niedziela, kwietnia 26, 2026

Be human for engineers: Instrukcja obsługi człowieka - marzy mi się coś takiego ;-)

W trakcie pandemii zacząłem zbierać „hacki” na to, jak nie dać się stanom obniżonego nastroju. Chciałem, by praca z domu po prostu nie zrobiła mi krzywdy. Moja lista była techniczna i konkretna:

1. Higiena środowiska i rytuały

  • Separacja stanów: Co rano koszula (lub koszulka „do pracy”), mycie twarzy, golenie. Praca fizycznie w innym miejscu niż odpoczynek. Kiedyś nawet odwróciłem fotel tyłem do mieszkania, żeby na nie nie patrzeć.

  • Reset wizualny: Seria wyjazdów na parę miesięcy, żeby po powrocie znów móc „polubić” własne kąty.

2. Zadania dla procesora (odwracanie uwagi)

  • Uważność: Szukanie 3 ładnych rzeczy w otoczeniu, gdy robi się smutno.

  • Wysiłek i skupienie: Spacer (zwłaszcza gdy się nie chce), medytacja, Tai Chi, żonglowanie.

  • Przeciążenie układu równowagi: Stanie na jednej nodze (również z zamkniętymi oczami). Kiedy mózg walczy o to, byś się nie przewrócił, nie ma zasobów na mielenie smutku.

Problem polega na tym, że gdy masz „doła”, Twoja pamięć operacyjna zawodzi i po prostu zapominasz, że te sposoby istnieją.

3. Nowe odkrycie: Ulga przez dyskomfort

Ostatnio do listy dopisałem coś nowego. Przejście 640 metrów po molo w gradzie i przy wiatru 60 km/h zadziałało lepiej niż 10 km spaceru plażą na Hel. Ten długi marsz tylko mnie zmęczył i zirytował. Molo przyniosło spokój.

Zrozumiałem mechanizm: szukam dyskomfortu, który ustępuje i nie zostawia „śladów”. To jak sesja w Dooma albo słuchanie ostrego metalu przed maturą – kiedy hałas i napięcie znikają, zostaje czysta, kojąca cisza.

Projekt: Emocjonalny Flowchart

Zawsze chciałem zbudować algorytm: „czuję się X – zrób Y, żeby przejść do Z”.Próbowałem używać Circle of Emotions, by wyrysować ścieżki przejścia. Przykładowo: przejście ze smutku bezpośrednio w radość jest mało realne, ale droga przez złość (która mobilizuje) jest już logicznym procesem inżynierskim:

Smutek → Obrzydzenie → Złość → Oczekiwanie → Radość

Dlaczego to nie jest przedmiotem w szkole?

Nasze emocje to często tylko interpretacja sygnałów z organizmu, do których świadomość nie zawsze ma pełny wgląd. My, faceci, mamy z tym problem – u nas „wku*wienie” to często zbiorczy termin na smutek, strach, wstyd i poczucie niesprawiedliwości. Nie umiemy nazywać składowych, więc system wywala błąd.

W moim idealnym świecie smartwatche monitorowałyby naszą biologię i sugerowały: „Jesteś w stanie X, sugeruję 3 minuty metalu lub stanie na jednej nodze, by przejść do stanu Y”.

W szkołach, zamiast analizować Pana Tadeusza, powinniśmy mieć przedmiot „Człowiek – instrukcja obsługi”. Choć patrząc na to, że mimo lekcji biologii ludzie nadal bywają antyszczepionkowcami, pewnie i to by nie pomogło. Ale instrukcję „Be human for engineers” i tak warto spisać – choćby po to, by mieć gotowy skrypt, gdy system znów zapomni, jak się restartuje.

(przyznaję, formatowanie przez AI.... leniwa bestia jestem)



Podobne postybeta
Wyłącz czasem ANC w słuchawkach i wleź na molo gdy wieje wiatr i z nieba leci grad ;-)
Jak Mruka dostał więcej metalowych przedmiotów - (nie)poradnik inwestycyjny z czasów kamienia (czasami łupanego) część druga
W Wenecji ;-)
Szlak mnie trafia jak emocje sprzedają się lepiej od rozumu.
OpenOffice.org i inne produkty Open Source - ofiary kryzysu? ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz