piątek, maja 29, 2026

Bad, bad planner (Przemek), no Fluffy for you ;-)

Plan był taki: w sobotę jadę do Gliwic na Fluffy'ego.

Ale później wpadłem na pomysł, że czerwiec to fajny miesiąc, a skoro nigdy nie byłem w Rzymie, to chętnie bym tam poleciał. I jak zamawiałem bilety, dotarło do mnie: „Ej, przecież muszę lecieć w niedzielę, bo w sobotę jest ten Fluffy...”.

Teraz patrzę na grafik i to się po prostu nie spina.

Niby mógłbym nocować w Gliwicach (miałem nawet rezerwację). Fluffy kończy się koło 22:30, więc 20–30 minut i jestem w hotelu. Ale na lotnisko muszę wyjechać najpóźniej koło 14:45. Żeby zrobić to na spokojnie, najzdrowiej byłoby wyjechać z Gliwic już koło 8:00 rano i być w domu koło 10:00.

Niby nic strasznego, ale ja naturalnie chodzę spać koło 2:00–3:00 w nocy, a tutaj musiałbym wstać o 6:30–7:00. Cały ten plan zaczyna więc wyglądać bardzo męcząco. I coraz bardziej skłaniam się ku opcji: no nie pojadę na Fluffy'ego.

Zrobiłem mały test, bo wiem, że łatwo się stresuję w takich sytuacjach. Pierwsza wersja planu zakładała, że jadę już w piątek, w sobotę połażę sobie po Gliwicach (w końcu tam studiowałem), a wrócę w niedzielę. Szybko jednak przypomniałem sobie, że w piątek mam dwa interview, po których muszę napisać dwie (a tak naprawdę trzy) ewaluacje. To oznacza, że pakować musiałbym się już w czwartek.

Uznałem więc: „Dobra, nie jadę w piątek, jadę w sobotę”. Poczułem ulgę, ale stres i poczucie przytłoczenia nadal nie znikały.

W ramach testu sprawdziłem inną myśl: „OK, w ogóle nie jadę na Fluffy'ego”. I nagle całe ciśnienie zeszło.

Trochę mi szkoda, ale znam się na tyle, że wiem, że przez cały czas byłbym poddenerwowany – a w końcu takie imprezy są po to, żeby było fajnie, a nie żeby je po prostu odhaczyć.

Ale żeby nie było: to nie jest mój pierwszy zły plan i pewnie nie ostatni. Np. prawie zawsze, kiedy planuję wyjazd, szukam późnego lotu powrotnego, żeby „wycisnąć” jak najwięcej z ostatniego dnia. Efekt? Dwa ostatnie wyjazdy do Wenecji spędziłem, siedząc na ławkach na Sant'Elena i czekając, aż nadejdzie sensowna godzina, żeby odebrać torbę i ruszyć na lotnisko.



Podobne postybeta
Starzeję się ;-)
Jak Mruka dostał więcej metalowych przedmiotów - (nie)poradnik inwestycyjny z czasów kamienia (czasami łupanego) część druga
Chillout na 80%
Moc promptów
Złudne poczucie bezpieczeństwa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz