sobota, maja 16, 2015

Wybory

Wielu głosowało na Kukiza bo chcą zmiany, bo nie podoba im się to jak wygląda Polska.
Bo zarabiają po 1400 PLN miesięcznie. Bo nie mają poczucia bezpieczeństwa.
Bo mają wrażenie, że nikt ich nie słucha.

Problem w tym, że to nie jest wina czy zasługa tego, czy poprzednich rządów czy prezydentów.

To cały świat zmierza w tym kierunku.

iPhone, czy większy telewizor jest z jednej strony, utrata pewności zatrudnienia z drugiej.
To jest transakcja wiązana.

Albo jesteś specjalistą i w ciągu 10 lat pracy zwiększasz swoje dochody 5-10x albo i więcej razy, albo jesteś pracownikiem, którego można łatwo zastąpić innym.

Procedury czy procesy w firmach, normalizacja, masowa produkcja, to wszystko zapewnia, że każdy pracownik staje się łatwo wymienialnym trybikiem. Z drugiej strony gwarantuje też spadek cen towarów.

Jeśli do wykonywania Twojej pracy nie potrzeba specjalnych zdolności, czy to mentalnych czy manualnych, które nie są zbyt częste w populacji to masz pecha - łatwo Cię zastąpić.

To nie jest Twoja wina, to jest po prostu konsekwencja tego, że świat dąży do jak najniższej ceny, a jednym z istotniejszych elementów tej ceny jest Twoja pensja i konieczność ustandaryzowania produkcji, procesów czy sposobów postępowania.

Ludzie są potrzebni głównie do wykonywania pracy, do której nie opłacało się jeszcze zbudować robota/programu, albo zmienić procesu produkcji.

Urzędnicy w urzędach czy bankach są tam tylko dlatego, że software nie jest na tyle dobry by rozumieć problemy wyrażane słowami ludzi, którzy nie rozumieją o czym mówią.

Kasjerka lub kasjer są w okienku z biletami tylko przez to, że ludzie nie umieją obsługiwać automatów biletowych.

To nie jest fajne. To jest straszne.
Ale wydaje mi się być prawdziwe.

Ratunkiem nie jest Kukiz, ratunkiem jest czas i zmiany społeczne.
A do tego potrzeba polityków. Nie działaczy partyjnych, ale polityków.
Czyli ludzi, którzy ubierają pewne ideologie czy zestawy przekonań w słowa, które porywają ludzi.

Sęk w tym, że wśród kandydatów w ostatnich wyborach nie mieliśmy polityków.
Mieliśmy aparatczyków, mesjaszy, kukiełki. Ale nie polityków.
Może kandydat, który dostał najmniejsze poparcie czyli pan Tanajno nie pasuje do tych trzech kategorii, ale politykiem to on też nie jest.

Jak nie ma polityków, którzy przyspieszyli by pewne zmiany społeczne, to pozostaje czas.
Z czasem powinno być lepiej.
Albo i nie.


Podobne postybeta
Reset
Niska cena
Karta Praw Podstawowych
Informacja 2
Opowieść o "zmotywatorach" ;-)