środa, października 13, 2010

Amazon fajny jest

Kilka dni temu pojawiła się informacja, że zakupy w Amazon.co.uk powyżej 25 funtów będą wysyłane do Polski za darmo.....
Ciekaw jest to, że od tego momentu złożyłem 2 zamówienia, każde za mniej niż 25 funtów i dostawę mam za darmo :-)
Czyli albo jestem super, hiper klient, albo WSZYSTKIE dostawy z Amazon.co.uk do Polski są za darmo :-)



Podobne postybeta
Ku pamięci ;-)
Dużo książeczek :-)
Wyrocznia od siedmu boleści
Cywlizacja? ;-)
Za co lubię Amazona

Konstruktory

[Tu uwaga, już to raz dziś pisałem, ale wysiadła mi bateria w G1 i muszę pisać od nowa, co oznacza też, że do Bloggeroida dodam nagrywanie co jakiś czas edytowanego posta do Bloggera albo na SD w ramach autosave :-), nowa bateria już zamówiona na Amazon.co.uk :-)]

Dziś trafił do mnie ktoś szukający czegoś o dziedziczeniu konstruktorów.
Konstruktorów się nie dziedziczy! Koniec i kropka!
Odpowiedź na pytanie o dziedziczenie konstruktorów brzmi - NIE!

Dlaczego?

To proste, nie dziedziczmy konstruktorów bo to bez sensu ;-)

Po pierwsze. Co miałby zrobić taki "zadziedziczony" konstruktor z polami nowego obiektu? Oczywiście może jest zostawić tak jak są, ale to znaczy, że obiekt będzie potencjalnie nie w pełni zainicjowany.
Oczywiście jako programista można uznać, że to jest OK, ale w takim przypadku wystarczy dodać własny konstruktor, który wywoła po prostu odpowiedni konstruktor z nadklasy.
Po drugie. Dziedziczenie konstruktorów ograniczałoby możliwość tworzenia nowych klas potomnych. Trzeba by było nieść ze sobą cały bagaż wcześniejszych konstruktorów. Robi się tak w przypadku metod. Z tym, że metody używając polimorfizmu operują na pewnym fragmencie obiektu wypełniając kontrakt interfejsu. Jeśli przez jakieś pokrzywione ścieżki rozumowania dotrzemy do etapu, że klasa Kwadrat będzie rozszerzać Prostokąt to metoda liczObwód ma sens w obu przypadkach, ale z konstruktorami tak łatwo nie jest, jeśli mieliśmy Prostokąt(float, float) to teraz mielibyśmy też Kwadrat(float, float), czyli potencjalnie moglibyśmy mieć kwadrat o różnych bokach ;-)
Po trzecie. Nie dałoby się np. zrobić singletona, bo do tego trzeba schować wszystkie konstruktory, a gdyby były dziedziczone to by się tego nie dało zrobić, gdyż z dziedziczeniem dopuszczalne jest tylko zwiększanie widoczności, nie zmniejszanie widoczności.
Inna sprawa, że konstruktorowi trudno byłoby być polimorficznym, jakby to miało działać? Jak miałoby wyglądać wywołanie?

Teraz jeszcze o zamęcie w Java'ie, który może powodować, że wydaje się, że konstruktory są dziedziczone.
Po pierwsze, gdy Twoja klasa nie ma jawnie zadeklarowanego konstruktora to kompilator Java'y doda jej bezparametrowy konstruktor domyślny, który będzie składał się z 1 linii, w której będzie wołany konstruktor bezparametrowy z nadklasy (przez super()). Dlatego jeśli nadklasa nie ma konstruktora bezparametrowego to sorry Winetou, dostaniesz błąd czasu kompilacji.
Po drugie, konstruktor klasy potomnej musi wołać konstruktor nadklasy. Może to robić jawnie przez wołanie super z odpowiednimi parametrami, albo jeśli to się nie dzieje to Java doda sama wołanie super() do konstruktora. Co znów nie zadziała jeśli Twoja nadklasa nie ma konstruktora domyślnego, wtedy trzeba będzie jawnie zawołać super z odpowiednimi parametrami.

