środa, sierpnia 16, 2017

Czemu mniej miejsc parkingowych to mniejsze korki w mieści?

Gdy powstaje jakikolwiek budynek w centrum Krakowa i informacja o tym pojawia się gdzieś w Internecie to od razu pojawia się krzyk w komentarzach o to, że tak mało miejsc parkingowych zaplanowano.
Budynek na 3000 pracowników i 600 miejsc parkingowych? Od razu krzyk.
"Apartamentowiec" na 320 mieszkań i 150 miejsc? Od razu krzyk.

Co ciekawe dzięki takiej polityce w centrum Krakowa nadal można zaparkować i nie stoi się w permanentnym korku (tylko w gigantycznym ;-)).

To działa tak.
Im łatwiej parkować tym więcej ludzi przyjeżdża samochodem, im więcej ludzi przyjeżdża samochodem tym większe korki, im więcej ludzi dojedzie do centrum tym trudniej znaleźć wolne miejsce.

Jeśli byłoby dokładnie 1 miejsce parkingowe w centrum Krakowa to większość zmotoryzowanych nie jechałaby samochodem bo szanse dostania miejsca byłyby stosunkowo niskie.

Jednak powodowałby to też, że ludzie którzy z jakichś powodów muszą dojechać do centrum nie robiliby tego.

Czyli 1 miejsce parkingowe w mieście rozwiązuje problem korków, ale utrudnia użytkowanie miasta.

Jeżeli w centrum Krakowa byłoby milion miejsc parkingowych to każdy posiadacz samochodu chciałby jechać samochodem bo łatwo by było zaparkować, ale przez to spędzałby większość czasu w korkach.
Niecierpliwych by to przyhamowało, ale wiele osób jeździłoby samochodami i stało kilka godzin w korkach.

Czyli bardzo dużo łatwo dostępnych miejsc parkingowych też nie robi sztuczki.

Tak na czuja sweet spot czy złoty środek jest w gdy do centrum można dojechać w miarę łatwo, ale nie za łatwo, a parkowanie jest możliwe, ale też niezbyt proste.

Pierwsze robią korki. Drugie robi płatne parkowanie.

Centrum miasta ma użytkowników.

To mieszkańcy, ludzie którzy tam pracują, ludzie którzy przyjeżdżają do urzędów, ludzie którzy przyjeżdżają na zakupy i turyści.

Pracujący zwykle znają centrum i wiedzą jak się po nim poruszać. Wiedzą gdzie są przystanki komunikacji miejskiej. Zwykle podróżują też "lekko". Mają plecak, torebkę, neseser czy coś podobnego.
Jest ich też dużo i zwykle chcą się szybko dostać do centrum i szybko je opuścić. Zwykle przyjeżdżają o tym samym czasie i o tym samym czasie chcą wyjechać.

Dla nich idealna jest komunikacja miejska, ewentualnie rower. Z rzadka samochód.
Samochód jest niewskazany bo po pierwsze jest ich dużo, po drugie będą blokować miejsca parkingowe przez bardzo długo, po trzecie zakorkują kompletnie centrum wjeżdżając i wyjeżdżając.
Dlatego najlepiej by używanie samochodu było dla nich niewygodne.
Stąd gdy powstaje nowy biurowiec najlepiej by nie miał zbyt wielu miejsc parkingowych.
Wtedy administrator budynku będzie traktował je jako towar deficytowy i zachowa dla gości lub sprzeda firmom, które będą chciały mieć kilka miejsc na służbowe samochody czy dla małej części pracowników. W tym ostatnim przypadku problem jest zrzucany na firmy i to one muszą decydować jak się dzielić miejscami.

Mieszkańcy w centrum mogą blokować miejsca parkingowe, ale nie dorzucają się tak mocno do korkowania miasta. Bo nie wyjeżdżają zbyt często, a gdy to robią robią to zwykle poza godzinami szczytu.
Dlatego najlepiej ich ogólnie zniechęcać do posiadania samochodów (żeby nie blokowali miejsc), albo sprzedawać im miejsca w garażach podziemnych budynków.

Ludzie przyjeżdżający do urzędów są inni. Przyczyniają się do korków bo też zwykle w godzinach szczytu przyjeżdżają, ale zwykle przyjeżdżają z większej odległości. Nie znają centrum.
Korzystać więc powinni jak się da z komunikacji miejskiej, ale w niektórych przypadkach samochody są niezbędne.
Stąd powinni mieć w miarę dużą szansę znalezienia miejsca parkingowego.
Ale jak sprawić by takie miejsce istniało i nie było zajęte?
Ceną. Trzeba wyznaczyć cenę za parkowanie. Cenę która będzie na tyle wysoka, że miejsca nie zajmie ktoś kto codziennie przyjeżdża do centrum, albo ktoś kto w centrum mieszka.

To samo z klientami sklepów. Z tym, że większe sklepy mogą mieć kilka miejsc parkingowych dla swoich klientów. Szczególnie, że ludzie mogą ze sklepów wychodzić z dużymi torbami i mieć problemy ze skorzystaniem z komunikacji publicznej.

Turyści mieszkający w centrum poruszają się głównie na nogach, albo dojeżdżają do centrum komunikacją miejską.
Dla tych niektórych którzy przyjeżdżają samochodem dobrze by było miejsce, ale nie jest problemem gdy muszą za nie zapłacić.

I właśnie przez to, choć pewnie nie celowo, dobrze że nowobudowane biurowce w centrum Krakowa nie mają dużo miejsc parkingowych.
Dzięki temu miasto ma szansę jakoś funkcjonować.

Przydałby się jeszcze jeden krok do polepszenia sytuacji. Podniesienie abonamentu za parkowanie dla mieszkańców.
Tak by mieli większą zachętę do kupowania miejsc w parkingach podziemnych, albo by trzymać samochód gdzieś dalej, czy też by z samochodu zrezygnować.

Centra miast powinny być dla ludzi, nie dla samochodów.


Podobne postybeta
Programowanie po kalifornijsku ;-)
Dołożę się do budżetu Rybnika ;-)
Teoria biurokracji ;-)
Tunel... ciąg dalszy ;-)
Post-samochody ja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz