sobota, czerwca 06, 2009

Kryzysowy, pokręcony algorytm? ;-)

Coś chyba jednak jest z tym całym kryzysem.

Ostatnio mój bank postanowił przesłać mi kopertę z wielgachnym napisem "Oferta dla wybranych klientów". W środku znalazłem zaś zaproszenie do przystąpienia do programu bankowości osobistej z wyjaśnieniem, że jestem takim fajnym klientem, że bank nie może się doczekać żeby było mi jeszcze lepiej.
Ostatnio gdy to sprawdzałem warunkiem wstępnym było średnie saldo środków pieniężnych na rachunkach w wysokości co najmniej 150.000 zł, oraz wpływy miesięczne na pewnym poziomie. Jeżeli drugi warunek od biedy bym spełniał, to do pierwszego brakuje mi jakichś 150 tysięcy złotych ;p
Ale teraz stał się cud i nagle za warunkiem "co najmniej 150.00 zł" pojawiło się tajemnicze ", lub" po którym następuje punkt drugi. [możliwe też jest, że to ", lub" było tam zawsze, ale ja go wcześniej nie zauważyłem]

Zawsze wydawało mi się, że bankowość osobista jest zarezerwowana dla 5-10% najlepszych klientów, a tutaj oferują ją mnie, zwykłemu szaraczkowi.
Przecież ja nawet karty kredytowej nie mam :-) a jedynym powodem dla którego czasem myślę o jej założeniu jest możliwość kupna tego na Amazon.
W życiu kredytu nie zaciągnąłem, a debet miałem chyba 3 razy. Jedyne więc ze mnie zyski to roczna opłata za konto, usługi internetowe i kartę debetową, łącznie ze 100 złotych.

Nie wiem jaki pokręcony algorytm im mnie podsunął... pewnie zwiększyli jego siłę rażenia o kilka rzędów i tak się załapałem ;-)
Hmm.. a może ktoś ze znajomych pisał system dla banku i wpisał moje nazwisko jako osobę uprzywilejowaną? ;-)

Choć to drugie chyba odpada, bo drugim listem w kopercie było zaproszenie do przystąpienia do funduszu inwestycyjnego [stopa zwrotu za poprzedni rok -14% ;-) co mimo wszystko jest wynikiem lepszym niż ten który osiągnął mój fundusz emerytalny ;-)]. A chyba nikt mnie aż tak nie lubi żeby mi życzyć tak źle ;-)
[tak, wiem że teraz może być najlepszy czas na kupowanie akcji jeśli myśli się o długoterminowej inwestycji, ale ponieważ nie rozumiem mechanizmów rządzących giełdą to jestem sceptyczny jeśli o nią chodzi, rynków pieniężnych nie rozumiem jeszcze bardziej, a szczerze mówiąc funduszy obligacji też nie, więc jeśli chodzi o mnie to jestem raczej na nie w tych sprawach. Choć zastrzegam sobie możliwość zmiany kiedyś zdania na ten temat]


No i jak się tu nie bać kryzysu?


Podobne postybeta
Starszy brat Ramzesa - Kryzys ;-)
Na co "idą" moje podatki?
Pochodzenie
Amoralna modlitwa
Chromebook w praniu, czyli tam i z powrotem, Kraków - Londyn - Kraków w 30 godzin