poniedziałek, lutego 23, 2026

Lenistwo ma wiele wymówek ;-)

Dziwna sprawa, łatwiej mi używać Macbooka Air'a niż mojego "desktopa" Mac'a Mini... ale, że Air ma tylko 24 GB RAM to nie mogę się tu zbytnio bawić w budowanie niczego co używa lokalnego LLMa...

Więc mam kilka głupiutkich pomysłów do zvibecodowania, ale mam takie "E, tam mi się nie chce iść" (do "dużego komputera"), a na laptopie "E, ale tutaj testowanie tego to będzie koszmar" i nic nie robię ;-)

Nie ma to jak znaleźć sobie wymówkę ;p

Inna sprawa, jak nazywają się moje komputery?

Mac Mini M4 Pro z 64 GB RAM to bestia, a Macbook Air z M4 i 24 GB RAM to bestyjka ;-)

To zdjęcie powinno tłumaczyć czemu ma na imię bestia ;-)



Inna sprawa, gdy mieszkałem te ~6 miesięcy w USA te prawie 8 lat temu to pracowałem tylko używając laptopa. Od 6 lat pracując de facto prawie cały czas z domu też pracuję tylko na laptopie.
W pewien sposób duży ekran mnie teraz hamuje... chociaż z racji jednak słabszego wzroku lubię duży ekran.. ale teraz to trzeba wstać, podejść tam, odblokować go, a laptopa mam przy sobie...



Podobne postybeta
Bestyjka - nowy mac podróżny ;-)
macOS 26 ma swoje problemy
Nadal jestem zachwycony moim Macbookiem Air z M4 :-)
Mam kryzys wiary w lokalne LLMy ;-)
Prawdziwie przenośny komputer ;-)

Developer notebook - w jakim języku i jak?

W pracy znów pracuję nad czymś gdzie mam jakiś research ;-) i już za chwilę za chwileczkę będę sobie (mam nadzieję) pisał kod który będzie produkcyjny w Pythonie.

Mam kilka tematów i stąd mam pomysł pójścia z Developer Notebookiem... takim miejscem do trzymania wiedzy... zwykle takiej rzeczy nie mam, w pewien sposób blog mi za to robił i mam jeszcze Cookbook w Notion... ale tu jest bardziej coś do zbierania wiedzy.
Nie wiem czy mi to wyjdzie bo ja ogólnie nigdy nie byłem dobry w notowaniu, zwykle wszystko mam w głowie, często po prostu pamiętam jak nawigować do danej informacji z jakiegoś linka..... stąd też lubię np. system sobie rysować z linkami ;-) [od czasów jak jest Obsidian, moim sposobem jest mieć rozrysowany cały system w Obsidianie na Canvas i chcę iść do danego podsystemu (repo np.) to kilkam w kwadraciku i już tam jestem... nawet mam zasadę, że trzymam w pracy Obsidiana na space 1, pracową przeglądarkę na 2, prywatną na 3 i Firefoxa (prywatnego też) na 4... dzięki czemu jak idę do Obsidiana to "mijam" pracową przeglądarkę i klik w Obsidian zaprowadzi mnie dokładnie do tej przeglądarki ;-)

Innym problemem poza tym - czy to będę pisał, ten Developer Notebook jest język... polski jest dla mnie prostszy, w końcu nim mówię od maleńkości, z drugiej strony w pracy mówię tylko po angielsku... w kodzie komentarze i większość komunikatów po angielsku (niezależnie czy pracowym czy moim) piszę prawie od 22 lat ;-) Więc mnie ciągnie ten angielski.... 
Pójdę na 99% w angielski, bo łapię się nawet na tym, że jak myślę o kodowaniu to przełączam się na angielski ;-) [to z ćwiczenia przed rozmowami różnymi]... co jest o tyle zabawne, że nadal polski jest dla mnie wygodniejszy, w tym sensie, że znam tu więcej związków frazeologicznych, moja intuicja językowa jest dużo wyższa, znam o wiele więcej słów, mam nawet lepsze słowotwórstwo... w polskim wiem i rozumiem "języczek u wagi" i wiem, że to jest ten dzyndzelek w wadze, który wskazuje wynik, wiem, że mamy "drogę najmniejszego oporu" a nie "najmniejszą drogę oporu", a w angielskim jednak zwykle pamiętam tylko ogólny vibe i wiem, że "son of a gun" można powiedzieć... ale bez przeczytania historii tego nie wiedziałbym skąd to... (i tego akurat nigdy nie użyłem ;-))

A jeszcze gdzie trzymać ten Developer Notebook... ale to jest w miarę proste, to będzie jednak Obsidian... bo jest lokalny.



Podobne postybeta
Journaling z LLMem ;-)
Logika w rozwiązywaniu problemów NP-zupełnych.
Metapost o pisaniu posta, albo moje próby z Obsidianem
Kopia zapasowa ważna ;-)
Żenienie Todoist z Obsidian przy pomocy Pythona ;-)

czwartek, lutego 19, 2026

Kamerzysta na łyżwach – człowiek, przez którego pojechałem na Olimpiadę

Nice :-)

Głównym powodem tego, że pojechałem w tym roku do Milanu aka Mediolanu na Olimpiadę było to video:

Gdy je zobaczyłem to sobie zacząłem zadawać pytanie jak oni to filmowali i uznałem, że dobrze by było zobaczyć jak robią taniec na lodzie i zobaczyć jak to filmują... i wtedy była myśl "A może by pojechać na Olimpiadę i zobaczyć?".
Sprawdziłem bilety, okazało się, że były, więc kupiłem sobie Ceremonię Otwarcia i 2 eventy na lodzie....

Na Ceremonii Otwarcia byłem, na pierwszym evencie na lodzie nie bo było to o 9:55, czyli wtedy gdy wstawałem ;-) ale byłem już na tym drugim, to był Rhythm Dance.

Filmowali to normalnie z kamer wkoło lodowiska i z pająka nad lodowiskiem....

Ale co ważne, gdy para już kończyła tańczyć na lodowisko wyjeżdżał kamerzysta na łyżwach w białym stroju.... ten sam gościu, który nakręcił to video, które mnie zmotywowało do pojechania do Milanu/Mediolanu :-) Typ nazywa się Jordan Cowan :-) i z tego co rozumiem to też jest łyżwiarz figurowy. Ma kamerę z supportem, który pozwala mu trzymać kamerę oburącz. Robi takie najazdy na zawodników jakich normalna kamera nie umie :-) No czad :-)

Czyli mam tu pełny punkt ;-)





Podobne postybeta
Gdzie są naklejki????
Support zawsze lepiej brzmi na koncercie niż na Spotify ;-)
O tym o co mam pretensje do Google ;-)
Chumbawamba "Charlie" - wypijmy za Darwina :-)
Hackowanie człowieków - kiedy?

środa, lutego 18, 2026

LLMy zabierają fun ;-)

Pisząc poprzedni post o nazwiskach i przypadku Anny Nowak wychodzącej za Piotra Nowaka wspierałem się Gemini od Google w pisaniu, dałem mu też wersję postu i dopisałem, że później napiszę skrypt który zrobi symulację.... a ten drań napisał ten skrypt za mnie....
Najpierw nawet chciałem twardo go nie używać, ale wymiękłem i użyłem....

No używanie LLMów zabiera fun. Pisanie tego skryptu byłoby pewnie zabawne, a tak Gemini to za mnie zrobiło.
Później Copilot dopisał z moimi drobnymi sugestiami uruchamianie tego 10 razy, kolekcję danych i wrzucenie tego do CSV....


Podobne postybeta
Case "Anny Nowak" ;-)
Woda, chyba lubię wodę..
[Wikipedia fun facts] Coraz więcej stacji kosmicznych
Dobre pomysły nie rdzewieją ;-) - czyli o tym jak XKCD żartując z Google Latitude przypomina mi co pisałem kilka lat temu :-)
Pomysł na pewny biznes ;-)

Case "Anny Nowak" ;-)

Wyobraźmy sobie sytuację, że mamy pannę Annę Nowak, i kawalera Piotra Nowak.

Mają to samo nazwisko, ale nie są spokrewnieni (przynajmniej w kilku pokoleniach, bo później to już nikt nic nie wie ;-)).

Pobierają się. I teraz zaczynają się ciekawe rzeczy z nazwiskiem.

Oboje muszą zdecydować jak się będą nazywać.
Ich opcje:

  • Oboje zostają przy swoim nazwisku,
  • Jedno przyjmuje nazwisko drugiego,
  • Oboje przyjmują nazwisko łączone (Nowak-Nowak),
  • Jedno przyjmuje nazwisko łączone.

W Polsce zwykle nadal to kobieta przyjmuje nazwisko męża.
Rozpatrzmy ten case, czyli case Anny Nowak.

Jeśli pani Anna Nowak przyjmie nazwisko męża Piotra Nowak to będzie to zmiana z Anna Nowak na Anna Nowak ;-)

W dowodzie się nic nie zmieni, więc nie musi zmieniać ;-) ale w PESELu zostanie dokonana zmiana która uwidoczni, że to Nowak jest z małżeństwa, nie z domu ;-)

Ciekawa sprawa, jeśli Anna Nowak(po mężu) i Piotr Nowak się rozwiodą, to Anna Nowak musi podjąć w ciągu 3 miesięcy decyzję czy chce zostać Anną Nowak(po mężu) czy Anną Nowak(z domu) ;-)

Ale okazuje się, że najpewniej w bazie PESELa nazwisko jest free flow, bo Anna Nowak(z domu) stając się Anną Nowak(po mężu) nie będzie miała zmienionego linkowania do innego nazwiska Nowak ;-) a tylko coś co możemy sobie nazwać "źródłem nazwiska" ;-)

Teraz czekam aż spotkam kogoś o nazwisku Nowak-Nowak, albo Kowalski-Kowalski ;-) (bonus points za Nowak-Kowalski lub Kowalski-Nowak ;-))

Ale wróćmy do Anny Nowak, jeśli sama jest bardzo konserwatywna czy staroświecka to może chcieć trzymać się polskich zasad odmiany nazwisk ;-)

Więc przed ślubem byłaby Anną Nowakówną, po ślubie jeśli przyjęłaby nazwisko męża byłaby Anną Nowakową, ale zostawiwszy sobie nazwisko panieńskie nadal byłaby Nowakówną, chociaż byłaby mężatką ;-)
Najlepsze jest jakby postanowiła mieć podwójne nazwisko, bo wtedy byłaby Anną Nowakówną-Nowakową ;-)

(czy tylko ja miałem w szkole podstawowej polonistkę która tęskniła za odmieniowywanime nazwisk?)

Inna sprawa, że obecny model przyjmowania nazwisk prowadzi do "wymierania" nazwisk ;-)

Jak sobie zasymulujemy układ, że startujemy z 1000 nazwisk losowo przydzielonych 3000 osób, i te osoby się "losowo" spotykają i w każdym pokoleniu para ma 2 dzieci o losowej płci i dzieci mają nazwisko zawsze po ojcu to liczba nazwisk maleje tak jak na obrazku (to są wyniki dla 10 symulacji)


W Chinach to jest widoczne bo oni tam de facto teraz mają koło ~100 nazwisk ;-)

A czemu nazwiska wymierają?

Bo jak w danym pokoleniu są tylko dziewczynki o zadanym nazwisku to w kolejnym nie będzie dzieci z tym nazwiskiem....




Podobne postybeta
LLMy zabierają fun ;-)
Nowa ba(k)teryjka dla G1 :-)
Komuś zdrowo odbiło - znowu....
Spryciarz z Londynu i kilka uwag o tłumaczeniu
Z jednej strony ludzie żyją dłużej i lepiej, z drugiej "upadek moralny"... to co w tym "upadku" złego?

wtorek, lutego 17, 2026

Bez człowieka ani rusz ;-)

Wszyscy, zresztą słusznie podniecają się raportami mówiącymi, że np. 97% wszystkich wdrożeń AI pada...

IMHO powód jest prosty, acz trudny do zrozumienia dla "nietechnicznych".

LLMy są genialne, potrafią robić cuda. Problemem jest to, że czasem robią głupoty... a jeszcze większym to, że nie mamy na razie narzędzi, które potrafiłyby stwierdzić "to rozwiązanie jest piękne i dobre" i "to rozwiązanie jest szalone i niemożliwe". Próbuje się to obchodzić ale nie działa to tak jak byśmy chcieli.

Gdy używamy LLMa w trybie chatu to prowadzimy z nim rozmowę, on może "kłamać" bo wszedł w obszar na którym się nie zna (w cudzysłowach bo on nie ma intencji kłamania, on odpowiada tak samo jak odpowiada gdy mówi sensowne rzeczy), ale po to jest human in the loop, by to wykryć i poprawić.

Jednak gdy coś gdzie używamy LLMa staje się częścią API to jest problem. Nawet jak raz na 100 query odpowie źle to trzeba obudować odpowiedzi czymś co sprawdza wiarygodność odpowiedzi. A to jest trudne. Albo niemożliwe ;-)
A powiedzmy szczerze 1% błędów to to jest marzenie wielu rozwiązań z LLMami ;-)

Stąd np. LLMy dla wielu programistów stały się takim niewkurzającym pair programming partnerem (bo wszystkim zwykle podoba się idea pair programmingu, ale masa ludzi jak zrobi 1-2 30 minutowe sesje w ciągu dnia to jest max, bo po prostu nie chcą być ciągle tak blisko i pisać z kimś kodu), z którym można pisać ciut szybciej, a na 100% mniej wkurzająco.

Ale już systemy agentowe chociaż potrafią coś robić to często potrzebują człowieka, który "sprawdza".
W przypadku kodu to jest postęp bo jednak programiści są drodzy i jak razem z agentami człowiek momentami będzie 10 razy szybszy, a czasem 9 razy wolniejszy to zwykle to się uśredni tak, że będzie "ciut szybszy", a nadzieja jest, że z czasem to będzie się przesuwać ku jeszcze szybszemu.

Jednak wiele firm próbuje używać podejścia bez człowieka w pętli i na tym padają te rozwiązania. A wprowadzenie człowieka zwykle mogłoby podnieść koszty tak wysoko, że nie warto się męczyć... 


Podobne postybeta
LLMowa ściana ;-)
Mam kryzys wiary w lokalne LLMy ;-)
Jak VHDL obalił komunizm
Seks w ujęciu informatycznym ;-) - rozmnażanie ;-)
Dwa tygodnie z Linuksem - na razie na 4-

Definicja szaleństwa, czyli ja i konsole przenośne

Podobno powtarzanie 3 razy tego co nie udało się dwa razy to definicja szaleństwa ;-)

Ja tak chyba mam z konsolami mobilnymi ;-)

Kupiłem kiedyś Switcha z myślą, że na wyjazdach czy podobnych będę sobie grał w Dooma.... jakoś nie wyszło, bo za mały telewizor. Chociaż wziąłem go nawet do Wenecji kiedyś i grałem wtedy w Zeldę... ale nigdy nie doszedłem zbyt daleko.

Później był SteamDeck OLED czy jakoś tak.
Jakże pięknie się na tym gra w Dooma... brałem ze sobą parę razy na różne wyjazdy, ale tak naprawdę używałem tylko przez pierwsze kilka dni zaraz po zakupie... Największym problemem jest to, że drań jest po prostu za duży żeby go wygodnie brać do samolotu...

Teraz po głowie chodzi mi Switch 2...

Tak to głupi pomysł, ale mi w głowie siedzi ;-)



Podobne postybeta
Steam Deck OLED po 24h :-)
Weekend i będzie krótki tydzień.
Seriale na podstawie gier... na razie 2 się udały ;-)
Rozszyfrowałem w końcu znaczenie słowa "socjalizm" dla przeciętnego "libertarianina" ;-)
Nadal jestem zachwycony moim Macbookiem Air z M4 :-)

niedziela, lutego 15, 2026

Koniec z socialami?

