poniedziałek, sierpnia 13, 2018

Mieszkanie po Kalifornijsku ;-)

Od tygodnia mieszkam w Foster City w Kalifornii.
W "grodzonym osiedlu" (gdzie grodzenie oznacza, że żeby wejść do budynku jednym z wielu wejść trzeba się odbić wisiorkiem).
Szkoda, że u nas w Polsce jeszcze takich nie ma.
Bo co tu mają?

Basen (OK, rozumiem, że u nas klimat trochę przeszkadza):


Basen nie jest też przesadnie duży, ma głębokość około metra, obok zaś podgrzewany drugi basenik zwany tutaj SPA.

Jest siłownia:


Do tego clubhouse:



Bilard (którego zdjęć nie robiłem bo akurat ktoś używał ;-)) i "centrum biznesowe" czyli 4 albo 6 PC z Windowsem i drukarka.

Placyk z ławeczkami:


A do tego 2 grille i miejsce do obiadów na zewnątrz ;-)




Wszędzie obowiązuje grzecznościowa zasada, że miejsce należy zostawić po sobie takim jakie się je zastało.
Chociaż tu chyba działa też grodzoność tego terenu, gdy byłem dziś na rowerze (elektrycznym!!!) i jechałem przy wspólnych miejscach do pikników to jednak zwykle było tam trochę śmieci.

Sam mieszkam w Polsce w podobno dość dobrej lokalizacji, ale u nas są tylko 2 wspólne tarasy, które przeciętnie co tydzień są zawalane śmieciami przez ludzi korzystających z mieszkań wynajmowanych w Airbnb.... (sam kiedyś jednego takiego przyłapałem jak oddawał mocz do śmietnika i jeszcze się tłumaczył, że przecież nie będzie do mieszkania wracał....) [fakt, tutaj są w okolicy siłowni, basenu, "plazy" i clubhouse'u toalety ;-)]

Nie wiem czy to wynik tego, że tutaj jest drożej, więc właściciel budynku musi się bardziej starać by przyciągnąć ludzi, a może wyższej kultury (w sensie nie wyższości kulturowej, a raczej tego, że amerykanie i ogólnie ludzie z krajów zachodnich są bardziej nastawieni na życie we wspólnocie (przy jednoczesnym rozbójałym indywidualiźmie), czy po prostu bogactwa i tego, że koszt utrzymania tych dodatkowych części wspólnych jest i tak niski w porównaniu do dochodów.
Ale chciałbym coś takiego w Polsce ;-)


Podobne postybeta
Raport z emigracji
Spik mnie wkurzył
Czekając na "Bóg Urojony" Dawkinsa
Tunel... ciąg dalszy ;-)
Programowanie po kalifornijsku ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz