Maj jest ciekawy.
Tak się przed chwilą zastanawiałem i w maju zawsze działo się coś ciekawego.
W tym roku (2006) w maju kupiłem samochód i zmieniam pracę.
W tamtym roku (2005) w maju zmieniłem mieszkanie.
Dwa lata temu (2004) w maju.....
Trzy lata temu (2003) w maju byłem w Taunusstein.
Cztery lata temu (2002) w okolicach maja broniłem się na studiach podyplomowych ;-)
Chyba zrobię analizę ciekawych zdarzeń i sprawdzę czy maj się jakoś wybija "na tle" ;-)
Podobne postybeta
C++
Niemcy 20 lat później ;-)
Dart - się mnie podoba :-)
Konieczny pośpiech ;-)
Podróże ;-)
niedziela, maja 07, 2006
O tym dlaczego programista powinien mieć oczy dookoła głowy
Podstawowe prawo Murphyego mówi:
"Jeśli coś może się zepsuć, zepsuje się na pewno"
Ja muszę chyba wprowadzić nowe prawo ;-)
"Jeśli coś wydaje się działać, to na pewno działa"
Skąd to zaskakujące prawo?
Jak wczoraj pisałem stworzyłem mój mini systemik do wyszukiwania podobnych stron WWW. Gdy pisałem wczorajszego posta wszystko działało. Kilka godzin później znalazłem błąd, który wydawał się powodować, że system działa, ale źle.
Poprawiłem go.
Nadal działało tak samo i wyniki były identyczne.
Trochę mnie to zdziwiło i dopiero teraz doszedłem gdzie jest błąd, który niwelował poprzedni ;-)
Ten przypadek pokazuje, że programując komputery nie można niczemu ufać i wszystko trzeba testować ;-)
Podobne postybeta
Czas się uczyć!
Są ludzie, którzy nie kochają Java'y
Nowomowa
Łuna - luna ;-)
Poniedziałek, czyli "w tę"
"Jeśli coś może się zepsuć, zepsuje się na pewno"
Ja muszę chyba wprowadzić nowe prawo ;-)
"Jeśli coś wydaje się działać, to na pewno działa"
Skąd to zaskakujące prawo?
Jak wczoraj pisałem stworzyłem mój mini systemik do wyszukiwania podobnych stron WWW. Gdy pisałem wczorajszego posta wszystko działało. Kilka godzin później znalazłem błąd, który wydawał się powodować, że system działa, ale źle.
Poprawiłem go.
Nadal działało tak samo i wyniki były identyczne.
Trochę mnie to zdziwiło i dopiero teraz doszedłem gdzie jest błąd, który niwelował poprzedni ;-)
Ten przypadek pokazuje, że programując komputery nie można niczemu ufać i wszystko trzeba testować ;-)
Podobne postybeta
Czas się uczyć!
Są ludzie, którzy nie kochają Java'y
Nowomowa
Łuna - luna ;-)
Poniedziałek, czyli "w tę"
Odwiedzacze 2 ;-)
Moja głowa w wątku tła "liczy" i stara się wykoncypować lepsze metody do klasyfikacji tekstów, a ja zajmuje się głupotami, oto jedna z nich :-)
Kolaż słowny związany z odwiedzaczami ;-)
Tupac Amaru [ale nie ten] ;-), inali, f.h. meisel, chorzów, white, bebu, aksel, elemele, motorola, julia, lilah, chomik, gery, siostra
Jeśli ktoś się znajdzie i uzna za stosowne to może pozostawić ślad ;-)
Podobne postybeta
Problem języka
DisplayPort.... za jakie grzechy?
Universal Studios i Hollywood ;-)
Google Analytics i odwiedzacze
Lokalizowanie zdjęć ;-)
Kolaż słowny związany z odwiedzaczami ;-)
Tupac Amaru [ale nie ten] ;-), inali, f.h. meisel, chorzów, white, bebu, aksel, elemele, motorola, julia, lilah, chomik, gery, siostra
Jeśli ktoś się znajdzie i uzna za stosowne to może pozostawić ślad ;-)
Podobne postybeta
Problem języka
DisplayPort.... za jakie grzechy?
Universal Studios i Hollywood ;-)
Google Analytics i odwiedzacze
Lokalizowanie zdjęć ;-)
sobota, maja 06, 2006
Działa :-)
Kilka dni temu miałem wizję ;-)
Wizja tyczyła się moich zabaw z "semisubiektywną" analizą tekstów. Napisałem to co zobaczyłem w wizji i działa :-)
Skonstruowałem sobie 3 narzędzia.
Pierwsze to WebCrawler, który chodzi po stronach [na początku wypada mu wrzucić choć 1 adres] wrzuca ich treść do bazy danych, oraz szuka na nich linków, które też wrzuca do bazy. Po przejrzeniu dokumentu bierze kolejny z bazy i tak dalej i tak dalej.
Drugie narzędzie to SideAnalayzer, którego zadaniem jest analizowanie treści stron, wynikiem analizy są zbiory słów i ich częstotliwości występowania na danej stronie. Wyniki te również lądują w bazie danych.
Trzecie narzędzie to z braku lepszej nazwy Search ;-), dostaje ono adres strony, pobiera ją, buduje tabele częstotliwości występowania słów, pyta bazę o adresy stron gdzie występowało dane słowo, a następnie porównuje wszystkie wskazane dokumenty z tym, który dostało na początku.
Wynikiem działania trzeciego narzędzia jest lista wszystkich stron w bazie, które mają jakiekolwiek słowo wspólne z dokumentem źródłowym. Każdy z tych adresów jest wzbogacony również w "odległość" od dokumentu wzorcowego.
Jeżeli teraz taką listę posortujemy od najmniejszej odległości do największej to powinniśmy otrzymać listę dokumentów uszeregowaną według podobieństwa do dokumentu wzorcowego :-)
Sprawdziłem i działa :-)
Test przeprowadziłem jak na razie na bazie w której znajduje się ponad 103 tysiące słów oraz 392 dokumenty.
Wyniki poszukiwań najbardziej podobnego tekstu do tego wpisu w blogu to:
http://przemelek.blogspot.com/2006/05/roman.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/04/podrujemy.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/04/wdraam-cmm.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/04/cvs-zamany.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/05/czerwony.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/05/nie-mwiem.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/04/google-analytics-i-odwiedzacze.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/05/biuro-on-line.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/05/komputer-dla-mamy.html
Narzędzie nie jest jednak jeszcze doskonałe ;-) Po pierwsze strasznie długo działa ;-)
Podobne postybeta
Eksperyment, czyli z Google+ do Bloggera ;-)
Lepszy test mniejszy i dokładniejszy, niż większy i ogólniejszy ;-)
Kombatanctwo JavaScript'owe ;-)
"Semisubiektywna" klasyfikacja dokumentów ;-)
Żyje :-)
Wizja tyczyła się moich zabaw z "semisubiektywną" analizą tekstów. Napisałem to co zobaczyłem w wizji i działa :-)
Skonstruowałem sobie 3 narzędzia.
Pierwsze to WebCrawler, który chodzi po stronach [na początku wypada mu wrzucić choć 1 adres] wrzuca ich treść do bazy danych, oraz szuka na nich linków, które też wrzuca do bazy. Po przejrzeniu dokumentu bierze kolejny z bazy i tak dalej i tak dalej.
Drugie narzędzie to SideAnalayzer, którego zadaniem jest analizowanie treści stron, wynikiem analizy są zbiory słów i ich częstotliwości występowania na danej stronie. Wyniki te również lądują w bazie danych.
Trzecie narzędzie to z braku lepszej nazwy Search ;-), dostaje ono adres strony, pobiera ją, buduje tabele częstotliwości występowania słów, pyta bazę o adresy stron gdzie występowało dane słowo, a następnie porównuje wszystkie wskazane dokumenty z tym, który dostało na początku.
Wynikiem działania trzeciego narzędzia jest lista wszystkich stron w bazie, które mają jakiekolwiek słowo wspólne z dokumentem źródłowym. Każdy z tych adresów jest wzbogacony również w "odległość" od dokumentu wzorcowego.
Jeżeli teraz taką listę posortujemy od najmniejszej odległości do największej to powinniśmy otrzymać listę dokumentów uszeregowaną według podobieństwa do dokumentu wzorcowego :-)
Sprawdziłem i działa :-)
Test przeprowadziłem jak na razie na bazie w której znajduje się ponad 103 tysiące słów oraz 392 dokumenty.
Wyniki poszukiwań najbardziej podobnego tekstu do tego wpisu w blogu to:
http://przemelek.blogspot.com/2006/05/roman.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/04/podrujemy.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/04/wdraam-cmm.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/04/cvs-zamany.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/05/czerwony.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/05/nie-mwiem.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/04/google-analytics-i-odwiedzacze.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/05/biuro-on-line.html
http://przemelek.blogspot.com/2006/05/komputer-dla-mamy.html
Narzędzie nie jest jednak jeszcze doskonałe ;-) Po pierwsze strasznie długo działa ;-)
Podobne postybeta
Eksperyment, czyli z Google+ do Bloggera ;-)
Lepszy test mniejszy i dokładniejszy, niż większy i ogólniejszy ;-)
Kombatanctwo JavaScript'owe ;-)
"Semisubiektywna" klasyfikacja dokumentów ;-)
Żyje :-)
Roman....
Z tego miejsca chcę wyrazić współczucie wszystkim uczniom, którzy dorobili się teraz nowego ministra Edukacji, właśnie tytułowego Romana.
Składam też najszczersze wyrazy współczucia wszystkim Romanom w tym kraju z racji tego, że muszą takie ładne imie dzielić z TYM Romanem.
To co wydawało się niewyobrażalne stało się faktem, ministerstwu Edukacji szefować będzie człowiek, który w swoich poglądach lepiej pasowałby do Polski z lat 20 XX wieku, a jeszcze lepiej do przedwojennych Włoch, momentami zaś do III Rzeszy. Człowiek, którego bojówki używają publicznie symboliki faszystowskiej. Człowiek, który normalnością nazywa bandę ogolonych na łyso niespełnionych bandziorów, którzy wycierają sobie twarze hasłami o patryjotyźmie i honorze, jednocześnie używając symboliki III Rzeszy, która za jeden z celów obrała sobie eliminację "podludzi" - między innymi Polaków.
Dziękuje w tym miejscu wszystkim wyborcom PiS. Macie coście chcieli, tylko czemu za moje podatki?
Podobne postybeta
Ile wie o Tobie Internet?
Znów Roman ;-)
Zagwozdka
Iran coraz bliżej....
Komunizma!=Faszyzm
Składam też najszczersze wyrazy współczucia wszystkim Romanom w tym kraju z racji tego, że muszą takie ładne imie dzielić z TYM Romanem.
To co wydawało się niewyobrażalne stało się faktem, ministerstwu Edukacji szefować będzie człowiek, który w swoich poglądach lepiej pasowałby do Polski z lat 20 XX wieku, a jeszcze lepiej do przedwojennych Włoch, momentami zaś do III Rzeszy. Człowiek, którego bojówki używają publicznie symboliki faszystowskiej. Człowiek, który normalnością nazywa bandę ogolonych na łyso niespełnionych bandziorów, którzy wycierają sobie twarze hasłami o patryjotyźmie i honorze, jednocześnie używając symboliki III Rzeszy, która za jeden z celów obrała sobie eliminację "podludzi" - między innymi Polaków.
Dziękuje w tym miejscu wszystkim wyborcom PiS. Macie coście chcieli, tylko czemu za moje podatki?
Podobne postybeta
Ile wie o Tobie Internet?
Znów Roman ;-)
Zagwozdka
Iran coraz bliżej....
Komunizma!=Faszyzm
piątek, maja 05, 2006
Czerwony ;-)
No i oto jest wpis, który miał być wczoraj ;-) Niestety wczoraj na drodze stanął mi wydział komunikacji, w którym dziś odstałem swoje 3,5 godziny (miałem numerek H09).

To wyżej to mój nowy pojazd :-)
Mam już czym jeździć do pracy ;-) w obecnej nie jest to wymagane, ale w następnej się bez tego nie da ;-)
Teraz musze wymyślić mu (jej? ;-)) imię ;-)
Wpis pod silnym napięciem emocjonalnym, dlatego lekko chaotyczny ;-)
Podobne postybeta
Uczymy się... a przynajmniej próbujemy się uczyć ;-)
Zamienił stryjek siekierkę na kijek ;-)
Dinozaur na UJ ;-)
EEEBateria ;-)
Idioci

To wyżej to mój nowy pojazd :-)
Mam już czym jeździć do pracy ;-) w obecnej nie jest to wymagane, ale w następnej się bez tego nie da ;-)
Teraz musze wymyślić mu (jej? ;-)) imię ;-)
Wpis pod silnym napięciem emocjonalnym, dlatego lekko chaotyczny ;-)
Podobne postybeta
Uczymy się... a przynajmniej próbujemy się uczyć ;-)
Zamienił stryjek siekierkę na kijek ;-)
Dinozaur na UJ ;-)
EEEBateria ;-)
Idioci
czwartek, maja 04, 2006
Biuro On-Line :-)
Dzisiejszy wpis miał być o czymś innym, ale niestety pokonał mnie dziś wydział komunikacji, dlatego to co miało być dziś będzie dopiero
jutro ;-)
Podstawowe oprogramowanie na komputerze to dla większości ludzi:
Jako, że jestem nietypowym przypadkiem u mnie za edytor robił i zwykle nadal robi Writer z OpenOffice.org, za arkusz Calc z tegoż samego pakietu, za program pocztowy The Bat!, w miejsce kalendarza ziała pustka, jako komunikatora zaś używałem WPKontaktu, a teraz WP Spika.
Jednak w ciągu ostatnich kilku miesięcy okazało się, że w miejsce programu pocztowego milej mi używać GMAILa, który ostatnimi czasy w pracy zastępował mi też komunikator :-)

W miejsce edytora tekstu zacząłem ostatnio używać Writely:

Jako kalendarza Google Calendar:

Teraz zaś dzięki Enterowi znalazłem arkusz kalkulacyjny Numsum :-) :

W taki oto sposób udało się skompletować zestaw aplikacji, które pozwalają na używanie biura on-line :-)
Warto tu zauważyć, że jedynie Numsum nie ma jak na razie nic wspólnego z Google ;-)
Podobne postybeta
Narzędzia
Google Spreadsheest :-)
Spik mnie wkurzył
Scriplet w służbie wygody
Przeprowadzka - "optymalizator" posiadania
jutro ;-)
Podstawowe oprogramowanie na komputerze to dla większości ludzi:
- program pocztowy
- kalendarz
- edytor tekstów
- arkusz kalkulacyjny
- komunikator internetowy
Jako, że jestem nietypowym przypadkiem u mnie za edytor robił i zwykle nadal robi Writer z OpenOffice.org, za arkusz Calc z tegoż samego pakietu, za program pocztowy The Bat!, w miejsce kalendarza ziała pustka, jako komunikatora zaś używałem WPKontaktu, a teraz WP Spika.
Jednak w ciągu ostatnich kilku miesięcy okazało się, że w miejsce programu pocztowego milej mi używać GMAILa, który ostatnimi czasy w pracy zastępował mi też komunikator :-)

W miejsce edytora tekstu zacząłem ostatnio używać Writely:

Jako kalendarza Google Calendar:

Teraz zaś dzięki Enterowi znalazłem arkusz kalkulacyjny Numsum :-) :

W taki oto sposób udało się skompletować zestaw aplikacji, które pozwalają na używanie biura on-line :-)
Warto tu zauważyć, że jedynie Numsum nie ma jak na razie nic wspólnego z Google ;-)
Podobne postybeta
Narzędzia
Google Spreadsheest :-)
Spik mnie wkurzył
Scriplet w służbie wygody
Przeprowadzka - "optymalizator" posiadania
A nie mówiłem? ;-)
Tak jak przypuszczałem w poprzednim wpisie, dziwne wyniki z klasyfikacji dokumentów były wynikiem prostego błędu ;-)
Po prostu zapomniałem jak się liczy odległość między wektorami, zamiast użyć formuły:

użyłem:

Różnica niewielka, ale znacząca ;-)
Stąd liczby zmieniają się odpowiednio z 0.15337566349300585 w 0.07917224602887332 i 0.14206175436070706 w 0.12184770373627736.
Podobne postybeta
Nauka ;-)
Pytania o sen odbierają mi sen ;-)
OpenOffice.org2GoogleDocs 1.4.1
Odwiedzacze 2 ;-)
Bawimy się w klasyfikacje dokumentów
Po prostu zapomniałem jak się liczy odległość między wektorami, zamiast użyć formuły:

użyłem:

Różnica niewielka, ale znacząca ;-)
Stąd liczby zmieniają się odpowiednio z 0.15337566349300585 w 0.07917224602887332 i 0.14206175436070706 w 0.12184770373627736.
Podobne postybeta
Nauka ;-)
Pytania o sen odbierają mi sen ;-)
OpenOffice.org2GoogleDocs 1.4.1
Odwiedzacze 2 ;-)
Bawimy się w klasyfikacje dokumentów
środa, maja 03, 2006
Nauka ;-)
Nauka z dnia dzisiejszego:
Specjalnie dla realizacji tego planu przerwałem moje zmagania z klasyfikacją dokumentów.
Ciekawe wyniki mi wyszły ;-) wg. mojego programu to jest mniej podobne do tego, niż to do tego ;-) (dla pierwszego odległość wektorów stworzonych ze słów to 0.15337566349300585, dla drugiego już tylko 0.14206175436070706)
Jak znam swoje szczęście gdzieś musiałem popełnić jakiś prosty błąd ;-) do tego dochodzi też to, że traktuje wszystkie teksty tak jakby były bez polskich znaków, a część z nich je jednak ma....
Ponieważ dziś mieliśmy święto [ktoś pamięta jaszcze co świętujemy?] to telewizje prześcigały się w różnych propozycjach. Ciekawą rzecz pokazała TVP. Był to film, a bardziej fabularyzowany dokument Przestrzeń Banacha, o Stefanie Banachu jednym z największych polskich matematyków. Ciekawie było obejrzeć jak powinno się robić naukę.
Z ciekawych propozycji warto wymienić też Saved na HBO (ciekawa wizja mentalności uczniów chrześcijańskiego liceum), Gwiezdne Wrota też na HBO i Zróbmy sobie wnuka na Polsacie [ach te Krysie ;-)].
Podobne postybeta
... i "we wte" ;-)
"Przefazowana" TV
Exceptiony i programowanie są jednak trudne ;-)
Różny target
Książkowy Stack Overflow ;-)
- Cassini Web Server nie pozwala na udostępnianie aplikacji ASP.NET na zewnątrz, czyli dla innych komputerów.
Specjalnie dla realizacji tego planu przerwałem moje zmagania z klasyfikacją dokumentów.
Ciekawe wyniki mi wyszły ;-) wg. mojego programu to jest mniej podobne do tego, niż to do tego ;-) (dla pierwszego odległość wektorów stworzonych ze słów to 0.15337566349300585, dla drugiego już tylko 0.14206175436070706)
Jak znam swoje szczęście gdzieś musiałem popełnić jakiś prosty błąd ;-) do tego dochodzi też to, że traktuje wszystkie teksty tak jakby były bez polskich znaków, a część z nich je jednak ma....
Ponieważ dziś mieliśmy święto [ktoś pamięta jaszcze co świętujemy?] to telewizje prześcigały się w różnych propozycjach. Ciekawą rzecz pokazała TVP. Był to film, a bardziej fabularyzowany dokument Przestrzeń Banacha, o Stefanie Banachu jednym z największych polskich matematyków. Ciekawie było obejrzeć jak powinno się robić naukę.
Z ciekawych propozycji warto wymienić też Saved na HBO (ciekawa wizja mentalności uczniów chrześcijańskiego liceum), Gwiezdne Wrota też na HBO i Zróbmy sobie wnuka na Polsacie [ach te Krysie ;-)].
Podobne postybeta
... i "we wte" ;-)
"Przefazowana" TV
Exceptiony i programowanie są jednak trudne ;-)
Różny target
Książkowy Stack Overflow ;-)
poniedziałek, maja 01, 2006
Komputer dla mamy
Dziś stanąłem przed trudnym zadaniem, przygotowania komputera tak by moja mama mogła oglądać na nim filmy.
Oczywiście samo sprawienie by komputer nadawał się do odtwarzania filmów nie jest takie trudne, problemem jest to by jego obsługa była jak najprostsza i wymagała jak najmniejszej wiedzy o komputerach.
Nie chciałem korzystać z MoviX'a ani instalować innego systemu operacyjnego niż ten, który był już na komputerze (Windows XP).
Zdecydowałem się wykorzystać do wszystkiego odtwarzacz VideoLanClient, głównie przez to, że nie potrzebuje on instalacji dodatkowych kodeków, wszystkie przynosi ze sobą przy okazji nie "motając" w konfiguracji kodeków Windows. Niestety VLC mimo wielu zalet ma jednak tą wadę, że nie należy do najprostszych w użyciu.
Integruje się ładnie z Windows, pozwala na skojarzenie z plikami multimedialnymi, ale niestety nadal wymaga "klikania" na plikach ;-)
W celu eliminacji konieczności zbyt dotkliwego klikania na plikach postanowiłem "dostarczyć" łatwiejszy interfejs ;-)
Komuś kto nie używa komputera na co dzień dwuklik może sprawić poważne problemy (wiem, że można skonfigurować Windows tak by działał poprawnie z jednoklikiem ;-) ale z tego komputera też ja będę czasem korzystał, a taki ficzer mógłby mnie zabić ;-)) dlatego ilość dwuklików należało doprowadzić do możliwie najmniejszej ilości bez ich wyłączania.
W tym celu wykorzystałem mój stary projekt, który służył mi kiedyś do ubarwienia interfejsu.
Jest to aplikacja HTA, która listuje wskazany katalog i pokazuje jego zawartość w postaci listy, wystarczy pojedyncze kliknięcie i plik zostaje uruchomiony. Proste to, ale skuteczne :-)
Wystarczyły drobne poprawki, polegające na tym by pliki z rozszerzeniami kojarzącymi się z filmami były wyświetlane jako większe i gotowe ;-)
Użytkownik, czyli mama :-) jest zadowolony, ale jest jeszcze 1 dwuklik, na początku na linkę do tej aplikacji HTA. Dlatego teraz planuję dodanie jeszcze jednej aplikacji HTA, która będzie startowała razem z komputerem i z niej będzie można uruchomić tą drugą przez kliknięcie na linkę "FILMY" :-)
Jeszcze mam dwa zmartwienia, domyślne włączenie wyświetlania napisów i otwieranie na cały ekran na TV, ale to na jutro, bo inkryminowany komputer został zajęty i odtwarza właśnie filmy ;-)
Podobne postybeta
Po roku...
User Interface... jak ja tego nie lubię...
Dajcie mi język marzeń ;-)
Piękne aplikacje, co to właściwe jest?
Kontekstowe zapominanie ;-)
Oczywiście samo sprawienie by komputer nadawał się do odtwarzania filmów nie jest takie trudne, problemem jest to by jego obsługa była jak najprostsza i wymagała jak najmniejszej wiedzy o komputerach.
Nie chciałem korzystać z MoviX'a ani instalować innego systemu operacyjnego niż ten, który był już na komputerze (Windows XP).
Zdecydowałem się wykorzystać do wszystkiego odtwarzacz VideoLanClient, głównie przez to, że nie potrzebuje on instalacji dodatkowych kodeków, wszystkie przynosi ze sobą przy okazji nie "motając" w konfiguracji kodeków Windows. Niestety VLC mimo wielu zalet ma jednak tą wadę, że nie należy do najprostszych w użyciu.
Integruje się ładnie z Windows, pozwala na skojarzenie z plikami multimedialnymi, ale niestety nadal wymaga "klikania" na plikach ;-)
W celu eliminacji konieczności zbyt dotkliwego klikania na plikach postanowiłem "dostarczyć" łatwiejszy interfejs ;-)
Komuś kto nie używa komputera na co dzień dwuklik może sprawić poważne problemy (wiem, że można skonfigurować Windows tak by działał poprawnie z jednoklikiem ;-) ale z tego komputera też ja będę czasem korzystał, a taki ficzer mógłby mnie zabić ;-)) dlatego ilość dwuklików należało doprowadzić do możliwie najmniejszej ilości bez ich wyłączania.
W tym celu wykorzystałem mój stary projekt, który służył mi kiedyś do ubarwienia interfejsu.
Jest to aplikacja HTA, która listuje wskazany katalog i pokazuje jego zawartość w postaci listy, wystarczy pojedyncze kliknięcie i plik zostaje uruchomiony. Proste to, ale skuteczne :-)
Wystarczyły drobne poprawki, polegające na tym by pliki z rozszerzeniami kojarzącymi się z filmami były wyświetlane jako większe i gotowe ;-)
Użytkownik, czyli mama :-) jest zadowolony, ale jest jeszcze 1 dwuklik, na początku na linkę do tej aplikacji HTA. Dlatego teraz planuję dodanie jeszcze jednej aplikacji HTA, która będzie startowała razem z komputerem i z niej będzie można uruchomić tą drugą przez kliknięcie na linkę "FILMY" :-)
Jeszcze mam dwa zmartwienia, domyślne włączenie wyświetlania napisów i otwieranie na cały ekran na TV, ale to na jutro, bo inkryminowany komputer został zajęty i odtwarza właśnie filmy ;-)
Podobne postybeta
Po roku...
User Interface... jak ja tego nie lubię...
Dajcie mi język marzeń ;-)
Piękne aplikacje, co to właściwe jest?
Kontekstowe zapominanie ;-)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)