poniedziałek, marca 30, 2015

Wróciłem z "wycieczki"

Bardzo mi się w Wielkiej Brytanii spodobało to, że bardzo dużo ławeczek w parkach jest komuś dedykowana.



To bardzo fajny zwyczaj.
Jak rozumiem to jest sponsoring i pewnie pieniądze idą właśnie na ławeczke, jej montaż i utrzymanie.

Podobało mi się dużo zieleni.
Tu St. Albans:


Tu Londyn:




Podobało mi się metro i pociągi :-)

Podobało mi się Muzeum Historii Naturalnej.




Dinozaury:






No i Darwin i to, że mam z nim zdjęcie :-)




Podoba mi się też projekt ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Paradoks SSD ;-)
"Wycieczka" ;-)
Egipt, Tunezja, Londyn, whatever, czyli chcem na urlop
A gdyby tak...
O! Pociąg ;-)

Ja to mam jednak utylitarne podejście do jedzenia ;-)

Czytam w Świecie Nauki o tym jak zmiany klimatyczne wpływają i będą wpływać na produkcję winorośli i win (z mapek wynika, że w okolicach 2050 roku Polska będzie dobrym krajem do hodowli winorośli) i wniosek jest taki, że przez zmiany klimatyczne produkcja będzie się przynosiła w zimniejsze rejony, ale to spowoduje zmianę smaku bo zmieni się gleba, jeśli zaś się nie przeniesie upraw to zmieni się smak przez zmianę proporcji cukrów i kwasów.
Jest to wszystko bardzo ciekawe, ale mimo wszystko czytając to gdzieś z tyłu głowy czai mi się pytanie "no i co z tego? Zmieni się smak wina, wielka mi rzecz".
Jedzenie i napoje powinny być w miarę dobre, ale tylko drobny odsetek ludzi jest w stanie odróżnić więcej smaków, przytłaczająca większość żywi się tym co jest. Zniknięcie nawet najbardziej cenionych odmian win nie zrobi wielkiej różnicy, bo nadal będą jakieś wina i będą ludziom smakować. Zresztą my się smaków uczymy, stąd zwykle najlepiej nam smakuje to co jedliśmy jako dzieci.
Inna sprawa, że szczerze to nigdy nie byłem smakoszem. Jedzenie momentami sprawia mi przyjemność bo zaspokaja mój głód i tyle. Może być smaczne albo zjadliwe, wole smaczne ale jakoś nigdy nie przykładałem zbytniej uwagi do smaku. Najbardziej mi coś smakuje jak jestem głodny, co jest raczej dość oczywiste ;-)
Smak jedzenia czy wina jest naprawdę taki ważny?
Ludzie to samo mają z herbatą. Fajnie, ale jak dla mnie herbata ma być głównie w odpowiednim kolorze i niezbyt mocna.
Jedzenie i picie mają dla mnie po prostu bardzo utylitarne znaczenie, służą głównie do napędu. Że bywają smaczne to dobrze, ale nigdy nie odczuwałem jakiejś szczególnej przyjemności ze smaku.
Muzyka, widok, film, książka, zrozumienie czegoś czy pokonanie jakiejś trudność to tak, sprawiają mi przyjemność, ale jedzenie i picie głównie zaspokajają głód i pragnienie.

Inaczej mam jednak ze słodyczami ;-)
posted from Bloggeroid



Podobne postybeta
A mnie tam jednak prosty model klimatyczny przekonuje do twierdzenia, że mamy wpływ na zmiany klimatyczne i że globalne ocieplenie może być faktem
Różne smaki Bloggeroida :-)
Hodowla ;-)
Zawiść
Wojny religijne i jak ich uniknąć

piątek, marca 20, 2015

"Wycieczka" ;-)

Zmieniłem projekt i teraz w ramach zanurzenia się w nowy jestem w UK, a sypiam w St. Albans.
Jest to bardzo ładne i sympatyczne miasteczko, którego fotkami od paru dni spamuje Google+ ;-)
Stwierdziłem więc, że z okazji wczorajszych urodzin zasłużyłem na prawo zaspamowania bloga paroma fotkami katedry w St Albans, którą zresztą wiedzę z okien ;-)






posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Wróciłem z "wycieczki"
Zabić, czy wychowywać? ;-)
Mieszkania ;-)
Ekszperyment
Nexus 4 dopiero w drugiej połowie marca? :-(

sobota, marca 14, 2015

Prawie nowa praca ;-)

Prawie, bo w tej samej firmie, na tym samym stanowisku, ale w kompletnie innym projekcie.
Nie tak jak przez ostatnie ponad 8 lat (i 3 firmy) w projekcie webowym, ale w projekcie w którym będą algorytmy i sterowanie. Nie dam głowy, ale może się okazać, że nie będzie żadnego GUI.
Kręci mnie to bo wydaje się, że będzie to najbardziej podobne do cyberbetyki, która mnie zawsze bardziej interesowała niż informatyka ;-)

Podekscytowany jestem, bo będę w projekcie, który dotyka kluczowych dla firmy elementów.
Właściwie będę jak się wydaje robił to co chciałem robić idąc do firmy :-)

Oczywiście jestem lekko przerażony, nowe wyzwania, nowe problemy, cholera wie czy dam radę, ale brzmi ciekawie i trudno. Znaczy powinno być zabawnie ;-)

Taki nowy start. Mój poprzedni projekt zyska, bo przy ich entuzjazmie odstawałem ze swoim sceptycyzmu, a na dodatek ponieważ 5 czy 7 lat temu coś robiłem w taki, a nie inny sposób mogłem jeszcze blokować dobre, nowe sposoby rozwiązywania problemów. Nowy też powinien zyskać, bo jak się na czymś nie znam to bywam pomysłowy ;-)
Same zyski ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Praca po studiach
Update na statusie ;-)
Information animal ;-)
Remindery Google Keep i ich ikonki ;-)
50:50... czyli geolokalizacja działa, ale tak sobie ;-)

piątek, marca 13, 2015

15 razy szybciej :-)

Uruchomiłem dziś na Raspberry Pi 2 mój program do liczenia podobnych postów do bloga...
Po zmianach na wykonanie głównej części programu, stare Raspberry Pi potrzebowało 2065 sekund.
Nowe potrzebuje tylko 134 sekund ;-)

Zapewne dużą rolę ma tu CPU, bo w końcu są 4 rdzenie :-) a nie tylko jeden, ale też to, że RPi2 ma 1 GB RAM, a nie 256 MB :-)

Chętnie bym to RPi2 postawił już żeby pracowało jako mój serwer, ale niestety na razie nie ma obudowy i wygląda tak:


Bo brakuje mu profesjonalnej obudowy, którą ma stare RPi :-)




Podobne postybeta
Dwa komputery
Raspberry Pi po ponad roku
Dwa spostrzeżenia na dziś ;-)
Hackowanie dysku ;-)
Power ;-)

środa, lutego 25, 2015

Jak zajrzeć w przeszłość? ;-)

Jest sposób, każdy ma w domu urządzenie, które może do tego posłużyć.
W mojej konfiguracji mogę nawet dość wygodnie sterować zaglądaniem w przeszłość, bo mogę zajrzeć w przypadku sięgania głębiej w przeszłość prawie 7 razy dalej niż w normalnej konfiguracji.
Jeśli chodzi o konkrety to mogę zajrzeć przy pomocy mojego urządzenia od 2 do 13 ns w przeszłość ;-)
A jak?
Wystarczy, że pójdę do łazienki i otworzę drzwi, wtedy widzę świat sprzed 13.37 ns, gdy podejdę bliżej do mojego urządzenia to widzę świat nawet sprzed 2 ns.
To urządzenie nazywa się lustro, a wzór opisujący "cofnięcie w czasie" to:
czas=odległość od lustra * 2/ prędkość światła
Ba, gdy wyjdę na balkon to widzę nie do końca dokładny, ale jednak obraz pokazujący jak wyglądały moje okna 130 ns temu ;-)

#toBlogger  

[Go to original post on Google+]




Podobne postybeta
Mini bug w Google Analytics?
Chyba w końcu przejdę na ciemną stronę - otworzę sobie linię kredytową ;-)
Nieznane skarby JDK - JConsole :-)
1 plus braku tramwaju ;-)
N niefartów ;-)

poniedziałek, lutego 16, 2015

Wolność

Kiedy człowiek jest wolny?
Np. wtedy gdy ma jeszcze do przejechania najmniej 130 km, a widzi, że mu szyba w samochodzie pękła.
Nie wiadomo ile wytrzyma, czy zaraz poleci na Ciebie strumień szkła, czy wszystko się będzie trzymało.
Nie masz żadnego wpływu na to co się stanie. Możesz tylko się zatrzymać, albo jechać dalej.

Najpierw się denerwujesz, ale później puls spada Ci do tych 60-70 uderzeń na minutę (co można tłumaczyć jazdą powyżej 120 km/h), bo przecież nic od Ciebie nie zależy.
Dojedziesz, albo nie dojedziesz.
Tylko tyle. Bez żadnego wpływu na to co się stanie jesteś wolny w tym aspekcie swojego życia.
Żadne Twoje działanie nie ma wpływu na to co się wydarzy.
Tylko jedziesz, kilometry uciekają, rysa błyska (i nie wiesz nawet czy rośnie, czy nie), co jakiś czas przejeżdżasz palcem po rysie, ale jej nie czujesz, bo pęknięcie jest w środku szyby.

Na początku jeszcze różne podskoki samochodu Cię denerwują, ale po chwili dociera do Ciebie, że nie masz wpływu na to czy kolejny podskok rozwali szybę dokumentnie, czy nie.

Po głowie chodzą Ci różne scenariusze i kołacze się pocieszająca myśl, że przednia szyba jest lepiona, nawet jak coś pójdzie nie tak to rozleci się w drobny mak i nic Ci nie zrobi.

