niedziela, sierpnia 02, 2015

Rycerz na białym koniu? ;-)

Wiele wskazuje, że stanie się rzecz niemożliwa do wyobrażenia sobie jeszcze rok temu, PiS wygra wybory i będzie mieć premiera.

PiS ma problem z władzą, za bardzo totalni są, jako PC byli, jako PiS też, teraz będzie najpewniej tak samo.
Jak tylko wygrają wybory i nawet uczynią z Beaty Szydło premiera to zaraz na tylnym siedzeniu usiądzie Jarosław Kaczyński, a do rządu wejdzie Macierewicz.
Wszędzie będzie się lał jad i szalone pomysły, a to bykowe, a to reparacje wojenne od Niemiec, Szwecji (za Potop), Rosji (za 1612) i Czech za spalenie Gniezna.
Wszędzie będą stawiane pomniki Lecha Kaczyńskiego.
Pojawią się w sejmie projekty całkowitego zakazu aborcji, będą pomysły przywrócenia kary śmierci, będzie masa pokazówek w TV i tak dalej.
Do tego Kukiz, który się do Sejmu pewnie też dostanie będzie walczył z PiSem, resztkami PO i tym co zostanie z lewicy....

Pytanie, kiedy Tusk, który kierownikuje teraz Radzie Europejskiej, zacznie być postrzegany w Polsce jako rycerz na białym koniu, który wróci do Polski by przywrócić normalność?

Można Tuska nie lubić, ale ostatnie 8 lat to dość stabilny wzrost, raczej pozytywny przekaz społeczny i pewnie niechęć "do Rudego" wygaśnie tak samo szybko jak niechęć do Buzka zmieniła się w najlepsze wyniki w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Ktoś się podejmie zgadywania? ;-)
Tutaj formularz ;-)





Podobne postybeta
Ingress i moje portale... ;-)
Mistrzowie political fiction
Przewidujemy wyniki wyborów ;-) - wyniki
Cud Tuska i Kopacz, polska medycyna bardziej wydajna niż niemiecka
Użyszkodniki...

wtorek, lipca 28, 2015

Potrzebny mi radar....

Jednym ze zwyczajów, które praktykuję w nowym mieszkaniu jest chodzenie koło 22:00 na taras i oglądanie Krakowa.
Widok ładny, ale dziś zakłócało mi go jakieś latadło.
Wyglądało na początku, że to drona, ale duża by musiała być bo odstęp między lampkami był znaczny (trudno powiedzieć ile stopni czy minut łuku, ale nawet jak latało za Wawelem to było widać 2 światełka, i nawet przyjmując, że latało zaraz za Wawelem, to to jest jakieś 1500 metrów, a było widać wyraźną przerwę między światełkami, co by znaczyło, że miało najmniej z 1.5-2 metry między światełkami.... co by wskazywało na dużą dronę*).
Szybkie było, szybko zmieniało wysokość, chociaż brzmiało jak samolot...

Możliwe, że to była drona, albo helikopter, albo jeden z prywatnych małych odrzutowców, które stoją na Balicach....

Bez radaru jednak nie mogę tego stwierdzić, stąd potrzebny mi radar ;-)

Mam w domu kuchenkę mikrofalową, a ta to przecież taki udomowiony radar.... część nadawczą już mam, teraz coś do kierowania wiązki i do jej odbierania...

W tzw. międzyczasie, gdy jeszcze nie mam radaru spróbujmy twierdzeniem Bayesa**....

Tu wyniki:

Wychodzi więc na to, że to raczej był jeden z tych małych, sportowych odrzutowców....
Acz UFO też stoi wysoko ;-)

Bez radaru ani rusz....

Flighradar24 nie pokazało żadnego latadła......