Na koniec jeszcze raz to napiszę bo to ważne, a wiele osób o tym nie pamięta - KONSTRUKTORÓW SIĘ NIE DZIEDZICZY!


Podobne postybeta
Serializacja w Java'ie - revisited ;-)
Drugi klasyfikator jako "sanity check"
Giń konstruktorze! Giń! ;-)
Refleksje i serializacja w Java'ie - podstawy i obalanie mitów ;-)
Czemu trzeba pomagać Jacksonowi? ;-)

poniedziałek, października 11, 2010

Ciekawe czy ktoś zajmuje się "testowaniem" czy może "próbkowaniem" rynku nieruchomości? :-)

Ciekaw jestem czy firmy zajmujące się handlem nieruchomościami przeprowadzają próbkowanie czy może testowanie rynku? :-)

Np. czy zdarza im się wystawiać lewe oferty sprzedaży w stylu 3 pokoje, 60 m2 w takiej i takiej okolicy za X ze zdjęciami jakichś innych mieszkań tylko po to by sprawdzić jakie jest zainteresowanie ofertą?

Chcąc np. sprzedać mieszkanie w jakiejś okolicy mogliby najpierw zaoferować kilka podobnych z różnymi cenami jako osoby prywatne tylko po to by sprawdzić jaki jest odzew na te oferty. Dodatkowo mogliby się nawet posilić danymi dotyczącymi tego jak dobrze "sprzedawały" się słowa kluczowe w ofercie, forma oferty i rodzaj zdjęć.
Szczególnie gdyby sami szukali mieszkań w danej okolicy.

A ileż tu miejsca do manipulowania cenami? Zrobić wysyp ofert w koło ceny która by nas interesował, które są super, ale mają jakieś mankamenty i sprawdzać zainteresowanie nimi, a jak ktoś będzie chciał obejrzeć mieszkanie to przeprosić, że się wyjechało, albo że oferta już nieaktualna....
Albo zaoferować swoje mieszkanie czy mieszkania w dość wysokiej cenie i wrzucić dużo ofert na podobne lub mniejsze mieszkania z dużą różnicą w cenie, a w głównym ogłoszeniu zaznaczyć, że sprzedający się śpieszy i dlatego mu zależy ;-)

Chociaż, skoro ja sobie zadaje pytanie czy ktoś to robi, to już pewnie co najmniej kilka firm się tym zajmuje ;-)

No i przy samym handlu to pikuś, ale przy byciu developerem to mogłoby mieć jeszcze większy sens. Sprawdzić jak rynek reaguje na jakaś cenę dla realizowanej i podobnych do niej inwestycji.

W końcu skoro to działa na rynku kapitałowym to czemu nie na mieszkaniowym? ;-)

A ja dziś obejrzałem pierwsze mieszkanie i raczej nie, cena przeszacowana o co najmniej 15-20%, a choć lokalizacja wydaje się niezła to też nie jest to.

Podobne postybeta
Klasy .NET w Java'ie....
Zawsze wybieraj wyższą ofertę ;-)
Światełko w tunelu :-)
Java'y gięcie i cięcie ;-)
Szukając parsera Java'y

niedziela, października 10, 2010

A jednak jest nadzieja :-)

Wiecie co? Świat to chyba jednak zmierza w dobrym kierunku :-)

Powstają pierwsze udane próby przywracania ludziom po wypadkach zdolności chodzenia.
Google testuje swoje automatyczne samochody.
Chyba w końcu znaleźli winowajcę epidemii zabijającej pszczoły w USA.
I pojawiają się jakieś promyczki nadziei na to, że może jednak problem globalnego ocieplenia nie będzie taki straszny [mam nadzieję, choć puki nie wiemy tego na 100% lepiej zakładać, że jest realne], bo ostatnie badania wskazują, że może być tak, że mimo spadku ilości energii słonecznej docierającej do Ziemi, to Słońce może mieć przemożny wpływ na ocieplenie z powodu tego, że choć energii jest mniej, to więcej jej jest w postaci promieniowania widzialnego, które jest lepiej pochłaniane przez atmosferę i powierzchnię Ziemi przez co może dochodzić do ich ogrzania. [Chociaż z drugiej strony, jeżeli to gazy cieplarniane są w głównej mierze winne, możemy trzymać temperaturę w ryzach zmniejszając ich emisję, jeżeli to wina Słońca to hmm.. co nam zostaje? budowanie w kosmosie wielkich tarcz, które będą przesłaniały Słońce? Dość radykalne rozwiązanie ;-)]

I to wszystko dzięki rozwojowi nauki i techniki :-)

Jest nadzieja!

I może optymizm z książek Arthura C. Clarke'a znajdzie uzasadnienie i okaże się, że to wynik tej pozytywistycznej pracy u podstaw, że jednak społeczeństwa lepiej wyedukowane są lepsza [tak wierzę w to, ale jedno wiara czy przekonanie, drugie dowody wprost]? :-)

Z innych dobrych rzeczy, dziś przyszedł pierwszy mail od użytkownika Bloggeroida z opisem błędu :-) To cieszy, bo znaczy, że ktoś tego używa ;-)

Podobne postybeta
Komputery w ubraniu....
Szlak mnie trafia jak emocje sprzedają się lepiej od rozumu.
Historia jednego #....
Wyznanie, wyjaśnienie i coś z zupełnie innej beczki ;-)
A mnie tam jednak prosty model klimatyczny przekonuje do twierdzenia, że mamy wpływ na zmiany klimatyczne i że globalne ocieplenie może być faktem

Dobre IDE bywa złe ;-)

Dobre IDE bywa złe ;-)

Bo rozleniwia.
W czasach Pascala gdy nie wiedziałem jak podzielą się głosy w wyborach to napisałem sobie program który to symulował [zgodnie z metodą d'Hondta i listą krajową], wychodziło mu to tak sobie, ale działało [najlepiej dla listy krajowej, co zrozumiałe, bo znając łączną liczbę głosów na poszczególne ugrupowania mogłem stosować algorytm podziału bez żadnych modyfikacji].
Teraz nie chce mi się czasem odpalać po to Eclipse'a, a znów dla żadnego innego języka, w stylu Pythona nie znalazłem IDE tak dobrego jak Eclipse :-)

Chociaż może to nie wina IDE, a tego że jednak z wiekiem człowiekowi się ciut mniej chce? ;-)

A najwięcej takich cosiów do sprawdzania różnych rzeczy piszę teraz w JavaScript'cie, i to tym wykonywanym w przeglądarce ;-)


Podobne postybeta
DVDowe pytanie ;-)
1 na 9 głosów
Idziesz grać w ingres, kończysz jako obsługiwant parasola chroniącego kamerę TV ;-)
Statystyki Android Marketu mijają się ciut z prawdą ;-)
Głosowanie korespondencyjne jest tak dziurawe, że aż szkoda gadać - z perspektywy IT

środa, października 06, 2010

LibreOffice - takie sobie

Zainstalowałem dziś LibreOffice, czyli fork OpenOffice.org i hmmm... nie jestem zadowolony ;-)
Instalacja OOo2GD 3 razy powodowała zwiechę całego LibreOffice, dopiero użycie Extension Managera i jego guziczka Add spowodowało, że OOo2GD się zainstalowało. Ale i to nie wygląda dobrze bo ikonki zrobiły się gigantyczne i wyglądają ohydnie.



W ogóle czuję się oburzony tym, że nie uznali OOo2GD za na tyle przydatne by stało się jednym z rozszerzeń instalowanych domyślnie ;-)
Może to, że np. nie udaje się otwierać większych plików pobranych z Google Docs ma tu jakieś znaczenie? ;-) [Co ciekawe w Star Office działa, w OO.org nie jestem w stanie sprawdzić bo genialny LibreOffice.org mi odinstalował OO.org, a w każdym bądź razie tak to wygląda].

