasząca książka - Extinction: The Thriller

Czytam ostatnio Extinction: The Thriller niejakiego Marka Alperta do której to książki namówił mnie wywiad z autorem w podcast'cie Scientific American.
Lektura jest fascynująca i przerażająca zarazem. Wizja niedalekiej przyszłości która się z tej książki wyłania jest straszna.
Z jednej strony technologie, które pozwalają na przywracanie ludziom wzroku, czy też utraconych kończyn, z drugiej wykorzystywanie tych technologii do budowania zombieterów (taka moja nazwa ;-)).
Gdy to czytam to momentami przechodzą mnie dreszcze.

Z natury rzeczy jestem nastawiony do świata i ludzi tak, że oczekuję ich dobrego zachowania. Przynajmniej neutralnego.
W moim świecie naukowcy starają się rozwiązywać tajemnice natury, a robią to w pewnych granicach etycznych nakreślonych przez zdrowy rozsądek, poszanowanie człowieka i Natury (w sensie przyrody).

Ogólnie mam chyba bardzo pozytywistyczne spojrzenie na świat. Świat toczy się mimo przeszkód w kierunku świetlanej przyszłości w której nie będzie chorób, głodu czy wojen. Wszyscy ludzie będą szczęśliwi, będziemy zdobywać gwiazdy, tworzyć sztuczną inteligencję i w ogóle się rozwijać.
Pojęcia narodu czy plemienia odejdą w niepamięć i wszyscy będą po prostu ludźmi, a jeśli zbudujemy AI (albo się samo zbuduje) i poznamy obcych to będziemy po prostu istotami rozumnymi.

Taką wizję wtłoczyły mi klasyczne książki SF, te od Arthura C. Clare'a i Isaaca Asimova (zresztą czytam równolegle Agenta Fundacji).

Takie wizje wole :-) Zdecydowanie bardziej podoba mi się naiwny świat przedstawiony w Wyspach na Niebie ACC niż to co widzę w Extinction....

Co mnie w pewien sposób niepokoi to to, że wizja z Extinction wydaje się być bardziej prawdopodobna.
A ja bym jednak nie chciał świata w którym chińscy czy jacyś inni naukowcy na polecenie agencji wywiadowczej dokonują lobotomii u ludzi by zamontować im w głowie "sprzęgi" do komputerów by robili za analizatory filmów z obserwacji ulic....

Podobne postybeta
Ewolucja technologii i obyczajów w SF
Transhumanizm [długo i nudno ;-)]
Atlas zbuntowany, ale na odwrót ;-)
Kwietniowe książki
Zacznę dodawać do swoich prywatnych projektów NEXT_STEPS.md

poniedziałek, lipca 15, 2013

Chromebook - filmy już działają :-)

Gdy kupiłem Chromebooka i zacząłem go używać znalazłem jeden poważny problem w użyciu Chromebooka w trakcie wyjazdów.

Źle odtwarzał filmy.

Było to jednak jakiś czas temu i z 2 wersje Chrome OS temu ;-)

Sprawdziłem dziś i jest lepiej :-) Dużo lepiej, filmy da się oglądać, chociaż jeszcze nie wszystkie. Czasami dźwięku nie słychać, co sugeruje jakieś problemy z kodekami, ale jest o wiele lepiej niż było jakiś czas temu.


Podobne postybeta
Nie, to brak HDCP 2.2, a nie backdrop nie służy Chromecastowi Ultra ;-)
Podróże ;-)
Chromebook jednak żyje :-)
Chromebook i jego wady
Wyjazd bez Chromebooka wskazuje jego użyteczność ;-)

PRISMochoza....

Ciekawa sprawa.
Gdy o PRISM nie było nic słychać to ludzie nie przejmowali się prywatnością, gdy o PRISM zrobiło się głośno nagle wszystko jest podejrzane...
Szczególnie gdy sami twórcy danej rzeczy mówią o tym co dana rzecz będzie robić.

Gdy Microsoft poinformował, że XBOX One będzie ciągle włączony i będzie ciągle nasłuchiwał komendy do włączenia to zaczęły się teorie o tym, że Microsoft będzie tak podsłuchiwać ludzi.
Gdy w wyciekniętym video pokazano coś co najprawdopodobniej jest Motorolą X i pokazano ficzer ciągłego słuchania to od razu pojawiły się teksty w sieci o szpiegostwie.
Gdy mowa o Google Glass też częste są podejrzenia o transmitowanie obrazu "gdzieś".
Gdy mowa o Google i wszystkich firmach zajmujących się reklamą kontekstową, które "śledzą" internautów w sieci.

Z drugiej strony ludzie, często ci sami karmią Facebooka i podobne serwisy tonami danych o sobie. Umieszczają zdjęcia, komentują, like'ują, wrzucają własne wpisy.
Ogólnie wyrażają siebie i swoje poglądy.

O co chodzi?

O to, że z grubsza mogą istnieć 2 typy inwigilacji.

Typ pierwszy, podobny do podsłuchu to taki gdzie różne agencie czy służby śledzą aktywności wybranych osób. Jeśli podejrzewa się kogoś o handel narkotykami to można obserwować go fizycznie i prowadzić obserwację elektroniczną, a to przez podsłuch, a to przez czytanie poczty elektronicznej czy przechwytywanie komunikacji przez IMy takie jak Skype czy inne.

Typ drugi to przeglądanie sieci i umieszczonych tam danych w poszukiwaniu wzorców, które mogą wskazać ludzi, którzy są w jakiś sposób inni i mogą pasować do wzorca terrorysty, handlarza narkotyków i innych podobnych.

Z punktu widzenia obywatela oba typy nie są zbyt miłe, ale typ drugi jest o wiele bardziej niebezpieczny.

By zostać obiektem zainteresowania służb i wpaść pod pierwszy typ inwigilacji trzeba się jakoś "rzucić w oczy". Być podejrzanym o niecną działalność, mieć kontakty z kimś podejrzanym o taką działalność.
Trzeba być podejrzanym.

Ale w przypadku drugiego typu inwigilacji takim nie trzeba być. Ale na skutek tego drugiego typu inwigilacji można się stać podejrzanym.

Pół biedy jeśli taki podejrzany wyskoczy bo okaże się, że zna kogoś podejrzanego o terroryzm. Gorzej jeśli ktoś stanie się podejrzanym bo algorytmy przeglądające sieć społecznościową dopatrzą się w zachowaniu danej osoby czegoś co zostało zaobserwowane u innych osób, które są podejrzane.

Do tego drugiego typu inwigilacji wystarczą "publiczne" dane, które ludzie sami o sobie wrzucają do sieci.

Tu jest właśnie ten ciekawy paradoks. Z jednej strony ludzie strasznie przejmują się tym, że ktoś mógłby prowadzić przeciwko nim pierwszy typ inwigilacji, z drugiej totalnie ignorują, że sami dostarczają materiałów które mogą spowodować, że drugi typ inwigilacji wskaże ich jako podejrzanych.

Z pierwszym typem inwigilacji musimy się chyba pogodzić. Państwo nie odda możliwości podsłuchiwania bo wydaje się to być zbyt niebezpieczne. Wywiady chcą podsłuchiwać bo to jest jedno z ich głównych zadań.

XBOX One, Motorola X czy Google Glass wg. teorii mogą służyć do inwigilacji pierwszego typu. Od biedy, ale mogą.
Głównym obrońcą naszej prywatności jest teraz to, że baterie mają frajerskie parametry i jak na razie ciągła transmisja, albo nawet słuchanie dużej liczby słów kluczowych zbyt szybko zje baterię. Niby to nie jest aż tak oczywiste z XBOX One, ale ten znów jest bajecznie prosty do "podsłuchania" przez sieć i każda jego rozmowa z domem będzie łatwa do obserwacji.
Służby oczywiście mogą jakoś wykorzystać takie urządzenia do ważnych podsłuchów, ale tylko takich gdy dokładnie wiadomo kogo i kiedy podsłuchiwać.
Ale do tego wystarczy telefon komórkowy sprzed 10-15 lat, bo już wtedy były dostępne baterie z podsłuchem.
Dodatkowo przed telefonami istnieje proste zabezpieczenie, czyli wyłączenie urządzenia i schowanie go do lodówki ;-) [bo telefon znajduje się wtedy w klatce Faradaya, a na dodatek nic nie słyszy].

Drugi typ inwigilacji jest bardziej niebezpieczny.
Tak może wskazać potencjalnego terrorystę, handlarza narkotyków, mordercę czy zboczeńca.
Ale wskaże też wiele osób, które nie są terrorystami, handlarzami narkotyków, mordercami czy zboczeńcami. Ba wskaże więcej takich niewinnych osób niż winnych.
W końcu przynależność do którejś z tych grup jest dość mało prawdopodobna i raczej nie istnieje np. grupa na FB do której wszyscy będą należeli.

A co to oznacza?
Oznacza, że drugi typ inwigilacji wytypuje wielu boga ducha winnych ludzi, którzy będą traktowani jako podejrzani chociaż tacy nie są.
A jak do tego dorwą się nadgorliwcy to będą chcieli takich "podejrzanych" wrobić.
To akurat znane "zboczenie" osób zajmujących się egzekwowaniem prawa.
Przez całą swoją karierę spotykają się z masą złych ludzi i przez to im się percepcja przesuwa i brak dowodów winy nie jest dla nich dowodem niewinności, a dowodem przebiegłości.

Dlatego nie XBOX One, Motorola X czy Google Glass są niebezpieczne, a raczej chęć zbytnie ochrony porządku przez szukanie podejrzanych zanim ci pomyślą nawet o zrobieniu czegoś złego.

Ale psychoza związana z PRSIM objawia się obawą przed potencjalnym podleganiem inwigilacji bezpośredniej totalnie ignorując to, że groźne jest ten drugi typ inwigilacji. Ten w którym współpraca operatorów nie jest niezbędna...


Podobne postybeta
Śledzimy geolokalizację ;-)
Mac OS X ma u mnie krechę
Daj się zastąpić automatom... przynajmniej tam gdzie się to opłaci ;-)
Surowe dane genetyczne i niebezpieczeństwa ich udostępniania
Książki, które mi się spodobały w 2017

Zaspany....

Znacie ten stan gdy człowiek jest tak zmęczony i śpiący, że nie ma siły pójść spać? ;-)
Tak mam.

Na łóżku panuje bałagan totalny, z którego to chaosu wyłania się jakiś głębszy porządek, ukryty w wzajemnych relacjach obiektów na łóżku....

Nie jest to jednak jeszcze ten stan, w którym człowiek po prostu usypia bez niczego, to ten stan sprzed gdy się już nie chce nic robić i najchętniej by się położył, ale nie ma gdzie ;-)

Ktoś może spytać czemu w takim wypadku piszę tego posta zamiast posprzątać i położyć się spać?
Nie wiem, ale chyba chodzi o to, że Chromebook z którego piszę jest jednym z elementów zawalających łóżko i jak już go wziąłem do ręki to skorzystam ;-)


Podobne postybeta
Kryzys przedsenny ;-)
Jak się topologicznie wprowadzać ;-)
"Praca" na stojąco i Chromebook - to działa :-)
"wake me up in 20 minutes" - ja chcę Google Voice Actions po polsku....
Wygoda a post-PC ;-)

czwartek, lipca 11, 2013

Użytkowniki nie chcą współpracować ;-)

Zbyt dużo wyboru dla usera nie jest dobre ;-)

Do najnowszej wersji Bloggeroida (2.6.0) dodałem raportowanie statystyk użycia przy pomocy Google Analytics.
By nie naruszać prywatności userów dodałem przy starcie komunikat o tym, że aplikacja chciałaby używać Google Analytics do raportowania swojego użycia z możliwością wyłączenia tego raportowania.
Wygląda to tak:

I działa na tyle dobrze, że chyba jeszcze żaden user nie kliknął OK z zaznaczonym checkboxem ;-)
Nie o to dokładnie mi chodziło ;-)
Trzeba będzie popracować nad komunikatem, z drugiej strony to co się dzieje też jest pewnym pomiarem, który wskazuje, że komunikat trzeba zmienić ;-)


Podobne postybeta
Trzęsienie ziemi co 2-3 godziny
Testowanie termometrów ;-)
Czemu ufam Google, a nawet Facebookowi?
Mini bug w Google Analytics?
Statystyki przeglądarek, ktoś ma na pewno niemal doskonałe ;-)

wtorek, lipca 09, 2013

Programowanie pomaga :-)

W końcu w pracy zdarzyło mi się programowanie ;-) od razu się zrobiłem weselszy ;-)

Nawet zabrałem się za Bloggeroida (od paru dni poprawiam w nim niektóre rzeczy i dodaję wsparcie dla Google Analytics) ;-)
A po głowie chodzi mi przepisanie od nowa moich postów o Sztuczkach Tropiciela Błędów.

Nigdy nie byłem mistrzem języka, ale wtedy chyba jednak przesadziłem ;-)

Tak btw. ten post powstaje głównie po to by przetestować najnowszego Bloggeroida ;-) tym razem działa EEE Pad Transformer, który został ostatnio moim urządzeniem developerskim.... wszystko przez to, że Google co rusz dodaje nowe API, które działa tylko na fizycznych urządzeniach (OK, na razie jest 1 takie API, czyli Google Play Services).

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
JBoss rozrabiaka ;-)
Chciałbym Chromebooka
Sztuczki tropiciela błędów, part 4
Trochę dziś przesadziłem ;-)
Raport z planety Z ;-)

niedziela, lipca 07, 2013

Morderca Kindle'a.....

Muszę się przyznać, że od paru miesięcy w tramwaju gdy jadę do pracy (albo gdy czasem wracam tramwajem z pracy) to zamiast wlepiać swe oczy w to co niżej i czytać:



Wlepiam je w to:

No bo jednak po drodze mam 13-15 portali, a z każdego jest jakiś urobek, a jak zajęty przez Żaby to jeszcze 100 AP ;-)

Tak to książka została pokonana przez Ingressa ;-)

Chociaż jak znów będę miał na Kindle jakąś fajną książkę to wrócę do Kindle'a ;-)



Podobne postybeta
Kiedy ja ostatnio karmiłem Kindle'a?
Ingress - to wciąga ;-)
OOo2GD v1.2.1
Ingress i moje portale... ;-)
Sezon otwarty :-)

Update na statusie ;-)

No i stało się ;-) po 6.5 roku zmieniam pracę ;-)
W poprzedni piątek (ten pod koniec czerwca) złożyłem wypowiedzenie i od października, albo września zacznę nową pracę.
Z jednej strony bywam tym faktem przerażony, z drugiej nie mogę się doczekać ;-)
Tym razem to będzie brytyjska firma, nie amerykańska.
Liczę, że dzięki nowej pracy będę mógł znów dzień w dzień kodować. I to dużo :-)
To powinno przełożyć się na bloga, bo jak w pracy nie mam w ogóle kodowania to mi się o kodowaniu pisać nie chce ;-)
W obecnej pracy zdecydowanie brakuje mi wyzwań ;-) ubóstwiam pracę w tej firmie, ale jednak trzeba coś nowego zrobić.
Dodatkowy plus jest taki, że firma jest w centrum, częściej więc będę w okolicach Rynku w Krakowie :-)

Co dalej?

Czytam The Long War, drugi tom cyklu rozpoczętego Długą Ziemią, Terry'ego Pratchetta i Stephena Baxtera.
Wciąga.
The Long Earth mnie nie wciągnęło, nawet wydawało mi się, że opowiadanie jest lepsze, ale gdy przeczytałem tłumaczenie PWC czyli Długą Ziemię to mi się bardzo spodobało. Dlatego teraz czytając The Long War się przykładam ;-)

Co jeszcze?

Widziałem The Internship, czyli Stażystów. Całkiem miły film.
Najlepszą sceną jest chyba gra w Quidditcha (wersja mugolska ;-)), szczególnie taniec Złotego Znicza ;-)
Nie jestem jednak przyzwyczajony do filmów na tak dużym ekranie i nie wiem czy nie pójść jeszcze raz żeby wyłapać smaczki i złapać obraz całego filmu ;-)

Myślę ciągle o nowym samochodzie, ale tu mam huśtawkę uczuć ;-)
Od "e tam, nic nie kupuję" pod "kupię sobie Kia Sportage!" przez "a może jednak Juke?", po drodze jeszcze Qashqai...
Teraz jestem na etapie, chyba jednak nie, ale to się może zmienić. To jest funkcja znudzenia, wkurzenia na samochód, lekkomyślności i paru innych rzeczy ;-)
Rozsądek podpowiada, że skoro z samochodu korzystam średnio 3 godziny na tydzień to nie warto nań wydawać zbyt wiele, z drugiej strony "ja chcę!" się włącza ;-)

A, w nowej pracy jest szansa, że będę na Linuksie działał non-stop, w ramach więc treningu na moim netbooku, który ma Windows 8 zainstalowałem Ubuntu z Unity i powiem, że o wiele krócej szukałem opcji do wyłączenia komputera ;-)
Znaczy, Unity w przypadku "starych windowsiarzy" jest bardziej intuicyjne niż Windows 8 ;-)

Podobne postybeta
Post-samochody ja
Za dużo książek? ;-)
Workation ;-)
Żonglowanie to kolejna sztuczka w zasobniku programisty ;-)
Dwa tygodnie z Linuksem - na razie na 4-

piątek, lipca 05, 2013

Historia jednego #....

Ktoś kiedyś wpadł na to by w HTMLu wstawić kotwice.
Pomysł niezły u swych założeń bo skoro wiemy w który fragment strony user ma pójść do skierujmy go tam....
W stronie pisze się <a name="toster"> a później tworzy link do strona.html#toster i wszystko działa....
Do czasu ;-)
Jest sobie aplikacja webowa, która ma sesję, na kilka minut przed końcem sesji wyświetla śliczne okienko (ale w treści strony, nie nowe okienko systemowe) z informacją, że kochany userze ale za 10 minut, 5 minut, 120 sekund i tak dalej skończy Ci się sesja i będzie papa.... 
I wszystko dobrze, ale jak już robi to okienko papa to używa czegoś takiego:
location.href = location.href;
Co wg. wszelkich znaków na niebie i ziemi powinni przeładować stronę, a wtedy już głębsze elementy aplikacji zrobią odpowiedniego redirecta....
Problem jak w adresie jest #.... ;-) bo przeglądarka patrzy, że OK chcą bym przesunęła stronę na to co po # i robi to ;-)
Oczywiście żeby było zabawniej, to # dodaje się tylko czasem i jakoś nikt nigdy nie skojarzył, że to to (bo np. głupi IE chowa adres przed userem i pokazuje tylko początek adresu ;-)).
Ale trafiła kosa na kamień ;-) wytropiłem na drodze olśnienia (bazując na tym, że poprawiłem podobny błąd wynikły z tego samego jakieś 2 lata temu ;-)) i znalazłem winowajcę ;-)
Takie coś:
location.href=location.href.replace("#","") 
Naprawia problem ;-) [my nie używamy nic po # więc może tak być].

To strasznie deprymujące gdy po 3 dniach oglądania i atakowania problemu z wielu stron dociera się do tak prostej poprawki ;-)

#toBlogger  

[Go to original post on Google+]




Podobne postybeta
Buzz Troll Remover v0.1.1 :-)
Scriplet w służbie wygody
Papa laptopku..... ;-)
A jednak jest nadzieja :-)
Skróty klawiszowe