poniedziałek, grudnia 06, 2010

5 godzin to jednak za mało

5 godzin snu to jednak ciut za mało ;-)
Zapaliłem się wczoraj do sprawdzenia jednej rzeczy i wyszło z tego tyle, że za późno poszedłem spać ;-)
Ale pojawił mi się pomysł na przydatną [dla mnie, innym może być nieprzydatna] wtyczkę do Chrome ;-)
Nie znalazłem takiej nigdzie, a czasem sam potrzebuje jej funkcjonalności.
Czyli możliwości wysłania sobie z jednego komputera do drugiego otwartej właśnie strony [a dobrze by było by jeszcze z wypełnionymi formularzami], tak by się tam zaraz otworzyła.

Podobne postybeta
Co bym zmienił w produktach Google.. Part 1
Chrome2ChromeV2 na GitHub :-)
Książki które zmieniły moje życie
Trzeba będzie zrobić eksperyment :-)
OpenOffice.org2GoogleDocs 0.9.1

niedziela, grudnia 05, 2010

Androidujemy sobie ;-) ale tak niemrawo

Tak sobie od niechcenia piszę na Androida "tablicę" stałych fizycznych i matematycznych i co rusz trafiam na problemy ;-)

Przed chwilą miałem taki, jak sprawić by wartości stałych trzymać w zewnętrznym pliku, ale by nazwy dla nich móc trzymać w pliku z zasobami?

Czyli w pliku ze stałymi trzymam coś takiego:
speed_light|c|299792458|m/s

A w pliku z łańcuchami dla angielskiego coś takiego:
<string name="speed_light">speed of light (in vacuum)</string>


Ale w kodzie gdy używam getString(int) to jako wartość łańcucha muszę wrzucić int nie łańcuch... i jak przekształcić to moje speed_light w wartość int odpowiadającą stringowi przypisanemu do speed_light?
Nie wiem czy istnieje jakaś Androidowa wersja, ja to na razie zrobiłem takim oto hackiem ;-)
// very ugly hack
Field field = R.string.class.getField(name);
name = getString(field.getInt(null));

Czyli użyłem refleksji...
Nie jestem z tego dumny bo to brzydkie. Ale działa ;-) [OK, w celu optymalizacji można wyciągnąć wszystkie pola z R.strings i wrzucić do Map<String,Integer>, ale nadal będzie to brzydkie, z tym że ciut szybsze].

Kolejny problem jest już nie Androidowy.
Fajnie by było móc dodać ficzer do konwersji do innych jednostek, ale tu jest problem...
Załóżmy, że jakoś by wprowadzono, że tą prędkość światła trzeba przeliczyć na mile na dzień...
Ja wiem, że trzeba to zrobić tak, że znam prędkość światła w m/s, czyli najpierw przeliczam ją na mile na sekundę, czyli mnożę razy 0.000621371192, mam więc 186282.397 mil na sekundę, teraz mnożę całą tą liczbę razy 86400 (czyli liczbę sekund w dobie) i dostaję 1.60947991×1010 mil na dobę.

Ale jak komputer ma to wykminić? ;-)

Jeżeli to m/s będzie zapisane jako m*s^(-1), a jednostka docelowa jako miles*day^(-1) to jeśli znane będą przeliczniki "1 m w milach" i "1 s w dniach" to można by...
Bo wtedy wynik powinien być taki:
Wartość w milach/dzień = Wartość w m/s * "1 m w milach"/"1 s w dniach"
Ale napisanie takiego parsera to już nie jest hop-siup... tzn. chyba ;-)

Nie mam na to pomysłu na razie :-(

Nawet jak wymyślę sposób dojdzie do tego problem zaokrąglania chyba, bo nie mam gwarancji, że każde takie automatyczne przekształcenie pójdzie po najbardziej "optymalnej" trasie w której wynik końcowy będzie najbardziej podobny do wyjściowego jeśli chodzi o dokładność. Można użyć BigDecimal'a, ale nadal będzie to chyba nie do końca pewne.

No i jest jeszcze ostatni problem ;-) Jak ładnie wyświetlić jednostki?
Np. przyśpieszenie to m/s2, co w "komputerowy" sposób najlepiej zapisać jako m*s^(-2).
To znów w prosty sposób można przekształcić w kod, który wyświetli coś takiego m*s-2. Bawienie się w piętrowość będzie już trudniejsze.

Ale jakąś tam zabawkę mam do pisania ;-)

Z innych pomysłów, co do których jak na razie nie mam chyba wystarczających umiejętności to program na Androida, który pozwalałby robić zdjęcia panoramiczne, ale z wykorzystaniem akcelerometru i kompasu [ogólnie tego co pozwala ustalić położenie aparatu]. Bo wydaje mi się, że to by mogło pomóc w przekształceniu istniejącego zdjęcia w taki sposób by pasowało do sąsiadów.

Podobne postybeta
Amerykański zegarek jest trudny ;-)
Kilka prostych wzorów do szacowania :-)
SleepAdvisor - komórka pomaga w wyspaniu się ;-)
Książkowy sierpień
Nie taka Java wolna jak ją opisują...

Nieszczęście... ale nie takie złe ;-)

Dopadło mnie dziś nieszczęście...
Musiałem naprawić światło w kuchni...

Nie, to akurat nie było tym nieszczęściem ;-)

Niestety w trakcie naprawiania światła musiałem wyłączyć i włączyć korki w całym mieszkaniu i w taki oto sposób zabiłem swój monitor.....

Cóż było robić? Ubrałem się i poszedłem do sklepu, który mam koło domu i kupiłem sobie nowy monitor :-)

23 cale z rozdzielczością 1920x1080 :-)

Muszę powiedzieć, że to całkiem przyjemna rozdzielczość ;-)
Co prawda taki monitor ma tą wadę, że trzeba głową strasznie machać, tak samo zresztą jak i myszem, do tego wiele stron dziwnie wygląda przy takiej rozdzielności, ale jednak fajnie jest :-)

Już wiem, że jak sobie kiedyś kupię mieszkanie to będę miał dwa takie monitory, a może i trzy ;-)

A monitor to LG E2350V-PN. Bardzo podobny jest do mojego telewizora [też LG ;-)].

Fajnie by było jakby się jeszcze okazało, że w poprzednim monitorze padł tylko bezpiecznik i że można go wyleczyć, wtedy będę mógł sobie go zawieźć do KRK i tam też będę miał :-)

I choć szkoda mi zabitego monitora [ciągle jak widać wyżej liczę, że zmartwychwstanie] to jednak miło mieć nowy, większy :-)

Podobne postybeta
MS Nieszczęście 8 - psujemy...
Kabelkologia stosowana ;-)
Laptop + PDA = UMPC???
HDMI-DVI - chyba nie widzę różnicy
Ubieramy Maleństwo ;-)

sobota, grudnia 04, 2010

Wernyhora mode 3 ;-)

No i jest ciekawie ;-)

"Wszyscy" się spodziewali, że 6 grudnia 2010 roku Google wypuści Androida 2.3, a wraz z nim nowy Android Market (a może i Nexus S), do którego do końca roku [czyli pewnie jeszcze przed świętami] dojść ma premiera Google Editions, a tutaj jest info, że prawdopodobnie 7 grudnia Google pokaże Chrome OS......... A są pogłoski o tym, że są bardzo zaawansowani z Google +1 [dawniej zwanym Google Me, ale nazwa nadal może ulegać zmianom].

Czyżby chcieli zrobić ofensywę wypuszczania kilku produktów naraz? A może wszystkie naraz?

A może 6 grudnia nie wypuszczą Androida 2.3?

Jakbym im mógł coś doradzić to taka gigantyczna ofensywa z pokazaniem wszystkiego co mają nowego w ciągu 1 dnia ;-) Możliwe, że od strony marketingowej to nie byłby dobry pomysł, ale jakie wrażenie! ;-)


Podobne postybeta
Wernyhora mode ;-)
Kiedy polecimy na Marsa?
ChatGPT jako żółta koczuszka ;-)
Gdzie jest mój tablet????
Taki lekko oszukany się czuję...