* - jak ktoś się zastanawia jak policzyć jakich rozmiarów jest coś widziane z daleka to tutaj pomocna jest trygonometria ;-) znając rozmiar kątowy obiektu i jego odległość możemy policzyć z tych dwóch rzeczy rozmiar obiektu, tan(x)=b/a (gdzie a to "nasza" przyprostokątna, wzdłuż której mierzymy odległość do obiektu, b to przyprostokątna wzdłuż której chcemy wyznaczyć rozmiar obiektu, stąd mamy b=tan(x)*a, x to rozmiar kątowy cosia)

** - używając mojego wspaniałego toola do wnioskowania, czyli Bayesian Inference Tool'a ;-)



Podobne postybeta
Drony listonosze...
Historia atakuje z każdej strony w Krakowie ;-)
Jak zmierzyć odległość przy pomocy telefonu? ;-)
Kuchenka mikrofalowa
Trygonometria trudna

piątek, lipca 24, 2015

Moje centrum superkomputerowe ;-)



Od lewej Emily, Lucy i Pi.
Emily i Lucy to RPi2, a Pi to oryginalne RPiB.
Emily i Lucy miewają dziwne problemy z WiFi, RPi ich nie ma, między innymi przez to, że nie ma WiFi ;-)
Emily liczy podobne posty do bloga, Lucy robi za repozytorium kodu, a Pi sprawdza dostępność różnych rzeczy w Google Play, cene InteliiJ i podobne.
Wszystkie stoją na Raspbin.

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
15 razy szybciej :-)
Po roku...
Dalsze zabawy z Raspberry Pi
Udawanie Raspberry Pi ;-)
Dieta niedźwiedziowa ;-)

Déjà vu...

Czytam "Wyprawę" Stephena Baxtera i jest tam scena w której jeden z astronautów, którzy stąpali po Księżycu wspomina swoją wizytę w szkole w Nepalu gdzie opowiadał dzieciom o tym jak było na Księżycu, by później usłyszeć jak nauczycielka mówi dzieciom "nie wierzcie w to", a wszystko przez to, że Nepalczycy wierzą, że dusze po śmierci zamieszkują Księżyc.

I déjà vu* mam do tego co widać ostatnio w Polsce i myślę, że lekarze czy biolodzy zajmujący się embriologią mają podobne odczucia do bohatera "Wyprawy" gdy słyszą różne bzdury wygadywane przez polityków (głównie PiS) i hierarchów.

To musi być straszne rozmawiać o czymś co jest Twoją domeną i trafić na rozmówców, którzy nie mają żadnego pojęcia o temacie, ale używając odwołania do Boga i swojej interpretacji stwierdzają, że są ekspertami w sprawie biologii i rozmnażania człowieka przez co uważają, że mają prawo do ustalania kanonów życia dla innych.

To musi być frustrujące....

* - powiedzmy, że to taka bardziej dziwna forma déjà vu ;-) takie empatyczne déjà vu ;-) wyobrażam sobie, że ktoś może je odzucwać; -)


Podobne postybeta
Hermiona Granger ateistką! :-)
Poszlaki o GDrive... Jak ludzie je znajdują????
Opętańcy ;-)
Bio"etyka"
Książkowa faza - stare hard SF :-)

środa, lipca 22, 2015

Spanie z przerwą... Nie działa ;-)

Jakiś czas temu po Internecie krążył link do artykułu o tym, że w średniowieczu i wcześnie ludzie zwykle sypiali z przerwą w ciągu nocy.
Tak mi dziś wyszło i śmiem wątpić w skuteczność takiego sposobu na spanie.
Obudziłem się po jakichś 4 godzinach o 3:30 i do teraz nie do końca umiem zasnąć ;-)
Jest jeszcze możliwość, że przysypiam kawałkami*, ale jedynym dowodem na to może być fakt, że te 2 godziny w miarę szybko minęły...
Nawet rozważam wcześniejsze pójście do pracy, np. na 7... Tylko po co? W pracy jest klima i dobrze ją wykorzystać, a o 7 rano tak potrzebna nie jest.
Na szczęście, znając życie o 8:20 jak będę miał wstać to będę głęboko spał i przestawie budzik na 9:20 albo i później ;-)

* - spanie kawałkami mózgu, podobno mózg zwykle śpi cały, ale czasem się coś rozsymchronizuje i wtedy śpi kawałkami, przy co kawałek świadomości może być w miarę aktywny choć reszta mózgu śpi i mamy wrażenie, że oka nie zmrużyliśmy.. To można poznać po tym, że mamy takie wrażenie, ale noc była krótka.

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Czemu wait() i notify()/notifyAll() w ogóle działają?
Złe i dobre cosie....
Gorzkie żale zegarowe
Budzik zagłady...
Autobus ze skrzydłami...

niedziela, lipca 19, 2015

+2 czy +6?

Internet przeżywa pytanie, które pojawia się od paru lat w egzaminie na pewnej amerykańskiej uczelni.
Pytanie jest takie:
Możesz zyskać ekstra 6 lub 2 punkty. Jest jednak jeden haczyk, jeśli więcej niż 10% osób wybierze 6 punktów nikt nie dostanie żadnych.

Ludzie strasznie to pytanie przeżywają i twierdzą nawet, że to dylemat więźnia albo tragedia wspólnego pastwiska.

Wg. mnie żadne z powyższych.

Tutaj jedyną logiczną postawą jest wybranie zawsze 6 punktów.

Haczyk w tym pytanie będzie dopiero jeśli będzie brzmiało:
Możesz zyskać ekstra 6 lub 2 punkty. Jest jednak jeden haczyk, jeśli więcej niż 10% osób wybierze 6 punktów nikt z tych osób nie dostanie żadnych dodatkowych, ale ci z 2 dostaną swoje zawsze.

Możemy sobie rozrysować macierze wyników dla obu wariantów gry:


W pierwszym, oryginalnym wariancie, maksymalizujemy nasze szanse na wygraną wybierając zawsze 6.

W najgorszym przypadku (więcej niż 10% wybrało) nic nie zyskamy i nasz wynik w egzaminie (liczba punktów jak i pozycja w rankingu punktów) będzie dokładnie taki sam jaki byłby gdyby tego pytania nie było.
W najlepszym przypadku (mniej niż 10% wybrało 6 punktów) zyskamy 6 punktów.

Jeśli wybierzemy 2 punkty to w najgorszym dla nas przypadku (mniej niż 10% wybrało 6 punktów) zyskamy 2 punkty, ale niektórzy w grupie dostaną 6 punktów. Czyli nasz wynik egzaminu zostanie trochę poprawiony, ale stracimy względem średniej.
W najlepszym przypadku (więcej niż 10% wybrało 6 punktów) nic nie zyskamy.

W drugim wariancie robi się ciekawiej.

Tu nie ma prostej odpowiedzi. Bo nie tyle nasz wybór jest istotny, ale wybór reszty grupy.
Tu już można budować różne strategie zależne od tego gdzie w naszej ocenie znajdujemy się względem grupy.
Jeśli wiemy, że jesteśmy gdzieś blisko szczytu rankingu to mamy przypadek jak w I wariancie, bo +2 i lekki wzrost w rankingu względem tych, którzy wybrali +6 nie daje zbytniej przewagi i niewiele zmieni naszą pozycję w rankingu. Wtedy warto najpewniej pójść po +6 punktów.
Jeśli jesteśmy gdzieś u dołu to żaden wybór nie da nam zbytniej przewagi, tutaj możemy tylko utrudnić życie tym z góry i wybierając +6 zmniejszamy ich szanse na jeszcze większą liczbę punktów.
Jeśli jesteśmy w środku stawki, to mamy dylemat ;-) +2 się przyda, +6 by nam dało dużo.
Możemy kombinować tak, że ci z góry i tak wybiorą +6 bo nic nie stracą przy tym wyborze, ci z dołu też nic nie stracą na wybraniu +6, dla nas to +2 może oznaczać lekki wzrost w stosunku do grupy. Ale reszta ludzi w środku stawki też tak pewnie pomyśli i wszyscy będziemy mieli +2. Dystans między nami a najsłabszymi trochę wzrośnie, a między nami a najsilniejszymi trochę zmaleje.
W tym przypadku ważne jak duża jest nasza grupa, jeśli mniejsza niż 90% to +2 wydaje się być lepsze, choć trzeba by było puścić jakieś symulacje do tego (na razie nie mam na nie pomysłu ;-))


Podobne postybeta
O wyższości podejmowania decyzji partiami zamiast per sztuka ;-)
Amoralna modlitwa
Dzielenie się z Bloggeroida...
Jak zyskać dodatkowy miesiąc wolnego w roku?
Święta wojna - kolejna odsłona

środa, lipca 15, 2015

Jak się czuje włączając Windowsa...

