Dalsze ładne rzeczy ;-)
Zostałem jeszcze w Juracie i nie żałuję... chyba, o czym dalej.
Poszedłem na Hel :-) albo do Helu, zabrało mi to jakieś 2 i pół godziny i jeden popsuty palec ;-)
Tak jakoś po drodze duży palec u stopy mnie zaczął boleć... okazało się później, że mi skóra pękła i mi piachu tam nawłaziło... więc jak na razie nie żałuję wyprawy, ale jakby np. miało zacząć boleć później to mogę żałować ;-)
Bardzo dużo plaży pozabierało.
Ten coś który wskazuję palcem był jeszcze niedawno na plaży.
Wydaje mi się, że w maju też to tak wyglądało.
Ogólnie zabranie plaży oznaczało, że miałem taki tor przeszkód ;-)
Z Helu pociągiem pojechałem do Jastarni i w Barze Ara był świderek ;-), później ichnie molo, obejście w koło kościoła, Kaszatan i powrót...
Już w Juracie spotkałem "mojego" lisa:
Odwaliłem dziś zdrowe 42 tysiące kroków ;-) czyli ~31 km ;-)
Chociaż końcówka plaży z piaskiem pod skórą palca było trudne, ale później było spoko :-)
Chociaż końcówka plaży z piaskiem pod skórą palca było trudne, ale później było spoko :-)
Zrobiłem też 2 zadanka ;-) jutro liczę, że parę zrobię w pociągu.
Podobne postybeta
Prakacje ;-)
Morze i plaża mnie dziś zmoczyły i chciały pochłonąć ;-)
Zbierając ładne rzeczy ;-)
Zaszumienie....
Prakacje w Juracie ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz