niedziela, lipca 26, 2026

Długi tydzień

Trzeba przyznać, że to był długi tydzień.

Jestem na prakacjach w Juracie, to już 3 tydzień, ale tak się złożyło, że musiałem jechać na 2 dni na workshop do Berlina...

Stąd cały poniedziałek jechałem do Berline, a cały czwartek wracałem z Berlina.

Człowiek zapomina jak trudno żyje się poza tymi naprawdę dużymi miastami... z Krakowa by to było szybsze, z Warszawy jeszcze szybsze (bo oni mają bezpośrednie połączenie z Berlinem).
Moja podróż do Berlina to było ponad 2h w pociągu z Juraty do Gdyni, później 30 minut w Uberze do lotniska, tam ~2.5h (bo akurat tak pociągi były ułożone) czekania, 1-1:15 lotu do Frankfurtu, tam ~1h czekania, ~1h lotu do Berlina, ~30 minut jazdy Uberem i jak wyjechałem o 9:31 to w hotelu byłem trochę przed 20... 
Tak naprawdę bliżej jest z Krakowa do Wenecji, Gran Canarii, a nawet w pewien sposób do Los Angeles czy San Francisco ;-) niż Juraty do Berlina.

Następny dzień workshop, później kolacja więc mój spacer z biura obok Bundestagu i bramy Brandenburskiej był taki sobie, później Tiergarten, obok Zoo i już jestem w hotelu...

Środa miała być krótsza, ale zmieniła nam się w serię estymacji, tzn. najpierw rozrysowałem co rozumiem z tego co mamy zbudować i stąd zaczęło się estymowanie... i z 12:30 gdy to się miało kończyć zrobiła się 16:30 gdy uciekłem ;-)

A uciekłem bo miałem o 18:30 Alize by Cirque du Soleil.
Byłem już na paru występach Cirque du Soleil, na 3 w Big Top (ich namiocie) na 5 albo 6 w halach i tym razem na pierwszy stacjonarnym w teatrze :-)

Cirque du Soleil przygotował w Berlinie pierwsze stacjonarne przedstawienie w Europie. Jest imho jeszcze nierówne i jest masa świetnych kawałków, ale niektóre są jeszcze troche niedorobione, ale i tak robi wrażenie (i mam zamiar jeszcze pojechać ;-)), do tego zrobili tam kilka nowych efektów optycznych. Są sytuacje gdy jedna z osób lata i nie widać linek (podobno cienkie linki poryte substancją która bardzo dobrze pochłania światło, a jest umocowana tak sprytnie, że nie widać tego jej umocowania... do tego jest tam gdzieś ukryty ekran, ale taki przezroczysty i chyba jak zmieniają jasność bo obu stronach ekranu to widać to co jest na 1 (przed ekranem) i 3 planie (za ekranem), albo na wszystkich 3 planach i tylko na 1 planie (gdzie drugi plan - ekran robi za tło). 

Przez pierwszy akt miałem cały czas rogala na buzi :-) siedziałem w rzędzie A (przed 1 ;-)) prawie przy centrum sceny więc byłem naprawdę blisko ;-)

Później wróciłem do hotelu, znów przez Tiergarten... bo teatr który zajęło Cirque du Soleil jest na Potsdamer Platz...

No i czwartek to było wracanie... 

Przy okazji, Balice naprawdę wyglądają przyzwoicie gdy się je porówna do Berlina czy Gdańska. W Berlinie niby do kontroli czekało się krócej, ale też im to jakoś tak niemrawo szło, w Gdańsku załapałem się jeszcze na te maszyny które nie umieją "zobaczyć" elektroniki w torbie.

Btw. jechałem z moim PeakDesign Travel Backpack 45L w wersji zwiniętej, gdzie ma 30L... i bałem się, że może podpadnę bo on teoretycznie jest ciut większy (ale miękki więc by przeszedł inspekcje)... ale oczywiście była masa "oszczędnych" którzy maja plecak, coś jeszcze i twardą torbę na kółkach... wkurzają mnie ;-)

W piątek się próbowałem zdekompresować, ale jeszcze mi nie wyszło bo przez cały tydzień mało spałem i dopiero dziś w niedzielę idąc po plaży do mnie dotarło "Ty, nie śpiesz się, gdzie Ci się tak śpieszy"... 

A jutro znów praca i trzeba rozrysować to co mamy zbudować... kawałki są w miarę proste, ale przyznam, że jeszcze nigdy nie operowałem danymi w ilościach 100 GB (1 kawałek danych może tyle ważyć), gdzie może być kilkadziesiąt a może i kilkaset kawałków danych o takich rozmiarach.... 



Podobne postybeta
Lepszy soundtrack dla rzeczywistości ;-)
Ostatni Rammstein... przynajmniej w 2024 ;-)
Eventy na żywo nie zawsze są bardziej wow niż w TV ;-)
Pociąg vs samolot - cena
Urodziny ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz