wtorek, września 30, 2008

SSD a programowanie

Jakiś czas temu opisywałem tu moje eksperymenty mające na celu ustalenie trwałości dysków SSD w EEE PC.Jak napisałem w update'cie dyski SSD chronią się przed ciągłym zapisem do tych samych komórek.Przekonałem się o tym jakiś tydzień temu gdy w celu zdobycia danych do pewnego eksperymentu napisałem na EEE PC i uruchomiłem nań program w Pythonie. Program miał na celu wejść na stronę wykop.pl, pobrać listę linków, wejść na każdy z nich i pobrać listę osób które wykopały link i listę osób które go zakopały. Później program zapisywał w pliku danej osoby linkę którą wykopała, lub zakopała. Ogólnie polegało to więc na tym, że program co chwilę otwierał pliki i dopisywał do nich nowe linie...I ciekawa sprawa :-) najpierw wszystko działało całkiem sprawnie, aż od pewnego momentu, od tego momentu wszystko szło szybko, po czym zawisało na kilka-kilkanaście sekund i znów szło szybko :-)Wniosek stąd taki, że programy na EEE PC które intensywnie piszą do tych samych obszarów dysku mogą szybko spodziewać się tego, że dostaną zadyszki i większość czasu spędzą na oczekiwaniu na przeniesienie różnych obszarów dysku na SSD :-)Jak ktoś ciekawy tutaj źródło skanera ;-) Przechodzi teoretycznie przez pierwsze 100 stron wykop.pl i buduje na dysku mapę głosowań użytkowników. W pliku [nazwa usera].digg jest lista linków na które głosował, a pliku [nazwa użytkownika].dugg jest lista linków które zakopał. Przed ewentualnym uruchomieniem programu należy sprawdzić w pliku robots.txt wykopu czy te działania są dozwolone [teraz są].
import urllib2#http://www.wykop.pl/kategoria/wszystkie/1def getText(addr): print addr handler = urllib2.urlopen(addr) s=handler.read() return sdef getLines(addr): #handler = urllib2.urlopen(addr) #s=handler.read().split("\n"); s=getText(addr).split("\n") return sdef getUsers(lines): searchedText = "http://www.wykop.pl/ludzie/" list = []  for i in range(1,len(lines)):  if lines[i].find(searchedText)!=-1:   q=lines[i].find(searchedText)   s=lines[i][q+len(searchedText):]   q2=s.find('"')   item=s[:q2]   print(item)   list.append(item) return list   def analyze(id): addr="http://www.wykop.pl/link/"+id+"/" text = getText(addr) addrLen = len(addr) q=text.find(addr) s=text[q+addrLen:] q=s.find('"') s=s[1:q]+"/" print s linkDigg = addr+s+"/wykopali" diggLines = getLines(linkDigg) diggUsers = getUsers(diggLines) for name in diggUsers:  f=open(name+".digg","a")  f.write(id+"\n")  f.close() linkDugg = addr+s+"/zakopali" duggLines = getLines(linkDugg) duggUsers = getUsers(duggLines) for name2 in duggUsers:  f=open(name2+".dugg","a")  f.write(id+"\n")  f.close()  for i in range(1,100): addr="http://www.wykop.pl/kategoria/wszystkie/"+str(i) print addr s=getLines(addr) print(len(s)) for il in range(1,len(s)):  if s[il].find("linkid")!=-1:   print s[il]   q=s[il].find('"linkid-')+8   s2=s[il][q:]   q=s2.find('"')   id=s2[:q]   print id   analyze(id)
Żeby było zabawniej program zawiera błąd, ale i tak działa ;-) Błąd polega na zbyt dużym obcięciu części adresu potrzebnego do uzyskania listy wykopywaczy i zakopywaczy. Widać jednak wykop.pl potrzebuje w tym miejscu tylko jakichś liter, nie ważne czy takich samych na jakie kieruje usera.


Podobne postybeta
Jak walczyć z gigantycznym kodem w Java'ie, część 1 ;-)
Jak zrobić plik OVPN (dla OpenVPN) w wersji unified format?
Jak nie zapomnieć kupić biletu miesięcznego - revised ;-)
Polowanie na Nexus 4 - wersja automagiczna ;-)
Jak nie zapomnieć kupić biletu miesięcznego ;-)

Forma nad treścią

Przed chwilą czytałem na WP albo Onecie informację o tym, że w południowo-wschodnich stanach USA ludzie ustawiają się w długaśne kolejki za paliwem i tankują je później nie tylko do baków, ale i do kanistrów, a nawet butelek po mleku. W komentarzach ktoś napisał, że jak mieszka przez 20 lat w USA to nie widział tam butelek na mleko. Nie jest tu istotne kto ma rację ;-) Ciekawe jest za to jak wiele podobnych stwierdzeń w dziennikarstwie wynika nie z faktów, a tego że dobrze brzmią i dziennikarz chce ich użyć.
Ile treści w wiadomościach to treść, a ile wynik przyjętej formy?
Gdy ktoś pisze o niebotycznych podwyżkach to wiemy, że chodzi o wysokie, ale zwykle dodawana jest informacja jak wysokie mają być te podwyżki w procentach. Ta niebotyczność wpływa tylko na nasz odbiór procentów. Ale gdy ktoś pisze o kilometrowych korkach to powstaje problem czy rzeczywiście chodzi o korki mierzone w kilometrach, czy o korek o długości kilometra, czy o długi korek.Czy gdy teraz dziennikarz pisze o zniewoleniu za czasów PRL to ma na myśli to, że istniała cenzura, czy to, że państwo wkraczało w każdy aspekt życia? [myślę, że pisze o pierwszym, ale chce wywołać odczucia związane z drugim].
Czy złowieszcze plany Rosji/Niemiec/Polski/opozycji/rządu to plany które wg. autora źle nam wróżą, czy to złe plany, czy to po prostu plany kogoś kogo autor nie lubi?
Sam nie jestem od tego wolny, choć zwykle tak prowadzę "wywód" by doprowadzić do jakiegoś "fajnego" zwrotu czy stwierdzenia w sposób w miarę naturalny. Ale trzeba pamiętać, że ja jestem amatorem, a dziennikarze to zwykle ludzie którzy piórem potrafią zrobić wiele ;-)Ile jest więc treści w treści i jaka część treści wynika z formy? ;-)

Podobne postybeta
Lubię plotki ;-)
Wybór laptopa w firmie
Czemu mniej miejsc parkingowych to mniejsze korki w mieści?
Wkurzają mnie obłudni i źli hipokryci mizogini.
Studia wyższe

poniedziałek, września 29, 2008

POpulizm

Wiecie w kogo uderzy ustawa liberalnej i demokratycznej Platformy Obywatelskiej o odbieraniu... przepraszam, przeliczeniu emerytur byłym SBekom i ludziom z WRON?Np. w pewną teraz 21 letnią dziewczynę. Jej ojciec pracował w SB, parę lat temu ona wraz z matką odeszły od ojca, który od dobrych 10 lat zajmował się głównie piciem. Po 2-3 latach gościu zapił się na śmierć, doszło nawet do tego, że w mieszkaniu leżał martwy przez kilka dni, aż się zaśmierdł.Dziewczyna teraz studiuje i dostaje rentę rodzinną po ojcu. I teraz najlepsze. Wszystko wskazuje, że jak ustawa przejdzie to dostanie mniej.Ta! Nie ma to jak przywalić sługusom reżymu, nawet takim którzy w momencie upadku systemu mieli 3 latka.A wszystko po to żeby PO mogło przejąć wyborców stojących za hasłem "Wszystkie une, które zarabiają wincej niże 1000 na miesionc to złodzieje!" i bandę nienawistników z imieniem Jezusa na ustach.A przecież można by było wykorzystać akta IPN do wykrycia tych pracowników SB którzy łamali prawo PRL, którzy bili przesłuchiwanych i wytoczyć im procesy... ale to by nie było tak nośne medialnie.

Podobne postybeta
Smutno mi się zrobiło...
Pochodzenie
Brudny sekret ;-) czyli jak podnieść oceny aplikacji w Google Play ;-)
Pat Condell - Boże, pobłogosław ateizm!
Czy EULA (End-user license agreement) jest potrzebna w aplikacji mobilnej, czy nie?

niedziela, września 28, 2008

Przepowiednia ;-)

Pobawię się w wizjonera ;-)

W ciągu 2-3 lat [w wariancie optymistycznym], lub w ciągu 5-8 lat [w pesymistycznym] do użytku zaczną wchodzić okulary 3D podpinane do komputera, które pozwolą cieszyć się pełną trójwymiarowością.

Jeśli będę o tym pamiętał napiszę o tym jak sprawdza się moja przepowiednia za te 2 lata :-)

Skąd ta przepowiednia? :-) Od dobrych 10 lat chorowałem na mały komputerek w stylu EEE PC. Po 9 latach pojawił się EEE PC.
Od 4 lat chciałem telefonów z większym ekranem i bardziej intuicyjnym systemem - teraz są iPhone i G1 od HTC.
Próbowałem robić interaktywne strony WWW z wykorzystaniem JavaScript w 2001 roku, a teraz AJAX rządzi ;-)

Nie, nie, nie znaczy to, że jestem jakimś niedocenianym geniuszem, który wszystko przewiduje. Znaczy to tylko tyle, że skoro ja potrafię wpaść na takie pomysły, to co najmniej kilka firm od paru lat już nad tym pracuje. W końcu to co widzimy teraz na rynku wynika z ewolucji tego rynku, więc wiele osób dochodzi do podobnych pomysłów.

Z innych rzeczy, spodziewajmy się za jakiś czas wyszukiwarek które będą potrafiły poradzić nam strony nie tyle na podstawie stron które odwiedziliśmy, ale na podstawie tych stron, albo na podstawie krótkiego tekstu na jakiś temat który wprowadzimy ;-)

Podobne postybeta
Marny ze mnie prorok ;-)
Wyprorokowałem ;-) - okulary 3D :-)
Pamiętające ja vs odczuwające ja
Nadmiar wyboru, to jest problem dla Androida ;-)
Noż kurwa....

czwartek, września 25, 2008

Sztuczki tropiciela błędów, part 3 - hackujemy klasy finalne ;-)

Dziś próbowałem się w pracy "włamać" do biblioteki odpowiedzialnej za pooling połączeń do bazy danych. Chodzi po prostu o to, że chcę ustalić czy pooling nie robi nieładnych rzeczy zaraz po starcie ;-)
Niestety autor klas poolingu był podejrzliwy i uczynił większość klas klasami finalnymi, przez to nie mogłem użyć mojej ulubionej techniki polegającej na nadpisaniu klasy i założenia breakpointów w metodach które chciałem obserwować...
I wtedy przyszło olśnienie ;-) A co gdyby "wstrzyknąć" swój kod do środka klasy "wroga" i zmusić ją do pracy na moją korzyść? ;-)

Na klasach poolingu tego jeszcze nie zrobiłem, ale idea wydaje się być słuszna. Szczególnie skuteczna powinna być w przypadku klas, które agregują lub są wrapperami dla klas które dziedziczą po czymś dostępnym, lub rozszerzają coś dostępnego.

Wyobraźmy sobie, że mamy kod interfejsu:

package org.przemelek.hack.secure;
public interface Form {
public void login(String user,String password);
}
Oraz finalną klasę SecureForm, która jest "tajna" i finalną klasę opakowującą SecureForm o nazwie SpecialForm, która to klasa używa naszej tajnej klasy.
package org.przemelek.hack.secure;
final class SecureForm implements Form {
protected SecureForm() {
System.out.println("Secure object created");
}
public void login(String user, String password) {
System.out.println("Secure login");
}
}
package org.przemelek.hack.secure;
public final class SpecialForm implements Form {
private Form form;
public SpecialForm() {
form = new SecureForm();
}
public void login(String user, String password) {
form.login(user, password);
}
}
Chcielibyśmy móc coś zrobić w momencie gdy wywołana zostanie metoda login(String,String), z tym że chodzi także o wywołania wewnątrz kodu klasy SpecialForm [tutaj akurat takich nie mamy].

I w tym momencie z pomocą przychodzą nam odbicia ;-)

package org.przemelek.hack;
import java.lang.reflect.Field;
import org.przemelek.hack.secure.Form;
import org.przemelek.hack.secure.SpecialForm;

public class Hack {
public static void main(String[] args) throws SecurityException, NoSuchFieldException, IllegalArgumentException, IllegalAccessException {
Form form = new SpecialForm();
Field formField = SpecialForm.class.getDeclaredField("form");
formField.setAccessible(true);
final Form oldForm = (Form)formField.get(form);
formField.set(form, new Form() {
public void login(String user, String password) {
System.out.println("Hacked login :-)");
System.out.println("user:"+user+" password:"+password);
oldForm.login(user, password);
}
});
form.login("test", "tost");
}
}


Przez odbicia prosimy o zadeklarowane pole form, zapamiętujemy jego wartość, następnie tworzymy klasę anonimową na podstawie znanego nam interfejsu Form, i podmieniamy jej instancją wartość pola form.
I już działa ;-)
Gdy gdziekolwiek w naszym kodzie, czy kodzie biblioteki którą hackujemy nastąpi wywołanie metody login(String,String) z klasy SpecialForm wywołany zostanie także nasz kod :-) Sztuczki tropiciela błędów, part 2
Sztuczki tropiciela błędów, part 1

Podobne postybeta
Sztuczki tropiciela błędów, part 4
Sztuczki tropiciela błędów, part 2 ;-)
Niecne wykorzystanie refleksji... czyli jak poszukać tekstu w drzewie obiektów? ;-)
Ile to jest 1+1 w Java'ie?
PKO BP to jednak nie umie w płatności..

wtorek, września 23, 2008

Złodzieje czasu - mail, IM i telefon

Wiele osób to już odkryło ;-) teraz zdałem sobie z tego sprawę ja [choć podejrzewałem to od wielu lat ;-)]Poczta elektroniczna, komunikator i telefon to złodzieje czasu.Poczta elektroniczna kradnie czas w taki sposób, że co chwilę odrywamy się od tego co robimy i sprawdzamy czy nie ma nowej poczty [robimy to wszędzie! jak ktoś ma komórkę z dostępem do Internetu to niech się zastanowi jak często zdarzało mu się sprawdzać pocztę w toalecie], a jak jest to czytamy ją i próbujemy odpowiedzieć. Dodatkowo często mamy włączone przeszkadzajki, które skutecznie odrywają nas od naszych zajęć gdy przyjdzie nowy mail.Komunikator kradnie czas w taki sposób, że po pierwsze go używamy ;-) I niezależnie o czym jest rozmowa, w końcu schodzi na wymianę imotków. Dodatkowo gdy ktoś z listy znajomych zmienia status to pojawiają nam się przeszkadzajki, które znowu odrywają nas od naszych zajęć.Telefon kradnie czas przez, jak łatwo zgadnąć - dzwonienie ;-). W każdej firmie gdy wszyscy pracownicy mają telefony na biurkach używają ich do załatwiania wszystkiego. Zadzwonią do Ciebie [a Ty do nich] z największą pierdołą skutecznie odrywając Cię od Twoich zajęć. Chyba dlatego pierwszym hasłem różnych Inbox Zero i podobnych jest to by w pierwszej kolejności wyłączyć klienta e-mail i używać go tylko gdy trzeba ;-)Sam od jakiegoś czasu świadomie nie włączam w pracy klienta GG, staram się by przeglądarka nie była otwarta ciągle na GMAILu, a firmowego Outlooka staram się ignorować [maile na które muszę odpowiedzieć i tak mam od rana w skrzynce, a z racji różnicy czasu jest mała szansa by ktoś z moich przełożonych ze stanów wstawał o 3 w nocy by wysłać mi pilnego maila ;-)]. Co do telefonu to dzięki temu, że w pracy mam softphone'a który przez prawie cały czas jest wyłączony problemu nie mam ;-)Btw. w pracy, gdy wszyscy jesteśmy w jednym biurze [lub kompleksie biurowym] najzdrowszą zasadą komunikacji jest chyba "jeśli dla załatwienia danej sprawy nie chce Ci się podnieść 4 liter i podejść do osoby, z która tą sprawę masz załatwić, to sprawa ta nie jest warta przeszkadzania tej osobie"... fakt, sam się nie zawsze do tej zasady stosuję ;-)


Podobne postybeta
eBook - jak na razie się nie opłaca
Złe i dobre cosie....
Nie lubię oszustów.
W jakiej firmie warto pracować?
POpulizm

Książki nad pieniądze :-)

Co jakiś czas ktoś proponują mi pieniądze w ramach wsparcia dla mojej wtyczki OpenOffice.org2GoogleDocs [nazwę naprawdę koszmarną wymyśliłem ;-)] albo za inne moje projekciki. Jest to dziwne, ale i miłe ;-)Zawsze grzecznie dziękuję, bo dla pieniędzy [i przyjemności też] piszę kod w pracy, a w domu gdy coś piszę to robię to tylko dla czystej przyjemności :-) Zawsze jest jednak problem polegający na tym, że trudno jest grzecznie odmówić gdy ktoś chce Ci coś dać ze to co robisz za darmo bo lubisz. Jest trochę niezręcznie, bo przecież osoba proponująca wsparcie robi to w dobrej wierze i nie chce nikogo urazić, a ja nie chcę tej osoby urazić odmową bo choć ja wsparcia nie potrzebuję to są projekty które mogą go potrzebować.Moją motywacją dla tworzenia takich rzeczy jak OpenOffice.org2GoogleDocs, Gadacz czy BuffyPedia jest chęć sławy ;-) i satysfakcja płynąca z tego, że widzę iż np. ostatnią wersję OOo2GD pobrało już ponad 7400 osób. W przypadku bloga "zapłatą" są komentarze [patrząc na ich ilość wnoszę, że nie dostarczam produktu który wzbudzałby większe zainteresowanie ;-)]Dlatego ostatnio pojawił mi się w głowie szalony pomysł ;-) Jeśli ktoś chce okazać mi wsparcie, mogę dać tej osobie szansę :-)Niektóre programy to CardWare, gdzie autor wymaga wysłania mu pocztówki w zamian za korzystanie z programu. Ja mogę zaproponować GiveMeABookIfYouReallyWantToWare ;-) W GiveMeABookIfYouReallyWantToWare osoby, które miałyby ochotę wesprzeć autora mogłyby mu [czyli mnie ;-)] kupić jedną z książek, które chciałby mieć, a nie ma bo ich np. w Polsce nie można znaleźć. Mogłyby też wskazać gdzie tą książkę można fizycznie kupić w okolicy dostępnej dla autora [w moim przypadku w Krakowie]Szczerze jakby ktoś taki mi przysłał taką ustaloną ze mną książkę, to chętnie przelałbym tej osobie pieniądze za książkę i przesyłkę ;-) [oczywiście w rozsądnych granicach ;-)]Wsparciem byłby raczej trud włożony przez taką osobę w pójście do księgarni i kupienie książki, a później wysłanie tej książki.Dlatego jeżeli wiesz np. gdzie można w Krakowie bez kłopotu kupić 3 część Odysei Czasu - "Firstborn" Arthur'a C. Clarke'a to chętnie się tego dowiem :-) To samo dla "The Last Theorem" tego samego autora i np. angielskich wersji książek Dawkinsa :-)


Podobne postybeta
Przybijające cosie.......
Disconnect, Facebook, PayPal i wykop, czyli 1 plus i 3 minusy ;-)
Odyseja Czasu - Burza Słoneczna
Go dla Java'owca ;-) odcinek 2 "kontenery dwa ;-)"
Prawdziwy narodowo-katolicki patriota i prawdziwy żydokomunista - opis wzorców

niedziela, września 21, 2008

Dziwne finanse, dziwna gospodarka......

Wolny rynek, kapitalizm, liberalizm gospodarczy. To wszystko są podobno leki na całe zło świata. I chyba rzeczywiście coś w tym jest..... ale jest duże "ale" ;-)Krótka sprzedaż, dźwignie i tym podobne rzeczy to naprawdę dziwna sprawa.Ceny akcji spadają? Nie masz zbyt dużo pieniędzy? Chcesz dużo zarobić? To stosujesz krótką sprzedaż. Idziesz do biura maklerskiego i mówisz coś w stylu "chłopaki pożyczcie powiedzmy milion akcji spółki A, oddam wam to za 2 dni i zapłacę za tą pożyczkę 10% wartości tych akcji z dnia dzisiejszego". Oni pożyczają Ci ten milion akcji, które właśnie spadają, sprzedajesz je po 1 złoty za sztukę, czyli dostajesz milion złotych, po 2 dniach cena akcji to powiedzmy 80 groszy. Kupujesz milion akcji za 80 groszy sztuka, płacisz 800 tysięcy złotych. Oddajesz biuru maklerskiemu ich milion akcji i płacisz 100 tysięcy złotych, a sam masz swoje 100 tysięcy złotych. Ponosisz oczywiście ryzyko, bo możliwe że akcje wzrosną, ale skoro zwiększasz ich podaż to przy odpowiednio dużej operacji i tak spowodujesz spadek ceny, a istnieje duże prawdopodobieństwo, że mniejsi inwestorzy widząc większy spadek zdecydują, że wolą sprzedać swoje akcje, przez co wywołają jeszcze większy spadek. Biuro maklerskie też ponosi ryzyko, w końcu te akcje nie są jego, tylko klientów czyli jeżeli odpowiednio wielu klientów będzie chciało sprzedać swoje akcje może się okazać, że biuro nie ma ich tylu wiec musi im zapłacić pieniędzmi ze swojej kieszeni i później sprzedać akcje gdy je dostanie z powrotem od tego kto je pożyczył. Ale ryzyko nie jest duże.I niby wszystko OK, ale wydaje mi się to jakieś moralnie dwuznaczne. Jak ten sam proceder wyobrazimy sobie z samochodami to wygląda to już bardziej podejrzanie. Idziesz do warsztatu samochodowego i pożyczysz od nich naprawione właśnie auto, po którego odbiór klient ma się zgłosić za 2 dni, sprzedasz to auto komuś za pewną kwotę, a później kupujesz takie samo auto za mniejsze pieniądze i oddasz je do warsztatu. Oczywiście istnieje ryzyko, że będziesz musiał dopłacić do interesu i w tym Twoje ryzyko. Ale jak to auto stracisz to co prawda to Twój problem bo musisz je oddać to nagle staje się to też problemem warsztatu, i właściciela. Bo świadomość, że jesteś mu winien samochód niewiele daje gdy nie masz tyle pieniędzy by za ten samochód móc zapłacić ;-)A inny patent [zresztą dzisiejsze problemy gospodarki światowej są tym spowodowane] to pożyczać ludziom pieniądze na zakup domu lub mieszkania, pożyczać im to na wysoki procent (po 30 latach spłacą Ci powiedzmy 200% kwoty którą im pożyczasz) jak największej ilości osób, dzięki temu więcej ludzi chce kupować mieszkania, rośnie popyta, a więc i ceny. Nie masz tyle pieniędzy by wszystkim chętnym ludziom na to pożyczyć, dlatego emitujesz obligacje i mówisz inwestorom, że w ciągu 30 lat zarobią na tym interesie 50%. Ty zarabiasz, inwestorzy zarabiają, ludzie zarabiają [w końcu ceny mieszkań też rosną no i mają gdzie mieszkać]. Ale w pewnym momencie dochodzi do sytuacji, że ludzie nie mogą już spłacać kredytów [bo pożyczałeś wszystkim jak leci], dlatego nie masz pieniędzy żeby płacić swoim inwestorom...... i zaczynają się problemy. A w tym wszystkim najlepsze jest to, że pozornie największe ryzyko ponosi ten kto pożycza pieniądze ludziom na mieszkania i domy, w końcu to są często osoby o bardzo niskich dochodach, a więc istnieje duża szansa, że nie będą w stanie spłacać rat.... dlatego oprocentowanie jest wysokie. Ci którzy kupują papiery z których te kredyty są finansowane są przekonani, że nie kupują ryzykownych papierów.... Ryzyko pozornie znika.. I później wraca.Pewnie jestem naiwny, ale wydaje mi się, że ta nowoczesna finansjera nie jest do końca uczciwa ;-)Btw. a co będzie jeśli okaże się, że cały nasz dobrobyt ostatnich 20-30 lat [OK, w Polsce może nie tak bardzo odczuwany i widoczny dopiero od paru lat] to wynik takich praktyk? Może jest tak, że przez takie operacje jest tak, że większość pieniędzy na świecie jest wirtualna? I może w pewnym momencie okaże się, że trzeba będzie obudzić się w świecie bez tych wirtualnych pieniędzy?


Podobne postybeta
Nieistniejący rynek
2011 zaczęty ;-)
zVATowani 2
Informacja 2
O Ruchu Poparcia Palikota, czyli RPP ;-)

środa, września 17, 2008

Kaloryfer

Niby to tylko taki pokręcony, srebrny kawałek żeliwa który wisi przy ścianie.Takie niby nic.A jednak jak zaczyna być ciepły to staje się powodem do niepohamowanej radości i podskoków :-)Dlatego zakrzyczmy pospołu - NIECH GRZEJĄ NAM KALORYFERY :-)

Podobne postybeta
Nowa firmowa Macówka :-)
Sztuka ;-)
Kryzysowy, pokręcony algorytm? ;-)
Yuval Noah Harari wisi nam jedną książkę.... ;-)
To działa! :-)

Polska kapliczka

Najnowsza gorąca wiadomość na WP i Onet to informacja o tym, że prof. Aleksander Wolszczan współpracował z SB.

Nie wiem czy to prawda czy fałsz, ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia.

Jeżeli po jednej stronie są Macierewicz, Kaczyńscy, Walentynowicz czy Gwiazdowie, a po drugiej Wolszczan, Wałęsa [którego się też o to oskarża] czy Kuroń [tez go oskarżano] to zdecydowanie wolę być po stronie tych, których "prawdziwi Polacy" uznają za kapusiów. Po prostu wolę być po stronie ludzi, którzy może i zrobili coś czego mogą się wstydzić, ale zrobili też coś dla reszty świata, a nie po stronie osób które całą swoją siłę kierują na oskarżanie innych. Wole tych, którzy coś zbudowali, niż takich którzy tylko niszczą.

Dlatego puki ktoś nie udowodni mi, że Jaruzelski wprowadził stan wojenny po to tylko by móc się bawić w dyktatora, i że nie miało z tym nic wspólnego to, że mógł obawiać się interwencji radzieckiej, ani to że mieliśmy wtedy zimę stulecia, a zapasów węgla było na 2-3 tygodnie, póty będę uważał, że Jaruzelski był jedynym z niewielu polskich polityków, którzy mieli i mają jaja.

Tak samo nawet jeśli Wolszczan był współpracownikiem SB to mogę jedynie przyznać, że SB wybierało inteligentnych ludzi. Nie uznaję tego za tragedię. Tragedią jest to, że jak zwykle mamy polskie piekiełko.

Czesi mają podobno jakieś powiedzenie o polskiej kapliczce, oznacza ona podobno właśnie polskie piekiełko - z nim się nie witam, z nim nie rozmawiam, go nie lubię.

Za 100 lat w podręcznikach będzie mowa o Aleksandrze Wolszczanie jako o odkrywcy pierwszych pozasłonecznych układów planetarnych, i obawiam się że jak tak dalej pójdzie to będzie to w ogóle jeden z niewielu polaków którzy w tych podręcznikach będą.


Podobne postybeta
Jak VHDL obalił komunizm
Ważne książki
Generał Jaruzelski wg. Kuklińskiego
Wolność i Propaganda
IV RP i czemu Michnik jest zły