wtorek, września 11, 2012

Czy EULA (End-user license agreement) jest potrzebna w aplikacji mobilnej, czy nie?

W Bloggeroidzie mam EULA'e, która mówi po prostu, że się starałem by aplikacja była bezpieczna, ale nic nie mogę zagwarantować.
Dodatkowo informuję użytkowników, że mogą aplikacji używać jak chcą i kiedy chcą, byle nie łamali prawa i nie robili nikomu krzywdy (jak dla mnie oznacza to np. że ktoś prowadzący faszystowskiego bloga i używający Bloggeroia łamie umowę). Do tego ostrzegam, że Bloggeroid działa przez sieć, więc może wpływać na zużycie pakietu danych. W końcu zaznaczam, że nie mam żadnych związków z Bloggerem, Picasa Web Albums czy Google.

Ogólnie chcę być w porządku z użytkownikami i dać im szansę decyzji.
Próbuję się też zabezpieczyć przed pewnym rodzajem userów, którzy próbują ścigać twórców softu za swoje błędy.

Proponuję uczciwy układ.......... ale EULA na początku działania programu zniechęca pewną liczbę ludzi.
Żądam jakiegoś zaangażowania, nie dając im jeszcze nawet szansy na spróbowanie aplikacji.
Do tego niektórzy widzą moje ostrzeżenia jako groźby...

Staram się działać w interesie usera, ale ten tego tak nie musi odbierać ;-)

Coby ułatwić zapoznanie z aplikacją robię w niej pewne zmiany, np. przesuwam moment gdy trzeba wprowadzić konto do czasu pierwszej publikacji, wtedy też chcę pokazywać EULA'ę....
Do tego sam tekst EULA'i przerabiam, tak by był bardziej user friendly...

Ale ciągle się zastanawiam, czy jednak EULA w aplikacji mobilnej to jednak nie przesada?


Podobne postybeta
Tnę i przerabiam na mniejsze, czyli nieprzewidziane skutki refactoringu
Ku dyktaturze...
POpulizm
"Zapomniałem napisać, że w piątek (albo sobote, choć chyba był to czwartek)"
Sezon na Chrome