sobota, lutego 13, 2010

HD według TVN ;-)

TVN nadaje swój program jako sygnał standardowy i w wersji HD..... tylko, że jego HD często wygląda na tym TVN HD w taki sposób :-)


Obraz nadawanego programu zajmuje wtedy około 60% ekranu, a mój 32 calowy telewizor zmienia się w 24 calowy :-)

Dla porównania zdjęcie programu z TV Silesia:


Przyznacie chyba, że różnica jest dość mocno widoczna... tylko po co TVN upiera się, że to jest TVN HD?

OK, fakt trzeba im przyznać, że niektóre filmy idą w "prawdziwym" HD, dziś np. Majka... to też straszne, ładna dziewczyna grająca główną rolę, niezłe zdjęcia, Kraków... ale za to totalnie debilna fabuła ;-)


Podobne postybeta
Zła TV ;-)
YouTube czy Vimeo?
Californication
TVP HD - najsmutniejszy program TV
Isaura po śląsku

Marudzenie piątkowe ;-)

Jednak to środowo-czwartkowe 5 godzin 15 minut spania [dokładniej od momentu ustawienia budzika w G1 do momentu gdy zaczął dzwonić ;-)] i spanie po 6 godzin przez resztę dni tygodnia zbiera swoje żniwo bo byłem dziś dość mocno wkurzony ;-) Wczoraj też mi się zdarzało. Dlatego trzeba spać ;-) [btw. gdy pisałem te parę lat temu o tym jak zaoszczędzić miesiąc czasu w roku nie myślałem, że mi się to tak samo jakoś zrobi ;-)]

Wracając do G1, to ostatnio mam lekką obsesję na sprawdzanie Digga, Twittera i Blipa [a od wczoraj też Google Buzz] w poszukiwaniu informacji o G1 i Android 2. Przydałby się Android 2.1, albo chociaż 2.0. Zobaczyłbym np. jak wygląda ta aplikacja do Buzza, bo działa tylko na Android 2.0. Ciekawe zresztą czy to, że Google wypuściło Buzza tylko dla Android 2.0 oznacza, że wiedzą coś o tym że np. takie G1 zostanie wkrótce zupgradowane?
Bo nie wierzę by było to spowodowane jakimiś znacznymi różnicami w API.
Btw. telefonów to używając G1 stwierdzam, że klawiatura jest fajna, ale chyba wolałbym kciukową. Nie jestem jakimś fanem SMSów [OK, kiedyś byłem ;-) Karolina pamiętasz jeszcze te ponad 300 SMSów, które do Ciebie wysłałem? ;-) [a z kieszeni studenta ponad 150 złotych to dużo ;-) [OK, to był rok 2001 chyba i w ERA 1 SMS kosztował 50 groszy]], maili też na telefonie nie piszę, to samo z blogiem [głównie z powodu braku kontroli pisowni, wiem, że błędy robię i to nawet z kontrolą pisowni w przeglądarce, to co by było bez niej?], ale takie np. zakupy bym chętnie notował na telefonie, a wtedy trudno używać dwóch rąk do pisania.
Problem, że jak na razie chyba nie ma żadnego telefonu z Androidem i klawiaturą kciukową.... inna sprawa, że ostatnio przez głowę mi przeszło, że może by za jakiś czas zmienić telefon na iPhone'a? ;-) Ale jest szansa, że to był atak chwilowej paranoi.
A telefon marzeń na dzień dzisiejszy to by było coś z klawiaturą kciukową i Androidem wzbogaconym o na razie chyba prototypową maszynę Dlavika, która zowie się chyba Turbo. Trzykrotne przyśpieszenie aplikacji to jest coś :-)

Chodzi też za mną kupno nowego samochodu..... Moje autko ma już prawie 4 latka i jakaś część mnie [ta głupsza] sobie co jakiś czas myśli, że może i moje obecne Seicento jest miłe, wygodne, dopasowane do moich potrzeb, niezawodne, tanie..... ale takie nie do końca reprezentacyjne. Chodzi za mną Nissan Qashqai, albo Fiat Sedici [też mi się podoba z wyglądu]. Ale jest szansa, że stan finansów ostudzi moje chucie ;-)

Z innych rzeczy ostatnio bawiłem się w przenoszenie jednej aplikacji [nie mojej] z Delphi do Lazarusa, bo docelowo chciałbym przenieść ją na Linuksa.... Proste to nie jest ;-) Bo jedno to pokonać różnice składniowe między wersjami języka, drugie to pozbyć się wszystkich odwołań do funkcji specyficznych dla Windows i zastąpić je czymś bardziej uniwersalnym. To drugie mnie jeszcze czeka ;-)
W takiej Java'ie, czy Pythonie wystarczy uważać na to by nie używać wybitnie Windowsowego sposobu nawigowania po katalogach i mamy duże szanse, że nasz program "od kopa" ruszy na innym systemie operacyjnym.

A w poniedziałek wyprawa do Galerii Krakowskiej po nowego Dawkinsa :-) Czytałem go co prawda już w oryginale, ale polskie tłumaczenie też chcę przeczytać [jako, że angielskiego używam praktycznie tylko w pracy do komunikacji z moimi amerykańskimi kolegami i przełożonymi to jednak moje przyswajanie książek jest trochę upośledzone ;-)] może uda mi się też znaleźć w końcu jakiś kalkulator? :-)

Prace nad Kolczatką/Echidna'ą utknęły na etapie rozróżnienia tego w jakim trybie otwarty jest plik. Trzeba będzie dość dokładnie to potestować, a to dość nudne więc na razie nie mam dużej ochoty ;-)

Podobne postybeta
Asus EEE Pad Transformer - pierwsze wrażenia
A różne takie...
Tabletowo-laptopowe hybrydy są jak spork, czyli połączenie łyżki i widelca, czasem przydatne, ale ogólnie niezbyt praktyczne ;-)
Tydzień z Google Home
Social media to nie jest świat dla introwertyków/ambiwertyków ;-)

czwartek, lutego 11, 2010

Thread.stop() i "nieśmiertelne" wątki ;-)

Prawda jest taka, że powinienem już spać bo jest 3:10 w nocy, a to znaczy, że znów będę spał mniej niż 6 godzin. A to znów jest złe dlatego, że po 2-3 takich nocach się zły robię ;-)

Ale dyskusja pod postem o Ochidnej Echidnie [choć nie o projekcie, a o językach] zaprowadziła mnie do przeprowadzanie "badania" jak działa Thread.stop().
Ogólnie działa tak, że po zawołaniu na wątku metody stop() [gdy mamy do tego prawa] w wątku leci wyjątek [a tak naprawdę błąd] ThreadDeath, który kończy wykonanie wątku..... z tym, że kończy go dopiero po wyjściu z finally które "łapie" ten wyjątek...
A to oznacza....... a to oznacza, że jak się uprzemy to możemy zrobić "mniej śmiertelny wątek" ;-) jego kod wyglądać będzie tak:
public void run() {
try {
while (1==1) {
// niecna działalność wątka
}
} catch (ThreadDeath td) {
run(); // nieładnie ;-)
}
}

Gdy ktoś nam zawoła stop() na tym wątku, a jesteśmy w jego kodzie gdzieś między try, a catch to JVM wyrzuci do wątku ThreadDeath, które złapiemy, zignorujemy i wywołamy rekurencyjnie run() ;-)
Mamy potencjalnie nieśmiertelny wątek ;-)
Tylko potencjalnie bo taki wątek jest jednak nadal śmiertelny ;-) Po pierwsze gdy jesteśmy w catchu łapiącym ThreadDearh ktoś podstępnie może nam zawołać jeszcze raz stop() na wątku przez co ThreaDeath poleci jeszcze raz, ale tym razem już nie my go obsłużymy, a kod który wołał nasze run() :-)
Po drugie nawet gdy to stop() nie trafi na catch'a to po odpowiednio dużej liczbie wywołań rekurencyjnych Java sama nas wyrzuci :-)

I co z tego? Nico ;-) Fajnie wiedzieć, że można zrobić takie brzydkie coś, ale nie powinno się tego robić :-) to samo z użyciem stop() na wątku. Jest to nieładne, niekulturalne i oznacza prawdopodobnie trudne dzieciństwo ;-)


Podobne postybeta
Exceptiony i programowanie są jednak trudne ;-)
Warunki rozmyte ;-)
wait() i notify()/notifyAll() - najbardziej nierozumiane metody klasy Object ;-)
Modale dobre - confirm dla Androida :-)
Potfór ;-) czyli generator z yield w Java'ie

poniedziałek, lutego 08, 2010

A mnie tam jednak prosty model klimatyczny przekonuje do twierdzenia, że mamy wpływ na zmiany klimatyczne i że globalne ocieplenie może być faktem

Wiecie czemu wydaje mi się, że z tym co popularnie zowie się globalnym ociepleniem jest coś na rzeczy [w sensie, że to fakt], a dokładniej co mnie ostatnio jeszcze bardziej w tym kierunku skierowało?
To zadanie którego rozwiązanie przeżywałem jakiś tydzień temu ;-)
No bo jeżeli temperatura równowagi dla Ziemi to około -26 stopni Celsiusza, a średnia mierzona temperatura to około +9 stopni Celsiusza to skądś się ta różnica brać musi. Jak liczyłem, by w prostym modelu, bez atmosfery Ziemia miała taką temperaturę średnią jaką ma w rzeczywistości to do naszej powierzchni musiałoby docierać 170% tej energii która dociera! Czyli skądś te +35 stopni musi się brać.
Efekt cieplarniany to fakt, bo przecież to działa tak, energia słoneczna dociera do Ziemi i częściowo się odbija, a częściowo ogrzewa Ziemię, ta ogrzewająca Ziemię powoduje, że Ziemia zaczyna wypromieniowywać pewną energię w postaci promieniowania cieplnego, i teraz to promieniowanie cieplne i odbita energia słoneczna odbijają się od chmur i podobnych i znów wracają w kierunku powierzchni Ziemi... i tu znów część ogrzewa Ziemię by zostać wypromieniowaną, a część od razu się odbija...... OK, dochodzi do tego jeszcze parę źródeł ciepła, np. ciepło z jądra Ziemi.
No i efekt cieplarniany widać też na takiej Wenus.
A skoro w ciągu ostatnich 50 lat ilość promieniowania słonecznego wcale nie wzrosła, a wiele wskazuje na to, że nawet spadła, a średnia temperatura roczna rośnie, to gdzieś musi być tego źródło... Przejście północne otwarło się nie samo z siebie.
Coś się musiało zmienić w atmosferze, i wiemy że wszystko wskazuje na stężenie CO2, no to gdzieś to swoje źródło raczej ma.
Wydaje się, że to iż koreluje to dość dobrze z wzrostem konsumpcji paliw kopalnych może nam dać prawo przypuszczać, że pewnie nasza zasługa w tym wzroście jest.

I nie, nie jest tak, że wierzę w globalne ocieplenie, nie tu nie ma wiary, raczej bazując na dostępnych mi danych i wiedzy uznaję, że twierdzenie jakoby zmiany klimatyczne mogły być powodowane przez naszą działalność i zwracanie do atmosfery węgla który został związany miliony lat temu w pokładach węgla czy złożach ropy i gazu, jest prawdopodobnie prawdziwe.


Podobne postybeta
Jak socjaliści stworzyli globalne ocieplenie by uderzyć po kieszeni islamistów i Rosję ;-)
Zadanie - czyżbym znalazł rozwiązanie po 10 latach od momentu gdy je zobaczyłem? ;-)
Szlak mnie trafia jak emocje sprzedają się lepiej od rozumu.
Atom
Ja to mam jednak utylitarne podejście do jedzenia ;-)

Dziwne te ludzie ;-) - pazerność2

Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu jest pazerny, no tak nas ewolucja ukształtowała, że zawsze chcieliśmy więcej, bo jak się ktoś godził na mniej to w końcu mógł skończyć z niczym i umrzeć z głodu.
Ale jedno to pazerność w stylu "chce więcej", a co innego pazerność w stylu "innym się nie należy, tylko mnie".
Tak przykład ktoś zarabia jakieś 40 złotych brutto na godzinę, powiedzmy, że to jakieś 6,7-6,7k brutto miesięcznie, czyli nie jest źle, bywa lepiej, ale źle nie jest, jest nawet lepiej niż u jakichś 70 a może i 80% Polaków. Roboty skomplikowanej nie ma, choć fakt, że wykonać ją może góra 20, no może 30% populacji. I ten ktoś ma pretensję, że u dentysty za plombę musi zapłacić 150 złotych, bo "jełop pazerny jest".... czyli choć sam zarabia 40 złotych za godzinę to uważa, że praca dentysty, pomocy dentystycznej, jakiejś osoby w rejestracji, koszt materiałów, wynajmu, prądu i wody jest warto mniej niż te 150 złotych za godzinę......

Mnie ręce opadają ;-) bo taki ktoś z czegoś co jednak w sferze deklaratywnej uznajemy za wadę robi swoistą cnotę!
Dziwne te ludzie.


Podobne postybeta
"Herbatka"
Deklaratywnie czy imperatywnie... oto jest pytanie ;-)
Leń
URLOP!!!!! :-)
Kto ile zyska?

niedziela, lutego 07, 2010

Łożyskowce - jak to było?

Tak sobie czytam teraz "The Blind Watchmaker" Dawkinsa i on pisze jak to kreacjoniści próbują obalać ewolucjonizm pytając jak to było z ewolucją oka.... palanty ;-) Wytłumaczenie ewolucji oka to "pikuś" bo rzeczywiście każde usprawnienie zdolności widzenia to zwykle zaleta i wzrost przystosowania, co przekłada się zwykle na wzrost ilości młodych, które przeżyją.

Dla mnie za to największą zagadką jest skąd się wzięły łożyskowce, dokładniej jak to ewoluowało. Czy było tak, że najpierw "po prostu" jaja siedziały we wnętrzu samicy dłużej, i przez to co prawda ona nie mogła zbyt dużo łazić, ale jaja zyskiwały możliwość "poruszania się" co zwiększało szansę na wyklucie? I nasze pramatki znosiły jaja z naszymi praprzodkami później i później przez co miały większe szanse na to, że ich przychówek przeżyje? A, że takie jajo to kłopot bo to i wapń trzeba zużyć, a i skorupka waży no i nie jest giętka to jaja traciły swoją otoczkę wapienną bo nie była przydatna [czytaj, nie było presji na jej zachowanie, a te z pramatek które robiły w sobie mniej otoczone skorupką jajka miały pewnie statystycznie więcej energii i zasobów na większa ilość młodych] i działały sobie te 2 błony płodowe - owodnia i omocznia jak to drzewiej bywało, a kosmówka przejmowała z jednej strony rolę skorupki bo tam jednak jakaś ochrona mechaniczna była potrzebna, a z drugiej strony zaczynała reagować z organizmem matki i tak z czasem zaczęło powstawać łożysko? Brzmi przekonująco, ktoś może polecić jakaś książkę, a najlepiej jakiś artykuł w internecie w którym to jest jednak profesjonalnie omówione?

Tak btw. a tego słynnego wirusa, którego maja chyba wszystkie ssaki [właśnie, ciekawe czy wszystkie czy tylko łożyskowce, lub łożyskowce i torbacze] wbudowanego w genom, a który powoduje, że organizm matki nie atakuje płodu, to zdobyli nasi przodkowie przed zdobyciem łożyska czy już po? Logicznie by było gdyby najpierw doszło do połączenia krwiobiegów płodu i matki, a wtedy wbudowanie wirusa w genom dało jakiejś pramatce czy jakimś pramatkom kopa ewolucyjnego bo miały zdecydowanie więcej udanych ciąż.

Przydałby się jakiś uniwersytecki kurs "Ewolucja dla każdego" albo chociaż studia podyplomowe "Ewolucjonizm" :-) i jeszcze trochę motywacji by sobie zrobić choć licencjat z biologii :-)


Podobne postybeta
Tygrysy
Seks w ujęciu informatycznym ;-) - rozmnażanie ;-)
Raj pro-life - czyli co oznacza konstytucyjna ochrona "życia poczętego"
A tak sobie ;-)
"Dajemy normalnym"

sobota, lutego 06, 2010

3 sezon Buffy w Polsce ;-)

Gwoli informacji, mityczny sezon 3 Buffy postrach wampirów na DVD po polsku istnieje, widziałem go dziś w EMPiKu w Galerii Krakowskiej, a oto dowód zrobiony moją G1, niestety zdjęcie wyszło poruszone.



Cena jeśli pamiętam to około 130 złotych [jest postęp, bo za sezon 2 trzeba było chyba zapłacić około 160 czy 180 złotych]. Sam raczej nie kupię bo mam już sezony 1-7 Buffy na DVD po angielsku [i 2 sezony po polsku :-)], ale jak ktoś jest zainteresowany to już wie gdzie szukać :-)

Podobne postybeta
Buffy w Polsce - w końcu ;-)
7 sezonów Buffy na DVD
Buffy postrach wampirów - polskie DVD :-)
Anioł Ciemności - polskie DVD :-)
Dziwne ;-)

piątek, lutego 05, 2010

Ha! Ochidna Echidna potrafi updatować pliki :-)

Tak od paru dni nic nie kodowałem, ale w końcu dziś zmusiłem się do tego by przyjrzeć się znów projektowi mającemu na celu uczynienie z Google Docs dysku R:\ w Windows ;-)
Przerzuciłem projekt z wersji 4.0 .NET to wersji 3.5 bo nie używam żadnych ficzerów z 4.0, dodatkowo przerzuciłem wszystko do MonoDevelop, takiego aspiranta do bycia .NETowym Eclipsem ;-) jeden plus, że wygodniejszy od Visual C# Express 2010, choć taką nowomodną funkcjonalność jak pokazywanie lokalnych zmiennych w trakcie debugowania to by mu mogli dodać ;-)

No i dziś dzięki temu wszystkiemu udało mi się w końcu zupdatować dokument w Google Docs :-) Jest to o tyle osiągnięcie, że biblioteki .NET dla wersji 2.0 Google Docs API nie potrafią updatować plików, trzeba więc zrobić to samemu :-) ale jakieś szczególnie trudne to nie jest.
Google mówi, że do updatowania trzeba zbudować takiego requesta:
PUT /feeds/media/private/full/document%3Adocument_id
Host: docs.google.com
Authorization: <your authorization header here>
Content-Length: 70581
Content-Type: application/msword
Slug: test.doc

... doc contents here ...

Oczywiście w miejscu content lenghta podajemy długość naszego pliku ;-) Praktyka pokazuje, że użycie czegoś takiego powoduje wyrzucenie przez serwer Google Docs błędu 400 z komunikatem "Missing Resource Version ID", dlatego trzeba dodać do nagłówków naszego requesta nagłówek GData-Version, w moim przypadku "GData-Version: 2.0", który mówi serwerowi jakiej wersji API używamy. To oczywiście nadal nie działa, bo serwer Google Docs zwraca błąd, tym razem już w XMLu o treści "If-Match or If-None-Match header required". Czyli trzeba dodać kolejny nagłówek do requesta tym razem albo "If-Match" albo "If-None-Match", nie do końca rozumiem rozróżnienia dlatego użyłem "If-Match", jako jego wartość podajemy ETag związany z dokumentem, a ten ETag już znałem.
Ostatecznie request wygląda tak:
PUT /feeds/media/private/full/document%3Adocument_id
Host: docs.google.com
Authorization: <your authorization header here>
User-Agent: rmk-Short_beaked_Echidna-0.0.2
Content-Type: application/msword
Slug: przemelkowyTest2.doc
GData-Version: 2.0
If-Match: "XEdaTR9ABSp7ImBr"
Content-Length: 16896

... doc contents here ...

Tu od razu uwaga, jak chcesz gadać z jakimś serwerem którego nie kontrolujesz to używaj Fiddlera, bo dzięki temu o wiele łatwiej śledzić co się wysyła i co się dostaje. Próbowałem używać Whiresharka, ale się uparł i nie widzi połączenia bazującego na moim modemie do Blueconnecta.. gupek ;-)

Oczywiście multum ci innych problemów [a może multum Ci innych problemów? to ci to Ci czyli forma od Ty, czy może ci to oni, albo jeszcze jakieś inne znaczenie?], np. do teraz wszystkie dokumenty otwierane z dysku R:\ otwierają się w OpenOffice.org w trybie tylko do odczytu, coś pewnie trzeba pomącić z tym kretyńskim C# wynalazkiem out czyli zwracaniem przez parametr [OK, to nie jest tak naprawdę wynalazek C#, praktycznie każdy język to wspiera, prócz Java'y za co należy ją cenić bo to o wiele ułatwia analizę kodu] którym pewnie coś powinienem zwrócić.

Wychodzi też na to, że uploadowanie dokumentów będę musiał sam sobie zaimplementować i zignorować to które jest w bibliotekach Google Docs, a to dlatego, że .NETowa biblioteka uparcie ignoruje rozszerzenie w nazwie dokumentu :-( choć to się jeszcze okaże.
Trzeba będzie też kiedyś dodać kasowanie i może foldery, ale nie wiem na 100%.
Nadal też przeraża mnie lekko partyzanckie podejście do tego dysku, bo docelowo prawdopodobnie będę musiał ten dysk R:\ traktować w taki sposób, że dokumenty rozpoznawalne przez Google Docs będą przechowywane w Google Docs, a wszystkie inne pliki będą trzymane w jakimś "RAM dysku" co jest głupie, ale może się okazać jedynym rozwiązaniem.

Ważne, że się udało zrobić dziś update :-)


Podobne postybeta
Wysyłamy pliki do Google Docs przy pomocy Go :-)
"Ochidna" Echidna ;-) czyli jak się mają prace nad RDrive.
Toperz ;-) czyli OCR + Android odsłona 2 albo któraś tam
Wredne Google Docs
Chrome OS, Chrome2Chrome i w ogóle Chrome ;-)

poniedziałek, lutego 01, 2010

Zadanie - czyżbym znalazł rozwiązanie po 10 latach od momentu gdy je zobaczyłem? ;-)

Na studiach, chyba na 3 roku na zajęciach z Fizyki Teoretycznej choć nazwa była na wyrost ;-) miałem takie mniej więcej zadanie "jeżeli stała słoneczna to 1340W/m2, promień Ziemi to 6378 km, albedo Ziemi to 0.367 to jaką temperaturę powinna mieć Ziemia?".

Wiem, że wtedy jakoś nie umiałem się tego doliczyć i dopiero wczoraj przyszło olśnienie, że chyba trzeba użyć prawa Stefana-Boltzmana... i tu prośba, mógłby ktoś sprawdzić czy ja to dobrze liczę? :-)

Przyjmuję, że ponieważ promienie słoneczne padają na Ziemię pod różnymi kątami to te 1340W/m2 pada tak naprawdę na 1m2 powierzchni koła o promieniu Ziemi, czyli S=π*(6378*103)2, stąd moc całkowita promieniowania padającego to W=1340*(1-0.367)*S, tyle samo energii musi zostać wypromieniowane, czyli cała powierzchnia kuli Ziemskiej powinna promieniować z mocą W, ale promieniować będzie całą powierzchnią czyli SE=4*π*(6378*103)2, co daje moc wypromieniowaną równą WE=212W/m2.
Teraz stosując prawo Stefana-Boltzmana mamy, że T4=(WE/σ). Czyli T = 246 K, czyli -26 stopni Celsiusza......

I tu jest problem bo wydaje mi się, że na ćwiczeniach wynik nam wyszedł wyższy, tak w okolicach 6 stopni Celsiusza, czy jak kto woli 299 K.

Choć jak wyczytałem przed chwilą w Wikipedii te -26 stopni Celciusza to przez to, że w tym "modelu" nie uwzględnia się efektu cieplarnianego :-)
[update po paru godzinach :-) już wiem czemu mój wynik jest inny niż ten z ćwiczeń, założenie wtedy było takie, że Ziemia jest ciałem doskonale czarnym, czyli pochłania wszystką energię, nic nie odbija, wtedy temperatura to około 3 stopni Celsiusza :-)]

Całe obliczenia z użyciem Google'a pod tym linkiem ;-)

Chyba sobie jednak kupię te podręczniki Feynmana bo zdecydowania wypada sobie coś przypomnieć ;-)


Podobne postybeta
A mnie tam jednak prosty model klimatyczny przekonuje do twierdzenia, że mamy wpływ na zmiany klimatyczne i że globalne ocieplenie może być faktem
Odsłaniać okna na noc w gorące noce, czy nie odsłaniać? Oto jest pytanie....
Android, lokalizacja i koszty
Czasoprzesunięcie
Od Buffy do egzaminu językowego ;-)

Ciągnie prawicę do Broni ;-)

Ja naprawdę podziwiam polityków prawicy.

Ich hasło na dziś "Broń dla każdego, nasi obywatele mają prawo do bezpieczeństwa i są na tyle odpowiedzialni by im ją dać!".

To ci sami, którzy uważają, że nasi obywatele są zbyt głupi by:
  • móc uprawiać hazard w internecie
  • móc posiadać lekkie narkotyki
  • mieć prawo do wiązania się z kimś gdy tego kogoś nie krzywdzą
  • posiadać pojazdy z kierownicą po prawej stronie
  • móc korzystać z internetu bez cenzury


Dziwne to jakieś ;-) taki brak konsekwencji w tym zaufaniu.
Ja osobiście jak nie mam nic przeciwko temu by mój sąsiad grał sobie w internetowym kasynie, palił blanta, żył ze swoim przyjacielem, jeździł angielskim autem bez przekładki i mógł w sieci wchodzić na strony neofaszystów, to mam jednak opory przed tym żeby miał broń. Bo choć moi sąsiedzi są normalni to nie wszyscy mają to szczęście, a wtedy raczej lepiej żeby oni broni nie mieli, bo mogą chcieć narzucić swoje poglądy przy pomocy tej broni. A, że broń chcą głównie ludzie którzy czują się zagrożeni to istnieje ryzyko, że duży odsetek z nich to uczucie zagrożenia zawdzięcza mani prześladowczej, a broni to my im w takim przypadku raczej nie powinniśmy dawać.


Podobne postybeta
Dlaczego nie zgadzamy się na powszechny dostęp do broni?
Kura immunologiczna ;-)
Ukradli nam przyszłość....
Apostazja - wyjaśnienie dla wierzących
Pro-life = Front obrony gwałcicieli