sobota, maja 21, 2011

Złapałem lenia....

Nawet się jakoś nie wyrywał... tylko uparł się zostać....

A wszystko przez sen, a dokładniej nadmiar snu.

Gdy spałem tyle ile bóg, a co najmniej obsesja i nałóg nakazują, czyli 5, góra 6 godzin to było wszystko OK.
W sobotę i niedzielę pisałem sobie pewien projekt androidowo-pracowy, w poniedziałek rzuciłem się w kierunku sterowania przepływem przy pomocy danych, we wtorek zaś zacząłem pisać Notes czy jak to tam nazwać....
Ale w środę padłem koło 23 i z krótkim interludium tak koło 2:50 spałem do 9:13 dnia następnego....
Kto to widział by iść spać w innym dniu niż się człowiek budzi? Przecież to nienaturalne...
Spałem 10 godzin, a to już zdecydowanie nienaturalne... przynajmniej jeśli nie masz 7-8 lat ;-)

No i dopadł mnie leń... albo ja go złapałem?

Niezależnie kto tu kogo dopadł lub złapał, to mam teraz lenia. Dziś po pracy (a pracowałem z domu) po tym jak zwinąłem pracowego laptopa i rozwinąłem swojego nic nie zrobiłem, nawet chwili przy komputerze nie posiedziałem.

Jakieś resztki chęci do napisania czegoś mi się tlą, ale przygniata je konieczność podejścia do maszyny do szycia... tokarki... czy jak tam komputer człowiek nazywa. No po prostu mi się nie che....

Idź sobie leniu! Idź!

Się by jakieś antyleniowe egzorcyzmy przydały ;-)


Podobne postybeta
Leń
Laptop + PDA = UMPC???
To (kalkulator) żyje :-)
120 km/h, czyżby nowe 140 km/h? ;-)
Zła Chmielewska...