Mam wrażenie, że moja era social mediów się kończy ;-)

Tak, będę zawsze tęsknił do Google+ i wcześniej Google Buzz, ale to tyle.

FB jakoś w ogóle przeszedł w dziwny tryb. Instagrama nigdy nie opanowałem :-) A Mastodon mi padł... tzn. wydaje się, że moja instancja Mastodona czyli pol.social wzięła i umarła, bo jest niedziela, padła jakoś w tygodniu i zwykle jak padała to tak w sobotę wstawała... a dziś nic. Jest jeszcze LinkedIn.

Chociaż wydaje mi się, że byłbym szczęśliwszy bez social mediów.

Przez dość długo panowało przekonanie, że social media do takiej polaryzacji jaką mamy teraz doprowadziły przez tworzenie bąbelków informacyjnych, gdzie okno Overtona przesuwa się albo w lewo albo w prawo, może nawet nie w prawdziwej "wierze", ale w deklaracjach i ludzie chcąc być czyści ideologicznie identyfikują się z rzeczami w które nie wierzą.... 

Druga szkoła pojawiła się niedawno i mówi, że większym problemem jest to, że w social mediach spotykamy się z najbardziej skrajnymi przykładami postaw "drugiej strony" i w ramach "korekcji" przesuwamy się bardziej w kierunku swojej skrajności "bo jak oni takie straszne rzeczy to trzeba to bardziej poprawić".

Elonowy Twitter tu jest przykładem. Rozumiem, że Twitter to teraz domena alt-right, ale ja dostaję tylko alt-right ;-) bo Elon chce engagementu. 

Engagement jest wtedy gdy nas coś wzburzy. Wtedy nam się włącza chęć walki, a w social mediach nie działają nam filtry społeczne.

Stąd, może to i dobrze, że mi ten pol.social padł. Może po ~18 latach social mediów w końcu będzie spokój? ;-)

A jeszcze Meta utopiła masę monet w Metaverse... może porzucą też Facebooka? ;-)


Podobne postybeta
Social media są dla demagogów
Tęsknię za Google+ ;-)
Dwa małe błędy - czyli czemu świat nie jest do końca taki jak powinien być ;-)
YouTube/Facebook/Instagram dla jedzenia by nie przeszedł ;-)
Wyborczy detoks ;-)

wtorek, lutego 03, 2026

Dobrze wyskalowałem te 7 lat temu mój czujnik czystości powietrza ;-)

 7 lat temu wyskalowałem swój miernik czystości powietrza używając Airly jako wzorca ;-)

Mój pomysł był taki, wystawiałem miernik na zewnątrz, zapisywałem ile on pokazywał i porównywałem to z wynikami ze strony Airly.

Zrobiłem regresję liniową ;-) (a dokładniej sam Google Sheets to zrobił ;-)) i dostałem wzór:

Prawdziwe_PM2.5=0.21*wynik_PM2.5_z_miernika+10.9

Albo uproszczony:

Przybliżone_PM2.5=wynik_PM2.5_z_miernika/5+11

Zawsze mialem wrażenie, że to dobra metoda, ale nie miałem pewności.
Do dziś, gdy pojawił się u mnie drugi miernik ;-)

Stary pokazuje:

Wg wzorów to powinno być: 15.88 lub (z uproszczonego) 15.74.

A na mierniku jest:


Czyli 14 :-) co dowodzi, że moja metodologia była słuszna ;-)



Podobne postybeta
Skalowanie miernika jakości powietrza ;-)
Pomysł - przypinajne TODO ;-)
Google Actions działają już w Google Assitant nie tylko na Google Home, ale i w innych jego inkarnacjach :-)
Electron + Airly = wskaźnik jakości powietrza w pasku ;-)
Airly + Python + Oczyszczacz Powietrza = lepsze oddychanie ;-)