wtorek, czerwca 15, 2010

No i mamy wyrok

Wiele osób cieszy się z wyroku Trybunału w Strasburgu, który uznał, że Polska łamie prawa człowieka nie zapewniając lekcji etyki uczniom, którzy byliby nimi zainteresowani.Ja mam mieszane uczucia.Już w tamtym roku minister Hall przebąkiwała [chyba zresztą w związku ze sprawą w której był dzisiejszy wyrok, oraz w związku z wliczaniem religii do średniej], że docelowo chce by religia lub etyka były przedmiotami obowiązkowymi.Ktoś może zakrzyknąć "hurra!", ale takie rozwiązanie ma dwie wady.Problem pierwszy to brak nauczycieli, prawie ich nie ma, problem można rozwiązać albo przez spędzanie różnych uczniów zainteresowanych etyką z kilku szkół w jedno miejsce, albo przez obejście minimalnej liczby uczniów i prowadzenie dla nich lekcji w każdej szkole, oczywiście w takiej porze by uczniowie z kilku klas mogli tam pójść, co oznacza zapewne okienka albo podobne udogodnienia. Ale to jeszcze nie jest takie straszne, choć niejeden uczeń mając do wyboru takie uroki, a pójście na religię i udawanie, że go to interesuje wybierze to drugie rozwiązanie [jego prawo, jak tak chce to niech tak robi], poważniejszym problemem jest to, że może dojść do sytuacji, że uczeń niewierzący lub innowierca będzie mieć lekcje etyki z katechetą. Do uczenia etyki "wystarczy" ktoś kto skończył filozofię, a że będzie to filozofia katolicka? Szczegół, papier jest papier, podkładka będzie. O uczniów ateistów się nie obawiam, przeżyją coś takiego, bardziej obawiam się o uczniów innowierców, którzy mogą dostawać sprzeczne sygnały. No i potencjalnie będzie to też kolejny kanał drenażu budżetu, katecheci już są finansowani z budżetu, teraz będą mogli dostać dodatki za bycie jeszcze nauczycielami etyki.Abstrahując od tego wszystkiego co wyżej o sposobie organizacji etyki, pozostaje pytanie po co w ogóle lekcje etyki w szkole?Że nauczy uczniów etycznego podejścia do życia? To ilu etyków pamięta który kraj na świecie jest największym producentem boksytów na świecie, co to są te boksyty, i np. pamięta co to jest siła Coriolisa? I ilu z nich potrafi tą wiedzę zastosować w życiu?Zgaduję, że niewielu. Skąd więc wiara, że nauka etyki w szkole coś zmieni?Raczej będzie to przechowalnia dla tych absolwentów filozofii, którzy nie mieli zdolności by znaleźć jakąś inną pracę.


Podobne postybeta
Nie dla etyki czy religii.
Ateizm to nie nihilizm i jak sprawić by prymas był apostatą ;-)
Skąd się biorą źli i dobrzy nauczyciele? - Przemkowa teoria ;-)
Trybunał zdecydował.
Bio"etyka"