I jedziesz dalej i jesteś wolny...

Do czasu, aż dojedziesz.
Bo wtedy wiesz, że Twoja wolność się skończyła mi trzeba załatwić wymianę przedniej szyby.

Nie wiem jak Wy, ale ja muszę wymienić przednią szybę ;-)


Podobne postybeta
Odsłaniać okna na noc w gorące noce, czy nie odsłaniać? Oto jest pytanie....
Lubię tramwaje :-)
Post pierwszy - czy wiesz o czym wie, lub może wiedzieć Twój telefon? ;-)
Przemyślenia autostradowe
Nexus 4 - pierwsze wrażenia

wtorek, lutego 03, 2015

Praca na stojąco - wersja pro ;-)

Kiedyś już próbowałem pracować w domu na stojąco, ale nie do końca mi to wychodziło, głównie z powodów technicznych.

Od jakiegoś czasu mam jednak biurko, które potrafi zmieniać wysokość.


Prezentuje się tak jak to widać na zdjęciu powyżej.

Nie do końca wiem czy to jest spowodowane tym, że na razie mam takie sobie krzesło do pracy z komputerem ;-), czy tym że zdecydowanie preferuję pracę na stojąco, ale jakoś chętniej pracuję na stojąco niż na siedząco ;-)
W założeniu miałem codziennie tak po 22 z godzinę postać, ale zdarza się często, że o wiele wcześniej przełączam biurko w tryb stojący i koduję.
Siedzę głównie oglądając coś na YouTube (np. ten kurs Design Patternów, który jest pierwszym przy którym nie zasypiam.... taki hint tajemnica tkwi w oglądaniu go z 1.5x prędkości ;-)), albo czytając.
Programowanie mi na razie naturalniej przychodzi na stojąco.

Największą wadą biurka w trybie pracy na stojąco jest to, że kable wyglądają o wiele ohydniej niż normalnie ;-)


Podobne postybeta
"Praca" na stojąco i Chromebook - to działa :-)
Praca z komputerem na stojąco...
Nie rozumiem, czyli czemu niektórzy ludzie pytają jak przejść z Windows 7 na XP?
Zła TV ;-)
Imperialna Ziemia - dobra książka

Ciągle piszemy....

Moje dzisiejsze "dzieło" wygląda tak:


Pomysł jest kolegi, chodzi o aplikację na Android Wear, która pokazuje aktualny adres (ile ja musiałem się nastać na balkonie by złapać fixa do GPSa, który wskazał jakiś bliski adres to moje ;-)).

Pierwsze podejście było naiwne, cała aplikacja znajdowała się na zegarku....
Pobieranie lokalizacji działało, ale niestety Geocoder nie jest obecny w Android Wear i wyniki wyglądały tak:


Mało informacyjnie ;-)

Teraz więc jest tak, że w momencie uruchomienia aplikacji na zegarku (dokładniej gdy aktywność ma onResume) zegarek wysyła komunikat do podpiętych node'ów (czyli do telefonu) z prośbą o /address przy pomocy Wearable.MessageApi.sendMessage, telefon na taką wiadomość, którą odbiera dzięki serwisowi rozszerzającemu WearableListenerService pobiera lokalizację, gdy ta się pojawi to przesyła ją do Geocodera, a zwrócony adres wysyła znów przy pomocy sendMessage do zegarka, który słucha dzięki zarejestrowaniu listenera....
Trochę to pomotane, ale okazuje się, że można dość fajnie się komunikować między werablem a urządzeniem mobilnym.


Podobne postybeta
Moto 360 i Android Wear po paru godzinach używania....
Piszę sobie...
Moto 360 i Android Wear po 3 dniach - zaczynam dostrzegać zalety ;-)
Dalsze walki Androidowe
Post pierwszy - czy wiesz o czym wie, lub może wiedzieć Twój telefon? ;-)

niedziela, lutego 01, 2015

Piszę sobie...

Piszę sobie swoją pierwszą aplikację na Android Wear.

Na razie tyle widać na ekranie ;-)


[Tak, to jest ręka, moja ręka, braki w owłosieniu na głowie kompensują się na rękach ;-)]

Na emulatorze wygląda inaczej... czyli tak:


Chociaż ta aktywność jest tylko po to by sprawdzić czy aplikacja działa ;-)
Bo jej samo działanie to wyświetlanie co jakiś czas czegoś takiego:




Na razie wszystko trzymam na zegarku i działa to w miarę znośnie, chociaż pewnie dużo baterii zjada.
Inna sprawa, że w tandemie Nexus 5 i Moto 360, to Moto 360 dłużej jest w stanie pracować na baterii ;-)


Podobne postybeta
Moto 360 i Android Wear po paru godzinach używania....
Moto 360 i Lollipop na Nexusach
Moto 360 i Android Wear po 3 dniach - zaczynam dostrzegać zalety ;-)
Ciągle piszemy....
I znów widziałem The Internship :-)