poniedziałek, kwietnia 18, 2011

Książkowa faza - stare hard SF :-)

Mam fazę na "starego" Arthura C. Clarke'a ;-)

Ostatnio przeczytałem Wyspy na Niebie.



I po przeczytaniu stwierdzam, że kocham takie podejście do tematu. Entuzjazm i wiara w to, że nauka i technologia dadzą sobie ze wszystkim radę.
Szkoda, że ta książka i większość innych ACC została w Polsce wydana tylko raz [ta w 1963 roku ;-)].
Widać też, że ACC jako człowiek dla którego i nauka i technologia nie były czymś obcym może o tym pisać.
Zaczynam już rozumieć czemu moi ulubieni autorzy SF to Arthur C. Clarke i Isaac Asimov :-) Obaj mieli coś wspólnego z nauką. ACC z fizyką i techniką radiową, Asimov z chemią.
Na ich tle taki Orscon Scott Card wygląda bardzo blado ze swoim dyplomem z literatury ;-)

Czasem mi szkoda, że nie żyłem w czasach gdy kosmos był "tuż tuż" i wszyscy się spodziewali, że tak koło 2000 roku będziemy mieli stałe bazy na Księżycu i wyprawę na Marsa za pasem.

Teraz czytam Piaski Marsa i tu znów mamy pewne rzeczy, które uwiodą każdą osobę, która studiowała fizykę ;-) np. rozważania o meteorytach i zagrożeniu jakie stanowią dla statków kosmicznych albo przeliczanie rozmiarów stacji kosmicznych/statków tak by sprawdzić czy przy opisanych wymiarach i czasie obrotu siłą działająca na bohaterów była taka jaka powinna.
Z takich "obliczeniowo" zabawnych książek to pamiętam jeszcze całą serię z Ramą, bo zawsze mnie fascynowało jak Rama musiała być napełniana powietrzem. Przecież gdyby została napełniona nim równomiernie na początku, a dopiero później zaczęła by się kręcić to byłyby tam chyba niezłe huragany.
Druga taka książka to Fontanny Raju. Do teraz pamiętam jak na studiach sobie napisałem całeczkę, która pozwoliła mi na wyliczenie odległości od Ziemi kotwicy windy kosmicznej (wbrew pozorom nie była to orbita geostacjonarna... chociaż była ale chyba dla środka ciężkości)... OK, nie napisałem jej, w głowie ją układałem jadąc na wykłady :-) i z tego co pamiętam wynik miałem gdzieś tutaj.

Tak się zastanowić to kojarzę tylko 1 książkę nie SF, która miała taki "motyw" obliczeniowy ;-) To było Polowanie na Czerwony Październik gdzie liczyłem jaką moc musi mieć reaktor atomowy na okręcie podwodnym by go pchać z takimi prędkościami o jakich tam była mowa.

Z innej beczki, hard SF miało już wybitnych autorów związanych z fizyką i chemią, a są jacyś biolodzy? :-) Może Aldiss? Ale on chyba lekarzem jest z wykształcenia.


Podobne postybeta
Ewolucja technologii i obyczajów w SF
O! "Ostatnie Twierdzenie" Arthura C. Clarke'a po polsku :-)
Nieuki
Wyznanie, wyjaśnienie i coś z zupełnie innej beczki ;-)
A jednak się kręci