poniedziałek, sierpnia 31, 2015

Killer feature dla Facebooka

Jest jeden taki ficzer w Facebooku, który jak mi się wydaje byłby dlań killer ficzerem.

Chodzi o dodanie możliwości śledzenia kto oglądał Twój profil.

Gdyby Facebook wprowadził taki ficzer to natychmiast podpisałby na siebie wyrok śmierci ;-) [i byłby to wtedy literalnie killer ficzer ;-)].
Bo co to za używanie Facebooka bez podglądania znajomych? ;-)

Z drugiej strony niska liczba odwiedzin pokazywałaby, że wcale nie jesteśmy tacy ważni jak się nam wydaje...

Z obu stron ficzer byłby zniechęcający dla użytkowników.

Stąd ciągle liczę, że go jednak Facebook kiedyś wprowadzi ;-)


Podobne postybeta
Zaskakujący killer feature....
10 używek, których nie należy zażywać w trakcie jazdy ;-)
Nie dla etyki czy religii.
Programiści są nieważni...
Facebook vs. Ja, tym razem 1:0 dla Facebooka ;-)

Uchwyt na telefon w rowerze, a ActivityRecognitionApi ;-)

Okazuje się, że ActivityRecognitionApi w Androidzie nie jest kompatybilne z uchwytem na telefon umieszczonym na kierownicy ;-)
Przejechałem jakieś 2 km z telefonem w uchwycie i aktywność nie została wykryta, włożenie telefonu do kieszeni koszuli sprawiło, że od razu zaczęła być wykrywana..

No i mam zgryz ;-)
Uchwyt rzecz dobra i przydatna, szczególnie z włączoną nawigacją.
Z drugiej strony co to za jazda bez wykrycia, że się jedzie*? ;-)
To prawie tak jakbym w ogóle nie jechał ;-)


* - to tak w nawiązaniu do wpisu o telefonie antywycieczkowym ;-)


Podobne postybeta
Nexus 10....
Kierunkowskazy ;-)
Gierkówka w deszczu...
Mały paskowy bezpiecznik i jego moc, część druga - Powrót bestii...
Miernik rozproszenia

niedziela, sierpnia 30, 2015

Świat The Three Body... też się nie domyka....

Czytam drugą książkę z trylogii The Three Body, czyli The Dark Forest.

I chociaż wciąga, to widzę pewne minusy.

Armie nie są może najinteligentniejsze, ale nie są to też bandy głupców. Mało prawdopodobne by zgromadziły wszystkie swoje jednostki ułożone w łatwy do zniszczenia układ, tylko po to by żadna ze stron nie mogła sobie przypisać zniszczenia statku obcej cywilizacji i by wszyscy okryli się wielką chwałą.
Wydaje mi się, że Liu Cixin jest skażony tym jakie jest PLA, czyli chińska armia, ale nawet przy PLA trudno mi uwierzyć by jakiekolwiek wielkie armie dbały o to by w akcji brały udział wszystkie statki by później każdy mógł sobie przypisywać udział w finałowej bitwie.
A nawet gdyby to raczej wszystkie statki byłyby gotowe do ucieczki z najwyższą możliwą prędkością (w ogóle czemu skoro dla 4 prędkości trzeba być w deep sea, to deep sea nie jest podstawowym trybem pracy armii?)
Drugi problem to to czemu ziemianie nie próbują złamać blokady sofonów? Jeśli są to protony, które są od razu komputerami i mogą się rozwijać do postaci 3 wymiarowej by psuć wyniki działania akceleratorów to czy zwiększanie mocy akceleratorów nie powinno w pewnym momencie zniszczyć takiego sofonu? Druga sprawa, ziemianie zbudowali statki kosmiczne które mogą rozwinąć prędkość 15% prędkości światła. Czyli można by akceleratory wywieźć o kilka godzin, czy nawet dni od Ziemi i sofony nie powinny już wtedy mieć łatwego sposobu psucia wszystkich akceleratorów (trisolarianie sami zwracają uwagę, że problemem byłoby gdyby Ziemianie zbudowali akcelerator na innej planecie bo wtedy możliwość poruszania się z prędkością podświetlną sofonu i tak by mogło nie wystarczyć. Nawet gdyby kursowały sofony pomiędzy takimi akceleratorami to pewnie nie każdy eksperyment byłby przez nie psuty i coś w analizie statystycznej danych by wyszło. Sofony mają się dodatkowo mnożyć jeżeli rozbije je akcelerator i stawać się głupsze, to czemu nie zwiększać mocy i nie próbować sprawić by stały się głupie jak but?
Społeczeństwo też się dziwnie w tych książkach zachowuje, albo jest bandą morderczych sukinsynów, albo znów niezdecydowanych pańć i pańciów.
ETO czyli organizacja zbudowana przez najinteligentniejszych ziemian by pomóc trisolarianom w zniszczeniu życia na Ziemi to już w ogóle przeginka. Jeśli motywacją ma być przekonanie o tym, że cywilizacja się sama zniszczy to czemu aż tyle energii wkładają w to by nie mogła się naprawić?
Eskapizm... i niechęć ludzi do niego z niszczeniem statków kosmicznych i ONZ zabraniającym badań nad tym.... to czemu chociaż nie próbować statków Siewców jak w Pieśni Dalekiej Ziemi (wydaje się, że nawet my mamy jakieś 50-100 lat to możliwości syntetyzowania DNA z zapisu w pamięci, przy intensywnych pracach nad tym w 200-250 lat powinniśmy być w stanie zbudować zestaw statków, które mogłyby lecieć w kierunku różnych gwiazd i próbować tam założyć cywilizację (przy założeniu, że w ciągu 250 lat bylibyśmy w stanie zbudować komputery które byłyby w stanie wychować tam pierwsze pokolenia ludzi)).

Nie rozumiem też czemu nie ma tam w ogóle Indii? Wśród mieszkańców Indii czy pochodzących z Indii jest masa geniuszy, spodziewałbym się więc chociaż kilu bohaterów o indyjskich imionach i nazwiskach, a tu nic, albo Chińczycy (i to chyba głównie, albo nawet tylko Han), paru amerykanów i europejczyków, Rosjanin (europejczyk, ale nie zachodni), Japonka, do tego Wenezuelczyk. A gdzie hindusi? Afrykanie?

Na razie ten świat jest u mnie poniżej linii domykania się, ale przy nim świat Dawcy Pamięci jest o wiele bliżej domknięcia się.


Podobne postybeta
Dziwne.
Akcja bezpośrednia
Gdybym miał okulary Google.... (znaczy, kiedyś będę miał ;-))
Ukradli nam przyszłość....
Polska kapliczka

poniedziałek, sierpnia 24, 2015

Hackowanie teorii umysłu ;-)

W głowie mamy coś co próbuje na podstawie pewnego zestawu reguł wnioskować o tym co myślą inni ludzie i dlaczego coś robią. Zowie się to teorią umysłu.
Jest to też jedno z głównych źródeł naszego złego samopoczucia gdy chodzi o kontakty z innymi ludźmi. Podobno u niektórych ludzi prowadzić może nawet do samobójstwa.

Po prostu czasem ten mechanizm zakłada, że jakieś zachowanie innej osoby ma na celu sprawienie nam przykrości, albo że wynika z niechęci do nas.

Podejrzanie często tak może zakładać, bo przecież mimo wszystko jesteśmy wielkimi egocentrykami i rozważamy świat przy założeniu naszej ważności. Nawet przyjęcie, że ktoś nas ignoruje wynika z tego egocentryzmu, bo ignoruje akurat nas.

Czekamy na czyjś telefon. Ten ktoś nie dzwoni. Zaczynamy myśleć, że ten ktoś nas ignoruje, albo nie lubi, albo że specjalnie nie dzwoni. Obrażamy się na tego kogoś, spada nam nasza samoocena.

A ten ktoś po prostu nie mógł zadzwonić bo np. padła mu bateria, miał jakiś poważny problem, był zmęczony, albo chciał zadzwonić tylko zapomniał i przypomniał sobie późno.

Dlatego warto spróbować użyć hacka na teorię umysłu.

Trzeba założyć na nią patcha, który wyraża się słowami "Stop, Czemu bym ja ...".

Stop - to polecenie wstrzymania wykonywania symulacji tego co się dzieje w czyjejś głowie.
Czemu bym ja ... - to polecenie przeprowadzenia w naszej głowie symulacji tego czemu my byśmy coś zrobili/czegoś nie zrobili.

W przypadku telefonu gdy zaczynamy rozważać czemu ktoś nie dzwoni patch powinien zadziałać tak.

Stop - powinno zatrzymać te rozważania.
Czemu bym ja... - powinno rozwinąć się do Czemu bym ja nie dzwonił do tej osoby? I tutaj powinna nam się pojawić lista rzeczy. Te nieprzyjemne też, ale jako jedne z wielu.

Najtrudniejsza jest instalacja.

Dobrze byłoby podpiąć nasz hack pod trigger, który powoduje odpalenie symulacji teorii umysłu.
Problem z triggerami jest taki, że zwykle nie są do końca świadome.

Jak ktoś medytuje to ma łatwiej bo medytacja powinna wyrobić u niego mechanizmy do świadomego wyhamowywania złych myśli i jak już mamy świadome myślenie to można zastosować patcha.

Bez medytacji może pomóc retrospekcja. Jeśli będziemy codziennie podsumowywać dzień, to robiąc to na zimno możemy próbować zrozumieć zachowania innych. Na początku powinno nam to pomagać retrospektywnie, ale z czasem powinno zacząć się też uruchamiać wcześniej niż w trakcie podsumowania dnia.

Buddy system też może pomóc, wtedy ktoś nas powinien obserwować i w razie widzi, że nam odbija zwrócić naszą uwagę na to (a my temu komuś).

Przyznam, że marzy mi się by np. zegarek czy smartfon mogły robić za buddy system ;-)
Pewnie by się dało, w najbardziej hardcore'owym rozwiązaniu przez monitorowanie fal mózgowych... tylko to mało praktyczne ;-)
Przez moment myślałem, że może puls pomoże, ale jak na razie moje zbieranie pulsu nie wskazuje na to by można było tego użyć. 5 minut to zbyt rzadko.


Podobne postybeta
Moto 360 i Lollipop na Nexusach
Otwarty umysł - definicja ;-)
Naprawdę uwielbiam...
"W przededniu" pierwsza książka Orsona Scott Carda, która jest SF ;-)
Co? Czyli o tym jak człowiekowi chce się coś zrobić... ale nie ma pomysłu "Co?" ;-)

Automagiczne dodawanie tagów do Pocket :-)

Pracuję nad nową wtyczką do Chrome, która doda do Pocket możliwość tworzenia reguł dla tagów.


Zrobienie pierwszej wersji zajęło mi jakieś 20-30 minut.
Wziąłem TimeToRead i zmieniłem kod generujący tagi.

Później zmieniłem serię if'ów w zestaw zahardcodowanych reguł.
Pierwsze 2 reguły to taka, która na podstawie słowa lifehack w urlu dodawała tag "lifehack" i druga, która w razie zobaczenia słów "you" i "how" albo "you","can" dodawała tag "self improve".
Od wtedy doszło jeszcze parę, ale jak na razie wszystkie są 1 lub 2 słowne.

Działa to zadziwiająco sprawnie.

Problemem jest tylko stworzenie UI, które pozwoli dodawać/zmieniać/kasować reguły.
Problemem będzie też znalezienie miejsca na ich trzymanie.
Współdzielony między instancjami przeglądarki obiekt wydaje się być zbyt mały, stąd możliwe, że trzeba będzie plik z regułami trzymać w Google Drive.

UI tworzę od wczoraj w AngularJS. Niby AngularJS pomaga (trzeba przyznać jednak, że nie pisząc w AngularJS od paru jakichś 6 miesięcy nie do końca pamiętam jak to się robi ;-)).

Ktoś zainteresowany testowaniem jak będzie gotowe? ;-)


Podobne postybeta
Polymeryzacja AngularJS ;-)
Bayesian Inference Tool jako Chrome App ;-)
TimeToRead 0.0.2 - nowy tag i poprawki ;-)
Plus dla aplikacji webowych :-)
OAuth mnie denerwuje ;-)

czwartek, sierpnia 13, 2015

Raport z emigracji ;-)

To już 10 dzień mojej emigracji* w UK.

Spostrzeżenia są takie, że ludzie wydają się bardzo mili, ale każdy kierowca próbuje Cie zabić.

To drugie głównie przez to, że jaywalking jest tu nie tylko popularny, ale i całkowicie legalny. Stąd nie dziwota gdy stoisz grzecznie na przejściu a jakaś starsza pani przechodzi dziarsko na czerwonym świetle.
Z tego też powodu wydaje się, że na przejściach gdzie nie ma świateł kierowcy nie mają w ogóle zamiaru się zatrzymywać by przepuścić człowieka.
Do tego ruch lewostronny sprawia, że za każdym razem mam zgryza z której strony przyjedzie samochód ;-)

Tutejsze domki są fascynujące, zwykle nawet najmniejszy domek, który ma może z 30 m2 powierzchni ma jakiś fantazyjny element, a to jakieś wykusze, a to coś na kształt wieżyczki, albo "ślepy" balkon, w ostateczności jest po prostu wyłożony kamieniem.


Wszędzie jest dużo zieleni, dla kogoś kto mieszka w Krakowie*** to szok****, że może być tyle zieleni.

Co ciekawe, mimo tego, że St. Albans w którym jestem jest dość drogim miastem to wychodząc z domu słychać czasem polski*****.

Londyn to klasa sama w sobie.


Na jednym ujęciu kilka interesujących i charakterystycznych budowli ;-)

Budynki są gigantyczne:






Do tego dochodzą genialne pociągi:


I dworce:



OK, pociąg to EuroStar, chodzi mi o podmiejskie, nieszczęśliwie nie mam zdjęcia ;-)

Ładnie tu jest ogólnie, chociaż drony mają tendencje do psucia****** się w UK....

* - ale wracam* za kilka dni ;-)
** - i nie dlatego, że Duda został Prezydentem, akurat to sprawia, że część mnie chciałaby zostać na emigracji ;-)
*** - ja już mieszkam :-)
**** - OK, ja jestem ze Śląska, więc przywykłem do zieleni w mieście.
***** - gdy wychodzę z domu w Krakowie to zwykle słyszę angielski, rzadziej węgierski czy ukraiński/rosyjski albo niemiecki ;-)
****** - wczoraj tak grzmotnąłem w grunt latając w mieszkaniu, że urwał się kabelek od kamerki ;-) i jeśli chcę robić kiedyś jeszcze filmy to muszę niestety przylutować kabelek, który się urwał ;-)


Podobne postybeta
Wróciłem z "wycieczki"
Komputery w ubraniu....
Zarodek to nie dziecko
Brak weny
Znajomości

wtorek, sierpnia 11, 2015

Droniątko

Przybył dziś do mnie dron, a właścwie to dronek lub droneczka ;-)


Droniątko jest malutkie i łatwo mieści się na dłoni.

Jak lata nie wiem :-) okazało się, że do sterownika trzeba 4 baterii AAA, a takowych nie miałem.
Próby wykradzenia ich z pilotów i budzika spełzły na niczym bo było w nich zbyt mało soku.
Jutro trzeaba dokonać zakupu kontrolowanego baterii i spróbować wykonać próbny lot w "salono-kuchni" mieszkania w którym teraz przebywam ;-)

Instrukcja latania jest krótka, ale dużo w niej szczegółów, o tym jak działają różne drążki i guziki w różnych trybach i trudno to spamiętać...
Liczę, że w powolnym procesie nauki nabiorę wprawy tak by móc przelecieć droniątkiem parę metrów bez rozbijania się....

Najpierw jednak muszę zdobyć 4xAAA....



Podobne postybeta
Niepomyśleli....
Wpis próbny, czyli rozproszona wirtualna maszyna Java'y
Chyba w końcu przejdę na ciemną stronę - otworzę sobie linię kredytową ;-)
We Frankfurcie...
"Cud"

poniedziałek, sierpnia 10, 2015

Telefon antywycieczkowy ;-)

Coś w tym jest, że smartfony zabijają wycieczki, spacery i bieganie*.

Wczoraj łaziłem po Londynie, robiłem zdjęcia i oglądałem.
W drodze powrotnej gdy przeglądałem zdjęcia telefon mi się zresetował...
Moja pierwsza** myśl dotyczyła tego, że nie daj boże stracę to:



Bo bez nagranego przez Google śladu tak jakby nie było mojej wycieczki...

Gdy robiłem zdjęcia, jak to:


Momentami bałem się, że telefon mi może wpaść do wody... i pierwszym zmartwieniem było, że mogę stracić zdjęcia, a jakbym je stracił to tak jakby mnie tam nie było...

Stąd zaczynam się zastanawiać jakby było pójść gdzieś pierwszy raz bez telefonu i robienia zdjęć...

Ale kto by mi uwierzył, że tam byłem? Czy sam bym sobie wierzył? ;-)

Zauważyłem ciekawą rzecz, gdy patrzę na jakiś widok i mam telefon to trudno mi czasem zobaczyć wszystkie szczegóły tego widoku. Trudno mi powiedzieć czy to wina telefonu, ale aparat fotograficzny ma to do siebie, że działa tylko na wycinku obrazu i przez to zakłada na mózg filtr złożonych rąk (ramka z palców obu dłoni, tak że kciuk i wskazujący tworzą kąt prosty i kciuk jednej dłoni dotyka wskazującego drugiej) i trudno zobaczyć cały widok.
Szczególnie w Londynie, gdzie obok siebie jest wiele ciekawych obiektów ;-)

* - wycieczki i spacery przerabiałem, biegania nie, stąd bieganie jest na liście przez przypuszczenie, nie własne doświadczenie ;-)
** - OK, druga po fu... ;-)


Podobne postybeta
Nexus 4 - pierwsze wrażenia
Co ssie w G1?
Pomysł na aplikacje...
Wróciłem z "wycieczki"
Wycieczka

Dream job? ;-)

Dziś mnie uderzyło, że gdyby ktoś mi 3 lata temu powiedział o firmie, w której robi się ciekawe rzeczy, w której będę mógł jeździć do Londynu na 2 tygodnie i mieszkał w całkiem niezłym mieszkaniu, a do tego która fajnie płaci.
To bym nie uwierzył ;-)
A teraz w takiej pracuję* ;-)

Zdarza mi się narzekać, ale to chyba mój taki ficzer, że z wiekiem więcej narzekam ;-)

Wcześniej byłem w zespole gdzie z pisania istniejącej aplikacji przeszliśmy do pisania nowej (tu się sporo nauczyłem, ale to nie był akurat mój ulubiony obszar działania softu), teraz jestem w zespole, który pracuje nad właśnie ciekawymi rzeczami i z jednej strony są ciekawe problemy dotykające całego systemu (wielkiego, a nawet gigantycznego), a z drugiej zdarzają się problemy z archeologią kodu (jak kto lubi, ja lubię :-)) i dochodzeniem do tego czemu coś działa tak jak działa.

* - nadal szukamy ludzi, do różnych lokacji.


Podobne postybeta
Brat ramzesa [żeby nie pisać kryzys... ups napisałem]
Świat disco polo...
Lecę do Stanów... i co z tego? ;-)
Motywy
Przesadyzm ;-)

niedziela, sierpnia 09, 2015

"Sklep" Google...

Byłem dziś w sklepie Google*...

Wygląda tak:

Jest kilka Chromebooków, Nexus 9 i Nexus 6, do tego Chromecasty i karty zdrapki do Google Play i to wszystko....

Jak na coś co miało być "sklepem Google" to bida.
Dalej jest kącik Apple i jest tam więcej rzeczy.

Po "sklepie Google" spodziewałbym się np. akcesoriów do Nexusów, jakichś gadżetów w postaci poduszek** i innych dziwnych rzeczy z Google Store.

* - to jest część Currys PC World
** - bo chcę poduszkę z logo Google+ i Chrome, a może nawet YouTube :-) no i z Androidem.


Podobne postybeta
Kryzys przedsenny ;-)
Błeee
Drogie Google, gdzie jest mój Nexus 7? ;-)
Chodzi za mną nowy Nexus 7....
Kilka rzeczy, które chciałbym zobaczyć w produktach Google...