niedziela, października 05, 2008

Kryzys użyteczności

Przeżywam ostatnimi czasy kryzys użyteczności ;-) Tym razem w wykonaniu mojego Asus EEE 900. To samo miałem kiedyś z Pocket PC, a wcześniej z odtwarzaczem MP3 i odtwarzaczem kasetowym [nie napiszę, że z Walkman'em bo to był Panasonic, a nie Sony ;-)].Mam mojego Asuska ale biedactwo większość czasu spędza w Krakowie leżąc sobie na DVD [którego też praktycznie nie używam ;-)]. Czasem włączę go po to by nie był ciągle wyłączony i poprzeglądam Internet leżąc na, lub zwisając z łóżka. Gdy jestem w domu to Asusek stoi sobie koło mojego "stanowiska komputerowego", którego wstyd przyznać też zbytnio nie używam ;-)Szczerze mówiąc włączam EEE PC głównie po to by antywirus mógł się zaktualizować, tudzież po to by zaktualizować Windowsa. Swoją szosą wymarzony ze mnie klient, taki którego można opisać jako - kupił, chwali, nie używa ;-)Nawet się nie mogę zmusić do tego by go do pracy nosić. Może to przez to, że w poniedziałek do pracy niosę i tak swojego firmowego laptopa, a w piątek biorę go z pracy, przez co drugi, nawet mały laptopek oznaczałby tylko wzrost przenoszonego ciężaru ;-) Dodatkowo cała idea cloud computing w pewien sposób dla ludzi takich jak ja blokuje użyteczność takich rzeczy jak EEE PC, czy netbooki w ogólności. W końcu jeżeli wszędzie gdzie przebywam są komputery z podłączeniem do Internetu to co to za różnica czy pocztę sprawdzam na komputerze w domu, w pracy czy jeszcze gdzie indziej? Dodatkowo dodatkowe komputery komplikują sprawę o tyle, że trzeba między nimi przenosić niektóre pliki ;-) Choć fakt tu jest dość prosto, pendrive'y na USB tanieją na potęgę, wczoraj będąc w hipermarkecie widziałem 4GB pendrive EMTECa za 39 złotych. Co nie zmienia faktu, że jednym z moich pomysłów na przyszłości jest napisanie sobie cosia który będzie synchronizował odpowiednie katalogi między moimi komputerami w sieci "domowej" [jest robiący to np. ShareFolder z Microsoftu, ale ma on tą wadę, że wymaga łączenia się z Internetem]Szczerze przyznam, że kupując EEE PC wiedziałem, że tak będzie. Ja lubię gadżety, ale szybko się nimi nudzę. Pocket PC używam teraz tylko jako GPSa i odtwarzacza MP3 w samochodzie. Odtwarzacz MP3 [taki na płyty CD] leży i się kurzy [choć fakt, on się kiedyś popsuł]. Walkmana używałem przez jakieś 3-4 miesiące na I roku studiu gdy jeździłem do Gliwic autobusami - czytaj około godziny, do półtorej spędzałem jadąc do Gliwic.Jeżdżąc teraz do pracy tramwajem najczęściej używam do zabicia czasu książki, obecnie jest to "Rozszerzony Fenotyp" Richarda Dawkinsa, wcześniej były to "Wykłady o Obliczeniach" Feynmana, i "Samolubny Gen" też Dawkinsa.Ale i tak lubię mojego EEE PC :-)


Podobne postybeta
Windows 8 - na razie czekam ;-)
Harry Potter po polsku jako ebook - jak i gdzie użyjesz
Laptop
Starzeję się ;-)
Windows 8 po kilku dniach