Z plusów, nie ma znaczków Oracle, które są brzydkie, a przynajmniej brzydsze od tych Suna. Szkoda, że Oracle postanowiło wyrugować oznaczenia Suna, ładne były.

Moje statystyki zbierane w trakcie sprawdzania czy są nowe wersje OOo2GD wykrywają jak na razie udział LibreOffice mniejszy niż 1 promil.
Pierwszy "odczyt" z LibreOffice pojawił się 28 września, to tak jakby to kogoś interesowało ;-)

EPUBGenerator działa i generuje ładnie EPUBy z LibreOffice.

Ale ja zaraz chyba odinstaluje i wrócę do paskudnie obrandowanego OpenOffice.org od Oracle'a ;-)


Podobne postybeta
OpenOffice.org - ulubiony pakiet biurowy Java'owca ;p
Generowanie plików ePub z OpenOffice.org :-)
Nowy coś do pisania - constants list/reference/cokolwiek ;-) albo spis stałych
Porzucam OpenOffice.org dla LibreOffice ;-)
OOo2GD w Ubuntu 9.10 - da się.

wtorek, października 05, 2010

Płatny Android Market.... czy mi się to w ogóle przyda?

To pewnie będzie herezja dla wielu ;-)

Wydaje mi się, że dodanie płatnego Marketu w Polsce, dla mnie (ale chyba też wielu innych użytkowników Androida) niewiele zmieni.

Przyjrzałem się dziś opisom aplikacji w płatnej części Android Marketu, poczytałem i nie znalazłem wśród topowych aplikacji niczego dla siebie.

Z jednej strony - developera - to cieszy bo jest jeszcze dużo miejsca, ale jako takie smuci. No bo po co mi płatny Market jak nic w nim nie kupię?

W sekcji Social króluje aplikacja Black Facebook... po co mi ona, skoro sam coraz częściej myśli o tym by ograniczyć tam swoją obecność do minimum?
Fake call też mi nie jest potrzebny, mogę to samo osiągnąć przy pomocy GMAILa i Google Voice w nim ;-)
Lista zakupów? Też nie widzę potrzeby.

O! Za dobry, naukowy kalkulator byłbym w stanie zapłacić (za moją Algebrę 2.0 FX zapłaciłem, i tylko szkoda, że mało poręczna :-(, ale nie żałuję ani złotóweczki :-)), ale akurat czegoś takiego nie zobaczyłem.

Ale na razie jest to takie narzekanie na przyszłość ;-)
Na razie wiem, że w ciągu około 10 dni mamy mieć płatny market i tyle... no i zawsze jest nadzieja, że nawet jak nie będzie fajnych aplikacji to wkrótce pojawi się muzyka i książki :-)



Podobne postybeta
O Android Market
OOo2GD w liczbach ;-)
Connectify - zmień swoje Windows 7 w hot spota :-)
Nudno
Kiedy tablet zmieni się w dobry kalkulator?

poniedziałek, października 04, 2010

Go dla Java'owca ;-) odcinek 1 "klasy"

Od kilku dni czytam sobie o Go, głównie rekreacyjnie, ale z tyłu głowy mam to, że może kiedyś będzie trzeba przejść na Go, albo C/C++ (co chyba bardziej prawdopodobne) po tym jak Oracle zaczyna powoli rozrabiać z Java'ą ;-) [a wolałem żeby Suna kupił Oracle niż IBM... ;-)]

Pierwszym szokiem dla Java'owca będzie to, że choć Go jest językiem obiektowym [także!] to nie ma tam klas!

Ale nie ma obaw, spokojnie możemy dodawać metody do typów danych. Jedyny wymóg by typ danych był w tym samym pakiecie co metody.

Java'owy kod w stylu:
public class Point {
private int x, int y;
public Point(int x,int y) {
this.x = x;
this.y = y;
}
public int getX() {
return x;
}
public int getY() {
return y;
}
public float distanceFrom00() {
return Math.sqrt(x*x+y*y);
}
}

W Go wygląda mniej więcej tak:
type Point struct {
x int;
y int;
}
func (p *Point) GetX() int {
return p.x
}
func (p *Point) GetY() int {
return p.y
}
func (p *Point) DistanceFrom00() float {
return float(math.Sqrt(float64(p.x*p.x)+float64(p.y*p.y)))
}

Czyli definiujemy nowy typ danych, a później metody dla tego typu.
Wołanie metod jest dokładnie takie samo jak w Java'ie czyli po kropce.
Ze złych wieści, tu znów są wskaźniki :-( Na szczęście język trochę pomaga, i np. w deklaracjach metod nie trzeba wcale robić (p *Point) można zrobić (p Point).
To p to receiver, który robi za odpowiednik this.
Stąd w getterach jest użyte p.x.

Dziedziczenie jest, choć ciut inaczej zorganizowane.
Jeżeli np. stworzymy nowy typ Point3, w którym dodamy jeszcze z, to mamy wtedy:
type Point3 struct {
Point
z int
}

Trzeba doimplementować jeszcze GetZ() i nadpisać DistanceFrom00(), co wygląda tak:
func (p *Point3) GetZ() int {
return p.z
}

func (p *Point3) DistanceFrom00() float {
return float(math.Sqrt(math.Pow(float64(p.Point.DistanceFrom00()),2)+float64(p.z*p.z)))
}


Gorzej jest z tworzeniem tych obiektów :-(
p:=Point{3,2} // tworzy strukturę z x=3 i y=2
p3:=Point3{Point{3,2},1} // tworzy Point3 z x=3,y=2,z=1.......
p4:=new(Point) // tworzy nowy Point, w p4 jest wskaźnik do niego z x=0, y=0

Jak widać w tym fragmencie jest to ohydne ;-) dlatego jak rozumiem zaleca się tworzenie metod fabrykujących, które będą zwracały nasze obiekty.

Teraz ważna rzecz, w Go nie ma modyfikatorów dostępu takich jak w Java'ie, nie ma tu public, private czy protected, jest jednak sposób na ograniczanie widoczności.
Jeżeli nazwa pola, typu, czy metody jest pisana dużą literą to takie coś będzie widoczne poza swoim pakietem, wszystko pisane z małej litery widoczne jest tylko w pakiecie.
To wydaje się mieć sens, w Java'ie ewidentnie programiści przynieśli zwyczaje z C++ i to co było pomyślane jako mechanizm namawiający do używania modyfikatorów dostępu tak by to pakiety były głównymi strukturami decydującymi o prywatności stało się mechanizmem do prywatyzowania na poziomie klas.

Jak było widać wyżej przez to jak się "dziedziczy", można dość łatwo wprowadzić wielodziedziczenie, z tym, że jak 2 "dziedziczone" typy mają pola czy metody o tej samej nazwie to się robią problemy i puki ich nie używamy to jest dobrze, ale jak użyjemy to jest błąd [nie przyglądałem się temu jeszcze więc wieżę na słowo temu co czytałem ;-)].

W Go jest za to coś takiego jak interfejsy :-) Ale działają one kompletnie inaczej niż w Java'ie, w każdym bądź razie w sferze deklarowania tego czy się je implementuje.....
Jeśli coś ma odpowiednie metody to implementuje dany interfejs i nie trzeba niczego deklarować!
Popatrzmy na kod:
type Printable interface {
String() string
}
type TosterInt struct { value int }
type TosterFloat struct { value float }
func (i TosterInt) String() string {
return fmt.Sprintf("%d",i.value)
}
func (f TosterFloat) String() string {
return fmt.Sprintf("%f",f.value)
}

I teraz wszędzie w kodzie możemy używać cosiów stworzonych z TosterInt i TosterFloat tak jakby były typu Printable :-) Czyli trzymać je np. w mapie gdzie wartości są Printable.
  m:=make(map[string]Printable)
m["TosterInt"]=TosterInt{3}
m["TosterFloat"]=TosterFloat{3.9}
for k,v:=range m {
fmt.Println(k," ",v)
}


Aha, tak biegiem, podstawowy program w Go wygląda tak
package main

import "fmt" // tutaj importujemy co nam potrzebne, zwykle potrzebujemy ;-)

func main() {
// nadziewka
var i = 1 // samo nam stworzy inta o wartości 1
var f float64 = 1.0 // samo nam stworzy float64 o wartości 1
i1:=1 // to samo co var i1=1
fmt.Println(i," ",f," ",i1)
}

W Go można przypisywać jednym := kilka wartości, funkcje też mogą zwracać kilka wartości np:
package main

import "fmt"

func toster() (string, int, bool) {
return "string",1,false
}


func main() {
a,b,c:=toster()
fmt.Println(a," ",b," ",c)
}

Wypisze "string 1 false".
To wieloprzypisywanie trochę na początku przeraża ;-)

Ok, to tyle, jak będę miał nastrój na dalszą naukę to napiszę więcej ;-)
Na razie zachęcam do przyjrzenia się tutorialowi [szczególnie prezentacji do której linki są na stronie tutoriala].

Nie jestem już tak obrzydzony do Go jak rok temu, ale nadal nie jest to mój ulubieniec ;-)
http://www.blogger.com/img/blank.gif
Podoba mi się to, że jak na razie wydaje się nie skupiać na "architekturze", nie muszę myśleć o hierarchii klas, nie muszę pilnować ciągle by wszystko co powinno dziedziczyło/implementowało to co powinno, to się tu samo wydaje robić. Potrzebuję metody to ją po prostu dopisuję......

Na razie jednak nie wychodzi mi komplikacja z kilku plików ;-) Używam portu dla Windows, o którym tu już kiedyś pisałem i niestety nie potrafi on chyba do końca pracować z wieloma plikami [jeżeli stworzy się swój własny pakiet], dodatkowo gdy program zrobi out of memory to pod Windows cały komputer zawisa, i po jakichś 30 sekundach program po prostu kończy swoje działanie, bez żadnej informacji........

Do prostych zabaw warto użyć umieszczonego na stronie Go placu zabaw ;-)


Podobne postybeta
Wysyłamy pliki do Google Docs przy pomocy Go :-)
Język Go dla Windows :-)
Go dla Java'owca ;-) odcinek 2 "kontenery dwa ;-)"
Go wolniejsze od C i JavaScript, i ciut szybsze niż Java ;-) [a jednak od Java'y też wolniejsze]
clone() i Cloneable się mszczą ;-)

niedziela, października 03, 2010

Tunel?

Wiecie co to jest? :-) A właściwie co to będzie? :-)

Nie wiem na 100%, ale wydaje mi się że będzie to tunel pod budowaną w Wodzisławiu drogą :-)









Ładne, nie?



Podobne postybeta
Tunel... ciąg dalszy ;-)
Ucieczka z Evernote - wersja 0.0.1 ;-)
Ingress i moje portale... ;-)
Dokładniejsze mapy Polski w Google Maps
Jakieś święto, czy co?

O Ruchu Poparcia Palikota, czyli RPP ;-)

Był zjazd ruchu Palikota.
Były punktu programu.
Jest moja reakcja :-) o tyle istotna, że Palikot wydaje się kierować swoją ofertę między innymi do mnie.
  • kadencyjność funkcji politycznych - nie do końca rozumiem o co w nim chodzi. Szefowie partii czy raczej premierzy mają być kadencyjni z ograniczoną ilością kadencji? Na to drugie się zgadzam, bo rzeczywiście raczej wolelibyśmy uniknąć sytuacji jak we Włoszech gdzie premierzy łącznie rządzili po kilkanaście lat w milionach koalicji. Ale ogólnie ten punkt do mnie nie przemawia ;-) (czyli 0)
  • jednomandatowe okręgi wyborcze - zdecydowanie jestem przeciw, w chwili obecnej mielibyśmy w sejmie jakieś 70% PO, 25% PIS i może z 5% SLD, przy poparciu w okolicach 45-50% dla PO, około 30% dla PiS i 10-15% dla SLD. (-1)
  • likwidacja Senatu, ograniczenie liczby posłów do 300 i zniesienie immunitetu poselskiego - tak, tak, nie. Likwidacja Senatu to dobry pomysł bo to jest izba dumania, która niczego nie robi. Ograniczenie liczby posłów też tak, bo dzięki temu powinno to wszystko sprawniej działać. Zniesienie immunitetu nie, bo on ma swoje cele. Jest wykorzystywany, ale wyborcy mają prawo rozliczyć z tego wybieranych ludzi. Jak tego nie robią to niestety oznacza, że uważają, że "im wolno". (2/3)
  • ograniczenie, albo zlikwidowania subwencjonowania partii politycznych - trudno mi powiedzieć. Nie wiem jakie to pieniądze. Na pewno nie chciałbym systemu takiego jak w USA gdzie firmy niemal legalnie korumpują polityków. (0 bo nie wiem)
  • wprowadzenie bezpłatnej antykoncepcji - może być. (0.5)
  • wycofanie religii ze szkół - tak, albo wprowadzenie jej jako zajęć dodatkowych prowadzonych przez pracowników kościoła za pieniądze kościoła. (1)
  • koniec z subwencjonowaniem Kościoła oraz zlikwidowanie kościelnego funduszu emerytalnego - tak. Fundusz kościelny powstał w latach 50 po to by zadośćuczynić kościołowi odebranie mu dóbr ziemskich. Oddano mu je, więc fundusz nie ma już racji bytu. Dodatkowo KUL i inne uczelnie katolickie powinny być finansowane z pieniędzy innych niż budżetowe. KUL też w latach 50 przeszedł na garnuszek państwa bo PRL zabrał im ziemię, która służyła do utrzymania KULu, dostali ją z powrotem [z nawiązką] to powód finansowania zniknął. (1)
  • oświadczenia zamiast zaświadczeń - tak, choć to może być trudne w Polskim prawie. Bo nie do końca jestem pewien czy można kogoś ścigać wg. polskiego prawa za to, że powiedział, że nie ma długów, a je ma. (1)
  • "zasada milczącej zgody", że jeśli w terminie 90 dni nie mam decyzji administracyjnej, to mogę działać - jak najbardziej. Państwo bierze od obywateli pieniądze za prowadzenie administracji [między innymi] więc to obywatel powinien być ważniejszy. Jak państwo nie mówi "nie" to powinno to znaczyć "tak". (1)
  • jawność wszystkich dokumentów urzędowych. "Nie ma tajnych dokumentów: przetargi, protokoły z posiedzeń z komisji, wszystko ma być jawne i ja nie muszę udowadniać swojego interesu w sprawie jak idę do urzędu, żeby poprosić o jakiś dokument, np. protokół z posiedzenia komisji przetargowej". - tak. Łącznie z tym, że duże przetargi publiczne powinny być powiązane z okresowym raportowaniem postępów prac, przewidywanej daty ukończenia, ilości środków przekazanych na realizację. (1)
  • rejestracja związków partnerskich, hetero i homoseksualnych - tak i tyle. (1)
  • powszechny darmowy dostęp do internetu - czy ja wiem? Ma to sens? Kto za ro będzie płacił? Sama idea mi się podoba, ale jakoś mnie to nie przekonuje. (-0.5)
  • jeden procenta budżetu na kulturę - hmmm... nie. Chyba, że rozumiemy jako kulturę muzea, a i tu się zastanawiam. (-1)
Czyli po zsumowaniu wychodzi mi 4 i 2/3, no powiedzmy 4.7, a nawet 5 na 13.
Czyli Ruch Poparcia Palikota mnie nie przekonuje.

Ale dobrze, że się pojawił.


Ja tam nadal będę głosował na SLD, idealnie byłoby gdyby doszło do fuzji SLD, SdPL, Partii Kobiet i Palikotów.

Podobne postybeta
Przewidujemy wyniki wyborów ;-) - wyniki
Złe wieści
In vitro
Dziura
1 na 9 głosów