niedziela, czerwca 22, 2014

To i ja planowałem zamach stanu?

Tak się zastanawiam co by było gdyby ktoś podsłuchał programistów tak jak ludzi z rządu Tuska ;-)

"Tak dalej pójdzie to to się wszystko zawali"
"Kto to widział puszczać tak zabugowany kod do userów?"
"OK, są błędy, ale przecież mniej niż w poprzedniej wersji, nie? Czyli wszystko OK"
"Nie ma to jak product manager, który nie widział na oczy aplikacji do której tworzy wymagania"
"Ja pi... kto k... ten je... kod pisał?"

Podobne teksty słyszałem w wielu firmach, ba sam niektóre mówiłem ;-)
A mimo tego wszystko działało, userzy byli zadowoleni, powstawały dobre produkty.... A może właśnie między innymi dzięki temu?

Profesjonalista zapatrzony tylko w realizację słusznego celu to mit. Bo zwykle nikt nie wie czy cel jest słuszny i nikt nie wie jak go zrealizować najlepiej i najszybciej.

Czy to w programowaniu, czy rządzeniu nikt nie zna przyszłości i wszyscy wiedzą, że wszystkim rządzą mity i pozory.
Bo profesjonalny programista, polityk czy inżynier testują możliwe złe, a nawet najgorsze scenariusze, mówią o nich tak jakby miały mieć miejsce (rozmowa Belki z Sienkiewiczem), podważają mity (wypowiedź Sikorskiego o sojuszu z USA), wyładowują frustrację (wypowiedź o tym, że państwo polskie nie istnieje).

Programiście, a więc pewnie i politycy, lekarze, dziennikarze, piekarze, księża i wszystkie inne zawody mają też takie uczucie miłości i nienawiści jednocześnie do użytkowników (w IT zwanych często użyszkodnikami), obywateli, pacjentów, odbiorców, konsumentów czy wiernych. Z jednej strony mając nad nimi jakąś władzę i przewagę momentami zachowują się jakby nimi gardzili, a w innym momencie są gotowi do poświęceń żeby im było dobrze. Przejmują się nimi, boją się ich, kochają ich i gardzą nimi. Wszystko zależy od kontekstu.

W ogóle rozważanie czyichś wypowiedzi bez spojrzenia na kontekst jest niezbyt rozsądne.
Zwykle rozmowa to próba wymiany myśli, testowanie ich, przekształcanie, poznawanie słów kogoś innego, to wykuwanie nowych przekonań.

Co innego gdyby któryś z polityków czy programistów mówił "OK, to zrobimy im taki numer" i po tym planowałby jak odebrać coś obywatelom czy uszkodzić coś użytkownikom, a co innego gdy snuje pewne scenariusze.

Do rządu PO mam stosunek ambiwalentny. Ogólnie PO to nie moja bajka, z drugiej strony gdy pomyślę, że zamiast nich mógłby rządzić PiS to PO nabiera nagle jakiegoś uroku i powabu. W życiu na nich nie głosowałem, Sikorskiego zbytnio nie lubię, ale jednak nie robiłbym takiej hecy z tych nagrań.
O wiele lepiej jak politycy gadają różne dziwne rzeczy, niż gdy je realizują. Belka z Sienkiewiczem rozmawiali o hipotetycznym użyciu NBP do stabilizacji gospodarki by nie dopuścić do władzy PiS, PiS po wygranych wyborach w 2005 roku natychmiast przeprowadził zamach na KRRiT zmieniając ustawę tak by móc skrócić jej kadencję w celu obsadzenia jej swoimi ludźmi.
Z ewentualnych działań NBPu byłby plus taki, że gospodarka by się mogła ustabilizować w razie problemów, z działań PiS było tylko to, że PiS przejął media. Pierwsze to hipotetyczny scenariusz gdzie poprawa sytuacji kraju mogłaby utrudnić przeciwnikowi politycznemu wygranie wyborów, drugie to przeprowadzona akcja mająca na celu przejęcie mediów.
Jest między tymi dwoma sprawami pewna "drobna" różnica.


Podobne postybeta
Projekty Informatyczne - Mity ;-)
Dlaczego nie zgadzamy się na powszechny dostęp do broni?
Za co JKM kocha Putina?
Uber - jaka za tym musi stać fajna matematyka
Debile....