piątek, września 12, 2014

Transhumanizm [długo i nudno ;-)]

Maszyny zaczną myśleć.
To pewnik. Pytaniem nie jest "czy?", a "kiedy?".

Powstrzymać je przed tym może tylko wcześniejsza zagłada ludzkości.

Jeśli zaczną myśleć to szybko nabiorą zdolności do samodoskonalenia.
Możliwe, że pierwsza maszyna zdolna do myślenia jak człowiek będzie wielkości stadionu piłkarskiego, ale jak się jej dobuduje drugi taki to będzie miała moc równą dwóm ludzkim mózgom, wtedy będzie w stanie zmniejszyć swoje rozmiary o trochę, np. o połowę, ale będzie mogła przy zachowaniu swojego rozmiaru zwiększyć swoją moc czterokrotnie w porównaniu do początku, takich iteracji będzie możliwe wiele.

W końcu maszyna czy też raczej maszyny będą od nas mądrzejsze.

Mogą dojść do wniosku, że trzeba dbać o ludzi, pomagać im, a samemu zajmować się rzeczami ważnymi.
Poznawać prawa natury, eksplorować kosmos, szukać innej inteligencji we wszechświecie.

Ludzkość zostanie zepchnięta do rezerwatu w którym będzie sobie mogła istnieć, ale każdy jej postęp i wynalazek będzie zacofany w stosunku do tego co wynajdą maszyny.

Stanie się kolonią mrówek stojącą na stole maszyn.

Tego się raczej nie da powstrzymać.
Natura potrzebowała na Ziemi co najwyżej 4.5 mld lat na to by zaistniała na drodze ewolucji inteligencja.

Tylko kwestią czasu jest to kiedy zbudujemy, albo zainicjujemy myślące maszyny. Skoro naturze się to udało w 4.5 mld lat, nam powinno zająć to mniej czasu, może milion razy mniej, może 100 milionów razy mniej.
Nie jesteśmy raczej w stanie powstrzymać prac prowadzących do celu, którym są myślące maszyny.

Mózgi biologiczne mają pewne ograniczenia wielkości wynikłe z ich budowy i są nawet naukowcy sugerujący, że nasze mózgi są bliskie tych ograniczeń.

Maszyny nie powinny mieć tego problemu, przynajmniej tak wcześnie.

Mamy przekichane.

Chyba, że się przyłączymy do maszyn, że będziemy starali się połączyć z nimi w celu zrobienia upgrade'u człowiekowi.

Już to zresztą robimy.

Naprawiamy ludzi, którzy doznali w wypadkach ran prowadzących do utraty kończyn, przywracamy słuch, naprawiamy wzrok.
Sterujemy sercem gdy szwankuje, usuwamy szum w mózgu blokując problemy z ruchem.

Od tego jest krok w kierunku rozszerzania naszych możliwości.

Protezy oczu, które przekazują obraz do mózgu są jeszcze niemożliwe, ale najprawdopodobniej są kiedyś możliwe.
Od nich już krok to oczu z zoomem, albo takich które pozwolą patrzeć w podczerwieni czy w po prostu szerszym spektrum (nawet jeśli dla potrzeb mózgu będzie musiała być ta skala "barw" rzutowana na barwy widzialne).

Już teraz próbuje się zwiększać możliwości mózgu (czasowo) przez traktowanie mózgu słabym prądem.
Krok stąd do implantów, które byłby w stanie zwiększać pewne możliwości mózgu "na żądanie".

Trzeba przyłączyć się do maszyn, użyć ich do zwiększenia naszych możliwości.
Sprawić by "nie opłacało" się budować maszyn, które zachowywałyby się irracjonalnie. Od tego powinniśmy być my.

Taki rozszerzony człowiek powinien być w stanie współpracować z maszynami i chociaż przez dłuższy czas być im równym.

Może wtedy taki rozszerzony człowiek zobaczy coś co dała nam ewolucja co będzie dawało mam nadrzędną rolę w takim węglowo-metalowym układzie?

P. S.
Btw uczuć, które moglibyśmy wnieść do układu... Raczej nie są trudne do powtórzenia, w końcu mają nawet bardziej znaczące uzasadnienie ewolucyjne niż np. zdolność do wymyślenie rachunku różniczkowego ;-) nie przeceniałbym ich wkładu.


Podobne postybeta
Język a postrzeganie rzeczywistości
Terminatorowa refleksja ;-)
Czemu filmowe AI jest prawie zawsze tak bardzo tępe?
Cyfrowa partenogeneza
Rankingi, to nie takie proste ;-)