Upadek Zondacrypto i śmierć posła Litewki.
Żadna z tych rzeczy nie jest spowodowana przez social media. Ale, czytając komentarze pod wiadomościami o Zondacrypto można dostrzec, że jest kampania odwracająca uwagę od tego, że Prezydent Nawrocki, PiS i Konfederacja byli przeciwni regulacji crypto...
Do tego masa ludzi zachowuje się jakby dopiero teraz się dowiadywali o problemach... a przecież wg tego co mówili posłowie wychodzący z tajnego posiedzenia Sejmu 5 grudnia 2025 (prawie pół roku temu) to Tusku miał wtedy mówić o Zondacrypto jako o niepewnej próbując przekonać posłów do odrzucenia weta Nawrockiego.... więc trudno zrozumieć jak ktoś teraz mówi, że "nie wiedział"...
Do tego masa ludzi zachowuje się jakby dopiero teraz się dowiadywali o problemach... a przecież wg tego co mówili posłowie wychodzący z tajnego posiedzenia Sejmu 5 grudnia 2025 (prawie pół roku temu) to Tusku miał wtedy mówić o Zondacrypto jako o niepewnej próbując przekonać posłów do odrzucenia weta Nawrockiego.... więc trudno zrozumieć jak ktoś teraz mówi, że "nie wiedział"...
Ale tak sobie myślę, że mógł nie wiedzieć. Jeśli nie zagląda do żadnych mediów "mainstreamu" to mógł taki ktoś nie widzieć takich informacji. Na TikToku mógł słyszeć, że crypto super i wolność i nie widzieć żadnej informacji, to samo na Facebooku...
Co do śmierci posła Litewki to już się pojawiają teorie, że "był niebezpieczny" i tak dalej... że to nie był wypadek. Oczywiście szczegół, że to był poseł koalicji rządowej... żeby to wiedzieć trzeba wiedzieć które partie popierają rząd i tak dalej... a jak oglądasz social media tylko to możesz nie wiedzieć.
Wychodzi na to, że ludzie mają problemy z przyswajaniem informacji... i wyciąganiem wniosków... i to może nawet nie dowodzi, że są głupi. To jest chyba umiejętność, której się można nauczyć chyba, ale social media to blokują. Bo one dają krótkie i proste odpowiedzi, bez niuansów i wchodzenia głębiej.
Do tego "nie mają pamięci", w sensie, że dziś coś co się zdarzyło tydzień temu czy 100 lat temu czy 1000 lat temu to tak samo mało ważne, ważne jest tu i teraz.
Jak ludzie w takim świecie mają wyciągać wnioski i rozumieć, że przyczyny mają skutki, że czyny mają konsekwencje? Gdzie się mają tego nauczyć?
Do tego "nie mają pamięci", w sensie, że dziś coś co się zdarzyło tydzień temu czy 100 lat temu czy 1000 lat temu to tak samo mało ważne, ważne jest tu i teraz.
Jak ludzie w takim świecie mają wyciągać wnioski i rozumieć, że przyczyny mają skutki, że czyny mają konsekwencje? Gdzie się mają tego nauczyć?
Słuchałem kiedyś podcastu w którym mówił James Flynn o "efekcie Flynna" i podawał bardzo ciekawą hipotezę, że ten wzrost IQ mógł być spowodowany tym, że akurat w XX wieku "logiczne myślenie" i wnioskowanie były promowane, media i rozrywka je trenowały u ludzi, bo filmy i seriale są kompilowały i ludzie się "uczyli" wnioskowania... ale dziś, social media to całkowicie likwidują.
W ostatnim sezonie Stranger Things wszystko było tłumaczone po kilka razy, bo Twórcy serialu obawiali się, że ponieważ widzowie będą co chwilę sięgać do telefonu i social mediów to nie będą w stanie rozumieć opowieści więc im trzeba ją powtarzać. Nawet wydaje się, że zauważono już cofanie się efektu Flynna i że koreluje to z social mediami...
W ostatnim sezonie Stranger Things wszystko było tłumaczone po kilka razy, bo Twórcy serialu obawiali się, że ponieważ widzowie będą co chwilę sięgać do telefonu i social mediów to nie będą w stanie rozumieć opowieści więc im trzeba ją powtarzać. Nawet wydaje się, że zauważono już cofanie się efektu Flynna i że koreluje to z social mediami...
To jest dziwne też o tyle, że zwykle zmiany tego typu... wymyślenie pisma, popularyzacja umiejętności pisania i czytania, druk, robiły duże zmiany, nawet wywoływały wojny (w przypadku druku jakieś 300 lat wojen religijnych w Europie....) ale nie ogłupiały ludzi...
No bo śledzenie wielu wątków i ich sensowne łączenie nie jest proste.
Wydaje mi się (nieskromnie ;-)), że akurat jestem w tym dość dobry. Widzę to w pracy często. Gdzie przecież pracuję z ludźmi u których IQ 115 to jest "niskie"... a ocieram się też o takich 150+.
I mimo wszystko często widzę, że ktoś coś mówi, a inni tego nie rozumieją i ja się wtedy wcinam i mam "wydaje mi się, że X mówi, że ..." i wtedy jest "A...".
Ale żeby nie było, sam pamiętam case gdy ponieważ TL z innego teamu i wszyscy Seniorzy byli na urlopie i zostały 2 osoby (które powinny być Seniorami tak od ~2 lat najmniej) i było od managementu "Przemek, weź im pomóż" i jedna z tych osób mówiła od początku "to jest X", ale jakoś ja tego akurat nie słyszałem. Słyszałem wszystkie fakty, które mówiła, ale ten najważniejszy komunikat mi znikał. Sam doszedłem z jej pomocą i drugiej osoby do tego, że to X i dopiero po paru godzinach/dniach do mnie dotarło, że "A mówiła od początku, że to X kretynie"... (więc jak parę dni później mówiłem na takim scrum of scrums o tym to opisałem problem i dodałem, że A o tym od początku mówiła, ale jakoś to do mnie nie docierało, ale to dowodzi, że sami by sobie dali radę).
A ja mam lata praktyki... bo już jako dziecko często się bawiłem, rozmawiałem z mamą i oglądałem coś w TV w tym samym czasie... a na studiach jak się obraziłem na wykładowce filozofii to demonstracyjnie czytałem Pratchetta i słuchałem wykładu... (na Elektrotechnice i wykładach z fizyki (elektrostatyka) też to robiłem, ale się kryłem ;-)) [dziś już nie potrafię, ale wiem, że kolega parę lat temu umiał kodować i słuchać podcastu w tym samym czasie]
A ja mam lata praktyki... bo już jako dziecko często się bawiłem, rozmawiałem z mamą i oglądałem coś w TV w tym samym czasie... a na studiach jak się obraziłem na wykładowce filozofii to demonstracyjnie czytałem Pratchetta i słuchałem wykładu... (na Elektrotechnice i wykładach z fizyki (elektrostatyka) też to robiłem, ale się kryłem ;-)) [dziś już nie potrafię, ale wiem, że kolega parę lat temu umiał kodować i słuchać podcastu w tym samym czasie]
A co mają powiedzieć ci dzisiejsi biedacy, którym social media robią sieczkę z mózgu?
I żeby nie było - nie wszyscy. To jest statystyka i środowisko. To nie jest tak, że dziś ludzie są głupi, ale to, że główne medium z którym mają do czynienia czyli TikTok/FB/Instagram czy ogólnie sociale nie zmuszają ich od używania tego "mięśnia" do przetwarzania informacji i wyławiania faktów z szumu... oni dostają szum w postaci idealnie wpisującej się w to co chcą zobaczyć. Więc ich mózgi działają świetnie - w sztucznym środowisku social mediów, ale jak to przenoszą na realny świat to "są głupsi".
I żeby nie było - nie wszyscy. To jest statystyka i środowisko. To nie jest tak, że dziś ludzie są głupi, ale to, że główne medium z którym mają do czynienia czyli TikTok/FB/Instagram czy ogólnie sociale nie zmuszają ich od używania tego "mięśnia" do przetwarzania informacji i wyławiania faktów z szumu... oni dostają szum w postaci idealnie wpisującej się w to co chcą zobaczyć. Więc ich mózgi działają świetnie - w sztucznym środowisku social mediów, ale jak to przenoszą na realny świat to "są głupsi".
Pytanie czy to znaczy, że będą rządzić nami ci którzy będą lepsi w wykorzystaniu tej nieumiejętności krytycznego myślenia i priorytetyzacji źródeł czy ci, którzy nie korzystają z social mediów?
Ja mam postulat - zrobić ściepę, odkupić social media, wysadzić serwerownie w powietrze, poprosić AGI (jak się pokaże) żeby ubijała każde nowe coś które będzie stawało się social mediami ;-)
Podobne postybeta
Porzucenie Facebooka mnie kusi....
Social media to nie jest świat dla introwertyków/ambiwertyków ;-)
Nieistniejący rynek
Nie, Scrum nas nie "uratował" od Waterfalla... za to powoli sam się nim staje ;-)
A może by tak porzucić prasę i social media?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz