niedziela, sierpnia 01, 2010

zVATowani 2

OK, wszyscy płaczą, że zły rząd chce podwyższać podatki, a oni tacy biedni. Ci sami ludzie płaczą też, że przecież oni tacy biedni i im nikt nie chce pomagać.
Emeryci za mało dostają. Szkoły są biedne. Nauczyciele mało dostają.

Weźcie się zdecydujcie, OK?

Albo mamy model państwa opiekuńczego gdzie płacimy wysokie podatki [umówmy się, że składki na ubezpieczenia w stylu NFZ czy ZUS to też podatki] i z tych pieniędzy świadczone są nam usługi w stylu szkół, emerytur, opieki medycznej. To jest model z siatką zabezpieczającą, może ona krępować tych, którzy sobie świetnie radzą, ale daje ratunek tym którym się noga powinie.
Albo mamy model darwinizmu społecznego gdzie płacimy minimalne podatki, ale o wszystko musimy martwić się sami. To jest model w którym jak ci się noga powinie to odpadasz od ściany i spadasz w dół.

Nie da się połączyć tego tak by mieć przywileje i bezpieczeństwo z modelu 1, i koszty z modelu 2.

Jeżeli uważasz, że trzeba pomagać ludziom, że szkoły powinny być powszechne i nie powinno się dostawać rachunków za posyłanie tam dzieci, jeżeli uważasz, że opieka medyczna też powinna być powszechnie dostępna i nie powinno się dostawać rachunków po wyjściu od lekarza to nie ma przebacz, skądś pieniądze na to muszą pójść. Wszyscy się muszą zrzucić. Siłą rzeczy bogatsi zrzucą się bardziej niż biedni. Ale zrzucić się musi KAŻDY.

Nie ma darmowych obiadów [to tylko po części prawda, bo np. duża część Open Source to właśnie darmowy obiad], ktoś za to musi zapłacić. Albo płaci każdy za siebie i wtedy są tacy, których stać na dużo więcej niż potrzebują i są też tacy, których nie stać nawet na podstawowe sprawy, albo wszyscy wrzucają do wielkiego wora, i część dostaje z tego wora dużo więcej niż włożyli, a część nie wyciąga niczego, ale w zamian dostaje spokój społeczny, nie musi budować zamków ani nosić ostrego miecza przy sobie by bronić swojego dobytku przed tymi, którzy nie mają nic.

Jeżeli płaczesz, że emeryci dostają za mało to pomyśl, że rok w rok na emerytów wydajemy 130-150 mld złotych! Podwyższenie nawet o złotówkę miesięcznej emerytury dla każdego emeryta to dodatkowe 90 milionów złotych. O 10 złotych to 900 milionów, trzy razy więcej niż idzie na becikowe, albo IPN.

I teraz jest tylko pytanie czy trafia do Ciebie kawałek Kazika:
"całe życie tyrał w hucie, a do huty dokładali. Cała jego ciężka praca, wszystko było ch... warte, gdyby leżał całe życie mniejszą czyniłby on stratę"
Jeżeli przemawia, to godzisz się ponosić te koszty i rozumiesz, że ktoś za te emerytury musi zapłacić.

Jeśli kiedykolwiek pomyślałeś/pomyślałaś, że komuś powinno państwo/samorząd czy ogólnie społeczeństwo pomóc to w mniejszym lub większym stopniu popierasz ideę państwa opiekuńczego. Więc zaakceptuj, że za to musisz płacić niezależnie czy z tego korzystasz czy nie.
W domu nie rozliczasz dzieci z chleba który zjadły, nie przeliczasz tego na przyszłe zyski z inwestycji. Pomagasz znajomym bezinteresownie. Ponosisz koszty, jedynie dla satysfakcji i mglistej obietnicy rewanżu.
Państwo opiekuńcze to rozwinięcie tego modelu. Ci, którym powodzi się lepiej pomagają tym którym powodzi się gorzej.

Drugi model jest taki, że każdy może liczyć tylko na siebie, może rodzinę i znajomych. Panuje tam trybalizm, w którym pomaga się tylko ziomkom, a innych postrzega się jak potencjalnych wrogów, którzy mogą zagarnąć Twoje zasoby. Ten model prowadzi zawsze do koncentracji bogactwa. Wymusza przez to by bogaci bronili się przed biedną resztą.

Nie można mieć państwa opiekuńczego bez jego kosztów. Nie da się.

Wg. mnie się opłaca.
Dlatego skoro przez parę ostatnich lat wzbogaciliśmy się dość znacznie, i wygląda na to, że żyliśmy ponad stan, to trzeba za to teraz zapłacić.
Gdyby to ode mnie zależało większość kasy poszłaby z PIT, a nie z VAT, zlikwidowałbym becikowe, ulgę na dzieci, IPN, fundusz kościelny, Ministerstwo Sportu, zlikwidował dotację dla większość uczelni "wyższych" i zostawił tylko dla tych najlepszych [pomiar przez ilość cytowań w świecie i średnią zarobków absolwentów w porównaniu do absolwentów danego kierunku na innych uczelniach z uwzględnieniem rejonu], przetrzebił wojsko, zrezygnował z powiatów lub gmin, pomyślał o podniesieniu podatku Belki, by lokaty nie były bardziej opłacalne od ryzykowania i prowadzenia firm, podniósł składkę zdrowotną i emerytalną i wprowadził zasadę, że państwo ma prawo zaciągać długi tylko w celach inwestycyjnych.

Uwagi do ewentualnej dyskusji tutaj lub na Google Buzz, Flakerze czy gdziekolwiek indziej.
Tak, wiem, że Ty chcesz "wolności", że nie chcesz płacić za innych, tak i jesteś w 10% najbogatszych ludzi więc nigdy nie wyciągnąłeś nawet złotóweczki z wora, brawo! Tak trzymać!
Ale długi mamy i tak, dlatego powiedz skąd wziąć pieniądze na ich spłatę? Komu zabrać? Ja swoje opisałem, Ty opisz swoje.
Ja wolę państwo opiekuńcze, Ty nie, ale powiedz skąd wziąć pieniądze i jak uniknąć wtedy buntu społecznego, lub jeśli wybuchnie to jak go stłumić albo jak z nim żyć?
Powiedz jak przejść od złego "socjalizmu" do wspaniałej wolności.


Podobne postybeta
2011 zaczęty ;-)
Dziura
"Ja? Niech ktoś inny płaci" ;-)
Płatnik czy beneficjent?
Jak się profesjonalnie kłamie