środa, października 23, 2019

Czemu nie korzystam z hulajnog elektrycznych?

Jechałem dokładnie raz, w biurze jak kolega przyjechał na pożyczonej od brata.
Fajna zabawka, chętnie spróbowałbym pojeździć po bulwarach.... nawet mi przez chwilę chodziło po głowie by kupić, tylko nie wiem po co.
Do pracy jeździć? Tramwaj wygodniejszy, czas podobny do jazdy na rowerze, jedynie człowiek mniej zmęczony, ale po co wtedy jechać?
Po bulwarach za to wolę chodzić.

Mógłbym wypożyczyć, ale nie chcę ;-)
To przez Lime.

Gdy mieszkałem w tamtym roku w USA to korzystałem kilka razy z roweru Lime. Mam tam jeszcze ~20 USD na koncie.
Zawsze brałem rower (i przejechałem nim najbardziej morderczą trasę w życiu, po płaskim, na rowerze bez przerzutek z Foster City do siedziby Facebooka (głupie 22 km), plus 7 km z Facebooka do Palo Alto (zajęło mi tak z 3 dni... a tak naprawdę 211 minut... na moim rowerze przejechałbym to w połowę czasu lub krócej męcząc się 4 razy mniej)), ale teraz liczyłem, że wezmę sobie spróbuję hulajnogę....



I nie spróbowałem.
Czemu?
Bo jakoś na początku 2019, Lime przyszło do San Mateo i Foster City z informacją, że wycofują rowery i zastąpią je hulajnogami, na co miasto powiedziało, że nie, a jak tak chcą to niech spadają.
No i zrobili wypad... I nie ma ich już w Dolinie Krzemowej.... w San Francisco ich też nie ma i nie było.
Może uda mi się pod koniec tygodnia skorzystać z tego w Warszawie, choć wątpię ;-)


Podobne postybeta
Raport z emigracji
Algorytmy Ubera są niezłe
Gotówka jest już niepotrzebna (prawie)
Allegro to jest banda amatorów.
Wyrzuć 1 rzecz dziennie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz