środa, maja 18, 2011

4 rzeczy ;-)

4 rzeczy ;-)

Nowy projekcik - Notes, czyli rozszerzenie do Chrome, które pozwoli mi wyeliminować używanie w pracy i w domu notatnika Windows do zapisywania list ToDo, numerów telefonów (np. numeru do bridge'a konferencyjnego i kodu do konferencji), popularnych haseł, list serwerów, nazwy sterowników JDBC dla różnych baz i ogólnie rzeczy, które warto mieć gdzieś zapisane bo się przydają, ale są trudne do zapamiętania lub tego nie warte.
Na razie projekt to jakieś 100 linii HTML+JavaScript i wygląda tak ;-)


Teraz coś ekstra ponad 4 obiecane rzeczy, narzekanie wywołane tym, że gdy chciałem zrobić zrzut ekranu z okienkiem Chrome z otwartym Notesem przez przypadek zamiast CTRL-PrintScreen przycisnąłem CTRL-Power.....
Kretyna który wpadł na pomysł dodawania do klawiatur guzików Power, Sleep i Wake powinno się obwiesić (dokumentnie wieszać nie, bo to rezerwuję dla tego kretyna który później zrobił taką klawiaturę).

Nowe chciejstwo - Huawei E5, albo jego ekwiwalent, czyli modem 3G będący od razu HotSpotem. Wg. teorii przy pewnym wysiłku i ryzyku mógłbym zrobić w swoim G1, które teraz pracuje jako mój telefon developerski [ ;-) ], upgrade systemu do 2.2 i mógłbym to mieć bez wydatków. Ale szkoda by mi było zabić G1.

Smuteczek - nikt, dosłownie nikt nie pochwalił, nie skomentował, ani chociaż nie zalubił mojego wczorajszego wpisu o niecnym wykorzystaniu synchronizacji do sterowania przepływem przy pomocy danych. No serca nie macie. Całe szczęście kilka osób chociaż źródła obejrzało ;-)

Lekkie zniesmaczenie - Superfreakonomia. Czytałem ją po angielsku jak się pojawiła i już wtedy miałem lekkie wątpliwości, ale składałem je na karb różnic językowych. Od paru dni czytam jej polskie tłumaczenie (już jakiś czas dostępne ;-)) i niestety absmak pozostaje. W Freakonomi (albo przez 2 i?) autorzy porzucili wygodny świat ekonomii i socjologii i poszli w kierunku pokazywania wyników badań terenowych i wyciągania z nich danych, ale żeby nie napisać drugi raz tej samej książki w Superfreakonomi poszli dalej i teraz ich głównym zajęciem jest czepianie się tego co kiedyś lub teraz kwestionuje klasyczne spojrzenie. Niby nic w tym złego, ale to jest działanie takie: najpierw przedstawiamy, że badania ekonomi behawioralnej obaliły  mit "człowieka ekonomicznego", który jest zawsze racjonalny, co robią więc teraz autorzy Superfreakonomi? Dowalają się do niektórych wniosków z obalenia tego mitu i sugerują, że to obalenie to bzdura, znaczy co? Właśnie wniosku nie ma, jest tylko taka radość, że udało się pierdnąć w salonie ;-) Do tego dochodzi to, że jakby przypadkiem zapominają dodać, że np. obserwator z eksperymentów laboratoryjnych istnieje i nazywa się społeczeństwo, i że wszystkie przedstawione przykłady "na nie" opisywały jednorazowe transakcje między ludźmi, którzy nigdy się już nie spotkają. A takich transakcji prawie nigdy nie dokonujemy (OK, zwykle największe transakcje właśnie tak dokonujemy ;-) Bo jak ktoś kupuje np. mieszkanie to jest to zapewne najwyższa transakcja jaką w życiu przeprowadza, a człowieka od którego kupuje mieszkanie widział może wcześniej łącznie przez godzinę lub dwie ;-)).
To przypomina trochę "fizyka", który znajduje drobny błąd w istniejącej teorii, i całą swoją karierę próbuje budować na tym 1 błędzie, ale nie próbuje wytłumaczyć tego błędu,  nie próbuje stworzyć lepszej teorii, po prostu szczerzy zęby z radości, że udało mu się udowodnić, że np. Eistnien się mylił.


Podobne postybeta
Nieistniejący rynek
Studia - płacić, nie płacić, oto jest pytanie
Wszyscy jesteśmy małpami
Takie tam przemyślenia i refleksje ;-)
Informacja 2