czwartek, czerwca 05, 2008

Samolubna Tajemnicza Wyspa Genów ;-)

Czytanie czasem szkodzi ;-)

Czytam ostatnio dwie książki, jedną z nich jest "Samolubny Gen" Richarda Dawkinsa, drugą "Tajemnicza Wyspa" Juliusza Verne.

Dawkins to lektura tramwajowa [czyli czytana w tramwaju, tudzież na przystanku], zaś Verne to lektura do wanny ;-)

Ale nie to jest ważne gdzie co czytam, ale zmiany w odbiorze "Tajemniczej Wyspy" na podstawie "Samolubnego Genu". Nie rażą mnie tak bardzo liczne bogactwa naturalne znajdujące się w dogodnych miejscach i w dogodnej ilości na Wyspie Lincolna, nie razi mnie nawet to, że bohaterowie po przeleceniu kilku tysięcy kilometrów na środku oceanu natrafili na wyspę i to dokładnie w momencie gdy ich balon stracił wysokość.

Razi mnie za to bogactwo fauny wyspy. Dziki, kangury, jaguary, leniwce, szympansy i masa innych dużych zwierząt lądowych.
Wszystko to na oddalonej o tysiące kilometrów od większego lądu wysepce.
Do tego wszystko to identyczne jak zwierzęta żyjące na kontynencie.

Wydawałoby się, że ktoś taki jak Verne 16 lat po ogłoszeniu teorii Darwina powinien dostrzec pewną nieścisłość w takiej kreacji wyspy :-)

Duże zwierzęta musiały się przecież jakoś na wyspę dostać, najłatwiej "skacząc" z wyspy na wyspę, co tutaj akurat nie wchodziło w rachubę. Może więc dopłynęły na jakichś powalonych drzewach? [Mało prawdopodobne, szczególnie że musiałoby ich być kilka, ale jest to jakaś teoria] W takim jednak wypadku powinny się zróżnicować w porównaniu do kuzynów z kontynentów, a tak się nie stało......

Właśnie to mnie razi :-)

Chociaż rozumiem, że Verne mógł po prostu nie znać teorii Darwina. Wtedy nie mieli jeszcze Internetu :-) a przepływ informacji i wiedzy był dużo wolniejszy.


Podobne postybeta
Outlook zły
Znowu czytam Samolubny gen.
Mroczne Materie - polecam, gorąco polecam :-)
Ciekawe czy ktoś zajmuje się "testowaniem" czy może "próbkowaniem" rynku nieruchomości? :-)
Inwazja kostki klinkierowej