niedziela, lipca 15, 2012

Windows 8 Preview - koszmar to za mało....

Zainstalowałem na VMWare Playerze Windows 8.

Aż smutno się robi...

Na początku widzimy coś w tym stylu:

Wygląda ślicznie, ale jeśli trzeba się przesunąć w bok to się namachamy.
Trzeba też chwili by wpaść na to, że prawy klawisz myszy, albo klawisz menu prowadzą nas do menu.....
W którym możemy wybrać np. pokazanie nam wszystkich aplikacji:

Teraz znów klikamy klawisz Start i lądujemy na pierwszym ekranie.
Jeśli chcemy zobaczyć stary dobry pulpit to trzeba kliknąć na kafelek Desktop:

Jak widać, nie ma guziczka Start.... przyciśnięcie klawisza Start na klawiaturze prowadzi nas do kafelków z pierwszego ekranu.
Klawisz ESC ma dziwne działanie, wygląda że w kafelkach prowadzi nas do poprzedniego ekranu, chociaż nie zawsze i nie wszędzie.

Tak przy okazji, skoro powrót do kafelków z desktopu następuje po wciśnięciu menu Start, to jak to zrobić bez klawiatury?

Jeśli ktoś proponowałby użycie mi tego Preview jako systemu dla komputera to bym się nie zgodził, gdyby mnie przykuł do komputera łańcuchem, poważnie rozważałbym odgryzienie sobie ręki.......

Koszmar, który teraz można oglądać jako Windows 8 Release Preview nie nadaje się do niczego.
Gdybym miał wybierać między dostaniem tego systemu za darmo, a dopłaceniem do Windows 7 to bym się nawet chwilę nie zastanawiał i wolałbym dopłacić.

Nie wiem do końca jak się mają preview do wersji ostatecznych, ostatni raz widziałem jakieś preview Windowsa w 93 albo 94 roku i było to Chicago (późniejsze Windows 95). Jednak tamta wersja systemu była przyjemna w użyciu, komputer zyskiwał po jej instalacji. W przypadku Windows 8 Release Preview komputer traci.
Naprawdę liczę, że to coś to tylko taki produkt zmyłkowy, żeby konkurencji oczy zamydlić. Ja naprawdę lubię Windows na desktopie, ale Windows 8 w takiej postaci jaka jest teraz nie da się używać.

Zrzuty ekranu powyżej może tego nie pokazują, ale takie są moje odczucia.

Aplikacje metro są nieużyteczne. Widać w nich skazę "dotykowości". Wyglądają może i ładnie, ale są strasznie niewygodne.
Popatrzcie na to:
Ładne, nie?
Po prawej widzimy kawałek prognozy godzinowej. By się do niej dostać trzeba albo przeciągnąć myszą dolny pasek w scrollbarze, albo ruszyć kółkiem w myszy.... jak będziemy kręcić to ekran będzie się przesuwał z prawa na lewą i jak tylko kursor myszy znajdzie się nad Prognozą godzinową to skrolować będziemy już nie ekran z prawej na lewą, a listę godzinową z góry do dołu....
Chcąc wrócić na 1 ekran, lub iść dalej, trzeba myszę przesunąć poza prognozę godzinową i kręcić dalej kółkiem.

Druga myśl (pierwsza myśl to - o w mordę.... co oni najlepszego zrobili?) to to, że preview Windows 8 wygląda jak dwa całkiem niezłe systemy operacyjne, połączone w najgorszy możliwy sposób.
Z jednej strony mamy tam jednak starego dobrego Windowsa z desktopa. Ukradli mu menu start, ale i tak go zwykle nie używamy (sam używam tylko wyszukiwarki aka uruchom), do tego zbrzydzili mu Areo. Ale mimo wszystko jest tam gdzieś ślad po Windows 7.
Z drugiej strony mamy takiego sobie Windowsa o smaku Windows Mobile. Dotykalskiego, opierającego się na ciągłym przesuwaniu palcem..... który w przypadku desktopa zastępuje mysza...
W tym pierwszy Windows działają wszystkie kiedyś sprawdzone aplikacje i to w sposób taki jak działały kiedyś.
W tym drugim Windowsie mało co działa tak jak byśmy się tego spodziewali.

I można by tak było żyć, gdyby te dwie całkiem odmienne koncepcje nie łączyły się przez Start...

Ktoś może powiedzieć, że to taki moment przejściowy, podobny do tego co było w okolicach Windows 3.1, a może nawet Windows 95, gdzie mieliśmy jeszcze masę oprogramowania dla DOSa, pracującego w trybie tekstowym i zaczątki oprogramowania dla Windows. Tylko, że....
Wtedy udało się to dobrze połączyć. Głównie przez to, że okienka były czymś "nad" linią poleceń. Uniksy stworzyły wcześniej metaforę terminala, i okienko DOSa w Windows było tym samym. Oba światy się ładnie łączyły, a nawet gdy ktoś "wychodził z Windows" to wracał po prostu wprost do starego DOSa.
Do tego wtedy Windows istniał już około 10 lat, miał już pewien zestaw reguł, których przestrzegał.

Tutaj mamy jednak inną sytuację. "Stary desktop" nie jest niżej w użyteczności czy możliwościach od Metro. Jest wyżej. Logiczne wydawałoby się osadzenie w nim Metro jako aplikacji, która mogłaby mieć tryb pełnoekranowy. Istniałoby wtedy ładne połączenie między oboma światami.
Microsoft zdecydował się jednak na coś innego. Użyli "magicznego przełącznika" o którym użytkownik nic nie wie. Z punktu widzenia usera przejścia między tymi światami są całkowicie losowe, jesteśmy sobie w kafelkowym świecie Metro i nagle łup! jesteśmy w wykastrowanym Areo....
Zaczynamy w Areo, klikamy sobie i działamy i nagle łup! jesteśmy w Metro.
Oczywiście będąc w jednym nie widzimy aplikacji działających w drugim
Jeśli użyjemy starego Windowsowego Alt-Tab to zaczniemy przechodzić między uruchomionymi aplikacjami, tak że w przypadku tych "starych" dla Areo wylądujemy na Desktopie z paskiem zadań na dole, w przypadku Metro przejdziemy w tryb pełnoekranowy. Do tego mamy jeszcze możliwość przejścia między zadaniami przez Windows-Tab, wtedy zamiast starego przełączania zadań mamy nowe, po lewej stronie ekranu... ale znów wybór aplikacji Areo przerzuca nas do desktopu, a wybór aplikacji Metro do trybu pełnoekranowego...
Pomieszanie z poplątaniem....

MiSie... nie róbcie nam tego, nie wypuszczajcie takiego gniota.


Podobne postybeta
Windows 8 - błeee, ciągle błeeee
OS X po tygodniu - tak sobie
Chrome, Firefox, IE9 preview i cieniowanie Gouraud'em w JavaScript
OOo2GD 2.1.2 i malutka poprawka :-)
Windows 7 - łał :-)