czwartek, lutego 02, 2012

Demokracja 3.3 ;-)


Taki projekt by się przydał.
1.0 to była ta udawana w Atenach, tzn. miała swoje plusy, ale ogólnie była taka sobie.
2.x było w Rzymie i nawet w pewien sposób w Rzeczpospolitej jak działała demokracja szlachecka.
3.0 to XX wiek
3.1 to demokracja ludowa (zreleasowali, ale ogólnie release się nie przyjął, tzn. działał, ale nie wydolnie)
3.2 to obecny model.
3.3 to coś co powinno pozwolić wrócić do lepszych korzeni oryginalnego 1.0

Mój projekt dla Polski jest banalny.
Sejm i Senat nadal składałyby się z odpowiednio 460 posłów i 100 senatorów, ale tylko połowa z nich byłaby wybierana w wyborach bezpośrednich.
Druga połowa pochodziłaby z losowania. Każdy obywatel nie pozbawiony praw obywatelskich (możliwe, że warto tu by było wprowadzić jeszcze próg wieku i może wykształcenia, choć nie koniecznie) mógłby zarejestrować swoją osobę jako kandydata na posła, albo jako kandydata na senatora. W trakcie rejestracji musiałby zdać prosty test dotyczący konstytucji i "zrozumienia" prawa (powiedzmy 20 pytań z 1000, 80% poprawnych odpowiedzi w 15 minut, w razie niepowodzenia, możliwość ponownego zdawania za 3 miesiące).
W dniu wyborów losowana byłaby lista kandydatów (komputer mógłby zacząć od 1 zarejestrowanej osoby, później drugiej, trzeciej i tak dalej i dla każdej z tych osób losowałby (przy użyciu generatora losowego (nie pseudolosowego, a losowego)) liczbę. Później taka lista byłaby sortowana od najmniejszej do największej i pierwsze 230 osób (dla Senatu pierwsze 50 osób) byłoby wybieranych do Sejmu (Senatu). Gdyby ktoś nie chciał zostać posłem/senatorem wchodziłaby następna osoba z listy. W razie gdyby 2 osoby miałyby taką samą liczbę wylosowaną decydowałby wynik testu, gdyby wynik testu był identyczny, decydowałaby ilość prób, później data rejestracji, kolejność alfabetyczna, ponowne losowanie ;-)
W trakcie rejestracji można by było zaznaczyć z jaką partią się sympatyzuje.

Koniec. To wszystko.

Połowa parlamentu wybrana w wyborach składałaby się z wybranych przedstawicieli obywateli, druga część składałaby się z zaangażowanych obywateli.
Wyniki takich wyborów powinny być bliższe poglądom obywateli kraju.

Siłą rzeczy byłoby tak, że rząd formowałaby na początku ta część z przedstawicieli, ale musiałby on uzyskać poparcie także części obywateli.
Powinno to też wymusić uproszczenie tego jak pisane jest prawo, tak by mogli je zrozumieć ludzie "bez przeszkolenia" ;-)

Z wad jakie by mogły wystąpić widzę taką, że działanie "kawałka" w którym głosują niezdecydowani zostałoby zmniejszone o połowę, co podobno nie jest do końca dobre (w niektórych symulacjach tak wychodziło).

Się zastanawiam czy sam bym się zarejestrował na posła ;-)


[Go to original post on Google+]




Podobne postybeta
"Ja? Niech ktoś inny płaci" ;-)
I po wyborach :-)
Losowaniem w proces ;-)
Skrócona wersja zmian w ustroju Polski po wyborach w 2015 roku
Jak można przegrać wybory gdy się je wygrywa?