sobota, lutego 13, 2010

Marudzenie piątkowe ;-)

Jednak to środowo-czwartkowe 5 godzin 15 minut spania [dokładniej od momentu ustawienia budzika w G1 do momentu gdy zaczął dzwonić ;-)] i spanie po 6 godzin przez resztę dni tygodnia zbiera swoje żniwo bo byłem dziś dość mocno wkurzony ;-) Wczoraj też mi się zdarzało. Dlatego trzeba spać ;-) [btw. gdy pisałem te parę lat temu o tym jak zaoszczędzić miesiąc czasu w roku nie myślałem, że mi się to tak samo jakoś zrobi ;-)]

Wracając do G1, to ostatnio mam lekką obsesję na sprawdzanie Digga, Twittera i Blipa [a od wczoraj też Google Buzz] w poszukiwaniu informacji o G1 i Android 2. Przydałby się Android 2.1, albo chociaż 2.0. Zobaczyłbym np. jak wygląda ta aplikacja do Buzza, bo działa tylko na Android 2.0. Ciekawe zresztą czy to, że Google wypuściło Buzza tylko dla Android 2.0 oznacza, że wiedzą coś o tym że np. takie G1 zostanie wkrótce zupgradowane?
Bo nie wierzę by było to spowodowane jakimiś znacznymi różnicami w API.
Btw. telefonów to używając G1 stwierdzam, że klawiatura jest fajna, ale chyba wolałbym kciukową. Nie jestem jakimś fanem SMSów [OK, kiedyś byłem ;-) Karolina pamiętasz jeszcze te ponad 300 SMSów, które do Ciebie wysłałem? ;-) [a z kieszeni studenta ponad 150 złotych to dużo ;-) [OK, to był rok 2001 chyba i w ERA 1 SMS kosztował 50 groszy]], maili też na telefonie nie piszę, to samo z blogiem [głównie z powodu braku kontroli pisowni, wiem, że błędy robię i to nawet z kontrolą pisowni w przeglądarce, to co by było bez niej?], ale takie np. zakupy bym chętnie notował na telefonie, a wtedy trudno używać dwóch rąk do pisania.
Problem, że jak na razie chyba nie ma żadnego telefonu z Androidem i klawiaturą kciukową.... inna sprawa, że ostatnio przez głowę mi przeszło, że może by za jakiś czas zmienić telefon na iPhone'a? ;-) Ale jest szansa, że to był atak chwilowej paranoi.
A telefon marzeń na dzień dzisiejszy to by było coś z klawiaturą kciukową i Androidem wzbogaconym o na razie chyba prototypową maszynę Dlavika, która zowie się chyba Turbo. Trzykrotne przyśpieszenie aplikacji to jest coś :-)

Chodzi też za mną kupno nowego samochodu..... Moje autko ma już prawie 4 latka i jakaś część mnie [ta głupsza] sobie co jakiś czas myśli, że może i moje obecne Seicento jest miłe, wygodne, dopasowane do moich potrzeb, niezawodne, tanie..... ale takie nie do końca reprezentacyjne. Chodzi za mną Nissan Qashqai, albo Fiat Sedici [też mi się podoba z wyglądu]. Ale jest szansa, że stan finansów ostudzi moje chucie ;-)

Z innych rzeczy ostatnio bawiłem się w przenoszenie jednej aplikacji [nie mojej] z Delphi do Lazarusa, bo docelowo chciałbym przenieść ją na Linuksa.... Proste to nie jest ;-) Bo jedno to pokonać różnice składniowe między wersjami języka, drugie to pozbyć się wszystkich odwołań do funkcji specyficznych dla Windows i zastąpić je czymś bardziej uniwersalnym. To drugie mnie jeszcze czeka ;-)
W takiej Java'ie, czy Pythonie wystarczy uważać na to by nie używać wybitnie Windowsowego sposobu nawigowania po katalogach i mamy duże szanse, że nasz program "od kopa" ruszy na innym systemie operacyjnym.

A w poniedziałek wyprawa do Galerii Krakowskiej po nowego Dawkinsa :-) Czytałem go co prawda już w oryginale, ale polskie tłumaczenie też chcę przeczytać [jako, że angielskiego używam praktycznie tylko w pracy do komunikacji z moimi amerykańskimi kolegami i przełożonymi to jednak moje przyswajanie książek jest trochę upośledzone ;-)] może uda mi się też znaleźć w końcu jakiś kalkulator? :-)

Prace nad Kolczatką/Echidna'ą utknęły na etapie rozróżnienia tego w jakim trybie otwarty jest plik. Trzeba będzie dość dokładnie to potestować, a to dość nudne więc na razie nie mam dużej ochoty ;-)


Podobne postybeta
Asus EEE Pad Transformer - pierwsze wrażenia
A różne takie...
Tabletowo-laptopowe hybrydy są jak spork, czyli połączenie łyżki i widelca, czasem przydatne, ale ogólnie niezbyt praktyczne ;-)
Tydzień z Google Home
Nie podoba mi się idea "wszystko jest aplikacją webową"