niedziela, marca 08, 2009

In vitro

Właśnie na Polsat News skończyła się dyskusja o in vitro. Wystąpili w niej - lekarz, który zajmuje się miedzy innymi in vitro, ojciec 2 dzieci z in vitro, posłanka Senyszyn i ksiądz bioetyk z KUL.

Wypowiedzi pana księdza potwierdziły moje przekonanie, że kościół katolicki ma poważny problem polegający na tym, że jego przedstawicile są po prostu często niedouczeni, a ich argumenty to czysta mizeria intelektualna. W oczy rzuca się przede wszystkim z trudem skrywane przekonanie o wyższości swoich własnych poglądów. Widać to w arbitralnych stwierdzeniach typu "in vitro jest niemoralne". Widać też trudność z odróżnieniem sfery faktów od przekonań, gdy pan ksiądz mówi o "katolickim ginekologu".

Mogę zrozumieć sprzeciw kościoła przeciwko aborcji. Nie popieram go, ale mogę go zrozumieć. Uważają, że zabijanie jest złe, więc się sprzeciwiają wszystkiemu co uważają za zabijanie. Nie mogę im tego zabronić i nie chcę im tego zabraniać.
Jednak w przypadku in vitro wychodzi ich mizeria intelektualna. Sprzeciwu przeciwko in vitro nie można podciągnąć pod jakieś uniwersalne zasady. Próbują pod aborcję i uśmiercanie zarodków, ale gdy ktoś mówi "OK, a co gdyby nie przeprowadzać selekcji zarodków i implantować wszystkie?" także są na nie, bo "in vitro jest niemoralne i obdziera człowieka z godności". Co ciekawe, takie dziecko jest nadal wg. nich godne.
Zresztą godność w ich wydaniu jest jakąś dziwną rzeczą, dla której nie zachodzi zasada superpozycji. Np. niewolnictwo to odzieranie ludzi z godności... ale niewolnictwo nie może odebrać człowiekowi godności.

Ta mizeria intelektualna jest wg. mnie spowodowana tym, że kościół i religia jako taka potyka się na tym, że nie może już w prosty sposób uciszać swoich oponentów.
Przez ostatnie 2000 lat bez ostatnich może 200 kościół nie musiał spierać się ze swoimi oponentami. Po prostu ich zabijał lub uciszał w inny sposób. Gdy nauka i technika zaczęły zagrażać dogmatom kościół próbował walczyć, ale szybko zaczął dzielić świat na świat sacrum, który zarezerwowany jest dla niego i świat profanum, gdzie nauka i demokracja [będąca dzieckiem nauki i techniki] przejmowały od niego coraz to nowe obszary.
In vitro jest dla kościoła zagrożeniem bo dotyka domeny, którą uważają za swoją. Początki świadomego życia... Kościół godzi się na sztuczne zapłodnienie u zwierząt, bo to "tylko zwierzęta", ale u ludzi nie bo to by oznaczało, że ludzie są tylko sprytniejszymi zwierzętami, a to może prowadzić do przekonania że dusza nie istnieje i tego, że cały gmach "nauki kościoła" opiera się na ideach które zrodziły się w głowach paru pasterzy-koczowników z epoki brązu.
I to kolejny powód mizerii intelektualnej kościoła. Jego dogmaty i przekonania to mieszanka tego jak widzieli świat ludzie epoki brązu i średniowiecza.
Trzecim problemem kościoła jest to, że najwyraźniej w edukacji swoich funkcjonariuszy zapomina o nauce, tej która stworzyła biologię, chemię czy fizykę. Stwierdzenie lekarza mówiące o tym, że z punktu widzenia biologii i medycyny ciąża nie zaczyna się od razu po stosunku, ani nawet w momencie wniknięcia plemnika do komórki jajowej, jest odbierane przez pana księdza wykładającego na KUL na katedrze o pompatycznej nazwie w stylu "moralności życia" jako "blablabla". On chyba po prostu nie ma aparatu intelektualnego do zrozumienia tego o czym słyszy od lekarza... albo ma ten aparat, ale jego wiara i religia każą mu go wyłączyć.

Zresztą czego się spodziewać po organizacji, której przedstawicile mówi wprost, że życie i zdrowie 9 letniej dziewczynki która była gwałcona przez ojczyma jest nieważne, ważne były tylko znajdujące się w jej brzuchu bliźniacze płody, które zginęłyby wraz z nią uśmiercając jej organizm.


Podobne postybeta
"Hmm"
In vitro
Iluminacja... czyli "Oświeciło mnie"...
O Ruchu Poparcia Palikota, czyli RPP ;-)
Zarodek to nie dziecko