wtorek, lutego 14, 2012

W samolocie

Jeszcze 3 godziny i 11 minut lotu..... już lecimy kawał czasu, będzie z 9 godzin, albo i dłużej.
Docelowo ma być niby 12:40....

Jak to wyślę na bloga to już będę po locie i wszystko to będzie mi się wydawało pieśnią dalekiej przeszłości ;-) [i przyszłości bo w następny poniedziałek znów lecę, tym razem do Dallas, a w przyszły czwartek wracam do domu :-)]

Obejrzałem 2 filmy (Kowboje i Obcy i Abduction, do tego 1 odcinek 30 Rock (bo więcej nie ma ;-))), książkę czytam, teraz próbuję blogować, a przed chwilą próbowałem jakiś program napisać.... ale nie miałe pomysłuy jaki by to miał być...
Byłby na 100% niezwykły, najmniej z racji tego, że liczba programów pisanych w samolotach jest raczej mała ;-) [obecnie najbardziej znanym jest podobno Chrome2Phone ;-)].
Na tablecie z którego piszę mam Pythona i nie zawacham się go użyć jak będzie dalej tak nudno.
Wyprawa do ubikacji jest wielką wyprawą bo wiąże się z chodzeniem! Nawet po schodach, bo są niżej....
Przy okazji A340-600 mi się podoba, zdecydowanie fajnie się tym lata. Trochę się obawiam tego powrotnego A330-400, to jakieś 10-15 lat różnicy w technologii.
Fajne jest to, że miejsce obok mnie jest puste :-) Aż się zastanawiam czy w Dallas nie błagać pani czy pana na checkingu o to by mi dali podobne miejsce ;-)
O proszę, 9 minut minęło ;-) i jesteśmy na 38 tysiącach stóp, a prawie cały lot byliśmy na 36 tysiącach. Winnipeg minięte, teraz lecimy w kierunku Bismarck i Minot. Chyba nad Manitobą.... I mamy 901 km/j na liczniku ;-)

A teraz sobie obejrzę filmik o imigracji....

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Ukradli nam przyszłość....
Lecę do Stanów... i co z tego? ;-)
Nexus 7 i Chromecast... nie wiem czy kupię, ale mi się podobają :-)
We Frankfurcie...
Kto chce mieć szare życie?