sobota, stycznia 17, 2009

In vitro

Od dłuższego czasu próbuję zrozumieć co kościół katolicki ma do zapłodnienia in vitro.
I nie jestem w stanie....
Ich opory przeciw aborcji mogę zrozumieć, jestem w stanie przyjąć, że uważają aborcję za morderstwo [choć nie podzielam ich poglądu] i przeciwko niemu protestują. Nie mogę jednak zrozumieć ich sprzeciwu w stosunku in vitro.
Wygadywanie dyrdymałów o godności to tylko unik, który pozwala nie podawać im faktycznego powodu - "nie, bo nie!", tudzież uzasadnienia teologicznego, że dziecko poczęte metodą in vitro może nie być obdarzone grzechem pierworodnym i inne takie dziwactwa.
Zresztą całe te wygibasy przy in vitro dowodzą w mojej ocenie tego, że teologia to jedna wielka ściema i że jest tak jak powiedział chyba Pat Candell - Lekarz żyje z przepisywania prochów, teolog z pisania na prochach.

Ale co się dziwić? Mówimy o funkcjonariuszach instytucji która do 1960 roku czciła 1 stycznia Dzień Obrzezania Pańskiego ;-) [a dopiero od 1900 roku ekskomunika grozi za czczenie relikwii świętego Obrzezka z Calcata'y... żeby nie było zakazano tego czczenia tylko dlatego, że w 1856 roku "odkryto" iż święty Obrzezek znajdował się w Charoux gdzie przyniósł go Karol Wielki, ale później relikwia się gdzieś zapodziała i stąd ten zakaz.... ciekawe swoją drogą, że w pewnym momencie w parunastu miejscach odbywał się legalny kult relikwii świętego Obrzezka [każde miejsce kultu miało swój własny ;-)], a niektórzy teolodzy dowodzili nawet tego, że napletek cudownie się rozmnożył]


Podobne postybeta
Pat Condell - Boże, pobłogosław ateizm!
In vitro
Iluminacja... czyli "Oświeciło mnie"...
Świat disco polo...
No nie przy jedzeniu....