sobota, kwietnia 08, 2017

Journaling

W końcu przeczytałem Search Inside Yourself.
Zajęło mi to tylko 4.5 roku ;-) z tym, że 4.5 roku temu doczytałem do 1/3, a ostatnio od początku do końca.

I opisano tam journaling. Chytrą technikę do odczytywania własnych stanów, myśli i marzeń.
Dopiero po takim journalingu do mnie dotarło, że mój ulubiony dowcip "Co znaczy wegetarianin po indiańsku? Za głupi by polować" nie jest aż taki zabawny (tzn. nadal mnie bawi, ale bezpiecznie może powiedzieć ten dowcip tylko ktoś kto nie uważa wegetarian za szaleńców, a raczej ktoś kto ich prawie podziwia i to w sytuacji gdy odbiorcy znają poglądy tego mówiącego... ogólnie powinni mówić ten dowcip tylko wegetarianie :-)).

A już wersja journalingu w którym piszemy z pozycji "za 5 lat" jest w ogóle potężna... i trudna.

Chodzi o to, że mamy przez jakiś czas (u mnie 5 minut) pisać tak jakbyśmy byli 5 lat od teraz i mamy opisać nasze życie, czym się zajmujemy, gdzie mieszkamy, jak wygląda nasza rodzina i tak dalej.

To mi uświadomiło, że właściwie nie wiem co chcę robić ;-)

Robię to co robię, ale głównie radochę mam w momentach gdy tak trochę obok swojej pracy robię jakieś dziwne narzędzia czy usprawnienia.
Radość sprawia mi nie tyle kodowanie, a nietypowe rozwiązywanie problemów ;-)

Stąd jak masz 5 minut, to wylosuj sobie liczbę od 1 do 11, otwórz notatnik i zależnie która liczba wypadła napisz:
1) czuję teraz...
2) jestem świadom(a)...
3) tym co mnie motywuje jest...
4) dziś pragnę/dążę do....
5) boli mnie...
6) chciałbym/chciałabym...
7) inni są...
8) wbrew temu co chciałem/chciałam, szczęśliwie stało się że...
9) moje wartości to...
10) popieram...
11) przy założeniu, że wszystko się udaje za 5 lat będę... (pisać jakby się pisało za te 5 lat, czyli w czasie teraźniejszym)

Teraz przez 5 minut pisz kontynuację tych pierwszych słów :-)

Jak nic nie przychodzi do głowy to pisz o tym, że nic do głowy nie przychodzi, a jak się coś pojawi, to niezależnie czy ma związek z pytaniem pisz. Czasem trzeba przetestować pomysły, a ich napisanie to dobry test.

Wychodzi na to, że konieczność napisania przepuszcza myśli przez te części umysłu, które muszą to ubrać w słowa i nazwać uczucia, pragnienia czy pomysły.
A jak coś umiemy nazwać to mamy metody do wpływania na to.

Przynajmniej u mnie to działa :-)


Podobne postybeta
Wegetarianizm kaizen - czyli ja bywać wegetarianinem bez zbytniego wysiłku ;-)
Samochód jako zmniejszacz temperatury.... GC i jak to możliwe, że Young Generation może być zbyt duże, strzeż się finalize() i muzyczka :-) Czyli potok świadomości....
Journaling pt2 ;-)
Śmierdząca ryba wolności ;-)
Dalsze śledzenie geolokalizacji Google'a :-)