Ostatnio gdy czekałem na tramwaj zadałem sobie pytanie czy opłaca się w ogóle kupować bilety?
Pytanie nie jest wcale głupie.
Policzmy.
Załóżmy, że jeździmy codziennie 2 razy przez 5 dni w tygodniu, przez powiedzmy 45 tygodni w roku.
Oznacza to, że potrzebujemy 450 biletów za łączną kwotę 1125 złotych [założenie, że kupujemy cały bilet].
Jeżdżąc bez biletu ryzykujemy karę w wysokości 102.5 złotego [100 złotych + cena biletu].
Zyskujemy do momentu gdy koszty kar są niższe niż koszty biletów. Z podzielenia 1125 złotych przez 102.5 złotego dostajemy 10.97... czyli puki mieścimy się w 10 złapaniach to interes się opłaca bo zyskujemy 100 złotych rocznie.
Żeby zyskać te 100 złotych rocznie musimy spotkać kontrolera rzadziej niż raz na 45 przejazdów czyli raz na 4.5 tygodnia w których jeździmy. Czyli trochę rzadziej niż raz na miesiąc.
To by znaczyło, że opłaca się oszukiwać puki gęstość kontrolerów jest niska. W Krakowie przy chyba 25 liniach i powiedzmy 10 tramwajach na linię, czyli 250 tramwajach z powiedzmy 2 wagonami każdy, czyli przy 500 wagonach, gęstość ta wynosi 10 zestawów kontrolerów na 450 wagonów. Co daje 12 zestawów kontrolerów na 500 wagonów.
Czyli wystarczy, by w każdej chwili było 12 lub więcej zestawów kontrolerów "gdzieś w sieci tramwajowej" i już strategia oszusta przestaje się opłacać.
To w idealnych warunkach, ale gdy zwiększymy ilość kontrolerów do powiedzmy 36 zestawów czyli 72 osób to już zdecydowanie bardziej opłaca się kupować bilety niż jeździć na gapę :-) [zresztą sami kontrolerzy by się opłacić muszą złapać średnio koło 120-130 osób dziennie]
I proszę od najmniejszych lat to wiedziałem :-) bo na gapę zdarzyło mi się jechać chyba tylko 1 lub 2 razy i zostałem wtedy wstrętnie oszukany przez kuzynkę i kuzyna, że oni mają bilety i zaraz skasują [miałem wtedy 6 i chyba 12 lat :-)]. Ewidentnie sprytna ze mnie bestia ;-)
Podobne postybeta
No i jest problem natury logistyczno-temporalnej....
Nie taka klasa konkretna straszna....
Upał promuje mniejszych?
A o tym żeby za często nie było tak, że drzewa przesłaniają las
Patenty
środa, grudnia 09, 2009
wtorek, grudnia 08, 2009
Plus dla aplikacji webowych :-)
Pisałem tu kiedyś, że nie podoba mi się by każda aplikacja na świecie była webaplikacją [to było w nawiązaniu do Chrome OS]. Nadal tak uważam, ale mam przykład na to, że aplikacje webowe są często lepsze dla użytkownika i prostsze do tworzenia dla developera.
Ostatnio w pracy do naszego produktu dodaję integrację tego produktu z kalendarzami z Outlooka, Google Calendar czy czymkolwiek innym co lubi się z iCal.
I wymyśliłem sobie, że fajnie będzie dać userowi w treści zdarzenia w kalendarzu możliwość szybkiego obejrzenia tego co wygenerowało to zdarzenie w aplikacji.
A, że to jest aplikacja webowa to wystarczyło dodać na końcu maila z zaproszeniem urla do strony na której użytkownik [po zalogowaniu jeżeli akurat nie jest zalogowany] może sobie obejrzeć to co go interesuje lub to przeedytować.
Łącznie z 2-3 linie kodu, a o wiele większa użyteczność i co ważne działa zawsze.
Chcąc to zrobić z aplikacją okienkową trzeba by było stworzyć i zarejestrować nowy protokół i w aplikacji dodać jakieś mechanizmy pozwalające na określenie stanu aplikacji po jakimś urlu. Do tego użytkownik mógłby używać tego tylko na tym komputerze na którym zainstalowana byłaby aplikacja.
Czyli aplikacje web mają swoje plusy ;-)
Podobne postybeta
Wpisy z Bloggera jako eventy w Google Calendar
Zinwigiluj się sam, część 2 - mapa :-)
YouWave
Co by tu jeszcze dodać?
Automagiczne dodawanie tagów do Pocket :-)
Ostatnio w pracy do naszego produktu dodaję integrację tego produktu z kalendarzami z Outlooka, Google Calendar czy czymkolwiek innym co lubi się z iCal.
I wymyśliłem sobie, że fajnie będzie dać userowi w treści zdarzenia w kalendarzu możliwość szybkiego obejrzenia tego co wygenerowało to zdarzenie w aplikacji.
A, że to jest aplikacja webowa to wystarczyło dodać na końcu maila z zaproszeniem urla do strony na której użytkownik [po zalogowaniu jeżeli akurat nie jest zalogowany] może sobie obejrzeć to co go interesuje lub to przeedytować.
Łącznie z 2-3 linie kodu, a o wiele większa użyteczność i co ważne działa zawsze.
Chcąc to zrobić z aplikacją okienkową trzeba by było stworzyć i zarejestrować nowy protokół i w aplikacji dodać jakieś mechanizmy pozwalające na określenie stanu aplikacji po jakimś urlu. Do tego użytkownik mógłby używać tego tylko na tym komputerze na którym zainstalowana byłaby aplikacja.
Czyli aplikacje web mają swoje plusy ;-)
Podobne postybeta
Wpisy z Bloggera jako eventy w Google Calendar
Zinwigiluj się sam, część 2 - mapa :-)
YouWave
Co by tu jeszcze dodać?
Automagiczne dodawanie tagów do Pocket :-)
Blee... czyli ogólne zniechęcenie ;-)
Prawo w Polsce jest dziwne.
Wczoraj gościu za zabicie 2 dziewczyn w wypadku który spowodował po pijaku dostał 12 lat odsiadki. Dziś czytam, że za seks z 14 letnią dziewczyną jakiś gościu też może dostać 12 lat.
Mimo wszystko jednak ciężar gatunkowy tych dwóch przestępstw jest jednak ciut różny, nie sądzicie? Jakby nie patrzeć jednak ten pierwszy czyn spowodował więcej nieszczęścia, pozbawił życia 2 osoby. W tym drugim ta 14 latka też nie ma za dobrze, ale jednak ma zdecydowanie większe szanse na szczęśliwe życie niż te 2 zabite dziewczyny.
A kara dla sprawców taka sama?
Ogólnie ostatnio mam znów atak choroby "na nie" w stosunku do naszego kraju. Dziś znów w dyskusji padło pełne przeświadczenia "religia zapewnia moralność i nie można żyć moralnie bez religii" i jeszcze jakie oburzenie było gdy spytałem czy to znaczy, że ja jako ateista wychowany bez żadnej religii jestem w takim wypadku gwałcicielem.
Jak pan prezydent swoimi słowami mnie do wyprowadzki nie zachęcił to to już tak.
Albo teraz sprawa z Jaruzelem, wielka radocha bo "JEST DOWÓD!", tylko że jak się okazuje dęty i wart tyle samo jakbym ja sobie napisał w zeszycie, że tak i tak jest i to opowiedział w filmie. Równie dobrze może być fałszywy jak i prawdziwy więc nic nam nie wnosi do wiedzy, może gdyby sprawdzić chemicznie czy powstał w tym czasie to by już coś dało, ale pewnie z takim sprawdzaniem byłoby dokładnie tak samo jak z "obiektywnym" badaniem tego opłatka z Sokółki. Za jakiś czas będzie tak jak w czasach gdy Tejkowski tworzył swoją listę prawdziwych Polaków, był na niej on i jego zaufani, tak IPN stworzy listę tych, którzy w PRLu zachowywali się tak jak IPN uważa za słuszne i otwierać ją będzie pan Kurtyka i jego przyboczni.
A najbardziej przybijająca wiadomość dnia to info o tym, że pan doktor co to homeopatię wciskał swoim pacjentom wygrał sprawę z izbą lekarską czy czym tam. "Pamięć wody" nagle dostała legitymację.
Jak IV RP Kaczyńskich przerażała całą swoją istotą to obecna RP 3.5 a może raczej 4.1 przybija takim zbiorowiskiem dziwności. Nadal panuje przekonanie, że "każdem jeden co to zarabia więcej niż 2-3 tysiące złotych to złodziej" i w ogóle wszyscy to złodzieje....
I idea pracy za granicą nabiera na atrakcyjności........ dajcie jakieś powody żeby znów zobaczyć plusy ;-)
[dziś blog robi za narzędzie do zniwelowania zniechęcania, wyrzucam swoje myśli to może pójdą precz ;-)]
Podobne postybeta
Szczęśliwe nieszczęścia ;-)
Nienawiść
Seksizm
No to posprzątane, pójdę siedzieć, za obrazę uczuć religijnych....
Demokracja
Wczoraj gościu za zabicie 2 dziewczyn w wypadku który spowodował po pijaku dostał 12 lat odsiadki. Dziś czytam, że za seks z 14 letnią dziewczyną jakiś gościu też może dostać 12 lat.
Mimo wszystko jednak ciężar gatunkowy tych dwóch przestępstw jest jednak ciut różny, nie sądzicie? Jakby nie patrzeć jednak ten pierwszy czyn spowodował więcej nieszczęścia, pozbawił życia 2 osoby. W tym drugim ta 14 latka też nie ma za dobrze, ale jednak ma zdecydowanie większe szanse na szczęśliwe życie niż te 2 zabite dziewczyny.
A kara dla sprawców taka sama?
Ogólnie ostatnio mam znów atak choroby "na nie" w stosunku do naszego kraju. Dziś znów w dyskusji padło pełne przeświadczenia "religia zapewnia moralność i nie można żyć moralnie bez religii" i jeszcze jakie oburzenie było gdy spytałem czy to znaczy, że ja jako ateista wychowany bez żadnej religii jestem w takim wypadku gwałcicielem.
Jak pan prezydent swoimi słowami mnie do wyprowadzki nie zachęcił to to już tak.
Albo teraz sprawa z Jaruzelem, wielka radocha bo "JEST DOWÓD!", tylko że jak się okazuje dęty i wart tyle samo jakbym ja sobie napisał w zeszycie, że tak i tak jest i to opowiedział w filmie. Równie dobrze może być fałszywy jak i prawdziwy więc nic nam nie wnosi do wiedzy, może gdyby sprawdzić chemicznie czy powstał w tym czasie to by już coś dało, ale pewnie z takim sprawdzaniem byłoby dokładnie tak samo jak z "obiektywnym" badaniem tego opłatka z Sokółki. Za jakiś czas będzie tak jak w czasach gdy Tejkowski tworzył swoją listę prawdziwych Polaków, był na niej on i jego zaufani, tak IPN stworzy listę tych, którzy w PRLu zachowywali się tak jak IPN uważa za słuszne i otwierać ją będzie pan Kurtyka i jego przyboczni.
A najbardziej przybijająca wiadomość dnia to info o tym, że pan doktor co to homeopatię wciskał swoim pacjentom wygrał sprawę z izbą lekarską czy czym tam. "Pamięć wody" nagle dostała legitymację.
Jak IV RP Kaczyńskich przerażała całą swoją istotą to obecna RP 3.5 a może raczej 4.1 przybija takim zbiorowiskiem dziwności. Nadal panuje przekonanie, że "każdem jeden co to zarabia więcej niż 2-3 tysiące złotych to złodziej" i w ogóle wszyscy to złodzieje....
I idea pracy za granicą nabiera na atrakcyjności........ dajcie jakieś powody żeby znów zobaczyć plusy ;-)
[dziś blog robi za narzędzie do zniwelowania zniechęcania, wyrzucam swoje myśli to może pójdą precz ;-)]
Podobne postybeta
Szczęśliwe nieszczęścia ;-)
Nienawiść
Seksizm
No to posprzątane, pójdę siedzieć, za obrazę uczuć religijnych....
Demokracja
Google Goggles w działaniu :-)
Się głośno o Google Goggles zrobiło czyli o wyszukiwaniu obrazkowym.
No to proszę jak nie widzieliście jeszcze jak to działa to tu przykład :-) Zrobiłem zdjęcie 1 komiksu z serii 8 sezonu Buffy the Vampire Slayer i znalazło :-)
W pracy testowałem na herbacie i znalazło Vitaxa, choć Tetley już nie ;-)
Podobne postybeta
Buffy ma 40 lat....
Cytat ;-)
Przenośna wikipedia
Książkowy Stack Overflow ;-)
10 lat temu byłem u Buffy ;-)
No to proszę jak nie widzieliście jeszcze jak to działa to tu przykład :-) Zrobiłem zdjęcie 1 komiksu z serii 8 sezonu Buffy the Vampire Slayer i znalazło :-)
W pracy testowałem na herbacie i znalazło Vitaxa, choć Tetley już nie ;-)
Podobne postybeta
Buffy ma 40 lat....
Cytat ;-)
Przenośna wikipedia
Książkowy Stack Overflow ;-)
10 lat temu byłem u Buffy ;-)
poniedziałek, grudnia 07, 2009
Galileoskop złożony ;-)
No i złożyłem Galileoskop, zajęło mi to jakieś 30 do 40 minut z czego ostatnie 10 minut użyłem do wyjęcia jednego z obiektów [18x] z nasadki nań coby zastosować go w połączeniu z obiektywem 25x jako soczewkę Barlowa [jeśli dobrze rozumiem]. Wszystko w trakcie oglądania TV więc nie jest to jakieś szczególnie złożone zajęcie.
Po złożeniu wszystko prezentuje się tak jak widać na zdjęciach.



Trochę niepokoją mnie te dziwne plamki na soczewce.
Najwięcej zamętu jest ze składaniem obiektywów bo trzeba dość dokładnie przyglądać się soczewką coby je odpowiednio złożyć a przy okazji nie po palcować ich zbytnio. Same soczewki z boku wyglądają czasem lekko przerażająco tak jakby były odtłuczone od jakiegoś większego kawałka szkła czy raczej plastiku. Ale całość choć jednak Made In China jest bardzo składalna, wszystko do wszystkiego pasuje. Jedyny zgrzyt to obiektyw 18x, który trudno złożyć i jeszcze trudniej rozłożyć.
Obserwacji żadnych nie byłem w stanie wykonać, popatrzałem sobie tylko na logo pobliskiego McDonalds ale takie uroki chmur na niebie ;-) Choć już teraz wyraźnie widać, że problemem będzie ustawianie ostrości bo wszystko jest na "suw" a to trudne. Jednak pokrętła w tanich chińskich teleskopach trochę pomagają ;-)
Wydaje się też, że rzeczywiście udało się projektantom osiągnąć to, że obiektywy są tak skonstruowane, że spokojnie można patrzeć w okularach.
W składaniu bardzo przydatna jest instrukcja obrazkowa dostępna na stronie downloadu dla Galileoskopu, tutaj link bezpośredni.
No i to chyba wszystko ;-)
[Dodane po pierwszej obserwacji ;-)
patrzyłem na Księżyc i wyglądał super, obraz o niebo lepszy niż na tanim chińskim teleskopie z marketu, do tego o wiele bardziej stabilny, nawet lekkie trącenie okularami o teleskop wprowadziło go w bardzo krótkie i spokojne drgania, które szybko wygasły. Patrząc na terminator świetne widać poszczególne kratery, obraz jest bardzo ostry i jasny choć teraz sam Księżyc jest dość ciemny. Celowanie to mordęga, muszka i szczerbinka na tubie są mało pomocne szczególnie gdy próbuje się celować w coś mniejszego, próbowałem w mgławicę Oriona i tylem widział co nic ;-) Choć tu dużo do powiedzenia będzie miał także sam statyw. Tu trzeba zaznaczyć, że Galileoskop jest BEZ STATYWU i do obserwacji konieczny jest statyw fotograficzny. Wrażenia bardzo pozytywne :-)]
Podobne postybeta
Focus
Galileoskopy w Polsce
Czemu używam częściej Chromebooka niż netbooka z Windows?
Czy się stoi czy się siedzi.... kamerka w laptopie jako detektor tego czy biurko jest w trybie stand czy sit ;-)
Ice Cream Sandwich na Naxus S :-) ciąg dalszy ;-)
Po złożeniu wszystko prezentuje się tak jak widać na zdjęciach.
Trochę niepokoją mnie te dziwne plamki na soczewce.
Najwięcej zamętu jest ze składaniem obiektywów bo trzeba dość dokładnie przyglądać się soczewką coby je odpowiednio złożyć a przy okazji nie po palcować ich zbytnio. Same soczewki z boku wyglądają czasem lekko przerażająco tak jakby były odtłuczone od jakiegoś większego kawałka szkła czy raczej plastiku. Ale całość choć jednak Made In China jest bardzo składalna, wszystko do wszystkiego pasuje. Jedyny zgrzyt to obiektyw 18x, który trudno złożyć i jeszcze trudniej rozłożyć.
Obserwacji żadnych nie byłem w stanie wykonać, popatrzałem sobie tylko na logo pobliskiego McDonalds ale takie uroki chmur na niebie ;-) Choć już teraz wyraźnie widać, że problemem będzie ustawianie ostrości bo wszystko jest na "suw" a to trudne. Jednak pokrętła w tanich chińskich teleskopach trochę pomagają ;-)
Wydaje się też, że rzeczywiście udało się projektantom osiągnąć to, że obiektywy są tak skonstruowane, że spokojnie można patrzeć w okularach.
W składaniu bardzo przydatna jest instrukcja obrazkowa dostępna na stronie downloadu dla Galileoskopu, tutaj link bezpośredni.
No i to chyba wszystko ;-)
[Dodane po pierwszej obserwacji ;-)
patrzyłem na Księżyc i wyglądał super, obraz o niebo lepszy niż na tanim chińskim teleskopie z marketu, do tego o wiele bardziej stabilny, nawet lekkie trącenie okularami o teleskop wprowadziło go w bardzo krótkie i spokojne drgania, które szybko wygasły. Patrząc na terminator świetne widać poszczególne kratery, obraz jest bardzo ostry i jasny choć teraz sam Księżyc jest dość ciemny. Celowanie to mordęga, muszka i szczerbinka na tubie są mało pomocne szczególnie gdy próbuje się celować w coś mniejszego, próbowałem w mgławicę Oriona i tylem widział co nic ;-) Choć tu dużo do powiedzenia będzie miał także sam statyw. Tu trzeba zaznaczyć, że Galileoskop jest BEZ STATYWU i do obserwacji konieczny jest statyw fotograficzny. Wrażenia bardzo pozytywne :-)]
Podobne postybeta
Focus
Galileoskopy w Polsce
Czemu używam częściej Chromebooka niż netbooka z Windows?
Czy się stoi czy się siedzi.... kamerka w laptopie jako detektor tego czy biurko jest w trybie stand czy sit ;-)
Ice Cream Sandwich na Naxus S :-) ciąg dalszy ;-)
sobota, grudnia 05, 2009
Galileoskop :-)
Wczoraj odebrałem na poczcie dwa galileoskopy :-)
Tutaj 4 zdjęcia z otwarcia pudełka :-)




Jak na razie nie składałem jeszcze drania. Ale wygląda nieźle :-)
Podobne postybeta
Galileoskop jest już tuż tuż ;-)
Galileoskop
Galileoskopy w Polsce
Stefan albinos przybył... i trochę przerażający jest ;)
Teleskop :-)
Tutaj 4 zdjęcia z otwarcia pudełka :-)
Jak na razie nie składałem jeszcze drania. Ale wygląda nieźle :-)
Podobne postybeta
Galileoskop jest już tuż tuż ;-)
Galileoskop
Galileoskopy w Polsce
Stefan albinos przybył... i trochę przerażający jest ;)
Teleskop :-)
piątek, grudnia 04, 2009
Dziwne wykorzystanie twierdzenia Bayesa :-)
Nie bijcie ;-) będzie kontrowersyjnie i może być z błędami :-)
Mamy dane z USA: odsetek ateistów wśród amerykanów to jakieś 10% wśród przeciętnych mieszkańców USA, czyli takich o IQ w okolicach 100 [duże uproszczenie].
Wśród ogółu amerykańskich naukowców średnio 35% to ateiści*, przyjmijmy, że ich IQ to około 130 [też przybliżenie].
Wśród wybitnych naukowców należących do National Academy of Sciences niewierzący stanowią 93%** i załóżmy że dla nich IQ to 150.
Czyli jest tak:
P(ateista|IQ to 100) = 10% (prawdopodobieństwo, że ktoś jest ateistą pod warunkiem, że jego IQ to 100 wynosi 10%)
P(ateista|IQ to 130) = 35% (prawdopodobieństwo, że ktoś jest ateistą pod warunkiem, że jego IQ to 130 wynosi 35%)
P(ateista|IQ to 150) = 93% (prawdopodobieństwo, że ktoś jest ateistą pod warunkiem, że jego IQ to 150 wynosi 93%)
Teraz zastanówmy się czy można z tego wywnioskować coś o szansach na to, że masz IQ powiedzmy 130 gdy jesteś ateistą?
Wydaje się, że tak. Można spróbować użyć twierdzenia Bayesa [i tu mogą być błędy :-)], które zapisujemy np. tak:
P(A|B)=P(B|A)*P(A)/P(B)
Czyli mamy tak:
P(IQ to <wartość>|ateista)=P(ateista|IQ to <wartość>)*P(IQ to <wartość>)/P(ateista)
Czyli szansa, że IQ danego osobnika wynosi <wartość> gdy jest ateistą jest równa odsetkowi ateistów w grupie ludzi o danym IQ pomnożonej razy odsetek ludzi z całej populacji o danym IQ i podzielone przez odsetek ateistów w całej populacji.
Wiemy że:
P(IQ to 100)=~68% [tyle ludzi jest w odległości 1 odchylenia standardowego od 100]
P(IQ to 130)=3%
P(IQ to 150)=0.1%
P(ateista)=~10%
Gdy wrzucimy to wszystko do wzoru Bayesa to mamy:
P(IQ to 100|ateista)=68%
P(IQ to 130|ateista)=11%
P(IQ to 150|ateista)=1%
Czyli, jeżeli ktoś jest ateistą to w 68% przypadków jego IQ to około 100, czyli tak jak w reszcie populacji, w 11% przypadków jego IQ to 130, czyli o 3.5 raza częściej ateista ma IQ w okolicach 130 niż w całej populacji, w 1% przypadków jego IQ to 150, czyli wśród ateistów jest to częstsze o 10 razy niż w całej populacji.
I co Wy na to? :-)
* dane za stroną apologetów religii
** dane za artykułem z Nature, który można znaleźć tutaj
Podobne postybeta
Ku pamięci - iteracyjna wersja twierdzenia Bayesa ;-)
Studia wyższe
"Bóg urojony"
Głupie użycie twierdzenia Bayesa.....
Słaby, ale wojujący ateizm - czyli "obiektywne" dziennikarstwo ;-)
Mamy dane z USA: odsetek ateistów wśród amerykanów to jakieś 10% wśród przeciętnych mieszkańców USA, czyli takich o IQ w okolicach 100 [duże uproszczenie].
Wśród ogółu amerykańskich naukowców średnio 35% to ateiści*, przyjmijmy, że ich IQ to około 130 [też przybliżenie].
Wśród wybitnych naukowców należących do National Academy of Sciences niewierzący stanowią 93%** i załóżmy że dla nich IQ to 150.
Czyli jest tak:
P(ateista|IQ to 100) = 10% (prawdopodobieństwo, że ktoś jest ateistą pod warunkiem, że jego IQ to 100 wynosi 10%)
P(ateista|IQ to 130) = 35% (prawdopodobieństwo, że ktoś jest ateistą pod warunkiem, że jego IQ to 130 wynosi 35%)
P(ateista|IQ to 150) = 93% (prawdopodobieństwo, że ktoś jest ateistą pod warunkiem, że jego IQ to 150 wynosi 93%)
Teraz zastanówmy się czy można z tego wywnioskować coś o szansach na to, że masz IQ powiedzmy 130 gdy jesteś ateistą?
Wydaje się, że tak. Można spróbować użyć twierdzenia Bayesa [i tu mogą być błędy :-)], które zapisujemy np. tak:
Czyli mamy tak:
P(IQ to <wartość>|ateista)=P(ateista|IQ to <wartość>)*P(IQ to <wartość>)/P(ateista)
Czyli szansa, że IQ danego osobnika wynosi <wartość> gdy jest ateistą jest równa odsetkowi ateistów w grupie ludzi o danym IQ pomnożonej razy odsetek ludzi z całej populacji o danym IQ i podzielone przez odsetek ateistów w całej populacji.
Wiemy że:
P(IQ to 100)=~68% [tyle ludzi jest w odległości 1 odchylenia standardowego od 100]
P(IQ to 130)=3%
P(IQ to 150)=0.1%
P(ateista)=~10%
Gdy wrzucimy to wszystko do wzoru Bayesa to mamy:
P(IQ to 100|ateista)=68%
P(IQ to 130|ateista)=11%
P(IQ to 150|ateista)=1%
Czyli, jeżeli ktoś jest ateistą to w 68% przypadków jego IQ to około 100, czyli tak jak w reszcie populacji, w 11% przypadków jego IQ to 130, czyli o 3.5 raza częściej ateista ma IQ w okolicach 130 niż w całej populacji, w 1% przypadków jego IQ to 150, czyli wśród ateistów jest to częstsze o 10 razy niż w całej populacji.
I co Wy na to? :-)
* dane za stroną apologetów religii
** dane za artykułem z Nature, który można znaleźć tutaj
Podobne postybeta
Ku pamięci - iteracyjna wersja twierdzenia Bayesa ;-)
Studia wyższe
"Bóg urojony"
Głupie użycie twierdzenia Bayesa.....
Słaby, ale wojujący ateizm - czyli "obiektywne" dziennikarstwo ;-)
czwartek, grudnia 03, 2009
Trybunał zdecydował.
Wczoraj Trybunał Konstytucyjny uznał, że wliczanie religii do średniej jest "w porzo". Nie zgadzam się, bo mimo tego co twierdzi Trybunał religia nie jest jeszcze jednym przedmiotem dodatkowym. Głównie z tego powodu, że nie ma jasnych kryteriów oceny, a sama ocena bywa często [i nie ma żadnych mechanizmów to uniemożliwiających] oceną za wiarę, a nie za wiedzę. Czyli może być uczeń, który zna cały temat lepiej od prowadzącego, ale może dostać ocenę niedostateczną ponieważ np. nie był na rekolekcjach.
Ale OK, na decyzji trybunału i tak najpewniej nie straci żaden ateista :-) W Polskich warunkach ateizm jest domeną ludzi inteligentniejszych niż przeciętna*, ich dzieci z wszystkich przedmiotów mają zwykle na tyle dobre oceny, że i tak wybijają się na tyle mocno ponad przeciętną, że spokojnie mogą się dostać do wybranej szkoły.
Wysoka ocena z religii może tak naprawdę w znaczący sposób zawyżyć średnią tylko przeciętnemu lub słabemu uczniowi, a wśród takich ateistów zbyt wielu nie ma.
Dlatego choć jestem zaskoczony decyzją Trybunały i jestem skłonny do przychylenia się do opinii, że Trybunał wolał nie zadzierać z kościołem i stąd ta decyzja, to jakoś szczególnie smutny z powodu tej decyzji nie jestem. Cóż, stało się, Trybunał zdecydował, trzeba z tym żyć.
Mam tylko nadzieję, że nikt w ramach "walki o dobro dzieciaczków" nie przeforsuje obowiązkowych lekcji etyki, bo temu jestem przeciwny.
* związek jest taki, że im ktoś jest inteligentniejszy tym jest bardziej prawdopodobne, że jest ateistą. Nie znaczy to jednak, że ktoś kto jest wierzący jest z automatu mniej inteligentny!
Podobne postybeta
Zakład MENu
Iran coraz bliżej....
Bóg Urojony i Źródło Wszelkiego Zła
No i mamy wyrok
"Bóg urojony"
Ale OK, na decyzji trybunału i tak najpewniej nie straci żaden ateista :-) W Polskich warunkach ateizm jest domeną ludzi inteligentniejszych niż przeciętna*, ich dzieci z wszystkich przedmiotów mają zwykle na tyle dobre oceny, że i tak wybijają się na tyle mocno ponad przeciętną, że spokojnie mogą się dostać do wybranej szkoły.
Wysoka ocena z religii może tak naprawdę w znaczący sposób zawyżyć średnią tylko przeciętnemu lub słabemu uczniowi, a wśród takich ateistów zbyt wielu nie ma.
Dlatego choć jestem zaskoczony decyzją Trybunały i jestem skłonny do przychylenia się do opinii, że Trybunał wolał nie zadzierać z kościołem i stąd ta decyzja, to jakoś szczególnie smutny z powodu tej decyzji nie jestem. Cóż, stało się, Trybunał zdecydował, trzeba z tym żyć.
Mam tylko nadzieję, że nikt w ramach "walki o dobro dzieciaczków" nie przeforsuje obowiązkowych lekcji etyki, bo temu jestem przeciwny.
* związek jest taki, że im ktoś jest inteligentniejszy tym jest bardziej prawdopodobne, że jest ateistą. Nie znaczy to jednak, że ktoś kto jest wierzący jest z automatu mniej inteligentny!
Podobne postybeta
Zakład MENu
Iran coraz bliżej....
Bóg Urojony i Źródło Wszelkiego Zła
No i mamy wyrok
"Bóg urojony"
środa, grudnia 02, 2009
Inercja i koło wielokrotnego wynajdywania, czyli radosne macki piekieł w kodzie [alem pojechał w tytule ;-)]
Już parę lat pracuję ze wspólnym kodem, czyli takim który pisze wiele osób i którego niektóre fragmenty skrywają swoje pochodzenie w pomrokach dziejów i nikt nie jest w stanie powiedzieć kto je napisał i kiedy [znaczy to tyle, że napisano je jeszcze zanim zaczęto używać kontroli wersji, tudzież używano innego systemu kontroli wersji, a później dokonano przejścia na inny system ;-)], często także nikt nie wie po co ktoś to napisał ;-)
I dwie najbardziej denerwujące cechy takiego kodu to jego inercja i wielokrotne wynajdywanie koła.
Inercja uwidacznia się w taki sposób, że natrafiając na dany fragment kodu developer podświadomie przyjmuje styl pisania w tym fragmencie, przy jednoczesnym braku analizy tego kodu.
To drugie oblicze inercji objawia się tym, że często poprawka polega na dodaniu, zmianie lub usunięciu jednej linii do której doprowadził Cię debuger, ale tak naprawdę nie rozumiesz co zmieniasz.
Oznacza to, że kod z wiekiem obrasta w różnego rodzaju obejścia i tymczasowe rozwiązania, upodabnia się do klasycznych układów na pająka ;-) ale nie tych gdzie pająk jest wynikiem braku płytki, a tych gdzie robi się nim np. wspólną masę.

I w pewnym momencie w kodzie mamy tajemniczą linię:
Która oznacza, że prawdopodobnie zmieniło się coś w strukturze danych, i najprostszym rozwiązaniem było zastosowanie takiego tricku ;-)
Pierwsze oblicze inercji wygląda tak, że ktoś kiedyś powtórzył dany kod kilka razy z drobnymi zmianami, np. coś takiego:
Wtedy niemal pewne jest, że gdy będzie to potrzebne dostaniemy do kodu takie coś:
Żeby kod był "konsystentny".
Tutaj zaś rozwiązaniem byłoby np. proste zamienienie wszystkich tych "idiomów" w użycie operatora warunkowego ?, a w większości innych przypadków wyrefaktorowanie metody i przekazywanie jej tych drobnych różnic.
Ale tu właśnie pojawia się inercja, bo gdy tego są 3 sztuki to mało kto coś robi, a jak jest ich paręset w całym kodzie w kilkudziesięciu klasach to już taka prosta operacja nie jest ;-)
Wielokrotne wynajdywanie koła też jest ciekawą przypadłością. Zapewne można by próbować wyznaczać ilość developerów pracujących na danym kodzie przez prostą analizę ilość powtórzeń pewnych fragmentów i częstości wyniesienia ich do klas utilowych ;-) O co chodzi?
Np. trzeba zapisać coś do pliku, jakiś tekst, kilka razy, wtedy developer może zrobić metodę
W jednej z poprzednich firm mieliśmy chyba 4 kompletnie różne metody pobierania informacji o sprzęcie do którego byliśmy podłączeni i co najlepsze każda z tych metod mogła zwrócić za każdym razem ciut inny obiekt, choć intencja była taka by zawsze zwracała to samo ;-)
Albo metody formatujące, często jest ich kilka zestawów choć każda z nich robi to samo ;-) Bo gdy developer dotarł do miejsca gdzie musiał sformatować dużo liczb czy dat to stwierdził, że dobrze zrobić sobie takie metody........... nie wiedząc, że już gdzieś takie są ;-)
Oczywiście tak inercja kodu jak i wielokrotne wynajdywanie koła nie są dobre. Bo gdy trzeba coś zmienić to okazuje się, że nie wiadomo gdzie to zrobić, że trzeba poprawkę z drobnymi modyfikacjami założyć w milionie miejsc i w końcu, że i tak się kilka tych miejsc przegapiło ;-)
Jak z tym walczyć? Czasem pomagają stand-up'y, bo np. pomagają szerzyć wiedzę o utilach, ktoś mówi "i dziś napisałem trochę kodu do formatowania daty i używajcie tego" i czasem to gdzieś w cudzej głowie utkwi i jest szansa, że wykorzysta. Pomagają czasem inspekcje bo wszyscy jako tako znają dzięki nim kod.
Na inercję pomaga refaktoring. Zwykle pomaga, choć oczywiście nie zawsze. Już byłem w takich miejscach, że przerefaktorowanie kodu powodowało, że musiałem się kilka razy bardziej nagimnastykować by coś osiągnąć bo akurat dany refaktoring był zbyt "ładny", a za mało praktyczny.
Btw. widzicie jak często używam słów niemierzalnych, takich jak "ładny", "czasem", "zwykle" i podobnych? Taki już urok kodowania, że mimo istnienia jakichś 3 milionów typów metryk i tak jedyną metodą na ocenę kodu jest popatrzenie nań przez człowieka, który może dostrzec tam piękno [rzadko ;-)] lub radośnie machające macki piekieł [częściej ;-)].
Ale, choć wspólny kod miewa problemy, to i tak zwykle mimo połączenia ignorancji wielu łączy też ich geniusz i efekt działa i bywa nawet w miarę przewidywalny ;-)
Czasem się tylko coś wysypie ;-)
Podobne postybeta
Przepływ sterowany danymi - A takie Java'owe coś ;-)
Oszukali mnie ;-)
"Skoro ludzie wyewoluowali z małp to czemu małpy nadal istnieją?"
Wyrocznia od siedmu boleści
Electron + Airly = wskaźnik jakości powietrza w pasku ;-)
I dwie najbardziej denerwujące cechy takiego kodu to jego inercja i wielokrotne wynajdywanie koła.
Inercja uwidacznia się w taki sposób, że natrafiając na dany fragment kodu developer podświadomie przyjmuje styl pisania w tym fragmencie, przy jednoczesnym braku analizy tego kodu.
To drugie oblicze inercji objawia się tym, że często poprawka polega na dodaniu, zmianie lub usunięciu jednej linii do której doprowadził Cię debuger, ale tak naprawdę nie rozumiesz co zmieniasz.
Oznacza to, że kod z wiekiem obrasta w różnego rodzaju obejścia i tymczasowe rozwiązania, upodabnia się do klasycznych układów na pająka ;-) ale nie tych gdzie pająk jest wynikiem braku płytki, a tych gdzie robi się nim np. wspólną masę.

I w pewnym momencie w kodzie mamy tajemniczą linię:
st.setString(1,values[idx++]);
st.setString(2,values[idx++]);
idx++; // tajemnicza linia
st.setString(3,values[idx++]);
Pierwsze oblicze inercji wygląda tak, że ktoś kiedyś powtórzył dany kod kilka razy z drobnymi zmianami, np. coś takiego:
if (startValue==null) {
start.setValue(0);
} else {
start.setValue(startValue);
}
if (middleValue==null) {
middle.setValue(0);
} else {
middle.setValue(middleValue);
}
if (endValue==null) {
end.setValue(0);
} else {
end.setValue(endValue);
}
Wtedy niemal pewne jest, że gdy będzie to potrzebne dostaniemy do kodu takie coś:
if (stopValue==null) {
stop.setValue(0);
} else {
stop.setValue(stopValue);
}
Żeby kod był "konsystentny".
Tutaj zaś rozwiązaniem byłoby np. proste zamienienie wszystkich tych "idiomów" w użycie operatora warunkowego ?, a w większości innych przypadków wyrefaktorowanie metody i przekazywanie jej tych drobnych różnic.
Ale tu właśnie pojawia się inercja, bo gdy tego są 3 sztuki to mało kto coś robi, a jak jest ich paręset w całym kodzie w kilkudziesięciu klasach to już taka prosta operacja nie jest ;-)
Wielokrotne wynajdywanie koła też jest ciekawą przypadłością. Zapewne można by próbować wyznaczać ilość developerów pracujących na danym kodzie przez prostą analizę ilość powtórzeń pewnych fragmentów i częstości wyniesienia ich do klas utilowych ;-) O co chodzi?