Nie wiem jak Wy, ale ja przy włączeniu Windowsa zaczynam mieć odruch "dobra sam pozmywam"*.
Włączasz na chwile laptopa by coś na szybko sprawdzić, wyłączasz po chwili i czekasz... Bo Windows w swej mądrości postanowił, że zrobi Ci update co może oznaczać parę, jeśli nie paręnaście minut w plecy...
Ubuntu i OS X grzecznie się pytają czy mogą zrobić update.
Oba potrafią to zrobić w tle i nie zmuszają do update'u w trakcie wyłączania. Potrafią poczekać... (mój firmowy Macbook Pro czeka od ponad roku na to bym mu pozwolił zainstalować Mavericka ;-))
A Windows nie potrafi czekać... W Windows tylko user czeka, aż coś się uruchomi ;-)


* - to z dowcipu:
Pewien chłopak miał motor który bardzo kochał.
Tak bardzo o niego dbał, że smarował go nawet wazeliną po każdym deszczu by nie było nawet najmniejszej szansy by zardzewiał.
Miał też dziewczynę, która uznała, że to już najwyższy czas by poznał jej rodziców.
Zaprosiła go na niedzielny obiad, ale ostrzegła by uważał, bo u niej w domu jest zasada, że kto pierwszy się odezwie po obiedzie tez zmywa.
Chłopak przyjechał, poznał rodziców, podano obiad, zjedzono i zaczęło się czekanie...
Chłopak myśli sobie "poszedłbym już z nią do jej pokoju pofiglować, ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać", dziewczyna myśli "dałabym mu znać, że czas już iść do mnie do pokoju pofiglować, ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać", matka myśli "ugotowałam, podałam, nikt nawet dziękuję nie powie, ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać", ojciec myśl "drań przyszedł, zeżarł, zbałamuci mi córkę, powiedziałbym mu co o tym myślę, ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać".
Minęło 30 minut...
Chłopak zniecierpliwiony uznał, że trzeba spróbować jakoś rozwiązać sytuacje.
Podniósł dziewczynę, posadził na stole, zaczął namiętnie całować, by w końcu zacząć się z nią kochać. Skończyli.
Chłopak myśli "fajnie było, powiedziałbym jej to, ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać", dziewczyna myśli "dziwne, ale fajne to było, powiedziałabym mu, że było fajnie, ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać", matka myśli "świnia, ale kondycję ma, dałabym znać staremu, że też by się mógł postarać, ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać", ojciec myśli "zabije, zabije drania, żeby tak z moją córką, na moich oczach! Ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać".
Minęło kolejne 30 minut...
Chłopak nie wytrzymał, wziął matkę dziewczyny, posadził na stole, zaczął namiętnie całować, by w końcu zacząć z nią uprawiać sens. Skończyli.
Chłopak myśli "wow, nieźle, powiedziałabym coś, ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać", dziewczyna myśli "drań, tyle obiecywał, a teraz przeleciał mi matkę na moich oczach... ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać", matka myśli "to było wspaniałe, moja córka ma dobry gust, powiedziałabym jej to, ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać", ojciec myśli "drań skończony, zwierze, zabije. Nie dość, że córkę to jeszcze mi żonę przeleciał.... ale nic nie będę mówić, nie che mi się zmywać".
Minęło kolejne 30 minut, chłopak wstał, podszedł do okna i zobaczył, że od obiadu padał deszcz, właśnie przestał i motor mu zmókł.
Pomyślał "trzeba by było motocykl posmarować..." i zapytał się "macie może wazeline?"
Na co ojciec zerwał się na równe nogi z okrzykiem "dobra, dobra, sam pozmywam" ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
We are doomed...
Pro-life = Front obrony gwałcicieli
Na 95% jesteś ateistą conajmniej w 99.680511182108626198083067092652% ;-)
Znajomości
Złapałem lenia....

środa, lipca 08, 2015

Już prawie, prawie i będziemy na Plutonie ;-)

Niespełna dwa tygodnie dzielą nas od momentu gdy sonda New Horizons dotrze w okolice Plutona.
Pierwszy raz będziemy mieli dobre zdjęcia tej planety karłowatej.
Dzieci się będą o tym uczyły w szkołach za 100 lat (żeby zaraz od tym zapomnieć)
A nikt o tym nie myśli. Historia nauki i podboju kosmosu się dzieje.

Na 2 tygodnie przed premierą nowego iPhone'a ludzie już zwykle mają zaplanowane jak dojechać do Apple Store i wyłapują wszelkie wiadomości o tym co będzie miał, jakie będą wersje i kolory obudowy.

Ciekawe zjawisko.

Ale tłumaczy czemu wycenia SpaceX, które wysyła statki w kosmos jest niższa niż WhatsApp ;-)

Przewalone mamy ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Joost - TV w komputerze
Biedny Pluton
Ukradli nam przyszłość....
Atak kreacjonistów
Kraków to jednak ładny jest ;-)

poniedziałek, lipca 06, 2015

Papa dla ClientLogin

Po tym jak Google wyłączyło ClientLogin przestało działać kilka moich aplikacji.
Z prywatnych przestało działać narzędzie do wyliczania podobnych postów na blogu, z "publicznych" ;-) Bloggeroid.

Sięgnąłem po kod który kiedyś, dawno temu, napisałem w ramach projektu "Bloggeroid Pro" i dodałem do Bloggeroida uwierzytelnianie w oparciu o OAuth2... ale przy pomocy przeglądarki.

Userzy z Google Play Services nadal będą działać tak jak to robili, ale ci którzy używali ClientLogin będą teraz używać OAuth2, które w trakcie uwierzytelniania otworzy im aktywność z przeglądarką.
Nie jest to metoda zalecana przez Google, ale dla ludzi którzy nie mają Google Play Services jedyna.

Nie obyło się bez problemów.
Po pierwsze zapomniałem dodać Picass'ę do scope'u, przez co tokeny działały tylko dla Bloggera.
Nie wykryłem tego bo na emulatorach nie miałem obrazków do wrzucenia ich w ramach testów ;-)
Po drugie mieszanie synchronicznej logiki z asynchroniczną (wszystko przez magię wait i notifyAll ;-)) w miejscu gdzie już trochę takich rzeczy jest, mota trochę momenty gdy użytkownik zobaczy dialog z komunikatem.... do tego chyba zobaczy go za każdym razem ;-)

Co najgorsze to i tak zmiana głównie dla ludzi z urządzeniami z "nieprawdziwym" Androidem, bo nie pobłogosławionym przez Google....


Podobne postybeta
Testowanie boli...
Me hacker - debuger dobry
Google Play Services dobre jest :-)
Chrome2Chrome 0.7.2 - OAuth w akcji ;-)
Programowanie trudne ;-)

piątek, lipca 03, 2015

Terminator Genisys

Hmm.....
Nie jest dobrze. A może jest?
Trudno powiedzieć. Ale bardziej nie jest.

Terminator 2 i serial Terminator: Kroniki Sary Connor znacząco zawyżyły mi oczekiwania, a Genisys nie do końca im podołał.

Fabuła jest, ale kilku intrygujących motywów nie wykorzystano, za to wprowadzono "magię".
Bohaterowie mogliby dostać bilety miesięczne na podróże w czasie.
Łącznie najmniej 7 podróży w czasie wpłynęło na zamotanie fabuły.
I żeby SkyNet wyglądał jak Doktor Who?

Najlepiej chyba wyszły nawiązania do oryginału, chociaż obecna Sara zdecydowanie nie była zrobiona na lata 80 ;-)

Możliwe, że wszystko to przez kierowanie filmu do młodzieży, wychowanej na grach komputerowych i kreskówkach w których wszystko wybucha i błyskach i dla nich to może być lepsze od oryginału.
Ciekawe, że mało krwi widać. W Terminatorze było jej dużo, lała się już w pierwszych scenach.
W Terminatorze 2 też trochę było, głównie Sary i Milesa Dysona.
Tutaj nic. Taki Samurai Jack. Dużo przemocy i wybuchów, mało krwi, zero golizny.
Nawet Los Angeles w 1984 roku wygląda jakoś tak czysto. Punki obok Griffith Observatory są o jakieś 10 lat za stare i o wiele kąpieli za czyste ;-)
Wszystko takie ugrzecznione jest.
Film dostał klasyfikację pozwalającą oglądać go 13 latkom.... w tym chyba problem, nie jestem w grupie docelowej ;-)
Oryginalny Terminator był dla 15+, podobnie Terminator 2.
A tu taka bajeczka.

Tak się zastanawiam i podobny problem był z Mad Maksem. A nawet Total Recall.
Jedynie Star Trek się jakoś z tego wyłamał, choć też dostał PG-13.


Podobne postybeta
Dziwna konkurencja
Po roku...
Jak apokalipsa to nie w Warszawie ;-)
396 m2 ekranu
Filmy "komputerowe" ;-)