Chcę szybki komputer!

Mam teraz laptopa Asusa z procesorem Intel Core 2 Duo (T6600) 2.2 GHz z 4 GB RAM i Windows 7.
W pracy mam HP jakieś wypaśne z jeszcze szybszym prockiem, tylko że z racji systemu widzi tylko 2.9 GB RAM.

Niby niezłe maszyny, ale wolne jednak.
Np. na moim laptopie uruchamianie emulatora Androida trwa około 2 minut, pojedynczy "deployment" aplikacji na emulatorze to do 40 sekund.... i to w trybie Run, bo w Debug o wiele dłużej, a sam emulator ma wtedy tragiczną responsywność.
Szybciej wrzuca się aplikacja do Google App Engine ;-)

W pracy mi się za to komputera czasem zacina........ Ja mu klik na czymś a on wisi, czasem nawet myszkę ukradnie i ja sobie mogę myszą machać, a na ekranie nic, zastój i marazm zupełny, kursor nie porusza się ani o piksel. Później zaczyna wszystko wracać do normy z tym, że karty w Chrome się przerysowują potwornie długo [nawet z 10 sekund potrafi leźć "pasek", ale to tylko raz ;-)] a MyEclipse mnie wita białym ekranem, na którym po jakiś czasie coś się pojawia. W ogóle MyEclipse [ale NetBeans też] czasem zawisa i nie reaguje na prawy klawisz myszy...... OK, na prawy klawisz myszy to prawie zawsze z opóźnieniem reaguje też Total Commander/Windows Explorer.

Ja rozumiem, że ja mam może ciut nietypowy sposób pracy z komputerem.
Np. teraz mam odpalonego Firefoksa (tylko 16 kart, zwykle jest więcej to fakt, jakieś 500-600 MB RAM), IrfranView (2x łącznie z 40 MB), Chrome (29 kart, podobno łącznie około 630 MB), Total Commander (z 25 MB), WinAmp (15 MB), Gadu-Gadu (25 MB), Kalkulator (14 MB), Eclipse (320 MB), GIMP (710 MB, ale to jest akurat coś czego praktycznie nigdy nie uruchamiam), Emulator Androida (ze 150 MB).
Ale nie ma w tym znów jakiejś szczególnej ekstrawagancji, łącznie z 2.5-3 GB RAM zajęte, a i tak komputer liczy już podobne posty do bloga w 39 sekund [czyli wolniej, bo teraz powinno mu to chyba koło 30-32 sekund zajmować).

No i ja mam takie pytanie, chyba retoryczne.
Jaki ja powinienem mieć komputer by mi to wszystko działało na tyle płynnie bym nie musiał kląć? ;-) Żeby np. emulator Androida odpalał się w 20 sekund, a "deployment" nowej aplikacji zajmował z 10 sekund...

Bo to czasem wkurza ;-)

Podobne postybeta
Żarłoczny Firefox
Laptop
Windows 8 Preview - koszmar to za mało....
Chromebook vs netbook z Windows 8 ;-) - pierwsze wrażenia
Udawanie Raspberry Pi ;-)

czwartek, grudnia 02, 2010

Kraków aka Śniegów


Tramwaje dziś zastrajkowały i musiałem dymać z buta ;-)
Za to czułem się jak w jakimś dalekim kraju ;-)
Wszędzie był śnieg....



Podobne postybeta
+1 dla ZIKiT i MPK :-)
Majowy śnieg... ;-)
Paradoks tramwajowy ;-)
Pierwszy śnieg
Przylazło....

Nowy coś do pisania - constants list/reference/cokolwiek ;-) albo spis stałych

Od dawna lubię sobie coś policzyć, a to np. ile to jest jouli 1 eV, a to znów ile bym ważył w czymś poruszającym się po orbicie kołowej na wysokości 10 tysięcy km, czy znów to jakiej wielkości powinien być obiekt na powierzchni Księżyca by o było widać z Ziemi.

Brakuje mi jednak czasem pewnych wartości do liczenia czy szacowania.

Dlatego zacząłem sobie wczoraj w nocy taki prosty programik na Androida, który ma być podręcznym spisem ważnych stałych (a może i wzorów).
Na razie jest mało widowiskowy, ale to dlatego, że wpisałem mu tak na szybko tylko kilka stałych by zacząć i móc zdecydować jak mają być wyniki prezentowane.
To co poniżej mi się nie podoba :-)



Ważne jest to, że można wypisywać znaki takie jak π :-) zresztą używając HTMLa ;-)

Nie zdecydowałem jeszcze jak będę przechowywał dane, ale chciałbym móc je trzymać tak by możliwe były wersje językowe labelek bo oznaczenia niech będą takie same dla wszystkich na świecie. To uprości sprawę ;-)

Już jakieś 45 minut nad projektem spędziłem i jakoś nie wygląda jeszcze na skończony ;-)


Podobne postybeta
Kilka prostych wzorów do szacowania :-)
LibreOffice - takie sobie
Czemu po szczepieniu miejsce gdzie nas szczepiono może boleć?
Niczego nie łamie się tak łatwo jak praw fizyki... w filmie ;-)
Czy to już pracoholizm? ;-)

Mac OS X ma u mnie krechę

Ma krechę za to, że w połączeniu z NeoOffice psuje OOo2GD.
Kiedyś OOo2GD wyglądało jakoś na Mac OS X, teraz nie wygląda... w każdym bądź razie nie wygląda czytelnie, ani ładnie, wygląda za to tak:



To niby ma być okienko konfiguracji, które na Mac OS X powinno wyglądać mniej więcej tak:



Pierwszym podejrzanym było to, że OOo2GD używa specjalnych Swingowych bibliotek do budowania okien, a nie standardowych elementów Java 6 [to przez to, że OOo2GD jest kompilowany dalej do Java 5 i to jedynie ze względu na Mac OS X, do którego jeszcze jakiś czas temu nie było 32 bitowej Java 6 ;-)], okazało się jednak że programy które "udawały" okienko konfiguracji wykorzystujące obie metody układania okienka wyglądają na Mac OS X tak jak to co widać na zrzucie powyżej. Drugim podejrzanym było ustawianie przez OOo2GD Look & Feel, ale i ta teoria została przetestowana i odrzucona. OOo2GD z wywalonym w ogóle kodem dotyczącym Look & Feel nadal wygląda w dziki sposób.
Testerzy się za to kończą ;-)

Czyli działający OOo2GD na 100% Mac OS X będzie wtedy gdy zostanie spełniony 1 z tych "warunków":
  • przez przypadek uda mi się to naprawić [jeśli to mój błąd]
  • naprawią to w NeoOffice lub Mac OS X [jeśli to ich błąd]
  • ktoś z Mac OS X kto zna się na programowaniu sam się temu przyjrzy
  • kupię Maca Mini i sam znajdę przyczynę.

Najbardziej wierzyłbym w sukces w 4 punkcie, ale Maca Mini bym kupił gdyby kosztował koło 2k, nie 3.5k.

Podobne postybeta
OOo2GD w różnych smakach ;-)
Nie ma żadnego kryzysu i tyle
Sortujemy JTable gdy się da ;-)
Próżny trud - analiza źródeł LanguageTool nie pomoże OOo2GD na Mac OS X :-(
PRISMochoza....

Filmy "komputerowe" ;-)

Moja prywatna lista filmów komputerowych ;-)
The Social Network - myślałem, że będzie to gniot o tym jaki to Facebook jest fajny i jaki jego twórca jest genialny/zły, okazało się, że to jest naprawdę niezły film, z niezłą muzyką, z niezłym aktorstwem i co ważne pokazujący jak "to" wygląda [gdzie "to" oznacza tworzenie oprogramowania i różnych serwisów].
War Games - czyli "Gry wojenne". Mało realistyczny, ale też ciekawy. Fajnie fabuła przeprowadzona i to chyba wszystko ;-)
Hackers - najmniej "wiarygodny" film, ale ma niezłą muzykę, i momenty, krótkie, tego czegoś ;-)

Jeśli się zastanowić to jeszcze z filmów komputerowych mamy Wall-E, świat widziany przez robota, który jest najbardziej hmm... ludzki, Terminator Kroniki Sarah Connor, gdzie trochę tego też mamy, Kosiarz umysłów i System.

Jakoś większej ilości nie widzę. Ktoś zna więcej i to dobrych filmów "komputerowych"? :-)

Bo ciekawa sprawa, komputery robią więcej pieniędzy niż np. sport czy taniec, a jest chyba o nich mniej filmów niż o sporcie właśnie i tańcu ;-)

Podobne postybeta
Filmy
Po roku...
Terminator Genisys
Dziwna konkurencja
Rycerz na białym koniu? ;-)

Hodowla ;-)

Fajna analogia mi się pokazała wczoraj :-)

Niektórzy twierdzą, że "wolny rynek to lek na całe zło" i że jest jak ewolucja.
Nie ma co im tłumaczyć, że ewolucja choć potężna to promuje rozwiązania na chwilę obecną, i promuje to co daje w krótkim czasie największą ilość potomstwa [w dłuższej perspektywie promuje największą ilość potomstwa, które będzie w stanie spłodzić potomstwo, zdolne do spłodzenia potomstwa, które... tak rekursywnie, ale to w dłuższej perspektywie].
Analogia z ewolucją nie jest dobra bo dobór naturalny opiera swoje działanie na tym, że to co nie przystosowane ginie i nie zostawia potomstwa. W przypadku gospodarki i firm nie ma potomstwa, firmy rosną i rozwijają się, ale nie płodzą młodych. Działa swoisty dobór, ale tylko taki, który utrzymuje na rynku tych, którzy go najlepiej opanują, przez co monopol staje się najbardziej skuteczną metodą wygrywania wszelkich potyczek.

Ale szczegół, załóżmy chwilowo sensowność analogii między wolnym rynkiem, a ewolucją i doborem naturalnym.

W tym miejscu można stwierdzić, że regulacje rynku to hodowla. Dokładnie to co robili hodowcy przez ostatnie parę tysięcy lat. Wyszli od traw, skończyli na zbożach, wyszli od wilka i skończyli na multum psich ras, wyszli od takiego sobie ptaszka żyjącego w lesie i dotarli do wielu odmian kur. Wykorzystali to co stworzyła ewolucja i przekształcili w coś bardziej przydatnego dla nas.
To robią regulacje. Nie wszystkie oczywiście. Bo i w hodowli nie każda forma sztucznego doboru była najlepsza. Gdyby ktoś zabijał od razu każdą większą świnie i nie pozwolił jej się rozmnożyć, a pozwalał to robić tym mniejszym to z czasem miałby coraz mniejsze świnie. Ale dobór pod kątem maksymalizacji pożądanej cechy był jak najbardziej opłacalny i zadziałał.
I działa też na rynku. Pierwszą taką regulacją jest np. to, że zakazuje się istnienia monopoli. Zakazuje się zmów cenowych, dzielenia rynku. Nakłada się ograniczenia wynikłe z pojemności jakiegoś zasobu koniecznego do prowadzenia działalności (np. ograniczenia w użycia fal radiowych bez którego każdy mógłby nadawać na każdej częstotliwości i wszyscy by się wzajemnie zagłuszali). To forma doboru sztucznego, który pozwala hodować lepsze firmy i lepszą gospodarkę.


Podobne postybeta
Dobór naturalny, albo my
Komunizma!=Faszyzm
Ja to mam jednak utylitarne podejście do jedzenia ;-)
Kopernik i zasada kopernikańska, później Darwin i Teoria Ewolucji... co będzie kolejne? Silne AI czy synetyczne życie?
Macbook PRO Retina i OS X po 2* tygodniach