Np. trzeba zapisać coś do pliku, jakiś tekst, kilka razy, wtedy developer może zrobić metodę
saveToFile(String fName,String text)
i umieścić ją w klasie Util
i niby wszystko OK, ale jest prawie pewne, że za jakiś czas inny developer [a czasem nawet ten sam ;-)], będzie potrzebował metody robiącej dokładnie to samo, nie będzie miał jednak pojęcia o istnieniu tej pierwszej metody i stworzy nową... tym razem może przyjmować np. parametry w odwrotnej kolejności.W jednej z poprzednich firm mieliśmy chyba 4 kompletnie różne metody pobierania informacji o sprzęcie do którego byliśmy podłączeni i co najlepsze każda z tych metod mogła zwrócić za każdym razem ciut inny obiekt, choć intencja była taka by zawsze zwracała to samo ;-)
Albo metody formatujące, często jest ich kilka zestawów choć każda z nich robi to samo ;-) Bo gdy developer dotarł do miejsca gdzie musiał sformatować dużo liczb czy dat to stwierdził, że dobrze zrobić sobie takie metody........... nie wiedząc, że już gdzieś takie są ;-)
Oczywiście tak inercja kodu jak i wielokrotne wynajdywanie koła nie są dobre. Bo gdy trzeba coś zmienić to okazuje się, że nie wiadomo gdzie to zrobić, że trzeba poprawkę z drobnymi modyfikacjami założyć w milionie miejsc i w końcu, że i tak się kilka tych miejsc przegapiło ;-)
Jak z tym walczyć? Czasem pomagają stand-up'y, bo np. pomagają szerzyć wiedzę o utilach, ktoś mówi "i dziś napisałem trochę kodu do formatowania daty i używajcie tego" i czasem to gdzieś w cudzej głowie utkwi i jest szansa, że wykorzysta. Pomagają czasem inspekcje bo wszyscy jako tako znają dzięki nim kod.
Na inercję pomaga refaktoring. Zwykle pomaga, choć oczywiście nie zawsze. Już byłem w takich miejscach, że przerefaktorowanie kodu powodowało, że musiałem się kilka razy bardziej nagimnastykować by coś osiągnąć bo akurat dany refaktoring był zbyt "ładny", a za mało praktyczny.
Btw. widzicie jak często używam słów niemierzalnych, takich jak "ładny", "czasem", "zwykle" i podobnych? Taki już urok kodowania, że mimo istnienia jakichś 3 milionów typów metryk i tak jedyną metodą na ocenę kodu jest popatrzenie nań przez człowieka, który może dostrzec tam piękno [rzadko ;-)] lub radośnie machające macki piekieł [częściej ;-)].
Ale, choć wspólny kod miewa problemy, to i tak zwykle mimo połączenia ignorancji wielu łączy też ich geniusz i efekt działa i bywa nawet w miarę przewidywalny ;-)
Czasem się tylko coś wysypie ;-)
Podobne postybeta
Przepływ sterowany danymi - A takie Java'owe coś ;-)
Oszukali mnie ;-)
"Skoro ludzie wyewoluowali z małp to czemu małpy nadal istnieją?"
Wyrocznia od siedmu boleści
Electron + Airly = wskaźnik jakości powietrza w pasku ;-)
wtorek, grudnia 01, 2009
Kalkulator marzeń ;-)
Znalazłem mój kalkulator marzeń ;-) Casio FX-9860G SD

Ma jeden minus, cenę ;-) Mimo wszystko blisko 700 złotych za kalkulator to ciut dużo, a znów na Amazon.co.uk wolę nie kupować bo jednak to elektronika [choć z kosztami transportu będzie kosztował tak na oko i tak z 200 złotych mniej].
Z tą ceną to w ogóle problem jest taki, że byłbym się w stanie przekonać do wydania takiej kwoty na kalkulator... gdyby mi był potrzebny ;-) Ale mimo usilnych starań na razie nie znalazłem dobrego pretekstu ;-)
Dla porównania Algebra FX-2.0 kosztuje od 350-400 złotych, co już jest bardziej rozsądne.
W ramach poszukiwania alternatywy przeglądałem sobie software'owe kalkulatory naukowe dla Androida i posucha straszna. Najwygodniejszym kalkulatorem okazał się Android Scripting Host i jego Python, ale draństwo jest strasznie nieporęczne w używaniu ;-)
Nie mam zamiaru się porywać na pisanie własnego kalkulatora bo jak widzę w przypadku SDK Androida nie umiem się przekonać do pisania, w przypadku Windows Mobile jakoś łatwiej mi to szło ;-)
Ktoś zaproponuje jakieś preteksty, których będę mógł użyć przed swoim sumieniem? ;-)
Podobne postybeta
Kiedy tablet zmieni się w dobry kalkulator?
To (kalkulator) żyje :-)
Kalkulator
Czekamy na kalkulator :-)
Święty Garnek Chłodniczy

Ma jeden minus, cenę ;-) Mimo wszystko blisko 700 złotych za kalkulator to ciut dużo, a znów na Amazon.co.uk wolę nie kupować bo jednak to elektronika [choć z kosztami transportu będzie kosztował tak na oko i tak z 200 złotych mniej].
Z tą ceną to w ogóle problem jest taki, że byłbym się w stanie przekonać do wydania takiej kwoty na kalkulator... gdyby mi był potrzebny ;-) Ale mimo usilnych starań na razie nie znalazłem dobrego pretekstu ;-)
Dla porównania Algebra FX-2.0 kosztuje od 350-400 złotych, co już jest bardziej rozsądne.
W ramach poszukiwania alternatywy przeglądałem sobie software'owe kalkulatory naukowe dla Androida i posucha straszna. Najwygodniejszym kalkulatorem okazał się Android Scripting Host i jego Python, ale draństwo jest strasznie nieporęczne w używaniu ;-)
Nie mam zamiaru się porywać na pisanie własnego kalkulatora bo jak widzę w przypadku SDK Androida nie umiem się przekonać do pisania, w przypadku Windows Mobile jakoś łatwiej mi to szło ;-)
Ktoś zaproponuje jakieś preteksty, których będę mógł użyć przed swoim sumieniem? ;-)
Podobne postybeta
Kiedy tablet zmieni się w dobry kalkulator?
To (kalkulator) żyje :-)
Kalkulator
Czekamy na kalkulator :-)
Święty Garnek Chłodniczy
Subskrybuj:
Posty (Atom)